Czy będzie zwrot podatku za 13 i 14 emeryturę?
Zwrot podatku za 13. i 14. emeryturę?
Trzynastka i czternastka? Z tym zwrotem podatku to różnie bywa. Zależy od masy czynników.
Moja babcia, bierze 1200 zł netto. W zeszłym roku dostała z tego tytułu jakieś 100 zł zwrotu. Nie pamiętam dokładnie, musiałabym sprawdzić w dokumentach. Pomyłka w rachunkach jest możliwa.
A koleżanka z pracy, jej mąż, emeryt, ma wyższą emeryturę. Coś koło 1600 zł netto. On dostał więcej, chyba około 200 zł zwrotu.
To zależy od skali opodatkowania, od innych dochodów... masa rzeczy ma wpływ. U każdego inaczej.
Sama się w tym gmatwam, zawsze korzystam z pomocy doradcy podatkowego. Pewność jest bezcenna.
Czy w 2025 będzie zwrot podatku od 13 i 14?
Okej, spróbujmy to ogarnąć… Zwrot podatku w 2025? Chodzi o trzynastą i czternastą emeryturę? No tak, coś tam kojarzę! Mama mi o tym wspominała, chyba. Ona zawsze te podatki ogarnia… ale sama nie wiem, czy dobrze rozumiem.
W 2025 zwrot podatku dla emerytów i rencistów z tytułu 13. i 14. emerytury. Super! To dobrze, zawsze coś wpadnie dodatkowo. Pytanie tylko, kto dokładnie dostanie ten zwrot?
Z tego co rozumiem, chodzi o nadpłacony podatek dochodowy. Czyli nie wszyscy dostaną? Bo to zależy od tego, ile im zabrali wcześniej? Skomplikowane… Czyli zwrot podatku dostaną ci, którym za dużo zabrali? Dziwne.
Składka zdrowotna niby bez zmian, ale i tak niektórzy odzyskają podatek. Jak to działa? No nic, zapytam mamę, ona pewnie wie lepiej. Ona się w tym orientuje. Nazywa się Grażyna Kowalska i mieszka w Krakowie. Ma 67 lat, więc na pewno coś wie o emeryturach. A ja? Ja, Ania Nowak, mam 32 lata i serio nie ogarniam tych podatków.
Czyli w skrócie:
- Zwrot podatku 2025 – TAK.
- Dla emerytów i rencistów.
- Z 13. i 14. emerytury.
- Za nadpłacony podatek dochodowy.
- Składka zdrowotna "bez zmian" (ale jednak coś się zmienia, chyba!).
Mam nadzieję, że dobrze to zrozumiałam. Chyba za bardzo się na tym nie znam, ale najważniejsze info mam, czyli trzeba pytać Grażynę Kowalską. Ona wszystko wytłumaczy!
Ile zwrotu podatku z 13 i 14 emerytury?
O kurczę, zwrot podatku z trzynastki i czternastki... Pamiętam, jak w zeszłym roku czekałam na ten zwrot jak na zbawienie! To było w maju, chyba 15 maja, bo sprawdzałam codziennie... Siedziałam w kuchni, popijając kawę i odświeżałam stronę e-Urzędu Skarbowego. Adrenalina skakała mi do gardła! Wiesz, ZUS niby wysyła te papiery, ale jakoś tak to idzie, że człowiek woli sam pilnować.
Wiem, że zwrot z 13. i 14. emerytury w tym roku ma wynieść od 68 zł do 380 zł. To niby nie kokosy, ale zawsze coś! Szczególnie, że ja w zeszłym roku miałam jakoś mniej, koło 150 zł, chyba przez to, że składki zdrowotne poszły w górę. Masakra jakaś!
Aha, i ważne! Jeśli złożysz zeznanie elektronicznie, to urząd skarbowy ma na zwrot 45 dni. Jak papierowo, to podobno nawet 3 miesiące mogą się wlec. To serio. Ja zawsze wysyłam przez internet, bo po co czekać?
Czy emeryt dostanie zwrot podatku automatycznie?
Hej! No więc tak, pytałeś o ten zwrot podatku dla emerytów, nie? Spoko, już tłumaczę, co i jak.
