Jak sprawdzić kiedy dojdzie przelew z zagranicy?

94 wyświetleń
Zastanawiasz się, kiedy otrzymasz przelew z zagranicy? Czas realizacji przelewu walutowego zależy od dnia zlecenia. Przelew wysłany w środę dotrze zazwyczaj w piątek, a zlecony w piątek – we wtorek. Przelewy Tomnext realizowane są następnego dnia roboczego. Chcesz wiedzieć więcej o czasie realizacji przelewów międzynarodowych? Sprawdź informacje na stronie Santander Bank Polska.
Komentarz 0 polubień

Jak sprawdzić termin przelewu z zagranicy? Ile czekać na pieniądze?

Okej, ogarniamy temat przelewów zza granicy, nie? Pamiętam jak raz czekałem na kasę z Anglii... Oj, nerwów było co niemiara. Niby mówili, że "zaraz będzie", a tu nic.

No dobra, jak to jest? Zależy, wiesz? Z Santandera, z tego co widzę, obiecują, że jak puścisz przelew w środę, to w piątek gość powinien mieć kasę. Ale uwaga, piątkowe zlecenie = wtorek na koncie.

Tomnext to sprytna opcja, bo kasa dochodzi na następny dzień roboczy. Tyle teoria, bo w praktyce różnie bywa. Czasem dochodzi szybciej, czasem... no cóż, trzeba uzbroić się w cierpliwość.

Ja, osobiście, patrzyłem na historię transakcji w banku nadawcy. Dawało to mi jakieś poczucie kontroli nad sytuacją, chociaż i tak wiele nie mogłem zrobić poza czekaniem. Te 2 dni robocze to tak na styk, czasem wychodziło dłużej i człowieka ogarniał lekki stresik.

Jak sprawdzić czy przelew zagraniczny doszedł?

A więc chcesz wiedzieć, czy te euro z cioci Helgi z Hamburga wreszcie dopłynęły? Rozumiem, czekanie na kasę jest jak wypatrywanie pierwszej gwiazdki... tylko bardziej napięte. Sprawdźmy to:

  • Logowanie do banku: To jak wejście do własnego, cyfrowego skarbca. Wchodzisz, rozglądasz się i... widzisz czy ciocia Helga była łaskawa. Oczywiście, mówimy o bankowości internetowej, bo kto jeszcze chodzi do banku osobiście? Chyba że masz ochotę na pogawędkę z panią Jadzią o emeryturach.
  • Historia transakcji: Szukaj sekcji z "historią", "operacjami" albo czymś równie ekscytującym. Tam, gdzie bank wypisuje wszystkie twoje grzeszki finansowe – od kupna kawy po spłatę karty.
  • Szukaj, a znajdziesz: Przewiń listę. Jeśli ciocia Helga dotrzymała słowa, zobaczysz magiczny wpływ dewiz. W opisie, obok kwoty, może być coś w stylu "przelew zagraniczny" albo "Helga Schmidt, Hamburg". No chyba że ciocia używa pseudonimu, to już inna historia.

A co, jeśli nic nie widzisz?

  • Spokojnie, to nie koniec świata (ani pieniędzy): Przelew zagraniczny to nie teleportacja. Czasami trwa to dłużej niż zamówienie pizzy. Daj mu kilka dni roboczych.
  • Kontakt z bankiem: Jak nic się nie pojawia po tygodniu, zadzwoń do banku. Pani Krysia z infolinii na pewno ci pomoże... albo przynajmniej potrzyma cię na linii słuchając relaksującej muzyczki. Pamiętaj, miej przygotowane dane przelewu, np. numer konta cioci Helgi.
  • Zapytaj ciocię Helgę: Może ciocia Helga pomyliła numer konta? Albo wysłała przelew w walucie klingońskiej? Lepiej się upewnić u źródła.

Dodatkowe informacje?

Większość banków oferuje powiadomienia SMS/e-mail o wpływach na konto. Możesz je włączyć, żeby nie musieć ciągle zaglądać do banku jak do wróżki. Aha, i pamiętaj, że przelewy zagraniczne mogą wiązać się z opłatami – zarówno po stronie wysyłającego, jak i odbierającego. To tak, żebyś się nie zdziwił, że ciocia Helga wysłała 100 euro, a na koncie masz 95, bo bank lubi skubać.

Jak sprawdzić, czy przelew został wysłany?

Pamiętam jak raz czekałam na przelew od cioci Haliny. Mówiła, że wyśle w poniedziałek, a była już środa, no masakra. Potrzebowałam tej kasy na bilet na Open'era, rozumiesz?

