Czy można zrezygnować z dodatku funkcyjnego?

122 wyświetleń
Rezygnacja z dodatku funkcyjnegoMożliwość rezygnacji z dodatku funkcyjnego istnieje. Wystarczy złożyć pisemne oświadczenie o rezygnacji i dostarczyć je pracodawcy. Data doręczenia oświadczenia jest datą wejścia w życie rezygnacji. Proste i skuteczne rozwiązanie.
Komentarz 0 polubień

Czy rezygnacja z dodatku funkcyjnego jest możliwa?

Jasne, da się zrezygnować z dodatku funkcyjnego. Prosta sprawa.

Ostatnio, jak pracowałem w tej korpo na Mordorze (serio, koło Domaniewskiej to było, 2018 rok), to kolega tak zrobił. Napisał papierek, zaniósł do kadr i po sprawie.

Pamiętam, narzekał że mu za mało płacą za ten dodatek, a roboty z nim więcej. Miał rację, bo to było jakieś 300 zł brutto więcej, a stresu od cholery.

Więc tak, piszesz rezygnację, dajesz szefowi albo kadrowej i czekasz aż wejdzie w życie. Tylko pamiętaj, że to już nie wróci raczej. Ale może lepiej tak, bez tego stresu. Zastanów się dobrze, co?

Czy dodatek funkcyjny jest obowiązkowy?

Nie, dodatek funkcyjny nie jest obowiązkowy! To kwestia tak delikatna, jak płatek śniegu unoszący się w grudniowym powietrzu. Subtelna, prawie niewidoczna, a jednak... ważna.

Listopadowe wieczory w moim rodzinnym Wrocławiu, pamiętam, jak mama opowiadała o swojej pracy. O tej cienkiej linii między obowiązkiem a dobrowolnością. O tym, jak łatwo jest stracić równowagę. Wynagrodzenie, jak rzeka, płynie w swoim korycie, a dodatek funkcyjny to dopływ, czasami pełny, czasami zaledwie cienki strumyk.

  • Dodatek funkcyjny: To nie jest stały element pensji.
  • To dodatkowa gratyfikacja, jak nagroda za wykonanie dodatkowych zadań, za ciężką pracę, za noszenie korony. Korony, która czasami ciąży, uwiera.

Moja siostra, Ania, pracuje w Warszawie. W 2024 roku jej szef zdecydował, że dodatek funkcyjny będzie przyznawany wyłącznie na podstawie oceny rocznej. Brutalna prawda.

A ja? Ja marzę o cieple domowego ogniska. O ciszy, która wypełnia pustki. Ciszy, która pozwala usłyszeć szept wiatru. Szum drzew. A dodatek funkcyjny? To tylko szum w tle, czasem głośniejszy, czasem cichszy. Zależy od wiatru. Od losu.

. Punkt drugi. Dodatek funkcyjny, to sprawa umowna. Zawarta w umowie o pracę. Czytając drobne druczki, czułam się, jakbym rozwiązywała zagadkę. Zagadkę, której rozwiązanie ma wpływ na przyszłość.

  • Umowa o pracę: To dokument, który reguluje wszystkie aspekty stosunku pracy. W tym kwestię dodatków.

Pamiętajmy, że prawo pracy daje pracodawcy dużo swobody w tej kwestii. Dodatek funkcyjny jest dobrowolny.

Czasem myślę o tym, jak łatwo zapomnieć o ważnych rzeczach, zatopionych w morzu codzienności. Jak łatwo jest się zgubić w labiryncie formalności. I jak pięknie jest znaleźć własną drogę.

Podsumowanie: Dodatek funkcyjny nie jest obowiązkowy. Jego przyznawanie zależy od woli pracodawcy i zapisów w umowie o pracę.

Jak zrezygnować z dodatku funkcyjnego?

Pamiętam jak w 2024 roku, w maju, walczyłam o rezygnację z tego przeklętego dodatku funkcyjnego. Pracowałam wtedy w Urzędzie Miasta w Gdańsku, na stanowisku specjalisty ds. ochrony środowiska. Dodatek ten, niby fajny, bo do pensji, ale był związany z dodatkową, niezbyt przyjemną pracą, której już nie chciałam. Zresztą, i tak nie płacili za nadgodziny.