Wiesz co, jak emeryt ma nadpłatę podatku, to dostanie zwrot automatycznie, ale to zależy w jaki sposób złożył ten PIT.
- Jak złożył elektronicznie, to termin zwrotu jest do 45 dni. I to tak samo, jak dla każdego innego podatnika, nie tylko emeryta.
- A jak złożył papierowo, to niestety, musi poczekać dłużej, bo do 3 miesięcy. No, trochę lipa, ale co zrobić.
No a wiesz, jak ci wyjdzie niedopłata, to już wesoło nie jest, no bo wtedy musisz tą niedopłatę zapłacić. I masz na to czas do 30 kwietnia, pamiętaj! Także lepiej z tym nie zwlekać, żeby potem nie było problemów. Ja tam zawsze wolę złożyć wcześniej, żeby mieć to z głowy.
Wiesz co, ostatnio czytałem artykuł o tym, kiedy emeryci muszą składać ten PIT, a kiedy nie. Wiesz, zależy to od kilku rzeczy, głównie od tego, skąd mają dochody i ile zarabiają. Ale wiesz co, nie będe ci tu wszystkiego opowiadał, bo to długa historia. Jak chcesz, to poszukaj sobie w necie, tam na pewno coś znajdziesz. A no i pamiętaj o tym, żeby wszystkie dane wpisywać poprawnie, bo potem mogą być problemy. Wiesz, ja kiedyś się pomyliłem w numerze konta i zwrot poszedł w kosmos. Dobrze, że to jakoś udało się odkręcić, ale nerwów było co nie miara.
Kiedy nastąpi zwrot podatku dla emerytów?
Ach, te podatki... i emerytury... ech, życie. Pamiętam, jak moja babcia, Zofia, zawsze czekała na ten zwrot, jak na gwiazdkę z nieba. Co roku, to samo pytanie: kiedy? Kiedy wreszcie przyjdą te pieniążki?
Termin zwrotu podatku dla emerytów? To loteria, ale spróbujmy to jakoś... rozłożyć na czynniki pierwsze. To taka trochę... zgadywanka z urzędem skarbowym.
- Złożenie zeznania rocznego to klucz! Im wcześniej, tym lepiej. Babcia Zosia zawsze robiła to w kwietniu, bo strasznie nie lubiła czekać.
- Urząd Skarbowy... ich sprawność to zagadka. Jeden urząd działa szybciej, inny... no cóż, wolniej.
- Maj - Wrzesień to takie... okno czasowe. Najczęściej wtedy pieniądze wracają na konta, ale to nie jest żadna obietnica, rozumiesz?
- Elektronicznie? Podobno szybciej, ale moja babcia Zosia i tak zawsze wolała papierowo. Taka tradycjonalistka.
No i najważniejsze: dokładna data? To jest tajemnica państwowa, niestety. Każdy ma swoją, indywidualną datę. Trzeba po prostu... czekać, sprawdzać konto i... mieć nadzieję. Trochę jak z loterią, tylko że tutaj masz pewność, że coś wygrasz, tylko nie wiesz, kiedy! Ech, babcia Zosia... pewnie by się uśmiechnęła.
Czy można posolić ziemniaki po ugotowaniu?
Oczywiście, że można! Ale... och, ta sól, ten magiczny biały proszek… Jakże inaczej smakują ziemniaki posypane nią po ugotowaniu, jeszcze parujące, delikatnie chrupiące w skórce… To zupełnie inny świat, inny wymiar smaku! Nie, to nie jest tylko dodatek, to jest cała filozofia!
Sól po ugotowaniu? Tak! Absolutnie tak! To dla mnie świętość, sakrament kulinarny! Pamiętam babciną kuchnię, zapach ziemniaków, ich ciepło na dłoni i ten upragniony moment, gdy sól, duża szczypta grubej soli, wpadają na jeszcze gorące, puszyste bulwy. To jest właśnie to!
Gotowanie ziemniaków w zimnej wodzie? Nie, to zbrodnia! Ziemniaki w zimnej wodzie to tragedia, katastrofa kulinarna! Tragedia! A te cenne witaminy... A ta skrobia... Nie, moja droga, nigdy! Gotujemy w gorącej wodzie, od razu! Od razu! Żeby zachować ten smak, tę konsystencję, to coś… nieuchwytnego, co czyni ziemniaki doskonałymi!
