Co z niewykorzystanym urlopem po zwolnieniu?

39 wyświetleń
Niewykorzystany urlop wypoczynkowy nie przenosi się na nowego pracodawcę. Po rozwiązaniu umowy o pracę, pracownik ma prawo do wykorzystania urlopu lub otrzymania ekwiwalentu pieniężnego od poprzedniego pracodawcy. Kwestia ta regulowana jest Kodeksem Pracy. Sprawdź swoje prawa, skontaktuj się z działem kadr poprzedniego pracodawcy. Ekwiwalent wypłacany jest za niewykorzystany, a przysługujący urlop.
Komentarz 0 polubień

Niewykorzystany urlop po zwolnieniu: co dalej?

Ech, ten urlop… Zawsze za mało czasu, a tu nagle zwolnienie. Pamiętam, jak w 2022, w lipcu, zrezygnowałam z pracy w "Kwiaciarni u Basi" – miałam jeszcze dwa tygodnie urlopu. Nic z tego nie wyszło u nowego pracodawcy.

Musiałam się o to upomnieć. Dostałam ekwiwalent – jakieś 1500 zł brutto. Nie było łatwo, trochę papierkologii, ale w końcu się udało. Fajnie by było, gdyby ten urlop przechodził, ale nie ma takiego cudu.

U poprzedniego pracodawcy? Tak. Albo pieniądze, zależnie od umowy i dobrej woli szefa. To proste. Wiem to z własnego doświadczenia.

Pytania i odpowiedzi:

  • Czy niewykorzystany urlop przechodzi na nowego pracodawcę? Nie.
  • Co zrobić z niewykorzystanym urlopem po zwolnieniu? Wykorzystać go u poprzedniego pracodawcy lub otrzymać ekwiwalent finansowy.

Czy trzeba wykorzystać cały urlop przy wypowiedzeniu?

  • No tak, trzeba. Albo i nie trzeba. Zależy... Zależy od szefa, czy każe ci ten urlop wykorzystać. Mnie kiedyś Kazimierz, z poprzedniej roboty, wręcz błagał, żebym został te dwa tygodnie dłużej. Pamiętam, jakby to było wczoraj, a to już prawie rok. Rok, odkąd zwolniłem się z "Trans-Bud".

  • Art. 167(1) mówi swoje, ale życie… życie to co innego. Jeśli szef się uprze, to musisz wziąć ten urlop podczas wypowiedzenia. Koniec, kropka. Prawo prawem, a rzeczywistość - rzeczywistością.

  • I wiesz co? Teraz siedzę i myślę, czy dobrze zrobiłem, że wtedy nie wziąłem tego urlopu i nie odpocząłem. Może teraz nie byłbym tak wypalony. Ech...

Co się dzieje z urlopem przy rozwiązaniu umowy za porozumieniem stron?

O matko, co z tym urlopem, jak się umowa kończy?

  • Aha, jak się zwalniasz za porozumieniem stron, to już wolnego nie dostaniesz, kaput, finito! Czyli siedzieć w domu już nie idzie? No nic.
  • Za to szef musi ci zapłacić za urlop, i za ten co ci się należy, i za ten stary, zaległy. No dobra, to już lepiej brzmi, kasa zawsze spoko, nie?

Tak szczerze? Mam nadzieję, że mi dobrze policzą. Ostatnio jak mi księgowa liczyła, to się pomyliła i musiałam biegać i się dopytywać, i w ogóle stres. A ja, Ania Kowalska, z nerwów to potem cała chodzę! Oby tym razem było ok. Wiecie, stres w pracy to norma, ale bez przesady.

Dodatkowe info: w 2024 pracowałam na pełen etat i miałam 26 dni urlopu. Zostało mi jeszcze 5 dni niewykorzystanych z tego roku. Ciekawe ile mi za to wyjdzie... Muszę to potem sprawdzić w kalkulatorze wynagrodzeń online.

Czy pracodawca może nie wypłacić ekwiwalentu za niewykorzystany urlop?

Nie, jasne, że nie! Przecież to skandal! Pracodawca MUSI wypłacić ekwiwalent za urlop! To jest prawo, przynajmniej tak mi się wydaje, czytałam coś takiego na jakimś forum prawniczym. Ała, palec mi się skaleczył. Gdzie ja to w ogóle czytałam? Na Prawo.pl? Albo na jakimś blogu? Nie pamiętam. Ale serio, to absurd!

Lista rzeczy, które sprawdzę:

  • Kodeks pracy - artykuł 167. To chyba tam jest, nie? Muszę sprawdzić.
  • ZUS, może oni coś wiedzą.
  • Pokażę to mojej koleżance Ani, ona pracuje w HR.