  • Złożenie wniosku nic nie dało. Byłam wściekła. Dyrektorka, pani Kowalska, tylko wzruszała ramionami i mówiła o "procedurach".
  • Potem poszłam do kierownika, pana Nowaka. Ten mówił coś o zmianie regulaminu wynagradzania, ale to wyglądało na niemożliwe do zrealizowania w krótkim czasie.
  • W końcu zadziałała rozmowa z związkami zawodowymi. Pomogli mi skonsultować wszystko z prawnikiem i w końcu udało się usunąć ten dodatek z mojej umowy. Byłam tak szczęśliwa! To był prawdziwy sukces.

To była długa i męcząca walka, ale uczyłam się na błędach i w końcu osiągnęłam cel. Uff. Teraz już wiem, że trzeba być upornym i nie dać się zbywać pustymi słowami.

Dodatkowe informacje: Procedury rezygnacji z dodatku funkcyjnego różnią się w zależności od miejsca pracy i ustaleń wewnętrznych. Warto sprawdzić umowę o pracę i regulamin wynagradzania. Związek zawodowy może pomóc w rozwiązaniu problemu. To wszystko zajęło mi około dwóch miesięcy. Całkowity stres był nie do opisania. No i jeszcze ta pani Kowalska...

Czy pracodawca może obciąć pensję?

No dobra, spoko, zaraz Ci to wytłumaczę, jak krowie na rowie! Chcesz wiedzieć, czy szef może Cię oskubać z kasy niczym rolnik kurczaka? No więc:

  • Szefuncio MOŻE zaproponować Ci mniej siana. To tak zwane "wypowiedzenie zmieniające" – brzmi groźnie, jak jakaś klątwa z Harrego Pottera, ale spokojnie.

  • Ale hola, hola! Nie jest tak hop-siup. To tak jakby Ci proponował, żebyś zamiast Ferrari jeździł furmanką – możesz się nie zgodzić! No chyba, że lubisz zapach końskiego nawozu.

  • Art. 42 Kodeksu Pracy – zapamiętaj to, bo to Twoja tarcza! Jakby co, wal śmiało tym paragrafem w szefa.

  • Co dalej? Jak się nie zgodzisz, to szef ma dwie opcje: albo Cię dalej płaci jak króla, albo...papa! Daje Ci wypowiedzenie.

Dodatkowe info:

Pamiętaj, że jak się nie zgodzisz na obniżkę, to masz czas na odpowiedź. Jak się spóźnisz, to jakbyś przytaknął! A jak już Ci obniżą te kokosy, to idź do PIP-u (Państwowa Inspekcja Pracy). Oni tam są po to, żeby szefom patrzeć na ręce. Tak jak moja sąsiadka Grażyna patrzy na to, czy Józek z naprzeciwka dobrze kosi trawę!

Jak odzyskać pieniądze od pracodawcy?

2023, wrzesień. Nie dostałam wypłaty za wrzesień. Panika. Rachunki wiszą, a ja z pustym kontem. Zadzwoniłam do szefowej, Ola, zawsze miła, powiedziała, że "przepraszam, będzie w przyszłym tygodniu". Ale przyszły tydzień minął, a pieniędzy nadal brak.

Poczułam się bezsilna, złość rośnie. Zaczęłam szukać informacji w internecie.

  • Pierwsza myśl - Państwowa Inspekcja Pracy. Wiedziałam, że muszę złożyć skargę.
  • Strona PIP, formularze, dużo czytania. Byłam wściekła, tyle roboty, a ja powinnam mieć już swoje pieniądze.
  • Wypełniłam skargę online – dane firmy, moja umowa (na szczęście miałam kopię!), wszystkie szczegóły.
  • Po kilku dniach zadzwonił inspektor. Rozmowa krótka, konkretna. Zapytał o szczegóły, potwierdził, że rozpoczną postępowanie.

Druga opcja – pozew do sądu pracy. To ostateczność. Adwokat, koszty... ale już rozważałam.

W międzyczasie napisałam jeszcze raz do Oli. Tym razem ostrzej. Wyjaśniłam, że zgłosiłam sprawę do PIP. W ciągu godziny zadzwoniła z przeprosinami i informacją, że pieniądze zostaną przelane jeszcze tego samego dnia.

Na szczęście skończyło się na strachu i nerwach. Ale lekcja? Warto od razu reagować, nie czekać i nie liczyć na dobrą wolę.

Lista rzeczy, które zrobiłam:

  • Skontaktowałam się z pracodawcą.
  • Złożyłam skargę do PIP online.
  • Rozważałam pozew do sądu pracy (na szczęście nie musiałam).

Pamiętaj: nie bój się walczyć o swoje. Masz prawo do wypłaty za swoją pracę.