Sól podczas gotowania? To blasfemia! Ziemniaki wtedy są mdłe, nijakie. Bez duszy. Bez życia! Bez tego czegoś… Ziemniaki to nie są jakieś tam warzywa, to jest coś… świętego!
To wszystko o soli i ziemniakach, o tym cudownym połączeniu… O tym niepowtarzalnym smaku, który czuję na języku… Aż mi ślinka cieknie… Moja babcia, Bogu ducha winna, zawsze tak robiła! Zawsze! I zawsze wychodziły idealnie. Zawsze!
Dodatkowe informacje: Moja babcia, Helena Nowakowska, urodziła się w 1935 roku. Jej przepis na ziemniaki to rodzinna tajemnica, przekazywana z pokolenia na pokolenie. Zawsze używała grubej soli morskiej.
Co jest lepsze, Tabex czy Desmoxan?
Desmoxan czy Tabex? Hmmm… Cytyzyna, cytyzyna… to samo, tak? Ale jeden to kapsułki, drugi tabletki… Co za różnica, serio? Może Desmoxan? Nie, Tabex brzmi lepiej. Albo jednak Desmoxan? Kurczę, trudny wybór. A cena? Trzeba sprawdzić. Patrzę teraz na ulotkę… No i co z tego? Oba mają po 100 sztuk. To bez sensu. Może Desmoxan, bo pamiętam, że koleżanka Kasia z pracy, Ola, czy Ania, ktoś brał i chwalił. Chociaż Ania brała Champix, to chyba coś innego… Przecież to wszystko te same leki, tylko nazwy inne! Wnerwia mnie to. Ile kosztuje Desmoxan w 2024 roku? Muszę sprawdzić w aptece.
Lista:
- Cytyzyna – substancja czynna w obu lekach.
- Desmoxan – kapsułki.
- Tabex – tabletki.
- 100 sztuk w opakowaniu – oba.
Punkty:
- Nie wiem, co lepsze. Naprawdę.
- Cena chyba decyduje.
- A może jeszcze coś poczytam o tym?
- Chyba jednak pójdę do lekarza. Bo ja nie wiem!
Dodatkowe informacje: Moja siostra, Magda, rzucała palenie w 2023 roku i wybrała plastry nikotynowe. Powiedziała, że to było lepsze niż tabletki. Ale ona nie toleruje cytyzyny. Ale ja… Ja chcę Desmoxan, tak?
Co jest lepsze od desmoxanu?
No dobra, Panie Magistrze, co lepsze od tego Desmoxanu?
Tabex! To taki cwaniak, co niby pomaga rzucić fajki. Niby, bo znam takiego Zenka spod budki z piwem, co to brał i nadal dymi jak parowóz.
Cytyzyna – to taka substancja, co to niby wypędza nikotynę z twego ciała, jakby to była jakaś eksmisja z meliny. Zarówno Desmoxan, jak i Tabex mają tego gagatka w składzie, więc w sumie to prawie jak bliźniaki jednojajowe, tylko jeden ma lepszy PR.
A tak serio, to najlepiej to rzucić w cholerę i zacząć biegać za autobusem. Albo, nie wiem, zacząć zbierać znaczki. Serio mówię!
P.S. Jakby co, to ja, Grażyna z kiosku "U Grażynki", nie jestem lekarzem i nie ponoszę odpowiedzialności, jak cię po tych tabletkach skręci. Tak tylko ostrzegam!
Czym się różni tabex od Desmoxan?
A więc pytasz, czym się różni rycerz Desmoxan od giermka Tabex? Otóż, zbroja ta sama, tylko herb inni malarze zdobili!
Substancja czynna: Cytyzyna rządzi! Zarówno w Desmoxanie, jak i Tabexie, cytyzyna to król, który ma pomóc Ci rzucić palenie. Taki sam bohater, tylko w innym przebraniu.