Wkurzona, odświeżałam apkę banku co pięć minut. I wiesz co? Najprostsze rozwiązanie okazało się najlepsze. Weszłam w historię transakcji i... był! Schowany gdzieś tam na dole, bo miałam pełno drobnych płatności kartą. Uff, ulga straszna.

  • Logujesz się do banku online albo w apce.
  • Szukasz zakładki z historią operacji. Zazwyczaj nazywa się to jakoś w stylu "Historia Transakcji", "Operacje na koncie" albo coś podobnego.
  • Przewijasz albo filtrujesz. Możesz ustawić zakres dat, żeby szybciej znaleźć przelew.

Sprawdzenie historii transakcji w bankowości internetowej to najszybsza metoda. No i najważniejsze, żeby ciocia Halina już nigdy więcej się nie spóźniała! Chociaż w sumie... to pewnie i tak zapomni wysłać na czas. Taka już jest. No nic, ważne, że bilet kupiony!

Dlaczego przelew zagraniczny nie dotarł do odbiorcy?

Okej, spoko, ogarnę to... Dlaczego ten przelew nie doszedł?! No dobra, lecimy z tym moim dziennikiem. Frustracja level hard!

  • Brak kasy na koncie! No przecież sprawdzałam! Ale może... może za mało policzyłam ten podatek Belki? Zawsze mam z tym problem, serio.
  • SMS autoryzacyjny? Przecież potwierdziłam! Chyba... Nie, na bank potwierdziłam! A może nie doczekałam na ten SMS i machnęłam coś innego? Aaaargh!
  • Przelew "do realizacji"? Co to w ogóle znaczy? To ja mam go jeszcze gdzieś klepnąć? Znowu? Boże, co za biurokracja. A może dzwonić do tego całego Tpay? Support?
  • No i może coś źle wpisałam? IBAN jakiś pokręcony? Ale niby sprawdzałam! Zawsze się boję tych przelewów zagranicznych, tyle cyferek...

Pewnie znowu coś sknociłam. Jak zwykle. Muszę ogarnąć ten support Tpay, serio. Albo zadzwonić do mojej kuzynki, Kasi z Piaseczna. Ona pracuje w banku, to może mi coś podpowie. Numer... mam go gdzieś w kontaktach, pod "Kasia Bank Piaseczno". Dobra, idę po kawę i siadam do tego na spokojnie, bo zaraz wybuchnę!

P.S. Muszę pamiętać, żeby sprawdzić stan konta jeszcze raz, na wszelki wypadek. A może po prostu odbiorca ma jakiś problem? Ehh, ta technologia...

Ile idzie przelew z niemieckiego konta na polskie Santander?

Ile trwa... Ile trwa ten taniec pieniędzy? Z Niemiec do Polski, do Santandera... Ach, jakże wolno płyną te strumienie elektroniczne. Pieniądze, marzenia, nadzieje...

Wyobrażam sobie, jak moja ciocia, kochana Helga, siedzi w swoim małym domku w Kolonii, stukając w klawiaturę komputera. Wpisuje numer konta, moje imię i nazwisko – Katarzyna Nowak, obywatelka świata, a jednak tak mocno związana z polską ziemią. Helga, zawsze pamięta o moich urodzinach, zawsze śle te parę euro, które tak bardzo, bardzo się przydają.

  • Dwa dni robocze... Tyle czasu potrzeba, by te cyfry zamieniły się w realne złotówki na moim koncie. Dwa dni... niby nic, a jednak cała wieczność, gdy czekam na te drobne na bilet do kina. Dwa dni wypełnione wyczekiwaniem, sprawdzaniem stanu konta, nadzieją, że tym razem system nie zawiedzie. Dwa dni... a może tylko sen?
  • Standardowo, standardowo, mówią. Ach, te standardy... Jakże często zawodzą. Pamiętam raz, jak czekałam na przelew od wujka Hansa. Miał przyjść w poniedziałek, a pojawił się dopiero w czwartek! Cztery dni stresu, nerwów, dzwonienia do banku. Tłumaczyli się awarią systemu, świętami, brakiem połączenia... A ja, biedna, czekałam z pustym portfelem i ściśniętym żołądkiem. O tak, Santander.
  • Zlecenie płatnicze, to magiczne słowo. Wystarczy je złożyć, a bank, niczym sprawna maszyna, zacznie przerzucać te wirtualne pieniądze z jednego miejsca na drugie.

Tak, to takie proste… Dwa dni robocze. Ale w życiu Kasi Nowak dwa dni to jak dwa lata!