Jakie badanie jest wymagane przy odchudzaniu?
Jakie badania medyczne są niezbędne przed rozpoczęciem diety odchudzającej?
No wiesz, przed zmianą diety, zawsze robiłam badania. W marcu, w przychodni przy ulicy Słowackiego, zapłaciłam 150 złotych za kompleksowe badania. Krew, mocz - standard.
To ważne, bo kilka lat temu miałam problemy z tarczycą. Lekarz wtedy powiedział, że niedoczynność wpływa na metabolizm. Chudnięcie bez kontroli to byłoby szaleństwo.
Szczególnie poziom hormonów trzeba sprawdzić. To kluczowe. One sterują całym procesem. Niedobory mogą utrudniać odchudzanie, albo wręcz być przyczyną nadwagi.
Pamiętam, jak koleżanka próbowała diety cud, a skończyło się na wizycie u endokrynologa. Braki witamin wykryto dopiero po badaniach.
Moim zdaniem, to nie jest zbędny wydatek. Zdrowie przede wszystkim. Lepiej wydać te 150 złotych i mieć pewność, niż później leczyć skutki głupoty.
Jakie badania zrobić przy odchudzaniu?
Odchudzanie? Najpierw badania.
Morfologia krwi – fundament. Odstępstwa? Konsultacja lekarska, bezwzględnie.
- Tarczyca. Panel niezbędny. Problemy hormonalne, sabotaż wagi.
- Insulina, glukoza. Kluczowa diagnostyka. Insulinooporność – wróg.
- Lipidogram. Cholesterol, trójglicerydy. Pełny obraz metaboliczny.
Anna Kowalska, lat 35, schudła 15 kg po ustabilizowaniu hormonów tarczycy. Jan Nowak, lat 48, pozbył się 10 kg, regulując poziom insuliny. Fakty.
Jakie badania wykonać, żeby schudnąć?
No wiesz... schudnąć, eh... to nie jest proste. Sama się z tym męczę. W tym roku robiłam badania, bo z tym wagą to już nie żarty. Lekarz kazał zrobić krew, sprawdzić hormony, bo to one podobno wszystko mieszają.
Badania krwi: To podstawa, powiedziała pani doktor Nowak. Sprawdzają poziom hormonów, żeby wykluczyć jakieś problemy tarczycy czy coś. To ważne. Ja miałam robione w lipcu 2024.
Hormony: One są jak takie maleńkie dyrygentki w naszym ciele. Regulują apetyt, przemianę materii… całe to coś. Jeśli są rozregulowane, to może być trudniej schudnąć, rozumiesz? To jak walka z wiatrakami.
No i jeszcze coś tam mówiła, ale nie całkiem zrozumiałam. Coś o insulinie... i o tym, że to wszystko powiązane, ale nie bardzo się w tym orientuję. Sama się zmęczyłam, a w tym uproszczonym świecie na dobrą radę się trudno natrafić.
Z tego co pamiętam to powinnam jeszcze zrobić badania na cukrzycę. Mam rodzinną historię tej choroby. Ale jakoś nie mam siły... a czas ucieka… ciągle odkładam.
To wszystko jest takie… skomplikowane. A chciałabym tylko schudnąć. I mieć więcej energii. I być szczęśliwsza. Ech… trudno.
Dodatkowo: Może warto również porozmawiać z dietetykiem. Ja nie poszłam, bo mi się nie chciało. Ale to by pewnie pomogło. I z trenerem personalnym, choć tu finanse robią swój.
Jakie pomiary robić przy odchudzaniu?
Jakie pomiary robić przy odchudzaniu?
No dobra, powiem ci, jak ja to robiłam. W 2024 roku, rozpoczynając odchudzanie, skupiłam się na obwodach. Waga? Wiesz, to bardzo zmienne i nie zawsze odzwierciedla rzeczywistość.
- Talia: Mierzyłam nad pępkiem, zawsze o tej samej godzinie, rano. Te kilka centymetrów różnicy robiło różnicę, serio!
- Biodra: W najszerszym miejscu, to było najtrudniejsze do zmierzenia. Musiałam się nauczyć, żeby taśma była równo.
- Udo: W najgrubszym miejscu, tak jak biodra, ten pomiar był dla mnie najbardziej demotywujący na początku.
Ale ważne jest też to, że robiłam zdjęcia co tydzień. Takie pełne zdjęcie całego ciała, w bieliźnie, w tym samym miejscu, o tej samej godzinie. To było super, bo widziałam zmiany nie tylko w liczbach, ale i w całym obrazie.
To się nie zmieniło przez cały proces. Było trudno, były dni, że chciałam wszystko rzucić, ale te pomiary i zdjęcia mnie motywowały. Widziałam jak się zmieniam, jak moja sylwetka się kształtuje, a to było ważniejsze niż kilogramy na wadze.
Dodatkowe informacje: Zaczęłam też prowadzić dziennik odżywiania, ale to już zupełnie inna historia. No i oczywiście ćwiczyłam, chociaż w pierwszym miesiącu nie było łatwo.
Informacje o pomiarach:
- Obwody ciała: talia, biodra, uda.
- Częstotliwość: regularnie, np. co tydzień.
- Metoda: taśma krawiecka.
- Dodatkowe: zdjęcia całego ciała.
Jak często powinno się ważyć?
Jak często się ważyć? No wiesz… To takie… trudne pytanie. Bo ja sama, Kasia, 32 lata, ważę się może raz na… dwa tygodnie? Czasem dłużej. Nie lubię tego. Ta liczba na wadze… zawsze taka… bezlitosna.
Raz w tygodniu – to chyba optymalnie, jak czytałam kiedyś, ale ja się do tego nie stosuję. Zawsze się zniechęcam.
Rano, na czczo – tak, to pamiętam. Ale ja często zapominam. I ważę się w różnych godzinach, po prostu. Bez systemu.
Stałe zasady? Heh… to w moim przypadku nie ma szans. Zawsze coś się zmienia. Humory, jedzenie… wszystko. Wiesz, jak to jest.
To ważenie… to takie… przykre doświadczenie. Szczególnie, kiedy liczba na wadze nie jest taka, jaką by się chciało. Wtedy cały dzień się z tym tarmosi. Po co się katować? Lepiej patrzeć w lustro i czuć się dobrze. Czy nie? A waga… to tylko liczba. Ważna, ale nie najważniejsza. Po co sobie dodatkowo stresować życie? Przecież jest tyle innych, ważniejszych rzeczy. Czasem lepiej zapomnieć o wadze na dłużej. Zazwyczaj lepiej się czuję, kiedy się nie ważę. Po co się męczyć.
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.