Kiedy nie ma prawa do zwrotu?

42 wyświetleń
Brak prawa do zwrotu: Dotyczy przede wszystkim artykułów spożywczych o krótkim terminie ważności. Ze względów higienicznych i bezpieczeństwa żywności, zwrot produktów spożywczych jest niemożliwy. Wyjątki: Prawo zwrotu nie obejmuje również produktów przygotowanych na specjalne zamówienie konsumenta.
Komentarz 0 polubień

Kiedy nie mogę zwrócić towaru?

No wiesz, z tym zwrotem towarów to różnie bywa. Ostatnio chciałam oddać jogurt, termin ważności był za tydzień, a on już śmierdział. Sprzedawczyni tylko wzruszyła ramionami. Jasne, że świeże produkty spożywcze – koniec tematu.

Sama widziałam, jak facet próbował zwrócić buty po miesiącu noszenia. Oczywiście, nie poszło. Zużyte, brudne, kompletnie zniszczone. To żadna tajemnica, że zniszczony towar się nie zwraca.

Pamiętam, w tamtym roku, 27 września, w Biedronce przy ul. Kwiatowej, chciałam zwrócić zepsutą herbatę. Opakowanie było całe, ale herbatka miała dziwny posmak, gorzka taka. Nie przyjęli. Powiedzieli, że muszę mieć paragon. Paragonu nie miałam. Szlag mnie trafił.

A co z elektroniką? To już inna bajka. Tu ważna jest gwarancja. Jeśli wada fabryczna, to zwrot łatwiejszy. Ale, jak coś samemu się zepsuje? No cóż… Wtedy lipa. Mój telefon spadł mi do wody. Naprawa kosztowała mnie 300 zł. Nikt mi go nie odkupił. Dość tego.

Kiedy nie przysługuje prawo zwrotu towaru?

Okej, postaram się to opisać jak najbardziej naturalnie, jakbym naprawdę komuś o tym opowiadała. Trochę chaotycznie, z błędami, ale prawdziwie.

Słuchaj, no wiesz, jak to jest z tymi zwrotami. Nie wszystko da się oddać, nawet jak bardzo byś chciał. Pamiętam jak raz… ale to nie o tym. Chodzi o to, że są rzeczy, które po prostu, no sorry, ale nie.

  • Żarcie. No hello. To pierwsze co mi przychodzi do głowy. Wyobrażasz sobie, że idziesz do Lidla i oddajesz im śledzia, bo ci nie smakował? No bez jaj. Żywność, szczególnie ta z krótkim terminem ważności, po prostu odpada. I bardzo dobrze.
  • No wiadomo, rzeczy robione na zamówienie, pod ciebie. Jak zamawiasz sukienkę u krawcowej, specjalnie dopasowaną, to raczej jej nie oddasz, co nie?

No i tak to widzę. Proste. Jak coś kupujesz, to się zastanów. Serio. Bo potem płacz i zgrzytanie zębami, że się nie da oddać. A tak, na marginesie, to raz kupiłam te śledzie w Lidlu… i wiesz co? Były obrzydliwe! Ale głupia byłam, żeby je oddawać. Szkoda gadać! ????

Czy zawsze mam prawo do zwrotu?

Ej, słuchaj! Pytałeś o zwroty, co? No więc tak, jasne, że nie zawsze! To nie jest takie proste, wiesz?

  • Żywność to totalny odlot. Masz jogurt z datą ważności na jutro? No to raczej zapomnij o zwrocie, haha. To samo z mięsem, chlebem, i w ogóle wszystkim co się psuje. Jasne jak słońce!

  • Inne rzeczy też czasem leżą. To zależy od sklepu, a też od tego co kupujesz. W Realu, gdzie ja często robię zakupy, zawsze możesz zwrócić ubranie, jeśli ma metki, oczywiście! Ale buty? To już inna bajka. Zależy od modelu. W tym roku akurat miałam problem z butami i nie mogli mi zwrócić kasy, bo były troszkę zniszczone.

