Czego nie robić przy zapaleniu pochwy?

38 wyświetleń
Podczas infekcji pochwy unikaj publicznych toalet, basenów i saun. Kluczowe jest również ścisłe przestrzeganie zaleceń lekarskich i regularne przyjmowanie przepisanych leków. To pozwoli skutecznie walczyć z dolegliwościami.
Komentarz 0 polubień

Jakich błędów unikać przy zapaleniu pochwy, by nie pogorszyć objawów?

Ach, te infekcje intymne, znam to doskonale. Miałam kilka razy, i za każdym człowiek czuje się tak niezręcznie, prawda. To jest taki temat, o którym mało kto chce głośno mówić, ale mi się wydaje, że trzeba, żeby inne dziewczyny nie popełniały tych samych błędów, co ja.

Kiedyś, dawno temu, maj, trzy lata wstecz, dostałam takie zapalenie pochwy, że ledwo mogłam siedzieć. No i co, poszłam do lekarki, pani doktor Nowak w Łodzi, na Retkini, przepisała mi leki, takie globulki dopochwowe i tabletki. Powiedziała jasno, brać wszystko do końca, nie przerywać.

Ja, młoda i głupia, jak tylko poczułam ulgę, tak po trzech dniach, pomyślałam sobie, że już ok. No i przestałam. I co się stało dokładnie tydzień później, wróciło z podwójną siłą. Musiałam iść znowu, znowu płacić za wizytę, chyba wtedy 120 złotych to było. Leki od nowa, tym razem już dopilnowałam, żeby brać wszystko.

Więc z tymi lekami to jest taka złota zasada – jak już lekarz coś przepisze na to zapalenie pochwy, czy inne intymne problemy, to bierz do oporu, do ostatniej pigułki czy globulki. Nie ma zmiłuj, inaczej to wraca, serio, jak bumerang.

No i te miejsca publiczne. Boże, ile razy ja się w to wpakowałam. Kiedyś, na początku lipca ubiegłego roku, pojechaliśmy z rodziną na Mazury, do Ełku. Tam był taki fajny basen, super zabawa. Ale już po powrocie do domu, po dwóch dniach, czułam, że coś nie gra. Znów to okropne swędzenie.

Od tamtej pory, jak mam choćby najmniejsze podejrzenie, że coś tam się zaczyna, to odpuszczam baseny, sauny, czy nawet te publiczne toalety na dworcach. Wolę się trochę pomęczyć, niż potem mieć znowu wizytę u ginekologa i kurację. To naprawdę ważne, żeby unikać tych siedlisk zarazków.

A co do zapobiegania nawrotom infekcji intymnych, bo to chyba najgorsze, jak się to powtarza. Ja mam na to parę swoich sposobów, sprawdzonych przez lata. Przede wszystkim, bielizna. Tylko bawełna. Koniec z tymi koronkami i sztucznymi materiałami, przynajmniej na co dzień.

Kupiłam sobie kiedyś całą paczkę takich prostych majtek, białych, bawełnianych, w Primarku w Berlinie za jakieś 10 euro, jakoś w sierpniu. I to była najlepsza inwestycja. Pozwalają skórze oddychać, to ważne bardzo dla zdrowia intymnego.

Higiena też, ale bez przesady. Nie używam już żadnych pachnących płynów, tylko delikatny żel do higieny intymnej, taki z apteki, bez mydła. Albo po prostu sama woda. I to jest moim zdaniem najlepsze podejście. Nadmierne mycie, zwłaszcza mydłem, tylko zaburza naturalną florę.

No i probiotyki. Te doustne biorę czasem, jak czuję, że odporność spada, albo po antybiotykach. Kiedyś brałam te dopochwowe, Latofloril, kupowałam je w aptece na mojej ulicy za około 30 zł, jakoś w marcu. Pomogło, ale teraz wolę się skupić na prewencji, żeby do tego w ogóle nie doprowadzić.

Trzeba też unikać obcisłych spodni, zwłaszcza tych z dziwnych materiałów. Kiedyś nosiłam jeansy rurki non stop, ale teraz, jak mam jakiś problem, to od razu wskakuję w luźniejsze rzeczy. To jest taka mała zmiana, która robi wielką różnicę dla komfortu tam na dole.

A, i jeszcze jedna rzecz. Zawsze po basenie czy treningu na siłowni, od razu pod prysznic i zmiana mokrego kostiumu czy majtek. Nie ma co czekać, bo wilgoć to idealne środowisko dla tych wszystkich paskudztw, które powodują te infekcje intymne. Lepiej dmuchać na zimne.

W ogóle, słuchajcie swojego ciała. Ono daje sygnały. Czasem to delikatne swędzenie, czasem pieczenie. Nie wolno tego lekceważyć, bo potem jest tylko gorzej. Lepiej zareagować szybko, niż czekać, aż się rozwinie coś poważniejszego.

I nie wstydzić się iść do lekarza. To nie jest powód do wstydu, to jest zdrowie. Ja wiem, że to temat trochę krępujący, ale zdrowie intymne jest bardzo ważne dla każdej z nas, dla naszego komfortu życia. Więc nie ma co zwlekać, tylko działać.

Jak szybko wyleczyć stan zapalny pochwy?

