Co zrobić, gdy jestem zmęczony?

46 wyświetleń
Czujesz się zmęczony? Domowe sposoby na zmęczenie to przede wszystkim sen. Niewyspanie pogłębia zmęczenie. Uzupełnij też elektrolity (potas, magnez, wapń) i zadbaj o witaminy. Nie zapominaj o regularnych posiłkach i aktywności fizycznej. Proste zmiany w diecie i stylu życia mogą zdziałać cuda! #zmęczenie #domowesposoby
Komentarz 0 polubień

Zmęczenie? Jak sobie radzić z wyczerpaniem?

Okej, zmęczenie... znam to aż za dobrze. Kto nie zna? Szczególnie po całym dniu załatwiania spraw w tym naszym kochanym, ale też męczącym Krakowie.

No dobra, powiem Ci jak ja sobie radzę, bo te "uniwersalne rady" często brzmią śmiesznie, prawda?

Po pierwsze, sen. Niby oczywiste, ale jak się wyspać, kiedy głowa pełna myśli? Ja staram się wyciszyć przed snem. Zero telefonu na godzinę przed pójściem do łóżka. Serio, robi różnicę.

Kiedyś myślałam, że te elektrolity to pic na wodę. A potem po jakimś szczególnie upalnym dniu (pamiętam, 14 sierpień, upał jak cholera) poczułam się tak słabo, że szok. Magnez i potas poszły w ruch i... o dziwo, pomogło.

No i witaminy. Nie łykam na ślepo, bo to bez sensu. Zrobiłam badania krwi i okazało się, że mam niedobór witaminy D. Teraz suplementuję i czuję się lepiej. Proste.

Jedzenie? Staram się jeść regularnie. Czasem nie wychodzi, przyznaję. Ale jak przegłodzę cały dzień, to wieczorem mam zjazd energetyczny i tylko słodycze mi w głowie.

A ruch? No dobra, z tym bywa różnie. Nie jestem fanką siłowni, ale staram się chociaż pospacerować po Plantach. Taki spacer, nawet krótki, robi mi dobrze na głowę i ciało.

Jak szybko pozbyć się zmęczenia?

No dobra, panie przemądry, oto przepis na odgonienie zmęczenia. Trochę jak przepędzanie teściowej po niedzielnym obiedzie, ale działa!

Lista cudów, które postawią cię na nogi szybciej niż ksiądz po kolędzie:

  • Wyśpij się jak suseł! Serio, walnij się spać na te 8 godzin (albo i 10, kto ci broni!). To lepsze niż setka energetyków. Jak się wyśpisz, to nawet twarz ci się wygładzi, obiecuję (no dobra, może trochę przesadzam). Ja, Grażyna, ostatnio spałam 12 godzin i wyglądam jak milion dolarów!
  • Elektrolity - pić, pić, pić! Potas, magnez, wapń – brzmi jak tablica Mendelejewa, ale serio, to ważne. Kup sobie jakiś napój izotoniczny albo zrób domowy – woda, cytryna, miód i szczypta soli. Będziesz śmigać jak nowa! Tylko nie przesadź, bo potem będziesz latać do kibla jak Usain Bolt.
  • Witaminy - taka pigułka mocy! No dobra, nie oszukujmy się, witaminy to nie cudowny lek, ale pomagają. Walnij sobie jakąś multiwitaminę, C-vitaminkę i magnez. Poczujesz się jakbyś zjadł wiadro szpinaku a’la Popeye. Ja, Grażyna, biorę codziennie, dlatego wyglądam tak młodo (no dobra, trochę makijażu też robi robotę).
  • Żreć regularnie, jak krowa na pastwisku! Nie głoduj! Jedz śniadanie, obiad, kolację i jakieś przekąski między posiłkami. Tylko nie fast foody, bo potem będziesz się czuł jak flak. Ja, Grażyna, jem 5 posiłków dziennie i wyglądam jak... no dobra, jak Grażyna. Ale mam energię!
  • Rusz dupsko! Wiem, wiem, najchętniej byś leżał na kanapie i oglądał "M jak miłość", ale rusz się! Idź na spacer, pobiegaj, potańcz, poćwicz jogę. Nawet spacer do sklepu po bułki się liczy! Ruch to życie, jak mawiają mądre głowy. Ja, Grażyna, codziennie chodzę na nordic walking z kijkami. Sąsiadki się śmieją, ale ja mam kondycję!