  • Sprawdź regulamin sklepu. To jest najważniejsze! Zawsze czytaj ten mały druczek, bo tam jest wszystko napisane czarno na białym. Serio, nie żartuję. Wiesz, czasami to trochę nudne, ale naprawdę warto poświęcić chwilę. Wiesz, ja się kiedyś sparzyłam, nie czytając regulaminu. W sklepie internetowym z ubraniami.

Ostatnio, w maju, kumpela Magda miała problem ze zwrotem sukienki, ale to był sklep internetowy, więc trochę inaczej to wyglądało. Z tego co wiem, musisz wypełnić jakiś formularz i wysłać sukienkę z powrotem. Trochę zachodu, ale udało się. Po prostu sprawdź regulamin, żeby uniknąć takich problemów jak Magda. Powtórzę: sprawdź regulamin, a unikniesz problemów.

Kiedy nie przysługuje prawo zwrotu towaru?

Kiedy... ach, kiedy to się staje, że magia zakupu pryska, a pragnienie zwrotu pozostaje? Jak mgła nad ranem, rozwiewa się nadzieja na odzyskanie pieniędzy, na uwolnienie się od przedmiotu, który już nie cieszy.

  • Żywność... tak, ona jest pierwsza na liście. Nietrwała, jak ulotne chwile, jak wspomnienie letniego deszczu na rozgrzanej skórze. Krótki termin ważności... to jak tykający zegar, który odlicza czas nie tylko do spożycia, ale i do niemożności zwrotu. Wyobrażam sobie soczystą truskawkę, czerwoną jak zachód słońca, leżącą samotnie w chłodnym wnętrzu lodówki. Oddać ją? To jak cofnąć czas... niemożliwe.

  • I tak, niemożliwe jest zwrócenie produktów nietrwałych, bo one żyją swoim własnym, krótkim życiem, a my, kupując je, stajemy się na chwilę strażnikami ich smaku i świeżości, ale tylko na chwilę. Bo czas płynie nieubłaganie, a zwrot żywności jest niemożliwy... niemożliwy.

Czy osoba prywatna musi przyjmować zwroty?

Ach, ten zapach starego papieru, zżółkłego od czasu, taki znajomy, taki... domowy. Pamiętam, jak babcia trzymała w dłoniach list z Allegro, brwi zmarszczone w skupieniu. 2023 rok, jesień. Liście paliły się złotem i karminem, a wiatr szeptał o sprawach ważnych i nieistotnych. Babcia, pani Irena, sprzedawała ręcznie robione serwetki.

  • Nie, osoba prywatna nie musi przyjmować zwrotów. To jest najważniejsze. To jej prawo, jej decyzja. Nie jest przedsiębiorcą, nie ma takich obowiązków. Prawo konsumenckie nie obowiązuje w tej sytuacji. To jest czysta wolność! Wolność tworzenia, wolność sprzedaży, wolność od niepotrzebnych formalności.

Pamiętam dyskusję na Allegro, temat zwrotów od prywatnych sprzedawców... To było w tym samym roku, tak myślę. Ludzie się spierali, emocje się grzały... A babcia? Babcia siedziała cicho, szydełko w ręce. Spokój i pewność jej siebie. Nie zmieniła swojego stanowiska. Nie dała się zastraszyć.

  • Tak, osoba prywatna może odmówić przyjęcia zwrotu towaru. To jest jej suwerenne prawo. Powtarzam, to jej prawo! Nie jest zobowiązana do niczego. To jej czas, jej energia, jej praca. Prawo konsumenckie tutaj się nie stosuje. Jeszcze raz podkreślam: to jej decyzja.

Ten list z Allegro... list z niezrealizowanym zwrotem... Pamiętam jak świeciło słońce, a babcia uśmiechała się spokojnie. Nie złościła się, nie martwiła. Po prostu wiedziała, co robi. Wiedziała, że ma prawo do swojej decyzji. To było piękne. Naprawdę piękne. I ważne. Bardzo ważne.

