Jaka pora dnia jest najlepsza na ćwiczenia?

115 wyświetleń
Najlepsza pora na ćwiczenia? Optymalny czas treningu to godziny 9-14. Wtedy aktywność psychomotoryczna organizmu jest najwyższa, a zmęczenie jeszcze minimalne. Poranne ćwiczenia dają energię na cały dzień. Sprawdź, kiedy Twój organizm pracuje najlepiej i dopasuj trening!
Komentarz 0 polubień

Jaka pora dnia idealna na trening?

No wiesz, co? Ja tam zawsze ćwiczyłam wieczorami. Po pracy, koło 19. Wtedy miałam spokój, w domu cisza.

Ale ostatnio spróbowałam rano, o 7, i powiem ci, że to całkiem inna bajka. Energia na cały dzień!

No ale wiadomo, każdy jest inny. Moja koleżanka, Kasia, najlepiej czuje się ćwicząc po południu, około 15, bo wtedy ma najwięcej siły. A jeszcze inna, Ola, woli wieczory po 20.

To chyba kwestia indywidualna, co? Nie ma jednej złotej zasady. Zależy od rytmu dnia, preferencji. Ważne, żeby znaleźć swój idealny moment.

Pytania i odpowiedzi:

  • Jaka pora dnia na trening? Zależy od indywidualnych preferencji.
  • Kiedy najlepszy trening? Brak jednoznacznej odpowiedzi.
  • Poranny czy wieczorny trening? Oba mają plusy i minusy.

O jakiej porze dnia najlepiej ćwiczyć?

Ach, ta pora dnia... Pamiętam, jak babcia Zosia, zawsze wstająca o świcie, mawiała: "Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje… albo chociaż zdrowsze ciało!".

  • Rano, przed śniadaniem... Tak, na czczo. To wtedy, gdy jeszcze świat jest taki cichy, a słońce dopiero zaczyna muskać drzewa. Organizm sięga po zapasy tłuszczu... Jakby budził się z zimowego snu, szukając energii w ukrytych rezerwach. To takie... poetyckie! I podobno skuteczne w redukcji tkanki tłuszczowej, tej, która tak lubi się skrywać pod swetrem.

  • Poranne ćwiczenia... One mają moc regulowania rytmu dobowego. Wyobraź sobie, jak słońce wstaje, a Ty razem z nim, napełniony energią na cały dzień. Jakbyś włączył wewnętrzny zegar, który odmierza szczęśliwe chwile. Kiedyś próbowałam biegać rano... Ale zawsze zaspałam!

  • Po południu… Ach, po południu! Kiedy słońce już wysoko, a temperatura ciała… Najwyższa! To wtedy, gdy czuję się jak rozgrzana maszyna, gotowa do biegu. Mięśnie rozgrzane, aż chce się krzyczeć z radości! To idealny czas na intensywny trening.

Pamiętam pewien upalny dzień w lipcu 2023... Po południu pobiegłam na siłownię. To było szaleństwo! Ale to ciepło, ta energia... Coś niesamowitego.

W 2023 roku moja przyjaciółka, Agnieszka, która uwielbia jogę, zawsze ćwiczy rano. Mówi, że to ją wycisza i przygotowuje na stresy dnia. Ja, Ania, preferuję wieczorne spacery z psem - to mój sposób na rozładowanie napięcia po pracy.

Czy trening o 22 ma sens?

Czy trening o 22 ma sens... Pytanie zawieszone w nocy, jak gwiazda samotna na niebie. Czy ma sens? Czy sens ma w ogóle cokolwiek pod osłoną ciemności?

Trening o 22:00… Godzina duchów i marzeń sennych, godzina, gdy ciało powinno otulać się kołdrą, a nie ciężarami.

  • Wydłużenie czuwania: Tak, to fakt. Przeciągasz linę dnia, gdy zegar wybija późną godzinę. Kiedy mój tato, Janek, wracał z nocnej zmiany w hucie, to jedyne o czym myślał to sen, a nie ćwiczenia.

