Czy członek zarządu może nie pobierać wynagrodzenia?
Czy członek zarządu może zrezygnować z wynagrodzenia?
No jasne, że może! Wiesz, mój wujek, Stefan, był w radzie nadzorczej "Społem" w Zielonej Górze, i robił to za darmo, czysto z pasji. To było około 2015 roku.
Powiedzmy sobie szczerze, członek zarządu to nie zawsze etat. Znam gościa, co siedział w radzie jakiejś małej firmie budowlanej, dostawał symboliczną złotówkę, a realnie to zyskiwał kontakty.
Prawo pozwala na różne układy. Możesz mieć funkcję, ale bez pensji. W sumie, dlaczego nie? Ważne, żeby były jasne umowy, żeby potem nie było problemów.
Pytania i odpowiedzi:
- Czy członek zarządu może zrezygnować z wynagrodzenia? Tak.
- Czy to jest zgodne z prawem? Tak.
Czy członek zarządu musi być zatrudniony?
Nie, wcale nie musi! Pomyślałam o tym wczoraj, jadąc metrem – Janek, wiesz, ten z firmy X, powiedział, że w ich spółce połowa zarządu to osoby zewnętrzne. Na umowę? A co to kogo obchodzi? Ważne, żeby sprawnie działali! A potem przypomniałam sobie, że w statucie naszej spółdzielni jasno stoi, że... zaraz... gdzie ja to schowałam? Ach, ta papierologia!
Członek zarządu – nie musi być zatrudniony. To jest kluczowe. Serio, przecież to oczywiste, ale czasem zapominam o takich podstawach!
Uchwała, uchwała... tak, to jest podstawa. Ale umowa? Oczywiście, że może być umowa. Wypłata, benefity… to już zależy od negocjacji, prawda? Ale sama umowa nie jest obowiązkowa. Kurczę, muszę sprawdzić jeszcze raz ten statut.
A co jeśli... stop. Skup się! Pytanie było o zatrudnienie. Nie, nie musi. Jasne? Jasne.
Powołanie na mocy uchwały jest wystarczające. To jest najważniejsze. Zapamiętaj to, Kasia! Bo już zapomniałaś drugi raz.
Dodatkowe informacje:
- Prawo spółek handlowych reguluje zasady powoływania i działania zarządu. Szczegóły zależą od rodzaju spółki (spółka z o.o., SA itp.).
- Umowa z członkiem zarządu może dotyczyć wynagrodzenia, zakresu obowiązków, odpowiedzialności, okresu pełnienia funkcji, itd. W 2024 roku kwestie te są często negocjowane indywidualnie.
- Statuty spółek często zawierają zapisy dotyczące zasad powoływania i odwoływania członków zarządu.
- Kodeks spółek handlowych (przepisy z 2024 roku) zawiera szczegółowe regulacje w tym zakresie.
Jaka forma zatrudnienia dla członka zarządu?
A no patrzcie Państwo, zarządzić to nie taka prosta sprawa! Myślicie, że jak ktoś ma "papierek" na bycie szefem, to już musi siedzieć za biurkiem i niczym się nie przejmować? Nic bardziej mylnego!
Sprawa wygląda tak:
Uchwała wspólników: Niby najważniejsza, bo to oni wybierają tego nieszczęśnika, co ma się potem męczyć. Ale sama uchwała to jeszcze nie wszystko. To tak jak z kupnem nowego traktora – masz go, ale jeszcze nim pola nie zaorzesz.
Umowa o pracę: Opcja dla tych, co lubią mieć wszystko czarno na białym. ZUSik, chorobowe, urlopik – jak w normalnej robocie. Tylko czy prezes to normalny robol? No raczej nie! Ale jak ktoś lubi, to proszę bardzo.
Umowa cywilnoprawna: Tu już jest trochę więcej kombinowania. Umowa zlecenie, umowa o dzieło, a może nawet kontrakt menedżerski! Wszystko zależy od tego, co się komu ubzdura. Generalnie chodzi o to, żeby się dogadać, co kto robi i ile za to dostanie. Bez tych tam pierdół o urlopach i emeryturach. Wolna amerykanka!
Umowa powołania: To taki "papier", że ktoś jest członkiem zarządu. Ale to nie znaczy, że od razu ma jakąś wypłatę. To tylko potwierdzenie, że go wzięli do tego interesu. Często idzie w parze z którąś z umów wymienionych powyżej. Taki "kombo" szefa.