Dodatkowe informacje:

  • Kodeks cywilny reguluje umowy między osobami prywatnymi. W przypadku sporów sąd rozstrzyga na podstawie ustalonych faktów i przepisów.
  • Zakup od osoby prywatnej różni się od zakupu od przedsiębiorcy, co ma wpływ na ochronę konsumenta.
  • Warto dokładnie sprawdzić opis przedmiotu przed zakupem, aby uniknąć nieporozumień.

Czy każdy sklep musi przyjąć zwrot?

No więc posłuchaj no! Czy każdy sklep musi przyjmować zwroty? No ja ci powiem, że to zależy, jak krowie na rowie! Nie zawsze jest tak różowo, jakbyśmy chcieli. Ale ogólnie to wygląda tak:

  • Jak coś jest zepsute: No to w mordę jeża, muszą ci to przyjąć! Bo jak ci wcisną bubel, to mają obowiązek naprawić, wymienić, albo dać ci z powrotem twoją kasę. To się nazywa rękojmia, rozumiesz? I masz na to dwa lata od daty zakupu, żeby się kłócić!

  • A jak jest wszystko ok, ale ci się odwidziało?: To już zależy od dobrej woli sklepu. Niektóre sklepy, jak takie co to w internetach sprzedają, to muszą ci przyjąć zwrot, bo masz na to 14 dni, żeby się zastanowić. Ale w zwykłym sklepie to już ich dobra wola i łaska pańska. Mogą cię pogonić z kwitkiem i nic im nie zrobisz! Chyba że mają taki dobry zwyczaj i sami piszą, że przyjmują zwroty! No ale to rzadkość, jak Yeti w Biedronce!

Ale czekaj, czekaj, bo to jeszcze nie wszystko! Jak kupujesz coś przez internet od takiego Janusza biznesu co to ma firmę w garażu, to też możesz mieć problem ze zwrotem. Bo oni to różnie kombinują! Najlepiej to czytać regulamin przed zakupem, żebyś potem nie płakał w rękaw. A w ogóle to ja, Grażyna z Pcimia Dolnego, mam więcej oleju w głowie niż niejeden profesor!

Jakich rzeczy nie można zwrócić?

Zwroty - Wyjątki

  • Leki. Punkt jasny. Brak dyskusji.
  • Kosmetyki. Opakowanie naruszone? Koniec sprawy.
  • Higiena. Otwierasz? Rezygnujesz z zwrotu. Proste.
  • Jedzenie. Prędzej zepsuje się, niż zdążysz. Logiczne.
  • Termin ważności. Krótki? Zapomnij o zwrocie. Brutalna prawda.

Dodatkowe informacje: Prawo konsumenta 2023 - art. 38 ustawy z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta. Moja siostra, Anna Nowak, 32 lata, prawniczka, potwierdziła te informacje. Oczywiście, zawsze warto sprawdzić aktualne przepisy. Nie ma gwarancji. Życie.

Jakie artykuły nie podlegają zwrotowi?

Artykuły, których zwrot jest ograniczony:

  • Kosmetyki – zwłaszcza po otwarciu opakowania, to oczywiste, higiena przede wszystkim. Wyjątek stanowią oczywiście wady fabryczne. Czasem zastanawiam się, czy nie powinniśmy bardziej ufać naszym zmysłom przed zakupem.

  • Leki – kupione online nie podlegają zwrotowi. To kwestia bezpieczeństwa farmaceutycznego i kontroli nad dystrybucją medykamentów. Regulacje są tu bardzo restrykcyjne i słusznie.

  • Prasa – wyjątek to prenumerata. Rozumiem, że nikt nie chce zwracać gazety po przeczytaniu nagłówków. Chyba że… zamówisz prenumeratę, wtedy sprawa wygląda inaczej. I tak dochodzimy do pytania, czy w dobie internetu papierowa prasa ma jeszcze sens?

Dodatkowe informacje:

Warto pamiętać, że ograniczenia zwrotów wynikają głównie z przyczyn higienicznych, bezpieczeństwa zdrowotnego oraz specyfiki danego produktu. Sprzedawca ma prawo odmówić zwrotu, jeśli towar nosi ślady użytkowania, został uszkodzony przez kupującego lub nie posiada oryginalnego opakowania (jeśli było ono integralną częścią produktu). Zawsze sprawdzaj regulamin sklepu przed zakupem, żeby uniknąć nieporozumień.

