Jak przytyć, gdy ma się niedowagę?
Jak skutecznie i zdrowo przytyć z niedowagą?
Ech, przytyć... Dla mnie to zawsze była abstrakcja. Zawsze walczyłam, żeby nie przytyć, a tu ktoś chce NA TYM zrobić biznes? No dobra, żarty na bok. Pamiętam, jak koleżanka z liceum, Ania, strasznie się męczyła, bo była mega chuda. Serio, wiatr mógł ją zwiać.
Mówiła, że lekarz jej powiedział o tych 7000 kcal na kilogram. Kosmos jakaś. Ale co robiła? Non stop podjadała orzechy. I to takie mega kaloryczne, macadamia. Kupiła ich kilo w Biedronce (chyba w 2015, płaciła coś koło 60zł, masakra jakaś) i wcinała non stop. No i dodawała oliwę do wszystkiego. Obrzydlistwo.
No i podobno, to podobno, bo nie widziałam na własne oczy, wcinane banany na potęgę. I platki owsiane, też zalane oliwą z orzechami. Ale przytyła. Może nie 1 kg na tydzień, ale coś tam się zaokrągliło. Ważne, żeby to robić z głową, bo w końcu zdrowie najważniejsze. Tak myślę.
Jak przytyć z niedowagi?
No dobra, przytyć... łatwo powiedzieć! Pamiętam, jak sama miałam z tym problem. Ważne, żeby dostarczyć więcej kalorii, niż spalasz, ok. 7000 kcal na kilogram – to tak zwana nadwyżka kaloryczna. Brzmi strasznie, wiem. Ale da się ogarnąć.
Co mi pomogło?
- Oliwa z oliwek – lałam ją dosłownie wszędzie! Do sałatek, makaronów, nawet do zup.
- Orzechy i pestki – garść dziennie to minimum. Migdały, włoskie, słonecznik, dynia... co lubisz.
- Banany i awokado – to bomba kaloryczna i witaminowa. Koktajle z bananem i awokado ratowały mi życie!
- Miód – zamiast cukru do herbaty czy kawy, no i do owsianki obowiązkowo.
- Płatki owsiane i strączki – te pierwsze dodawałam do wszystkiego, a strączki starałam się jeść kilka razy w tygodniu.
Pamiętam, jak moja babcia Janina zawsze mi powtarzała: "Jedz dziewczyno porządnie, bo wiatr cię zdmuchnie!". No i miała rację. To nie jest tak, że w tydzień przytyjesz. To proces. Ale uwierz mi, warto! Ja dzięki temu czuję się o wiele lepiej. A i babcia Janina byłaby ze mnie dumna! Ach, no i regularnie się waż! Żeby widzieć postępy i się nie zniechęcać. Ja ważę się co poniedziałek rano. I wiesz co? Motywuje! A w 2023 roku wreszcie dobiję do tej upragnionej wagi.
Po czym szybko przytyć?
Po czym szybko przytyć? No dobra, 7000 kcal więcej niż potrzeba, masakra! To ile to w ogóle jest? Muszę policzyć… A może lepiej nie? Wiesz co, zjem dziś dwa duże placki z nutellą. I lody! Trzy gałki, czekoladowe. I jeszcze duże latte z bitą śmietaną! Tak, to dobry plan.
Lista zakupów:
- Nutella - wielka słoik!
- Lody - czekoladowe, 3 duże gałki minimum!
- Latte - z bitą śmietaną, największe!
A co tam jeszcze? A, tak! Te kalorie! Czyli te 7000 kcal? Chyba się zabije. Co jeszcze jeść żeby szybko przytyć? A! Olej! Dużo oleju. Na wszystko. Na wszystko olej! I orzechy. Tak, dużo orzechów. I pestki. I banany! Też lubię. Awokado? No nie wiem… może.
Punkty do zapamiętania:
- Dużo kalorii. 7000 kcal więcej!
- Tłuszcze: Oliwa z oliwek, nutella, orzechy, pestki.
- Słodycze: Lody, placki z nutellą.
- Węglowodany: Banany. Może płatki. A co to za płatki? Nie pamiętam.
Pomyślę jutro co jeszcze. Może jakieś ciastka? Aaaa, głowa mnie boli. Może jutro kupię jeszcze miód. Na pewno miód! I awokado. Zapomniałam. Kurde. I na pewno dużo strączków. Soja, fasola… nie, nie lubię fasoli. Soję tak. Ale musi być smaczne!
Dodatkowe info, bo się rozpisałam: Moja waga teraz to 55 kg, chcę mieć 60kg. Ile to kg tłuszczu? Nie wiem! A jak liczyć to wszystko? Muszę znaleźć kalkulator kalorii. To ważne! No i ćwiczyć nie będę! Na pewno nie!
Dlaczego jem dużo i nie mogę przytyć?
Tak późno, i jeszcze o tym myślę... czemu jem, jem i nic. Jakbym miała dziurę w środku, bez dna.
Kalorie... może to o to chodzi? Niby jem dużo, ale co jem? Same jakieś... powietrze. Jakieś chrupki, jakieś ciastka. Zero konkretów. Mama zawsze mówiła, że jem śmieci. Może miała rację. Zawsze ma rację.
Orzechy... no tak. Awokado... ble. Nie lubię. Ryby... no dobra, łososia bym zjadła. Ale nie codziennie. Za drogi interes. Zresztą, mam 28 lat, a nie 18. Powinnam już ogarniać te rzeczy.
Może to wina stresu w pracy? Odkąd awansowałam, to w sumie tylko jem i się denerwuję. I kawa, kawa, kawa... chyba powinnam się ogarnąć. Albo chociaż zacząć nosić do pracy orzechy. Jak wiewiórka.
Jakie choroby nie pozwalają przytyć?
Kurczę, w nocy to myśli jakieś takie… inne. Pytasz o choroby, które uniemożliwiają przybranie na wadze? No wiesz, to nie jest takie proste. Nie ma jednej magicznej odpowiedzi.
Hipertarczyca: To wiem na pewno, bo moja ciocia Ania miała. Chudła w oczach, nie mogła nic z tym zrobić. Lekarze mówili, że to przez tarczycę, która pracowała za szybko.
Choroba Leśniowskiego-Crohna: To straszne, słyszałam o tym. Pamiętam artykuł z 2023, o problemach z wchłanianiem składników odżywczych. Ciężko jest wtedy utrzymać wagę.
Cukrzyca typu 1: Też bardzo poważna sprawa. Organizm nie potrafi prawidłowo wykorzystywać cukru, a to wpływa na wszystko. Wiem, bo kolega z liceum miał z tym problemy.
A co do tych chorób, które mogą prowadzić do nadwagi… ech, to już inna historia. Udar mózgu, choroby serca… brzmi strasznie, prawda? Czasem tak myślę, że wszystko ze sobą związane. Jak jeden wielki… bałagan.
A tak na marginesie, w tym 2023 roku babcia Zosia miała problemy z nadciśnieniem. Lekarz kazał jej uważać na dietę, ale wiesz… to nie jest takie łatwe, jak się wydaje. Ona całe życie piecze ciasta!
Lista jest długa, a ja już jestem taka zmęczona. Może jutro rano będzie mi się lepiej myślało. Dobranoc.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.