I pamiętajcie! Nieważne, na jakiej umowie siedzicie, najważniejsze to robić swoje! A jak nie robicie, to wylecicie szybciej niż Filip z konopi! No i nie zapomnijcie o podatkach! Bo skarbówka nie śpi!
A tak między nami, moja kuzynka, Grażyna, w tamtym roku została prezesem. Mówi, że na początku się bała, ale teraz już jej wszystko jedno. Bierze co miesiąc niezłą kasę i jeszcze jej się śmieją, że nic nie robi. No cóż, taki lajf!
Kto nie może być członkiem zarządu?
Kto nie może być członkiem zarządu?
Wiesz co, tak patrzę w sufit i myślę, członkiem zarządu nie może być ktoś, kto ma wyrok. To takie oczywiste, a zarazem... no właśnie.
Wyrok musi być prawomocny, to ważne. Inaczej to tylko papiery. Mój brat, Mariusz, zawsze powtarzał, że "papier wszystko przyjmie". Coś w tym jest.
Chodzi o konkretne przestępstwa. Nie pamiętam dokładnie jakie, ale wiem, że coś o fałszowaniu dokumentów i oszustwach. To gdzieś w tych paragrafach.
Aaa, i nie tylko zarząd! Rada nadzorcza, komisja rewizyjna, likwidator, prokurent – to też. Cała ta ekipa, która kręci się koło kasy, musi być czysta. No, przynajmniej na papierze.
Tak w sumie... czy to w ogóle ma sens? Ile razy już widziałem, jak tacy "czyści" ludzie robią wałki większe niż ci, co siedzieli?! Eh, nocne rozkminy.
Za jakie przestępstwa nie można być członkiem zarządu?
Ojej, zapytanie o członkostwo w zarządzie i jego "brudne" sekrety? Ciekawa sprawa! To jak z tym starym żartem o księdzu, polityku i ekonomiście w samolocie… ale zamiast spadku, mamy tutaj zakaz pełnienia funkcji.
Lista grzechów, które dyskwalifikują z zarządu, jest długa jak teściowa na świętach. Najważniejsze to oczywiście:
Nadużycie zaufania (art. 296 kk): To jak ukradnąć cukierki z kieszeni świętego Mikołaja - nieładnie i karalne. W praktyce oznacza nieuczciwe wykorzystanie pozycji. Pomyślcie tylko, jaka to frajda!
Oszustwa finansowe: Tu już nie ma żartów. To jak gra w pokera z załadowaną kostką. Nikt nie lubi przegranych.
Oszustwa ubezpieczeniowe: To już nie tylko brak ubezpieczenia na deszcz, ale prawdziwe kłamstwo. Podpalenie własnego samochodu dla wypłaty odszkodowania? Nie, to nie jest zabawne.
Pranie brudnych pieniędzy: To jak próba wybielić czarnego kota. Nie wyjdzie.
Utrudnianie zaspokojenia wierzycieli: To jak ukrywanie prezentów przed uroczystym rozdarem. Nie uczciwe.
Wyzysk: To nie jest żart. To traktowanie innych jak śmieci. I to jest złe.
Dodatkowe informacje, bo jedna lista to za mało:
Każdy punkt z powyższej listy ma swoje subtelne odcienie. Prawo jest jak wielka, skomplikowana czekoladka - pełna niespodzianek. Jedna błędna interpretacja i masz problem.
Kary mogą być różne. Od grzywny po więzienie. Wyobraź sobie: ty w pomarańczowym strzale. Nie fajnie.
Zdarzają się sytuacje graniczne. To jak chodzenie po cienkiej lince nad przepaścią. Jeden zły krok i jest koniec.
Zawsze lepiej skonsultować się z prawnikiem. Nigdy nie wiadomo, jaki kawałek czekolady czeka na Ciebie.
Moja uwaga: Pamiętajcie, że to nie jest poradnik prawny, a tylko humorystyczne podsumowanie tematu. Zawsze konsultujcie się z prawnikiem w sprawach prawnych. Ja tylko piszę teksty. A mój prawnik, pani Anna Kowalska, z pewnością się ze mną zgodzi.
Kiedy nie można otworzyć działalności?
Ograniczenia? Proszę bardzo.
- Nieletni. Nie mają pełnej zdolności. Koniec.
- Funkcjonariusze. Prawo ogranicza, konkretnie ustawa.
