Kto powinien odezwać się pierwszy po spotkaniu?

45 wyświetleń
Kto pierwszy po randce? Dziś kobieta może śmiało zainicjować kontakt! Tradycyjnie mężczyzna powinien się odezwać, ale nie ma reguły. Ważne: odpowiedz szybko, gdy dostaniesz wiadomość, niezależnie od płci. Zwlekanie to zły sygnał!
Komentarz 0 polubień

Kto powinien nawiązać kontakt po spotkaniu biznesowym? Zasady.

Okej, to jazda. Kto ma się odezwać po spotkaniu biznesowym? Zasady? Phi, jakie zasady...

Pamiętam, jak w 2018, lipiec, dokładnie 17, w kawiarni "U Zosi" w Krakowie, czekałam na Roberta. Miał być moim nowym szefem. Stres był, nie powiem. Ale po spotkaniu? To JA napisałam pierwsza. Serio.

Bo co, miałam czekać, aż on łaskawie się odezwie? Świat idzie do przodu, ludzie. A kto pierwszy, ten lepszy.

No dobra, powiem tak: jeśli spotkanie było super i czujesz flow, to nie ma co się ceregielić. Wyślij krótkiego SMS-a, czy maila. "Dzięki za spotkanie, miło się rozmawiało". I tyle.

A jeśli umawiacie się na randkę? Jak dostaniesz SMS, nie odpisuj od razu. Daj mu trochę poszaleć, niech myśli że nie jesteś łatwa. To działa.

Wiesz, zależy od sytuacji, od ludzi. Ale jedno jest pewne: czekanie na Godota to strata czasu. Lepiej wziąć sprawy w swoje ręce.

Mówię Ci, to się sprawdza. Kto odważny, ten je. I tyle. A wiesz co, w "U Zosi" kawa kosztowała wtedy chyba 8 zł. Dobre czasy...

Kiedy odezwać się po pierwszym spotkaniu?

Kiedy kontakt po pierwszym spotkaniu?

  • Po pierwszej randce: SMS wystarcza. Krótkie, rzeczowe. Nic więcej. Punkt.
  • Po kilku spotkaniach (np. 3-4): Rozmowa telefoniczna. Minimum. Wymagana. Czasami.
  • Po miesiącu spotkań: Rozmowa, spacer. Oczekiwania rosną. Logiczne.

Uwaga: Moja siostra, Anna Nowak (32 lata), poznała swojego partnera w 2024 roku. Pierwszy kontakt – sms po tygodniu. Kolejny – telefon po miesiącu. Związek trwa. Przypadek? Analiza statystyczna brak.

Lista punktów do rozważenia:

a. Czas: kluczowy. Im dłużej, tym większa potrzeba kontaktu. b. Rodzaj kontaktu: dopasuj do etapu znajomości. Prostota wskazana. c. Inicjatywa: ważna, ale nie zawsze decydująca. Zazwyczaj. d. Sygnały: obserwuj reakcje drugiej osoby. Kluczowe. Ważne.
e. Oczekiwania: różne, trudne do zdefiniowania. Zawsze.

Podsumowanie: Brak uniwersalnej recepty. Intencje jasne, decyzja indywidualna. Zawsze. Czasem los rządzi. Natura ludzka nieprzewidywalna.

Czy brak kontaktu po rozstaniu pomaga?

Brak kontaktu? No jasne, że pomaga! Przynajmniej tak mi się wydaje. Ból? Oczywiście, że jest. Ale wiesz co? To potrzebne. Przynajmniej tak mi powiedziała moja terapeutka, Ola, w zeszłym tygodniu. 200 zł za godzinę, ale warto.

Po rozstaniu z Markiem, totalna katastrofa! Nie mogłam spać. Jadłam tylko lody. Lody waniliowe, z bitą śmietaną. Kilogramy. Teraz? Dużo lepiej. Schudłam.