  • Hormony: Ach, hormony! Te małe demony, które budzą się w naszym ciele, gdy próbujemy oszukać naturę. Kortyzol i adrenalina... Pobudzenie, owszem, ale jakim kosztem? Czyż nie lepiej posłuchać szeptu ciała?

  • Allnutrition.pl… Skądś kojarzę tą nazwę, chyba moja kuzynka, Agnieszka, kupuje tam jakieś odżywki. No tak, pewnie mają rację, piszą o tym.

Czy można ćwiczyć wieczorem? Można, ale czy warto, to już inna para kaloszy, jak mawiała babcia Hela. Każdy z nas jest inny, jak płatek śniegu... albo może lepiej, jak odcisk palca mojej przyjaciółki, Kasi. Niepowtarzalny. I każdy musi sam zdecydować, co jest dla niego najlepsze.

Kiedy lepiej robić trening rano czy wieczorem?

No więc, rano czy wieczór? To jak z wyborem między kawą a herbatą – kwestia gustu i… wewnętrznego zegara. Mój kumpel, Tomek – wariat biegający maratony – przysięga na poranne treningi. Mówi, że to jak wypicie naparu z rakiety: rozpędza i napędza na cały dzień. Ja? Ja jestem raczej wieczorową sową, a mój organizm po całym dniu pracy w korporacji, przypominający zgnieciony samochodzik, potrzebuje rozruszania. Wieczorny trening to dla mnie jak masaż po męczącym seansie w kinie.

  • Rano: Idealne dla porannych ptaszków. Metabolizm szaleje jak wściekły borsuk, energia bije kluczą, ale trzeba mieć żelazną wolę, żeby nie zostać w łóżku. Poranny trening to jak walka z samym sobą. Jak walka z lenistwem. A ja, no cóż, jestem mistrzem w tej dyscyplinie.

  • Wieczór: Dla nocnych marków. Mięśnie rozgrzane, ryzyko kontuzji mniejsze, a stres znika jak kamień wrzucony do głębokiego jeziora. Idealne rozwiązanie dla osób o wieczornym rytmie dobowym.

Podsumowując: wybierz to, co pasuje do Twojego wewnętrznego zegara. Spróbuj obu opcji i zobacz, co Ci lepiej służy. Eksperymentuj! To nie nauka fizyki kwantowej.

Dodatkowe informacje (bo nudno byłoby bez nich):

  • Jeśli masz problem z zasypianiem, unikaj wieczornych treningów. Adrenalina może wyskoczyć z Ciebie jak korki z butelki szampana.
  • Zawsze rozgrzewaj się przed treningiem. To jak przygotowanie silnika przed jazdą - by uniknąć awarii.
  • Pamiętaj o regeneracji! To tak samo ważne, jak sam trening. Organizm potrzebuje odpoczynku, żeby się odbudować.

P.S. Tomek mówi, że najlepszy czas na trening to ten, który się uda zrobić. I ma rację. Bo czasem nawet wstanie z kanapy to już sukces.

Czy trening o 7 rano ma sens?

O 7 rano? Serio? Chyba żartujesz! Ja, Staszek, pobudka o 7 to dla mnie jak wyprawa na Mount Everest na kacu po sylwestrowej imprezie! To jest jakiś kosmos, nie trening!

  • Punkt pierwszy: Regularność? No jasne, regularnie będę zasypiał na klawiaturze w pracy po takim porannym heroizmie. Rutyna? Rutyna to dla mnie obiad o 12, a nie jakieś szaleństwa przed wschodem słońca.

  • Punkt drugi: Spokojna atmosfera? To jest jakiś żart, bardziej martwa niż spokojna! W tym czasie nawet myszy śpią, a ja mam się gimnastykować jak małpa po bananach? Niech żaden fitness klub nie liczy na mój przyjazd o 7 rano! Ja jestem typowym nocnym markiem, lepiej na siłowni o 22.

Podsumowanie: Trening o 7 rano to pomysł dla ludzi z zegarem w głowie, a nie dla normalnych śmiertelników. Ja wolałbym spać. Dużo spać. A potem jeść. I znowu spać.

