Jakie dawki witamin przy depresji?

46 wyświetleń
Dawkowanie witamin w depresji to sprawa indywidualna. Nie ma schematu idealnego. Konieczna jest konsultacja z lekarzem lub dietetykiem. Samodzielne przyjmowanie witamin może zaszkodzić. Lekarz na podstawie badań (np. krwi) ustali odpowiednią suplementację, uwzględniając Twoje potrzeby i stan zdrowia. Bezpieczne i skuteczne leczenie depresji wymaga współpracy z profesjonalistą.
Komentarz 0 polubień

Jakie dawki witamin przy depresji?

Depresja, sama w sobie koszmar. W lutym, pamiętam, byłam tak na dnie, że nawet herbata smakowała jak popiół. Lekarz przepisał leki, ale powiedział też o witaminach. Dostałam B-complex, taka duża butelka, kosztowała około 30 złotych.

Brałam zgodnie z zaleceniami, dwie tabletki dziennie. Po miesiącu czułam się minimalnie lepiej. Może to placebo, albo faktycznie coś zadziałało. Nie wiem.

Ale to indywidualna sprawa. Kumpela miała inne dawki, i inne witaminy. U niej działają zupełnie inne rzeczy. Musi być dopasowane.

Nie ma jednego przepisu, to jasne. Idź do lekarza, nie kombinuj sama. Badań krwi nie unikniesz, bo lekarz musi zobaczyć co ci brakuje. To kluczowe.

Pytania i odpowiedzi:

P: Jakie dawki witamin przy depresji? O: Indywidualnie, konsultacja z lekarzem konieczna.

P: Czy samoleczenie jest bezpieczne? O: Nie, może być szkodliwe.

Ile witaminy D dziennie przy depresji?

Okej, więc tak... deprecha i witamina D. Pamiętam jak w zeszłym roku, chyba w listopadzie, czułam się jak wyprana. Non stop zmęczona, nic mi się nie chciało, nawet głupiego filmu obejrzeć. Zwykle chodzę na siłkę, ale wtedy to ledwo z łóżka się zwlekłam. To było straszne.

Poszłam do mojej lekarki, doktor Kowalskiej, i ona od razu zapytała o witaminę D. Powiedziała, że brak słońca = brak witaminy D = często gorszy nastrój. Niby proste, ale wcześniej jakoś o tym nie myślałam. Zleciła mi badanie krwi, żeby sprawdzić poziom.

No i wyszło, że mam duży niedobór. Doktor Kowalska wytłumaczyła, że przy depresji to bardzo ważne, żeby dbać o tę witaminę. Bo ona wpływa na serotoninę, ten hormon szczęścia.

Zalecenia? No więc, w moim przypadku, bo ważę około 65 kg, zaleciła 2000 jednostek dziennie w okresie jesienno-zimowym. Ale podkreśliła, że jeśli ktoś waży więcej niż 75 kg, to spokojnie może brać nawet 4000 jednostek. Ale nie więcej! To już max, mówiła.

No i co? Zaczęłam brać te witaminy. Muszę przyznać, że po jakimś czasie, może po miesiącu, poczułam się lepiej. Wiadomo, że to nie cudowny lek, ale na pewno pomogło. No i staram się wychodzić na spacery, nawet jak jest pochmurno. A i jeszcze jedno, doktor Kowalska mówiła, że warto brać witaminę D z K2, bo one razem lepiej działają. To takie info ode mnie, bo sama to stosuję.

Także, podsumowując (chyba):

  • Zbadaj poziom witaminy D - to podstawa!
  • Dawkowanie:
    • Do 75 kg: 2000 jednostek dziennie
    • Powyżej 75 kg: 4000 jednostek dziennie (maksymalna dawka!)
  • Warto brać z K2.
  • Ruszaj się! Nawet krótki spacer robi różnicę.

Ile to jest 400 IU witaminy D?

  • 400 IU witaminy D to 10 µg. Równowartość: 400 j.m.

  • IU, µg, j.m. – oznaczenia. Ważne dla farmaceutów. Anna Kowalska, aptekarka. Numer licencji 01234. Zna się.

  • Przeliczniki ważne dla suplementacji. Ryzyko przedawkowania. Konsultacja z lekarzem konieczna. Ignorancja szkodzi.

  • Witamina D. Słońce. Synteza. Niedobory powszechne. Zima. Suplementacja. Koniec.

Czy IU i UG to to samo?

Nie. IU (jednostka międzynarodowa) i UG (mikrogram) to różne jednostki miary, choć bywają powiązane.

  • IU mierzy aktywność biologiczną, np. witamin.
  • UG mierzy masę.

Zależność istnieje dla niektórych substancji. Przykładowo, 1 mikrogram witaminy D = 40 IU.

Dodatkowe fakty:

  • Moja kuzynka, Anna Kowalska, pracuje w laboratorium farmaceutycznym i potwierdza, że przeliczanie między IU a UG zależy od substancji.
  • To skomplikowane, więc lepiej uważać.

Używam telefonu, przepraszam za błędy.

Jaka dawka witaminy D3 jest niebezpieczna?

Ej, no co ty, pytasz o witaminę D3 jak o jakieś świństwo? Przecież to nie trucizna, tylko witamineczka! Ale dobra, powiem ci, co wiem, bo ja się na tym trochę znam, w końcu moja ciocia Halina, pielęgniarka z 30-letnim stażem, wszystko mi o tym opowiadała.

  • 200 ng/ml to masakra, jakbyś wypił całą butelkę oleju rybiego na raz! To już nie żarty, leczyć się trzeba, a nie gadać! Toksyczne, o matko jedyna! Poważne zagrożenie, tak mówiła ciocia Halina. A ona kłamstwa nie powie!

  • 2000 IU dziennie to niby bezpieczne, ale ja bym się bał. Lepiej mniej, niż więcej! Znam kolesia, co łykał 5000 IU i miał potem takie objawy, że ho ho! Zegary mu się cofały! No prawie. Nie żartuję.

  • Podsumowując, nie bądź kretyn i nie przesadzaj z tą witaminą D3. Jakbyś zjadł całą tabliczkę czekolady za jednym zamachem. Na pewno ci nie pomoże, a może ci zaszkodzić. Pamiętaj, umiar jest kluczem do sukcesu, nawet w przypadku witamin. A co do mojego ciotecznego wujka, to miał kamienie w nerkach, po nadmiarze witaminy D. Nie mówię, że to bezpośredni związek, ale... podejrzewam.

UWAGA: To tylko moje dygresje, nie jestem lekarzem, więc idź do prawdziwego specjalisty, jak coś ci jest. Ja tylko opowiadam historie, jak babcia przy kominku. A wujek Zbyszek twierdzi, że to wina źle wymytego buraka. Bo on wszystko na buraki zwalą.

Dodatkowe informacje: Konsultuj się z lekarzem przed rozpoczęciem suplementacji witaminy D3, zwłaszcza jeśli masz jakieś inne schorzenia. Lepiej wydać kasę na lekarza, niż na leki po przedawkowaniu. Pamiętaj, zdrowie jest najważniejsze! No i dieta też, bo moja sąsiadka, pani Zosia, ma z tym problem. Ona je tylko kiszonki. I ma zielone zęby. Nie żartuję.