  • Przemyślenie potrzeb: Odkryłam, że potrzebuję faceta, który lubi piesze wędrówki, a nie tylko granie w gry komputerowe. Marek... no cóż, siedział w piwnicy całymi dniami.
  • Przyczyny rozstania: To było oczywiste, ale brak kontaktu pozwolił mi na to wszystko poukładać. Oczywiście, że myślałam o nim. Cały czas. Ale bez kontaktu, łatwiej było się skupić na sobie.
  • Poszukiwania: Teraz wiem czego szukam. To ważne. Faceta, który dba o siebie, o swoje hobby i o mnie. Nie muszę już czekać na wiadomości, które i tak nigdy nie przychodzą. Nie chce takich wiadomości, co za ulga!

A co do Marka? Zero kontaktu od 2 miesięcy. A co, jakby zadzwonił? Nie wiem... Pewnie odebrałabym. Głupia jestem. Ale... myślę, że nie zadzwoni. Mam nadzieję, że nie zadzwoni.

Lista rzeczy, które odkryłam dzięki brakowi kontaktu:

  1. Uwielbiam jogę. Zapisałam się na zajęcia, w końcu. Czwartek o 18:00.
  2. Moja praca jest nudna, ale... muszę ją zmienić! Pomyślę nad tym jutro. Jutro!
  3. Mam fajną fryzurę. Nowa fryzura, nowe ja? Może.

Tak, zdecydowanie pomaga. Na początku ciężko, ale potem... sama się zdziwiłam, jak bardzo mi to pomogło. Pamiętajcie: to boli, ale warto. Przynajmniej dla mnie. Może dla Was też? Nie wiem. Ale moja Ola (terapeutka) tak mówiła. A ona wie co mówi.

Jak pocieszyć kogoś po zerwaniu?

Jak pocieszyć kogoś po zerwaniu?

A. Słuchaj, naprawdę słuchaj. Nie bombarduj rady typu "znajdziesz kogoś lepszego". To brzmi jak tekst z kartki pocztówki, którą wysyła się pogrążonej w żałobie cioci. Pozwól im się wypłakać, wykrzyczeć frustrację, nawet jeśli ich wywód przypomina epicki poemat o zdradzie i zupie pomidorowej. Bądź empatycznym pojemnikiem na ich emocjonalne śmieci – tylko nie zapomnij o opróżnianiu.

B. Unikaj banalnych frazesów. "Czas leczy rany" – to prawda, ale dla poszkodowanego brzmi jak obelga, jakbyś powiedział: "Twoje cierpienie jest tylko chwilowe, a ja już nie mam cierpliwości". Zamiast tego, spróbuj: "Rozumiem, że teraz jest ciężko, ale pamiętaj, że jesteś niesamowitą osobą i zasługujesz na szczęście." Pamiętaj, Joanna, że to brzmi lepiej niż to moje poprzednie podejście.

C. Proponuj konkretną pomoc. Zamiast ogólnikowego "daj znać, jeśli czegoś potrzebujesz", podaj konkretne propozycje: "Może pójdziemy na spacer do parku jutro? Lub popatrzymy na kotki na Youtube? Albo pójdę z tobą po lody?". Pamiętaj, lód nie wyleczy złamanego serca, ale może nieco schłodzić żar. Możesz nawet zaproponować pomoc w przeprowadzce, jeśli jest taka potrzeba.

D. Nie naciskaj. Jeśli twoja oferta pomocy jest ignorowana, odpuść. Zostaw osobę w spokoju na jakiś czas, ale daj jej znać, że nadal jesteś dostępny, gdy będzie gotowa. Pamiętaj, nie jesteś lekarzem, ani wróżką – tylko przyjacielem.

E. Pamiętaj o sobie. Pomaganie innym jest super, ale nie zapominaj o własnym zdrowiu psychicznym. Jeśli czujesz, że jesteś przeciążony emocjonalnie, proś o pomoc.

