Jak przyspieszyć pęknięcie ropnia?
Ech, ropnie… Kto ich nie miał, niech pierwszy rzuci kamieniem. Pamiętam, jak kiedyś miałam paskudnego drania na plecach. Myślałam, że zejdę z bólu! A ten dyskomfort, ta świadomość, że tam coś siedzi i pulsuje… brrr! No więc, co robić, żeby to cholerstwo w końcu pękło? Bo czekanie, aż samo się "uwinie", to jak czekanie na Godota, serio.
Najlepsze, co wtedy mi pomogło (i co zawsze polecam, bo działa!), to ciepłe okłady. Ale nie byle jakie! Najlepiej z rumianku. Sama robiłam taki napar: zaparzałam torebkę rumianku we wrzątku, czekałam chwilę, aż trochę przestygnie (żeby się nie poparzyć, no!), moczyłam w tym gazik i przykładam do ropnia. Kilka razy dziennie. Uwierzcie mi, działa cuda! Rumianek ma takie kojące właściwości, jakby… jakby uspokajał to całe zapalenie. No i to ciepło… rozluźnia skórę, jakby pomagało ropniowi "wyjść na zewnątrz".
Można też użyć po prostu przegotowanej wody, jeśli nie ma się rumianku pod ręką. Chociaż, powiem szczerze, rumianek jednak robi robotę. Pamiętam, że czytałam kiedyś, że coś tam w nim jest, jakieś substancje, które pomagają w gojeniu… Nie wiem, ile w tym prawdy, ale ja tam wolę dmuchać na zimne.
A, i jeszcze jedno! Nie wyciskać! Wiem, wiem, kusi, żeby samemu "pomóc", ale to tylko pogorszy sprawę. Mówię wam z doświadczenia. Raz próbowałam i skończyło się na wizycie u lekarza i antybiotyku. Więc lepiej nie ryzykować. Ciepłe okłady, cierpliwość i… no i modlitwa, żeby to cholerstwo w końcu pękło!
- Jakie wódki kupił Maspex?
- Kto przejmie hotel Marriott w Warszawie?
- Z jakiego regionu Polski pochodzą pierogi ruskie?
- Ile netto emerytury od 4600 brutto?
- Kiedy ING oblicza saldo początkowe?
- Czy bitcoin osiągnie 100k?
- Gdzie jechać z zapaleniem płuc?
- Ile można stracić w 21 dni?
- Co w banku uważa się za nowe pieniądze?
- Ile kosztuje pizza w Norwegii?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.