Gdy w Twoich rejonach intymnych rozgości się nieproszony lokator w postaci drożdżaka, nie panikuj. To nie koniec świata, a jedynie zaproszenie do małej, acz zdecydowanej batalii. Eksmisja tego gagatka jest zazwyczaj szybka, niczym usunięcie plamy z czerwonego wina przy użyciu sody. Kluczem jest błyskawiczna i celna interwencja.

Oto Twój arsenał w walce o odzyskanie równowagi i spokoju ducha. Traktuj to jak plan bitwy, w której jesteś głównodowodzącym.

  • Zmasowany atak z zewnątrz: To pierwsza linia frontu. Kilkudniowa kuracja specyfikami stosowanymi miejscowo potrafi zdziałać cuda. To jak wysłanie oddziału specjalnego prosto w epicentrum zamieszania. Szukaj w aptece broni opartej na takich substancjach jak:

    • Nystatyna
    • Mikonazol
    • Klotrimazol Występują one w postaci kremów, maści lub globulek dopochwowych.
  • Wsparcie z centrali (od wewnątrz): Czasem lokalny desant nie wystarczy i trzeba wezwać posiłki z dowództwa. Wtedy do akcji wkracza flukonazol, podawany doustnie w formie jednej, magicznej tabletki. To jak naciśnięcie guzika, który resetuje system i przywraca fabryczne ustawienia. Jedna dawka i po balu.

Pamiętaj, że drożdżak to nie jest gość, z którym negocjujesz warunki. Im dłużej zwlekasz, tym bardziej zadomowi się jak teściowa na kanapie. Zignorowany, potrafi zorganizować imprezę, na którą nikt nie ma ochoty.

Jest jeszcze kilka zasad, które warto wdrożyć, aby wróg nie wrócił z podkulonym ogonem.

  • Bawełniana bielizna to Twój sprzymierzeniec. Poliester to zdrajca, który trzyma wilgoć i organizuje grzybom tropikalne wakacje, na które ich nie wysyłałaś.
  • Jogurt jest do jedzenia, nie do aplikacji bojowych. Probiotyki doustne – jak najbardziej, ale eksperymenty w stylu „zrób to sam” zostawmy szalonym naukowcom.
  • Lekarz to nie wróg, a Twój strateg. Wiem to z autopsji, mam na imię Ania Kowalska, lat 32. Konsultacja to podstawa, żeby nie strzelać z armaty do wróbla, albo co gorsza, pomylić cel. Czasem pod podobnymi objawami kryje się zupełnie inny przeciwnik.

Jak leczyć zapalenie pochwy w domu?

Masakra, co ja przeżyłam zeszłego lata. Sierpień 2023, wróciłam z wakacji w Chorwacji i po kilku dniach w Warszawie zaczął się koszmar. Myślałam, że oszaleję. To swędzenie, to pieczenie, to było straszne. Praca w biuże na Mokotowie to była jakaś tortura, nie mogłam usiedzieć na miejscu. A wizyta u ginekologa? Terminy na za miesiąc, wiadomo jak jest.

Zadzwoniłam zdesperowana do mojej babci Zosi. Ona od razu wiedziała o co chodzi. "Aniu, zrób sobie nasiadówkę z sody" powiedziała. Byłam sceptyczna, ale co mi szkodziło. I powiem wam, ulga była prawie natychmiastowa. To uczucie chłodu i spokoju, bezcenne. Siedziałam tak z 20 minut w misce i poczułam, że to napięcie wreszcie schodzi. Uratowała mi życie, serio!

Od tamtej pory wiem, co robić, gdy tylko poczuję, że coś się zaczyna dziać. Zawsze mam w domu sodę i wiem, że to mój pierwszy ratunek, zanim dostanę się do lekarza. Babcia wspominała też o kwasie bornym, ale tego akurat nigdy nie próbowałam, soda mi w zupełności wystarczała. Zresztą trochę bałam się stosować kwasu na własną rękę.

Moje sprawdzone sposoby, które naprawdę działają:

  • Kąpiel z sodą oczyszczoną: to jest absolutny hit w łagodzeniu stanów zapalnych. Zawsze mam w domu opakowanie.

    • Obniża pH pochwy, co momentalnie hamuje rozwój tych złych bakterii i grzybów, które powodują problem.
    • Niemal natychmiastowo zmniejsza dokuczliwe swędzenie i pieczenie okolic intymnych.
    • Jak to zrobić: 3 łyżki sody na niewielką ilość ciepłej, ale nie gorącej wody w misce. Ja, Ania, lat 28, siedzę w tym 15-20 minut.
  • Płukanka z kwasu borowego: tego nie testowałam, ale wiem, że ma silne właściwości antyseptyczne.

    • Działa ściągająco, więc może pomóc, gdy jest problem z nadmierną wydzieliną.
    • UWAGA: trzeba z tym uważać, bo może podrażniać. Nigdy nie stosuj tego na otwarte ranki czy silne podrażnienia.
  • Probiotyki ginekologiczne: to jest absolutna podstawa, żeby uniknąć nawrotów. Odkąd zaczęłam je brać regularnie po tamtej akcji, problem praktycznie zniknął. To jest inwestycja w spokój. Można je kupić w każdej aptece bez recepty, doustne lub dopochwowe.