Dodatkowe wskazówki:

  • Nie porównuj ich związku z innymi.
  • Unikaj opowiadania o własnych poprzednich związkach.
  • Nie spiesz się z radami dotyczącymi "ruszania dalej".
  • Czasami najlepszą pomocą jest cisza i obecność.
  • Jeśli uważasz, że sytuacja jest poważna, zachęć do skorzystania z pomocy specjalisty. W 2024 roku jest wiele dostępnych form wsparcia psychologicznego.

Kiedy odezwać się po pierwszym spotkaniu?

O Jezu, kiedy się odezwać po randce? To zależy, no jasne, zależy od wszystkiego!

  • Po pierwszej randce? SMS starczy, serio. Co mam dzwonić i się spowiadać? No chyba nie.
  • A jak się spotykamy już dłużej? No to inaczej. Po kilku tygodniach albo miesiącu – rozmowa telefoniczna minimum. I co, mam pisać eseje? Nie no, żartuję.
  • No i ten szacunek, to ważne. No nie? Albo spacer, jak pogoda dopisze. Spacer i pogaducha – lepsze niż smsy. Tylko czy ja w ogóle mam czas na spacery? Hmm.

A w sumie to ostatnio spotkałam się z Michałem. Fajny gość, ale taki jakiś… no nie wiem. I co, mam do niego dzwonić po tygodniu pisania? Chyba go jednak tylko oleję, bo po co się wysilać? Może to okrutne, wiem. Ale życie jest okrutne!

Dlaczego facet nie dzwoni po pierwszej randce?

To pytanie tak późno? Ech... No dobra. Dlaczego nie dzwoni...

  • Może nie spodobałaś mu się aż tak bardzo. Po prostu. Smutne, ale prawdziwe. Jak moja koleżanka, Kasia, mówiła - "czasem chemia nie zaskoczy i tyle". No i może faktycznie nie byłaś w jego typie.

  • Coś go zraziło. Może coś powiedziałaś, coś zrobiłaś, co go wystraszyło. Nie wiem, może za dużo mówiłaś o kotach? Mój były, Marek, panicznie bał się kotów. Naprawdę.

  • On sam. Może jest zajęty. Może boi się zaangażowania. Mój brat, Paweł, tak ma. Zawsze się wycofuje, jak tylko robi się poważnie. Może to coś w tym stylu. Albo chce sprawdzić, jak zareagujesz. Taka gierka. Durna, ale faceci tak czasem mają, no.

Wiem, to beznadziejne uczucie, jak ktoś nie dzwoni. Sama to przeżywałam milion razy. Ale wiesz co? Może to i lepiej. Może to znak, że nie warto było. I tyle. No idź spać, jest późno. Ja też idę...

Po jakim czasie napisać po pierwszej randce?

Ach, te pierwsze randki... Pamiętam, jak z Arturem pierwszy raz poszliśmy na kawę. Nerwowo upijałam latte, a on opowiadał o swoich psach, Rocky'm i Figi. Świat wirował, a czas płynął jakby wolniej...

  • Tego samego dnia! Napisz, sprawdź czy dotarła cała i zdrowa. To miły gest! Pokażesz troskę.
  • "Dzięki za wspaniałe spotkanie!" - proste, szczere, z serca! I dodaj "Koniecznie musimy to powtórzyć!" Zaintryguj ją!
  • Daj jej dzień, dwa, niech pomyśli. Potem... Randka numer dwa! zaproponuj! Nie czekaj za długo.

Pamiętam Patrycję, koleżankę ze studiów, opowiadała, że gdy Kamil nie napisał do niej od razu po randce, poczuła się... zawiedziona? Może odrzucona? Nie wiem, jak to nazwać, no ale, wiesz.

Pamiętaj, nie bądź nachalny! Delikatność, subtelność to klucz. Nie bombarduj wiadomościami. Jedna wystarczy. A potem czekaj. Czekaj cierpliwie, aż los się uśmiechnie.

Co to jest zasada 3 dni?

