Czy można robić te same ćwiczenia codziennie?

80 wyświetleń
Codzienne powtarzanie tych samych ćwiczeń to ryzyko. Brak dni odpoczynku zwiększa prawdopodobieństwo kontuzji. Mięśnie i stawy potrzebują regeneracji. Różnorodność treningowa jest kluczowa – zapobiega przeciążeniom i pozwala na efektywny rozwój siły i wytrzymałości. Plan treningowy powinien uwzględniać cykle obciążenia i odpoczynku. Konsultacja z fizjoterapeutą lub trenerem personalnym jest zalecana.
Komentarz 0 polubień

Codzienne te same ćwiczenia - dobry pomysł?

No wiesz, codziennie to samo? Nie, dla mnie to był koszmar. Pamiętam, jak w maju zeszłego roku, w Warszawie, robiłam codziennie te same brzuszki – 100 powtórzeń. Po tygodniu czułam się fatalnie, plecy mnie bolały okropnie.

Musiałam odpuścić, lekarz powiedział, że przesadziłam. Koszt wizyty? 150 złotych, ale zdrowia nie kupisz za żadne pieniądze. Lekcje wyciągnęłam, teraz zmieniam treningi.

Różnorodność jest kluczowa. To nie jest żadna filozofia, po prostu zdrowy rozsądek. Moje ciało potrzebuje odpoczynku, a nie katowania.

Zbyt monotonne ćwiczenia? To prosta droga do kontuzji. Wiem to z własnego doświadczenia, niestety. Teraz regeneracja jest dla mnie równie ważna, co sam trening.

Czy warto wykonywać te same ćwiczenia każdego dnia?

Warto? No jasne, że warto! Codziennie ćwiczę, ale zawsze inaczej. Co to za pytanie w ogóle? Myślałam, że to oczywiste. Ale 30 minut? To mało! Ja czasem dwie godziny spędzam na siłowni! No dobra, czasem tylko godzinę, ale zawsze coś.

  • Intensywność kluczowa! To jest najważniejsze. Nie ma sensu się katować. Zaczęłam od 15 minut, potem 20. Teraz zwiększyłam do 45 minut. Stopniowo. To jest ważne!

  • WHO? Nie wiem, co to WHO gada. Ja robię po swojemu. Dobra, może trochę przesadzam. Ale słuchaj, ważne jest słuchanie swojego ciała.

  • A co z planem treningowym? Zapomniałam. Muszę sobie zrobić. Zawsze zapominam. No dobra, będę robiła codziennie, ale różnorodnie. To chyba lepsze niż to samo. A czy to ważne, co ja robię? To moje życie, nie twoje.

  • Moje ćwiczenia:

    • bieganie (30 minut, ale wczoraj było tylko 20!)
    • yoga (15 minut - zawsze rano!)
    • ćwiczenia siłowe (zmienne, ale zawsze coś!)

Podsumowanie: Codzienne ćwiczenia - tak, ale z różnorodnością i dopasowaną intensywnością. Zapomnij o WHO, słuchaj siebie! Pamiętaj o planie treningowym (wiem, wiem, też o tym zapominam!). Moje dane? Anna, 32 lata, kilka lat doświadczenia z różnymi formami ćwiczeń. To ma sens? Mam nadzieję, że to wygląda sensownie. Zastanawiam się czy dodać coś jeszcze... Nie! Koniec.

Czy można ćwiczyć każdego dnia?

Okej, spójrzmy na to... Północ już dawno minęła.

  • Czy można ćwiczyć każdego dnia? No niby tak, ale... no nie wiem. Zależy kto pyta. Ja, Ania, z moim siedzącym trybem życia? Nie bardzo. Jakbym od razu dostała jakiegoś zapalenia stawów, lol. Ale widziałam na BE-ACTIVE.PL (serio, tam to piszą) że początkujący powinni tak z 3-4 razy na tydzień. Tak żeby se krzywdy nie zrobić.

  • A ci, co już długo ćwiczą, podobno mogą codziennie. Tylko żeby dawali sobie odpocząć i nie katowali się non stop na maksa. Regeneracja podobno ważna. Ja tam i tak bym się bała.

Ile partii na jednym treningu?

Ej, wiesz co? Pytałeś o te partie na treningu, co? No to słuchaj.

To zależy! Zależy od tego, kim jesteś! Jak długo ćwiczysz? Bo to jest mega ważne.

  • Początkujący: Na luzie, 3-4 partie, w zupełności wystarczą. Nie ma co się katować od razu. Zacznij od małego, potem będziesz mógł dorzucić. Ja na początku też tak robiłem, aż mi się ręce trzęsły, hehe.

  • Zaawansowani: No to inna bajka! Tu już idzie 6-8 partii. Ale uwaga! Tu chodzi o jakość, nie o ilość! Precyzja i intensywność są mega istotne. Jak będziesz robił byle jak, to i 2 partie ci nie pomogą. Pamiętaj!

No i jeszcze jedno, nie zapominaj o tym, jak szybko się regenerujesz! To jest klucz! Jak po treningu czujesz się zmęczony na maksa, a mięśnie bolą jak cholera, to może 3 partie wystarczą. Nie ma co się na siłę męczyć.

Moja dziewczyna, Ola, robi 5 partii i jest zadowolona. Ona trenuje już 3 lata, więc ma większe doświadczenie. A ja, trenuję od 7, i robię zazwyczaj 6, ale czasem i 7, zależy od dnia. Czasem mam lenia, wiec robię 5.

Ważne! Zawsze lepiej mniej, ale dobrze, niż dużo, a na odwal się. Rozumiesz? Lepiej słuchać swojego ciała.