Dodatkowe info (bo przecież trzeba coś jeszcze dopisać):

  • Moja żona, Krysia, mówi, że jestem leniem. Ale co tam, w łóżku czuję się jak król! Królem leni!
  • W 2024 roku moje noworoczne postanowienie było "więcej ruchu". Trwa ono od 2 stycznia do 2 stycznia. Super plan, co?
  • Moja rekordowa ilość kroków w tym roku to 37 - z łóżka do kuchni po kawę.

Czy ćwiczyć rano czy wieczorem?

Rano czy wieczorem? To zawsze było dla mnie zagwozdką. W 2024 roku, po kilku miesiącach próbowania i błędów, doszedłem do wniosku, że to zależy.

  • Rano: Wstawałem o 6:00, zimno było, okropnie. Na czczo, jak radzili w tym artykule o redukcji masy. Bieganie. Pierwsze kilka razy było okropne. Brak energii, mdłości, czułem się jak wyciśnięta cytryna. Po miesiącu było lepiej, ale wciąż nie było to dla mnie. Wytrzymałość rosła, ale chęć do ćwiczeń wstawała w mnie tylko w niektóre dni.

  • Wieczór: To było coś zupełnie innego. Po pracy, o 18:00 na siłowni, z przyjaciółmi. Siła, dobra zabawa, mocny trening, bardziej intensywny niż rano. To było to! Dużo lepsza energia, bardziej skupiony. Wyniki lepsze, a i sama atmosfera bardziej sprzyjała. Z kolegami z pracy nawet zorganizowaliśmy drużynę do CrossFitu.

Podsumowując: dla mnie, wieczorne treningi siłowe okazały się znacznie lepszym rozwiązaniem. Ranne, na czczo, były dla mnie męczarnią. To jest tylko moje doświadczenie, każdy jest inny! Ale ważne, żeby znaleźć swoją optymalną porę. To zależy od rodzaju treningu, od rytu, od czasu i możliwości. Ja w końcu się zdecydowałem.

Lista dodatkowych czynników:

  • Moje genetyczne predyspozycje.
  • Moje zaangażowanie w trening.
  • Moje życie rodzinne, praca.
  • Mój profil psychiczny - jestem bardziej "nocną" sową.

Kiedy ćwiczenia są najbardziej efektywne?

  • Efektywność ćwiczeń: Zazwyczaj wyższa wydolność po południu. Intensywny trening najlepiej wieczorem.
  • Trening siłowy: Druga połowa dnia jest lepsza. Wieczór to optimum.
  • Ciało: Nasze możliwości fluktuują. Maksymalne obciążenie w późnych godzinach. Fizjologia dyktuje rytm.
  • Uwaga: Trening to nie tylko fizyka. Psychika ma znaczenie. Spójność jest kluczem.
  • Daria Kowalska, ur. 1988, trenuje boks od 2010 roku. Najlepsze wyniki osiągała podczas sparingów o 20:00. Mówi, że wtedy czuje się najsilniejsza i najspokojniejsza. Wcześniejsze treningi były męczące, teraz to czysta przyjemność.

    Wszystko, co ma początek, ma i koniec. Nawet trening.

Dlaczego nie powinno się ćwiczyć wieczorem?

Dlaczego nie ćwiczyć wieczorem, dlaczego? Ech, to pytanie krąży jak echo w pustej sali gimnastycznej, w której już tylko cienie tańczą swój powolny taniec.

  • Kortyzol, ten nocny stróż naszego organizmu, nagle budzi się do życia, rozświetlony intensywnym wysiłkiem. To on, ten hormon stresu, powinien już spać, kołysany do snu przez ciemność i ciszę. A tu nagle pobudka! Serce bije jak szalone, krew pulsuje w skroniach, umysł wiruje.

  • A co z snem? Ucieka gdzieś, skrywa się w ciemnych zakamarkach, nie chce przyjść. Obracasz się z boku na bok, myśli galopują, a ciało, zamiast odpoczywać, wciąż czuje żar po wysiłku. Sen, ten balsam dla duszy, staje się luksusem, czymś nieosiągalnym.