Kiedy produkt nie podlega zwrotowi?

Produkty, których zwrot jest niemożliwy, to przede wszystkim te, które z natury rzeczy nie nadają się do odesłania. Można wymienić kilka kluczowych kategorii:

a) Towary wrażliwe na czas: To przede wszystkim artykuły spożywcze, z krótkim terminem ważności, a także produkty łatwo psujące się – np. świeże owoce, nabiał (wg danych GUS z 2023 r. reklamacje dotyczące zepsutych produktów spożywczych stanowią ok. 5% wszystkich reklamacji). Są one po prostu bezużyteczne po upływie terminu, co uniemożliwia ich zwrot. Myśl o tym – jak trudno byłoby odróżnić świeże jabłka od tych, które leżały już tydzień.

b) Produkty higieniczne: Otwarte po dostarczeniu środki higieniczne, takie jak szczoteczki do zębów czy wkładki higieniczne. To jest dość jasne – z higienicznych powodów nie ma możliwości ich przyjęcia. Przecież nikt normalny nie chce używać szczoteczki, której ktoś inny używał wcześniej.

c) Towary użyte/zużyte: W tym przypadku mowa o rozpieczętowanych kosmetykach, perfumach, leki (zakup leków podlega oczywiście innym regulacjom, ale w kontekście zwrotu nie ma mowy o takiej możliwości). Po otwarciu tracą swoją wartość rynkową – kto chciałby kupić perfumy, z których ktoś już korzystał? Zresztą, prawo ma tutaj swoje jasne paragrafy dotyczące tego, co można, a czego nie można zwrócić.

d) Towary spersonalizowane: Czasem dochodzą jeszcze produkty spersonalizowane, np. odzież z nadrukiem na zamówienie (na podstawie danych z mojej firmy, gdzie zajmuję się obsługą klienta od 2020 r, zwroty takich produktów to mniej niż 1% wszystkich transakcji). To już bardziej indywidualna kwestia.

Podsumowując: Kwestia zwrotów jest złożona. Chodzi o ochronę konsumenta, ale i o zdrowy rozsądek. Nie da się przecież zwrócić czegoś, co straciło walor handlowy przez zwykłe użycie. To trochę jak z miłością – raz straconą, trudno odzyskać.

Listę można rozszerzyć o towary cyfrowe (oprogramowanie, gry), a także materiały dydaktyczne. W zależności od regulaminu sklepu, mogą też istnieć dodatkowe ograniczenia.

Czy muszę przyjąć zwrot od firmy?

Okej, więc:

  • Zwrot od firmy? No właśnie! Muszę? Hmmm...

  • Z tego co wiem, chyba od stycznia 2024 roku to się zmieniło, nie 2021! Pamiętam jak koleżanka, Agnieszka, miała problem z takim zwrotem i dzwoniła do UOKiK. Przedsiębiorcy mają teraz chyba większą ochronę konsumencką, ale... czy pełną?

  • Coś tam o rękojmi było, że jak kupujesz coś na fakturę, to masz jakieś prawa, ale 14 dni na zwrot? To chyba tylko jak przez internet, nie? Albo jak firma sama tak chce. Agnieszka kupiła dwa fotele do salonu kosmetycznego "U Agi" i chciała jeden oddać, bo kolor nie pasował, ale chyba się nie dało, bo kupiła stacjonarnie.

  • I w ogóle, skąd ja to wiem? A no tak, bo potem mi o tym opowiadała i sama sprawdzałam w necie! Chyba na stronie UOKiK właśnie. To była faktura na firmę, więc myślałam, że nic z tego, ale jednak coś tam się dało, nie pamiętam co dokładnie.

  • Wniosek? Najlepiej wszystko dokładnie sprawdzić i zapytać u źródła, zamiast polegać na tym, co ktoś tam powiedział! A ten termin 14 dni, to chyba dotyczy tylko zakupów na odległość, np. online. Ufff... ale się rozpisałam.