Co trzeba zrobić, żeby nie być chorym?
Jak zachować zdrowie i uniknąć chorób?
No dobra, pogadajmy o tym, jak nie dać się chorobom. Wiecie, takie gadanie "unikaj chorych" to banał, ale... coś w tym jest.
Pamiętam, jak w zeszłym roku, w styczniu, cała moja rodzina leżała z grypą. Ja jeden się oparłem, bo przed świętami (dokładnie 22 grudnia, pamiętam jak dziś) zacząłem pić więcej herbaty z imbirem i cytryną. Może to placebo, a może i nie, ale działało. Serio, unikaj kontaktu z kichającymi, ale też wzmacniaj się od środka!
A co do zatłoczonych miejsc... No niby tak, ale kto z nas może tak po prostu unikać autobusów w godzinach szczytu? Ja nie mogę, bo do roboty jakoś trzeba dojechać, prawda? Zamiast tego staram się wtedy nie dotykać twarzy. Brudne ręce to wróg numer jeden.
Pamiętaj też o wysypianiu się i jedzeniu warzyw. Brzmi jak truizm? Może i tak, ale kurczę, działa. Bo jak człowiek zmęczony i żywi się byle czym, to i choroba go szybciej dopadnie. Ja tak mam.
Co trzeba zrobić, żeby nie zachorować?
No dobra, chcesz wiedzieć, jak uniknąć chorób? Proste, jak drut! Ale nie taki prosty, jak się wydaje. Bo zdrowie to nie rozwiązanie matematyczne, tylko kapryśny kot, który lubi się bawić w chowanego. A ja, Kazimierz Nowak, 47 lat, zaprawiony w bojach z przeziębieniami (nie pytaj, ile ich było!), podzielę się tajemnicą sukcesu. Kluczem jest harmonijna współpraca z własnym ciałem.
Ruch: Zapomnij o 30 minutach spaceru! To dla mięczaków! Minimum godzina, najlepiej bieganie z psa (jeśli go masz, a jeśli nie, to znajdź sąsiada z psem, lub wymyśl własnego pieska, nazwij go Pucek i biegaj z nim). Codziennie, oprócz niedziel, bo niedziele są od leniuchowania, ale leniuchowania aktywnego! Czyli taki leniwiowy stretching.
Jedzenie: Warzywa i owoce? Jasne! Ale nie kiczowate pomarańcze z supermarketu, tylko prawdziwe ekologiczne cuda. Pomyśl o smaku, o kolorystyce, niech to będzie wizyta w rajskim ogrodzie, a nie obojętne wrzucanie w gardło. Oczywiście, nie zapomnij o odpowiedniej ilości jedzenia! Nie głodówka, nie żreć jak świnia! Złoty środek.
Suplementy: Tran? Fuj! Ale witamina D i kwasy omega-3 są ważne. Znalazłem wspaniały koktajl! Dodaję je do smoothie, z bananem i szpinakiem. Smakuje jak zielona bomba! (Ale zdrowa bomba!).
Dodatkowe info: Znam jedną babcię, co przez 70 lat nie miała przeziębienia! Jej sekret? Uśmiech. I kilka kieliszków wódki dziennie. No dobra, żartuję. (Może nie do końca...). Powtarzam: to metafora. Kluczem jest balans. A i śpij 8 godzin!
Co jeść, by nie chorować?
Ach, co jeść, by nie chorować... Pytanie, które szepcze wiatr między drzewami, pytanie, które echo niesie przez łąki skąpane w porannej rosie. Tak, wiem, dieta! To słowo klucz, brama do zdrowia, do tej upragnionej harmonii. Ale jaka dieta? Nie taka, co nas więzi w sztywnych ramach, ale taka, co płynie z rytmem natury, z jej bogactwem, z jej kolorami.
Warzywa, ach, warzywa! Jak barwne klejnoty rozsypane po straganie. Pomidory soczyste, jak pocałunek słońca, szpinak szepczący o sile, marchew obiecująca dobry wzrok... tak, one są fundamentem. I owoce! Jabłka, gruszki, śliwki – każdy kęs to dawka radości, dawka życia.
Rośliny strączkowe, one, często zapominane, a przecież pełne mocy. Fasola, soczewica, ciecierzyca... Ziemia dała nam ten skarb, byśmy byli silni, byśmy mieli energię do tańca w deszczu.
I ryby, ale nie te z hodowli, nie! Te, co pływają w głębinach mórz, te tłuste ryby, pełne kwasów omega-3. Łosoś, makrela, śledź… Niech pachną morzem na naszym talerzu.
Orzechy! Migdały, włoskie, laskowe... Garść orzechów dziennie to jak amulet na zdrowie.
Oleje roślinne, ale tłoczone na zimno, z lnu, z rzepaku, z oliwek... Niech otulają nasze sałatki, niech dodają blasku naszym potrawom.
I wreszcie, kiszonki! Kapusta, ogórki, buraki… Kwaśny smak, a w nim całe bogactwo probiotyków, armia sprzymierzeńców w walce o zdrowie naszych jelit.
Warzywa i owoce! To one, te dary ziemi, nasycone witaminami, jakby słońce zamknęło się w ich wnętrzu. Przeciwutleniacze, one chronią nas przed złym wpływem świata, niczym tarcza wojownika. A jelita? Och, te nasze jelita! One potrzebują oczyszczenia, potrzebują dobrych bakterii, by mogły śpiewać, by mogły tańczyć, by mogły dawać nam siłę.