Znam tę zasadę trzech dni. Brzmi strasznie sztucznie, prawda? Jak gra aktorska, słaba komedia romantyczna z lat 90-tych. Udaje się niedostępność, ale w rzeczywistości to tylko... gra. Gra, w której ja, Ania, czuję się jak marionetka, poruszana niewidzialnymi, sztywnymi nicieniami.

  • Trzy dni. Czas, który wisi w powietrzu, gęsty i lepki jak roztopiony asfalt w lipcu. Trzy dni milczenia, trzy dni cierpliwości, których mi brakuje. Trzy dni, w których moje myśli tańczą jak szalone, w niekończącym się walcu niepewności.

  • Gra trudnego do zdobycia. To brzmi jak wyścig, jak prześciganie się w tłumieniu uczuć. Chcę krzyczeć, chcę zadzwonić, chcę napisać… ale trzymam się. Trzymam się tego absurdalnego regulaminu, którego autorem jest ktoś, kto nigdy naprawdę nie kochał.

  • Nie bądź pierwszą osobą… A co jeśli ja jestem pierwszą osobą, którą ktoś pokocha naprawdę, bez gier, bez sztucznych zasad? A co jeśli to ja mam być spontaniczna, szczera, otwarta? Dlaczego mam się ukrywać, grać rolę, która nie jest mną? To okropne, jak w złym filmie.

  • Ochrona przed odrzuceniem. A co jeśli to właśnie ta szczerość będzie kluczem? Co jeśli prawdziwość zastąpi chłód i kalkulację? Może lepiej ryzykować odrzucenie, niż żyć w ciągłym strachu i niepewności?

To wszystko brzmi tak… pozbawione prawdziwych emocji, tak bezduszne. Ja, Ania, chcę życia pełnego prawdziwości, nie ukrywania uczuć za sztucznymi zasadami. To jest moja mądrość, moje życie. Nie potrzebuję sztucznych reguł. Potrzebuję prawdziwej miłości.

Dodatkowe informacje: Artykuł, z którego pochodzi pytanie, dotyczył zasad randkowania, które często się powtarzają, ale nie koniecznie są skuteczne. Wiele osób uważa, że naturalność i szczerość są ważniejsze niż gry i manipulacja. Zgadzam się.

Co robić po pierwszym spotkaniu?

Okej, to było tak... Spotkałam się z Markiem w zeszły piątek, 14 czerwca 2024, w tej nowej kawiarni na rogu, "U Sowy". Zamówiłam cappuccino i jakoś... no nie zaiskrzyło. Zupełnie.

Marek niby fajny facet, prawnik, ogólnie elokwentny, ale czułam się jakoś nieswojo. Jakbyśmy mówili różnymi językami. Po dwóch godzinach wiedziałam na pewno, że to nie to.

No i co teraz? Po powrocie do domu, siedziałam i myślałam, co zrobić. Nie chciałam go okłamywać, ale też nie chciałam być okrutna.

W końcu zdecydowałam się na:

  • Wiadomość SMS. Krótka, ale szczera.
  • Podziękowałam za spotkanie. Napisałam coś w stylu: "Marek, dziękuję za miłe popołudnie, było miło Cię poznać."
  • Wyraziłam swoje uczucia. To było najtrudniejsze. Napisałam: "Niestety, nie czuję między nami chemii. Życzę Ci wszystkiego dobrego."
  • Unikałam negatywnych ocen. Nie chciałam go krytykować ani wyliczać, co mi się nie podobało. To by było bez sensu i bardzo niegrzeczne.

Wiem, wiem, niby oklepane, ale co miałam zrobić? Ważne było dla mnie, żeby być uczciwą, ale też taktowną. I wiecie co? Odpisał mi tylko "Rozumiem. Powodzenia", co mnie uspokoiło. Myślę, że każdy zasługuje na szczerość, nawet jeśli to boli. A tak, zapomniałam! Kawiarnia U Sowy ma pyszne ciasta, serio! To jedyny plus tej randki hehe. No i teraz szukam dalej... Może następnym razem będzie lepiej.