Aha, i pamiętaj, żeby dużo pić wody. Woda to życie, jak mawiają... no dobra, nie pamiętam kto to powiedział, ale to prawda! I unikaj stresu, bo stres to wróg numer jeden!

I na koniec taka rada od serca: jak nic nie pomaga, to idź do lekarza. Może masz jakieś problemy zdrowotne, o których nie wiesz. Nie bądź jak mój szwagier, co leczył grypę wódką i skończył w szpitalu. Zdrówka życzę!

Jak pobudzić zmęczony organizm?

Ech, zmęczony organizm... znam to aż za dobrze. Co ja robię, żeby w ogóle wstać rano?

  • Jeżówka. Robię sobie herbatę z jeżówki, albo łykam kapsułki. Wzmacnia odporność, no i jakoś tak... lżej się robi. Ale nie od razu, trzeba trochę poczekać. Tak z tydzień.

  • Dzika róża. Mama zawsze parzyła mi herbatę z dzikiej róży jak byłam mała, jak miałam chore gardło. Rozgrzewa. I teraz też to robię, jak mi zimno i tak jakoś... smutno.

  • Czarny bez. W sumie, bez czarny też jest dobry. Tylko... ja nie wiem, jakoś tak mi się kojarzy z babcią. I z tym, że już jej nie ma.

Jeżówka ma właściwości, co zmniejszają stany zapalne i to jest fajne, bo mnie wszystko boli. I wspomaga leczenie infekcji, więc... może nie będę chora, bo już mam tego dość. Herbatę piję po 2 razy dziennie, ale kapsułki tylko rano, tak mi pasuje. Nie lubię brać tabletek, ale co poradzić.

Mama mówiła, że dzika róża ma dużo witaminy C. Pewnie dlatego mi dawała na to gardło. No i ona tak ładnie pachnie, tak... Jesiennie. W sumie to chyba moja ulubiona.

Czarny bez to... no nie wiem. Działa przeciwwirusowo, tak mówią. Ale ja go piję rzadziej, bo mi babcię przypomina. No i tak jakoś... ciężko mi się robi.

A wiecie, że ja naprawdę mam na imię Emilia? I mam 33 lata i psa, co się wabi Rufus. I mieszkam sama w mieszkaniu po babci. I lubię czytać książki po nocach. I chyba powinnam iść spać, bo jutro trzeba wstać do pracy.

Co pomaga na uczucie zmęczenia?

O, zmęczenie... pamiętam jak w zeszłym tygodniu, po maratonie w Krakowie, myślałam, że umrę. Serio, byłam tak wyczerpana, że ledwo doczołgałam się do domu! Wtedy przypomniałam sobie o radach mojej babci, Jadwigi, która zawsze powtarzała: "Na zmęczenie, kochanie, witaminki!".

No i faktycznie, coś w tym jest. Ja wiem, że to brzmi banalnie, ale... zaczęłam bardziej pilnować swojej diety. Zaczęłam jeść więcej warzyw i owoców.

Dziś czuję się dużo lepiej, choć dalej myślę o tym biegu!

Co mi pomogło konkretnie? Hmm...

  • Witaminy B: B1, B2, B3, B5, B6, B9 i B12 – babcia zawsze powtarzała, że one dają energię. Zaczęłam pić koktajle z zielonych warzyw, bo wiem, że tam ich dużo.
  • Witamina C: ta od odporności, ale też podobno zmniejsza zmęczenie. Piję sok pomarańczowy, choć czasem zapominam...