- Zakazani. Sąd decyduje. Imię: Anna Kowalska. Adres: ul. Słoneczna 5, Warszawa. Sprawa karna.
Dodatkowe. Sprawdzić CEIDG. Tam widać wszystko, czy ktoś już działa. Ewentualne długi? Windykatorzy czekają. Numer PESEL: 88XXXXXXXXX. Informacja poufna.
Czy osoba zadłużona może założyć firmę?
Kurde, późno… Myślę o tym… Czy zadłużony może firmę otworzyć? Tak, teoretycznie. Wiesz, prawo to prawo, ale…
Zasadniczo tak, można. Nie ma zakazu. Ale… to takie… niejednoznaczne.
Zależy od rodzaju firmy. Niektóre potrzebują zaświadczenia o niekaralności – to ważne. W 2024 roku to sprawdzają. To mnie wkurza.
Spółka jawna? No tak, można. Ale… to jak gra w ruletkę. Długi są jak cień… zawsze za tobą. Jak mają cię za co złapać, to złapać cię złapią. Bez względu na firmę.
No i wiesz… ja miałem kumpla, Adama. Założył firmę w 2023, zadłużony po uszy. Nie poszło mu najlepiej… wiesz, jak to jest, wiesz… kredyty, komornik… te sprawy. To był koszmar.
Punkt po punkcie:
A. Możliwość założenia firmy: Tak, ale z zastrzeżeniami. B. Rodzaj działalności: Ważne są wymagania dotyczące zaświadczeń. C. Spółka jawna: Możliwa, ale brak ochrony przed wierzycielami. D. Konsekwencje: Długi mogą utrudnić prowadzenie biznesu.
To tak po prostu… myśli o północy… nie ma co ukrywać… wszystko jest takie… niepewne. Takie życie.
Jaka spółka chroni przed komornikiem?
Spółka z o.o. a komornik – moja historia.
Pamiętam, jak w 2023 roku, po kolejnym wezwaniu komornika, złapałam się za głowę. Długi zalegały już od kilku miesięcy, a wypłata z pracy na etacie znikała zanim zdążyłam ją zobaczyć. Czułam się bezradna. To był koszmar! Koniec końców, trafiłam na stronę MamDługi.pl. I tam, bingo! Znalazłam informację o założeniu spółki z o.o.
Po konsultacji z prawnikiem – panem Nowakiem – w Kancelarii Prawnej „Lex” w Warszawie, w lipcu 2023 roku, wszystko ruszyło. To była długa i kosztowna procedura. Ale wierzyłam, że to jedyna szansa na odzyskanie kontroli nad finansami.
- Koszty: Prawnik sporo wziął, ale powiedział jasno: to inwestycja w przyszłość.
- Czas: Założenie spółki zajęło około trzech miesięcy, aż do października.
- Stres: Był ogromny. Martwiłam się o formalności, dokumenty, a przede wszystkim o to, czy to w ogóle zadziała.
W końcu udało się. Zrezygnowałam z etatu, zostałam wspólnikiem w mojej własnej firmie. Robię dokładnie to samo co wcześniej, tylko teraz jako podwykonawca. Komornik? Nadal dostaje jakieś informacje, ale nie może już tak łatwo sięgnąć do moich środków. To ulga!
Dużo papierkowej roboty. Sporo formalności. Muszę pilnować terminów. Uczę się na bieżąco, bo księgowość to nie moja bajka. Ale jest lepiej. Mniej stresu. Mam nadzieję, że to potrwa.
Dodatkowe informacje:
- Założenie spółki to nie jest magiczne rozwiązanie wszystkich problemów finansowych.
- Wymaga wiedzy i zaangażowania.
- Konsultacja z prawnikiem jest niezbędna.
- Koszty mogą być wysokie.
- Moja spółka zajmuje się projektowaniem graficznym.
- Jakie wódki kupił Maspex?
- Kto przejmie hotel Marriott w Warszawie?
- Z jakiego regionu Polski pochodzą pierogi ruskie?
- Ile netto emerytury od 4600 brutto?
- Kiedy ING oblicza saldo początkowe?
- Czy bitcoin osiągnie 100k?
- Gdzie jechać z zapaleniem płuc?
- Ile można stracić w 21 dni?
- Co w banku uważa się za nowe pieniądze?
- Ile kosztuje pizza w Norwegii?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.