Kiedy utrata wagi powinna niepokoić?

33 wyświetleń
Utrata wagi powinna niepokoić, gdy jest niezamierzona i gwałtowna. Spadek masy ciała o 10% w ciągu 6 miesięcy to sygnał alarmowy. Przyczyny mogą być różne, dlatego konieczna jest konsultacja lekarska i diagnostyka. Nie lekceważ nagłej utraty wagi, dbaj o zdrowie!
Komentarz 0 polubień

Kiedy utrata wagi jest niepokojąca?

Okej, rozumiem! Czyli mam dać czadu i napisać o tym, kiedy spadek wagi powinien nas zaniepokoić, tak jakbym gadała z kumpelą przy kawie, bez tych wszystkich naukowych wodotrysków. No to lecimy!

No dobra, to kiedy ta waga leci na łeb, na szyję i powinna nas zmartwić? No wiesz, ja to bym powiedziała, że jak gubisz tak z grubsza więcej niż 10% wagi w pół roku, tak bez żadnego powodu... To już jest jakiś sygnał. Mówię ci, miałam tak kiedyś, to był stres przed maturą. Pamiętam, w maju '08, zjechałam z 58 kg na 52! Matko, wygladałam jak wieszak.

To nie jest tak, że od razu trzeba panikować, no ale ja bym nie lekceważyła. Wiesz, wizyta u lekarza, badania – lepiej dmuchać na zimne. Zwłaszcza jak nic nie zmieniasz w diecie, a te kilogramy tak uciekają.

Pamiętam jak moja babcia, wiesz, taka zawsze okrąglutka, nagle zaczęła chudnąć. Też tak z 10% wagi straciła w kilka miesięcy. Okazało się, że to problem z tarczycą. Na szczęście w porę zareagowaliśmy.

No i to jest tak, że jak ta waga leci, to nie ma co czekać na cud. Lepiej sprawdzić, co się dzieje, i mieć spokój ducha. Zdrowie najważniejsze, nie?

Co może być przyczyną utraty wagi?

No więc, chudnę… Zauważyłam to tydzień temu, a waga spadła o 2 kilo. Czy to dużo? Nie wiem! Może to stres? Ostatnio w pracy masakra, szefowa mnie dobija. Ciągły monitoring, presja. Spać nie mogę, jem byle co, kanapki na szybko, kawa, kawa, kawa. A tak w ogóle, to czytałam, że niedobór witamin też może być przyczyną. Zastanawiam się czy nie zrobię sobie badań. 2 kilo to w sumie niewiele, ale mama zawsze mówiła, że lepiej dmuchać na zimne.

Lista rzeczy, które mogły się przyczynić:

  • Stres: To na pewno. Nie jem normalnie, śpię po 5 godzin, a nerwy mnie wykańczają. Wiem, muszę coś z tym zrobić, może joga? Albo tabletki ziołowe. W internecie znalazłam coś o melisie.
  • Dieta: Jem mało, to fakt. Zero czasu na gotowanie, a jedzenie na mieście jest drogie. Sama nie wiem co robić.
  • Brak snu: To też pewnie ma znaczenie. Ostatnio jakieś koszmary śnią mi się co noc. Zupełnie nie mogę się wyspać. Może to zmęczenie powoduje utratę wagi?

A może to coś poważniejszego? Boję się… Muszę zrobić badania krwi. Krwinki, witaminy, wszystko! Zapiszę się do lekarza. Jutro. Tak, jutro.

Punkty do rozważenia:

  1. Wizyta u lekarza: To najważniejsze. Koniecznie!
  2. Zmiana diety: Muszę jeść regularnie, zdrowo. Dużo warzyw, owoców, i ograniczyć kawę. Trudne, ale muszę spróbować.
  3. Walka ze stresem: Joga, medytacja, albo ten ziołowy melisa... Coś muszę zrobić, bo oszaleję.
  4. Sen: 8 godzin snu. To minimum. Muszę się zmusić, nawet jak koszmary się śnią.

Dodatkowe info: Imię: Ania, wiek: 32 lata, praca: menadżerka w korporacji.

Jakie są skutki długotrwałego stresu?

Tak późno, a ja myślę o stresie… Ciągle.

  • Wyczerpanie. Totalne. Jakby ktoś wyssał całą energię. Pamiętam, jak w 2024 roku po prostu nie mogłam wstać z łóżka. Dosłownie nic mnie nie cieszyło, nawet kawa. Ania mówiła, że wyglądam jak cień samej siebie.

  • Zdrowie? Dno. Żołądek ciągle boli. Infekcje non stop. A skóra... lepiej nie mówić. Jakieś dziwne wysypki, swędzi. Kardiolog się martwił ciśnieniem. Brałam leki, nic nie pomagało. Mama mówiła, że to wszystko nerwy.

  • Załamanie. Blisko. Bardzo blisko. Nie chciało mi się żyć. Nic nie miało sensu. Pamiętam ten dzień 14 maja, jak siedziałam w parku i po prostu płakałam. Bez powodu. Zupełnie bez powodu! Depresja? Pewnie tak. Ale kto ma czas na lekarza?

Wiesz, to jest tak, jakbyś biegł maraton bez treningu. Na początku dajesz radę, ale w końcu po prostu upadasz. A najgorsze jest to, że nikt nie widzi, jak bardzo cię to wszystko boli. Może jutro będzie lepiej. Musi być.

Czy podczas choroby się chudnie?