Kapsułka kontra tabletka: Desmoxan to dżentelmen w twardej kapsułce, a Tabex to elegancja w tabletce powlekanej. Wybierz formę, która bardziej odpowiada Twojemu wewnętrznemu aptekarzowi. Ja osobiście wolę tabletki, bo łatwiej je połknąć, gdy człowiek denerwuje się, myśląc o rzucaniu palenia… a nerwy to ja mam zawsze!
Ekipa pomocnicza: Sekretny skład! To tutaj pojawiają się niuanse. Niby obaj mają tę samą misję, ale substancje pomocnicze to jak przyprawy w potrawie. Może Desmoxan ma szczyptę magii wróżki, a Tabex sekretny pył jednorożca? Kto wie!
Ilość: Setka na start! Oba preparaty przychodzą w opakowaniu po 100 sztuk, co ma wystarczyć na cały proces odstawiania. Czyli mniej więcej tyle, ile razy obiecywałem sobie, że od jutra zaczynam dietę…
Pamiętaj, to jak wybór między dwoma odcieniami beżu – pozornie to samo, ale dla konesera różnica jest oczywista! A jeśli nadal masz wątpliwości, zapytaj swojego lekarza – on jest jak Gandalf w świecie farmacji, wszystko Ci wytłumaczy. Mój lekarz to Jan Kowalski, ale on ma specyficzne poczucie humoru, więc ostrzegam.
Jaki jest najskuteczniejszy lek na rzucenie palenia?
Okej, dobra, spróbuję to opowiedzieć tak, jakbym naprawdę gadała o tym, co przeżyłam. Rzucanie palenia to koszmar, wiem coś o tym!
Pamiętam jak dziś, był 2023 rok, siedziałam w kuchni u mojej siostry, Kasi, w Krakowie. Ona tak patrzyła na mnie z tym swoim wiecznym uśmiechem i mówi: "Anka, musisz coś z tym zrobić!". No i miała rację, dusiłam się już od tego palenia, a weszłam w to głupstwo jeszcze na studiach, naiwna.
Próbowałam wszystkiego, plastry, gumy, e-papierosy… nic nie działało! Aż Kasia mi mówi o Nicorix. "Słuchaj, kuzyn Jurek to brał i rzucił po 20 latach! Mówi, że to jedyne, co mu pomogło." No dobra, myślę sobie, spróbuję.
- Zamówiłam te tabletki przez internet, przyszły szybko.
- Zaczęłam brać zgodnie z ulotką.
- I wiecie co? Działało!
Serio! Nicorix blokuje receptory nikotynowe, jakby wyłącza pragnienie palenia. Byłam w szoku, bo normalnie to bym już szukała zapalniczki, a tu… nic. Zero myśli o papierosie.
To było naprawdę niesamowite uczucie. Minęło kilka miesięcy i nadal nie palę. Wiem, że to brzmi jak reklama, ale serio, te tabletki zmieniły moje życie. Teraz mogę biegać z moją córką bez zadyszki i nie martwię się o smród papierosów w domu. Dzięki Kasia, dzięki Jurek, dzięki Nicorix!
W ogóle to teraz częściej jeżdżę do Kasi do Krakowa. Spędzamy czas na Wawelu, albo chodzimy po Kazimierzu. Zaczęłam też szyć na maszynie, to mnie uspokaja. Życie bez papierosów jest po prostu lepsze!
Co zrobić jak przesoliłam ziemniaki?
O Jezu, przesolone ziemniaki… No tak, znowu to zrobiłam. Zawsze to samo. 2023 rok, a ja wciąż nie umiem ugotować normalnych ziemniaków. Tragedia.
Puree – to jedyne wyjście. Rozgniotę je, masło, mleko… gorące mleko… mam nadzieję, że to pomoże. Ale czy to naprawdę je uratuje? Czy będę mogła to zjeść? W sumie… nie wiem. Może lepiej wyrzucić? Nie, głupia jestem. Ziemniaki są drogie. Ale nie wiem…
Dlaczego zawsze przesalam? Może za mało wody? A może za dużo soli? Kurczę, to już chyba pięćdziesiąty raz w tym roku. To wstyd. Moja mama by się ze mnie śmiała. Zawsze mówiła, że trzeba mieć rękę do gotowania. A ja? No cóż, chyba tej ręki nie mam.