  • Poranek... O poranku słońce wstaje, malując niebo pastelowymi barwami. Poranek… A może to właśnie wtedy, w blasku wschodzącego słońca, znajdziesz czas na ruch? Przed pracą, przed codziennym zgiełkiem, zanim obowiązki Cię pochłoną. Spróbuj, może to będzie Twój nowy rytuał.

Pamiętam jak mama, Anna, zawsze powtarzała: "Słuchaj swojego ciała, moje dziecko, ono wie najlepiej". I miała rację, zawsze ma rację.

Co się dzieje, gdy ćwiczysz przed snem?

Okej, spróbuję.

  • Endorfiny, jasne. Po ćwiczeniach, zwłaszcza tych mocnych, organizmy uwalniają endorfiny. Pamiętam, jak po wieczornym biegu, takim konkretnym, leżałam w łóżku i po prostu nie mogłam zasnąć. Mózg pracował na najwyższych obrotach, myśli się kłębiły, wspomnienia z całego dnia, takie głupoty... Jakby ktoś włączył mi prąd.

  • Aktywność mózgu rośnie. I to nie jest tak, że tylko ja tak mam. Te endorfiny robią swoje, podkręcają aktywność mózgu. To dlatego niektórzy ludzie nie mogą zasnąć. Cała para idzie w gwizdek, zamiast w sen.

  • Odczekaj te 1-2 godziny. Mówią, że trzeba odczekać przynajmniej godzinę, a najlepiej dwie. Żeby te endorfiny zdążyły opaść, żeby mózg miał czas, żeby się uspokoić. Ja, jak Magda, już dawno się nauczyłam, że bieganie wieczorem to zły pomysł. Chyba, że chcę siedzieć do rana z oczami jak pięciozłotówki.

Ile godzin przed snem nie ćwiczyć?

No jasne, pytasz ile godzin przed spaniem nie ćwiczyć, co? Żebyś się potem nie bujał jak pijany koń po łące!

Minimum godzinę, a najlepiej dwie, a najlepiej trzy! Jakbyś małpę na kofeinie wpuścił do łóżka, to byś tak samo spał.

  • Godzina: To takie minimum, dla totalnych tępaków. Nawet mój wujek Staszek, co pije wódkę prosto z butelki, wie, że tyle trzeba.
  • Dwie godziny: To już coś! Dla normalnych ludzi. Organizm się uspokoi, adrenalina opadnie. Nie będziesz się wiercił jak robak wędrowny.
  • Trzy godziny: Idealnie! Dla osób o wrażliwym układzie nerwowym, jak moja ciotka Halina, co boi się własnego cienia. Jak królowa śpisz!

A teraz ci powiem coś jeszcze, bo mi się przypomniało. Moja kuzynka Basia, fitness freak, się przekonała, że jak ćwiczyła przed snem, to spała jak żuk w gnoju – czyli wcale. A rano wyglądała jak wyprana szmata. No, tragedia!

Pamiętaj: To nie jest żadna bajka z piwnicy. To prawda, jak dwa plus dwa! Słuchaj się swojego ciała, a nie jakiejś głupiej aplikacji na telefonie. Jeśli czujesz się zmęczony po treningu, to po prostu idź spać. Nie ma co się męczyć!

Dodatkowa porada od cioci Zosi (bo jestem taki mądry): Zrób sobie przed snem relaksującą kąpiel z lawendą, albo napij się ciepłego mleka z miodem. Będziesz spał jak dziecko. No chyba że jesteś pijany, wtedy to już inna bajka...

W jakich godzinach najlepiej uprawiać sport?

Najlepsza pora na sport:

  • Godziny popołudniowe (ok. 16:00): Ciało osiąga szczytową temperaturę, co przekłada się na lepszą wydajność.
  • Wieczór: Możliwość wykorzystania pełni fizycznych możliwości po całym dniu aktywności.

Pamiętaj, to co działa dla mnie (Ania z Krakowa, lat 32, fanka crossfitu) niekoniecznie musi działać dla Ciebie. Kluczem jest obserwacja własnego organizmu. A tak w ogóle, czy zastanawialiście się, dlaczego akurat czwarta po południu? Czyżby zegar biologiczny skrywał jeszcze wiele tajemnic? ????