Pamiętam, że po tym maratonie, lekarz, doktor Kowalski, mówił mi, że przemęczenie to nie tylko brak snu, ale też właśnie niedobory witamin.

Co jest najlepsze na zmęczenie?

Uff, zmęczenie... znam to aż za dobrze! Pamiętam, jak po maratonie w Krakowie, w maju tego roku, czułam się dosłownie jak wyciśnięta cytryna. Nic mi się nie chciało, tylko leżeć i spać. I wiesz co? Leżenie faktycznie pomogło, ale na krótką metę.

  • Ruch: Zauważyłam, że jak zmuszę się do krótkiego spaceru, chociażby do parku na Ruczaju, to od razu mam więcej energii. To chyba ta świeże powietrze i endorfiny, co nie? No i w moim przypadku - koniecznie z moim psem, Luną.
  • Jedzenie: Wiadomo, po takim wysiłku porządny obiad. Staram się jeść regularnie i zdrowo, ale po biegu mam straszną ochotę na coś konkretnego, typu makaron z pesto. I wiesz co? Nie odmawiam sobie! Ale zaraz potem obowiązkowo jakaś sałatka.
  • Sen: To podstawa! Staram się kłaść spać o 22:00 i wstawać o 6:00. Czasem nie wychodzi, bo lubię poczytać przed snem, ale staram się trzymać tej rutyny. Zauważyłam, że wtedy mam więcej siły na cały dzień. Ale po takim biegu, to i tak spałam jak zabita, całą noc!

Wiesz, czasami zmęczenie jest tak silne, że nic nie pomaga. Wtedy myślę o suplementach. Sięgnęłam wtedy po magnez i witaminę D, bo słyszałam że pomagają przy zmęczeniu. Nie wiem, czy to placebo, ale czułam się lepiej. Albo po prostu odpoczęłam po tym biegu! W każdym razie, dbam o siebie i słucham swojego ciała.

Aha, i ważne! Waga! Staram się utrzymywać wagę w normie. Czuję, że jak mam kilka kilogramów więcej, to od razu jestem bardziej zmęczona.

Aha, jestem Anna Kowalska, rocznik '88, biegam amatorsko od kilku lat. Mieszkam w Krakowie, na Ruczaju. Jakby co, to wiesz do kogo się zgłosić po rady biegowe! I jeszcze jedno: nie bójcie się szukać pomocy u lekarza, jeśli zmęczenie nie mija! To może być coś poważniejszego.

Jaką przyczepę można ciągnąć na kat. B e?

O ja cie kręcę, ależ to proste! Na B+E? Nooo, można ciągnąć prawie wszystko, ale żeby to miało ręce i nogi, to tak:

  • Auto do 3,5 tony – jak masz furę, co waży tyle, co słoń, to kaplica. Sprawdź w dowodzie, bo potem będzie płacz i zgrzytanie zębami.
  • Przyczepa do 3,5 tony – tu już zależy, co chcesz wozić, czy to koń, czy może cegły na nową chałupę Zdzicha.
  • Suma sumarum – cały ten majdan, auto plus przyczepa, może ważyć i 7 ton, ale co to kogo obchodzi, skoro i tak nikt tego nie sprawdza, hihi!

No i jeszcze jedno – pamiętaj, że nie możesz jeździć, jakbyś ukradł. Przepisy są po to, żeby je łamać, ale z głową! I niech cię Zdzichu nie namówi na wożenie betoniarki – niby się da, ale potem będzie beczał, że mu zawieszenie padło.

A tak na serio, to sprawdź DMC (Dopuszczalną Masę Całkowitą) w dowodach rejestracyjnych, bo policja teraz czujna jak ważka nad stawem. I jak przekroczysz, to nie płacz, że ci dowód zabrali i dali mandat, bo ja cię ostrzegałem, hehe!