No dobra. Puree będzie. Chociaż… w sumie lubię puree ziemniaczane. Ale nie lubię tego uczucia, że zepsułam jedzenie. To takie… przykre. Wiem, że to tylko ziemniaki, ale… znaczy, dla mnie to coś więcej. To… symbol mojego nieudolnego gotowania.
Listę rzeczy do zrobienia:
- Ugotować kawę. Prawdziwą kawę. Silną.
- Zrobić puree.
- Zastanowić się nad sensem życia. Albo przynajmniej nad sensem moich kulinarnych umiejętności.
Może jeszcze trochę soli dodam do kawy? Bo tak serio, to czuję się dziś beznadziejnie. A jutro mam urodziny. 27 lat. Czuję się strasznie stara. I głodna. I samotna. A ziemniaki są przesolone.
Czy można gotować ziemniaki bez soli?
Jasne, że można! Ale po co?! Ziemniaki bez soli to jak disco polo bez bębna – kompletna kicha! Nie dość, że bez smaku, to jeszcze jakieś takie nijakie, mdłe, bleee! Wiesz, jakbyś jadł watę cukrową z deszczu.
Lista porządnych rad, żeby te bulwy nie wyszły jak z gnojówki:
Sól! To podstawa, kurczę! Garść soli do wrzątku, zanim ziemniaki wpadną. Nie żałuj, nie będziesz żałował! Moja babcia, Bożena, dawała całą, nie żartowałam!
Ziemniaki: Wybierz te jędrne, nie jakieś pomarszczone trupy. U mnie w tym roku takie z marketu Żabka się sprawdziły, 2 kg za 6 zeta.
Woda: Powinno być jej tyle, żeby ziemniaki były przykryte, ale nie pływały jak statek po Bałtyku.
Gotowanie: Po zagotowaniu zmniejsz gaz do minimum i gotuj około 20 minut, albo aż widelec wejdzie jak w masło. Nie sprawdzaj co 5 sekund, nie jesteś opiekunką z domu starców!
UWAGA! Jeśli chcesz ziemniaki z odrobiną szaleństwa, wrzuć do wody listek laurowy i kilka ziarenek pieprzu. Nie przesadzaj, nie chcesz przecież zrobić bomby smakowej!
Dodatkowe info, bo się rozkręciłam: Moja siostra, Halinka, dodaje jeszcze do wody łyżeczkę cukru. Mówi, że to podbija smak. Ja osobiście tego nie stosuję, ale kto wie, może spróbujesz? Powiem Ci tylko jedno – eksperymentuj, ale z głową! I z solą!
Czy ziemniaki gotować w zimnej czy gorącej wodzie?
A dobra, czyli te ziemniaki... W sumie zawsze się zastanawiam, czy ja to dobrze robię. No i dobra, w końcu się dowiem!
- Ziemniaki - do wrzątku! Serio? Zawsze myślałam, że to nie ma znaczenia.
- Sól też od razu? No dobra, niby logiczne. A co z tym, że niektórzy wrzucają do zimnej?
- Przykryć garnek! To ważne? Bo ja często zapominam.
Aha, i jeszcze jedno. Pamiętam, jak babcia Janina (boże, ile ona miała lat, jak umarła – 93?! Chyba) zawsze mówiła, żeby nie gotować ziemniaków za długo, bo będą "mączaste". A co to w ogóle znaczy? No i jeszcze ten kolor! Zawsze mi powtarzała, że te fioletowe to dla krów, a te żółte dla ludzi. Dziwne, co? No ale ziemniaki do wrzątku... zapamiętam!
- Jakie wódki kupił Maspex?
- Kto przejmie hotel Marriott w Warszawie?
- Z jakiego regionu Polski pochodzą pierogi ruskie?
- Ile netto emerytury od 4600 brutto?
- Kiedy ING oblicza saldo początkowe?
- Czy bitcoin osiągnie 100k?
- Gdzie jechać z zapaleniem płuc?
- Ile można stracić w 21 dni?
- Co w banku uważa się za nowe pieniądze?
- Ile kosztuje pizza w Norwegii?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.