Kurczę, wkurza mnie to. Ania zawsze wie wszystko. Może jutro zadzwonię? Albo napiszę SMS-a. Ile mam jeszcze urlopu? Muszę to sprawdzić. Nie mogę uwierzyć, że ktoś próbuje mnie oszukać. Ile mi się należy? Czy to wlicza się ten długi weekend majowy? Bo ja pamiętam, że był jakiś problem z tym urlopem. Zobaczymy. A ten ekwiwalent... to ile to będzie w pieniążkach? Liczyłam to kiedyś... ale zapomniałam.

Pieniądze za niewykorzystany urlop należą mi się bez względu na przyczynę zakończenia umowy. To podstawa! Znam przypadek Kasi, jej szef próbował ją naciągnąć, ale ona się nie dała. Na szczęście. Coś tam się działo z tym procesem... czy Klaudia ją wtedy wspierała? Nie, to była Magda. A! Pamiętam!

Punkty do zapamiętania:

  • Sprawdzić Kodeks pracy!
  • Zadzwonić do Ani!
  • Obliczyć należny ekwiwalent!
  • Konsultacja z prawnikiem, jeśli będą problemy.

2024 r. – aktualna data dla potencjalnego odniesienia do przepisów.

Co z niewykorzystanym urlopem przy porzuceniu pracy?

No dobra, siadamy i gadamy o tym urlopie!

Co z tym urlopem, jak rzucasz robotę w cholerę? Ano widzisz, panie Areczku, to jest tak:

  • Kasa, misiu, kasa! Jak nie wyrobiłeś z urlopem, bo ci się nie chciało, albo szef cię gonił jakbyś kradł, to i tak ci się należy forsa za ten urlop. Tak mówi Kodeks Pracy, konkretnie artykuł 171 paragraf pierwszy. I koniec kropka! Bez dyskusji.
  • Porzucenie roboty to nie darowizna! Jakbyś myślał, że jak uciekniesz z roboty jak złodziej w nocy, to urlop przepada – bujda! Dalej ci go muszą oddać, tfu, wypłacić. No, chyba że jesteś Zenek Martyniuk i masz tyle kasy, że ci to wisi. Ale wątpię.
  • Szef cwaniaczek? Nie daj się wrobić! Jak ci szef zacznie bajerować, że "e tam, urlop przepadł", to go śmiechem zabij! Idź do PIP-u (Państwowa Inspekcja Pracy) i niech mu tam zrobią jesień średniowiecza. Serio!

Dobra rada na koniec: pilnuj tego urlopu jak oka w głowie! Bo szef to niby przyjaciel, ale jak przyjdzie co do czego, to cię sprzeda za paczkę fajek, ekhm.

Czy pracodawca ma prawo narzucić termin wykorzystania urlopu?

Pracodawca nie może mi narzucić terminu urlopu! To moja sprawa, kiedy odpocznę. W 2024 roku miałam taką sytuację z szefową w "Kwiaciarni u Ani" przy ulicy Polnej 12 w Warszawie. Pamiętam, jak w czerwcu dostałam od niej maila z żądaniem wykorzystania urlopu w lipcu. Totalny absurd! To ja zaplanowałam wakacje w sierpniu, a ona chciała mnie zmusić do zmiany planów.

  • Prawo do urlopu jest moje. Nikt mi go nie odbierze.
  • Zgoda pracodawcy jest potrzebna, ale to nie znaczy, że on decyduje kiedy.
  • Szefowa była nie miła, ale ostatecznie musiała ustąpić. Napisałam do niej, że to moje prawo i mam prawo odmówić.

Było mi cholernie przykro z powodu całej sytuacji. Czułam się jak jakiś niewolnik. Nerwy mnie trzymały przez kilka dni. Spałam fatalnie. No masakra! Naprawdę! Cała ta sytuacja kosztowała mnie wiele stresu. Nie dość, że praca była ciężka, to jeszcze ten dodatkowy problem.

Potem, na szczęście, wszystko się wyjaśniło, ale ten incydent utwierdził mnie w przekonaniu, że trzeba znać swoje prawa. Zapytałam znajomego prawnika i potwierdził, że szefowa nie miała racji. A ja będę bardziej asertywna, w przyszłości.

  • Złożyłam pisemną skargę do ZUS. Zrobiłam to 24 sierpnia 2024 roku.
  • Zrobiłam kopię maila z żądaniem urlopu.
  • Nauczyłam się lepiej bronić swoich praw.

W tej pracy byłam od marca 2024. Zrezygnowałam z niej w grudniu 2024, głównie przez stres związany z tą sytuacją. To było dla mnie za dużo.