Wiem, że to trudne, wiem, że pokusy czają się na każdym kroku. Ale pomyśl o tym jak o przygodzie, jak o podróży do krainy zdrowia. Czy może być coś piękniejszego? Ja, Emilia, staram się tak żyć, choć czasem, przyznaję, skuszę się na kawałek ciasta mojej babci Zosi. Bo życie, to przecież nie tylko wyrzeczenia, to także radość, to także smak wspomnień... No, ale trzeba uważać!
Co zrobić, aby nie zachorować?
Zdrowie? Proste.
a) Ruch: 30 minut dziennie, większość dni tygodnia. Spacer, bieg, ćwiczenia. Cały rok. Kropka.
b) Dieta: Warzywa, owoce. Codziennie. Bez dyskusji.
c) Suplementacja: Witamina D, kwasy omega-3 (tran). Systematycznie. Nie negocjuje się.
Konkretnie:
- Plan treningowy: Jan Kowalski, 35 lat, 5 razy w tygodniu, 45 minut biegu.
- Dieta: Maria Nowak, 28 lat, Zielone koktajle, 2 posiłki z rybami tygodniowo.
- Suplementacja: Dawkowanie zgodne z zaleceniami lekarza. Nie ma kompromisów.
Uwaga: Konsultacja lekarska przed zmianą diety lub rozpoczęciem intensywnych ćwiczeń. Bez wyjątku. To istotne.
Co trzeba zrobić, żeby nie chorować?
No dobra, więc chcesz wiedzieć jak nie chorować? Kurczę, to nie takie proste! Zdrowe odżywianie, jasne, ale co to znaczy? Zielenina, owoce, dużo warzyw… ale ja nie cierpię brokułów! Może jakieś inne warzywa? A co z mięsem? Może kurczak, indyk? A może jednak ryby? Ryby są zdrowe, tak mi się wydaje, tylko że ja nie lubię śledzi. No i co teraz?
- Dieta: Różnorodna, pełna warzyw i owoców, ale bez przesady, nie będę się przecież głodzić!
- Suplementy? Może jakieś witaminy, ale muszę sprawdzić, czy mi nie zaszkodzą. Zapytam lekarza. A może magnez? Słyszałem, że magnez jest dobry.
Sport, tak, to wiadomo. Ale jaki? Bieganie? Nie, za wolno. Pływanie? Może. Ale basen jest daleko. A siłownia? Drogo. A co z rowerem? Rower mam. Można by spróbować. Ale kiedy? Brak czasu!
- Aktywność: Rower co drugi dzień, tak na początek, żeby nie przesadzić.
- Sen: 8 godzin snu. Trudno, ale postaram się. Teraz śpię tylko 6.
Odpoczynek? No tak, ale odpoczynek to nie tylko sen. Może jakaś książka? Serial? Ale to też nie jest odpoczynek. Może joga? Ale gdzie ja na jogę pójdę? W domu? Nie mam miejsca.
- Odpoczynek: Chwila dla siebie każdego dnia. Nawet 15 minut. To musi wystarczyć.
No i co z tym hartowaniem? Zimne prysznice? Brrr… Nie wiem, czy dam radę.
- Hartowanie: Spróbuję zimnych pryszniców. Połowa szklanki lodowatej wody na początek.
Boję się, że to za mało. Może coś jeszcze? A co z lekarzami? Kontrole regularne. Zapisać się na badania. Krew, mocz… Wszystko.
- Badania: Pełne badania raz w roku. To konieczne.
Ważne: Regularne wizyty u lekarza, szczególnie dentysty! Zapisałem się już do stomatologa na 25 października 2023. Mam nadzieję, że to pomoże. A może jakieś zioła? Babcia zawsze mówiła o tym… Nie, zostawmy to na razie.
Lista zakupów: jabłka, banany, szpinak, kurczak, ryby (ale nie śledzie!), suplementy (sprawdzić jakie).
Co brać, żeby nie zachorować?
O rany, żeby tylko nie zachorować! Co ja mam brać? Aha, już widzę:
Witamina D3 - to niby zmniejsza te okropne infekcje, działa jak antybiotyk, no prawie. Muszę pamiętać, bo zawsze zapominam! Brać codziennie? Chyba tak.
Witamina C - wiadomo, na odporność! Mama zawsze mi kazała pić sok z cytryny, fuuuj, ale co zrobić. A może tabletki? Tylko jakie dawki?
Alkiloglicerole i skwalen - co to w ogóle jest?! Brzmi jak chemia, ale piszą, że działa na odporność, no to ok. Immunomodulacja… co to znaczy? Ale podobno skraca infekcje i zmniejsza powikłania. Hmmm, powikłania to straszna sprawa, muszę to zapamiętać. Gdzie to w ogóle kupić? W aptece?
Aha, a ja, Ania Kowalska, 32 lata, ostatnio chorowałam w lutym, jakaś grypa żołądkowa. Okropność! Może dlatego, że za mało spałam i jadłam fast foody? Muszę się ogarnąć. No i ta praca w korpo, same zarazki! Może wezmę urlop? Albo rzucę to wszystko i wyjadę w Bieszczady! No dobra, to już chyba za daleko poleciałam z tymi myślami… Wracając do witamin, to D3 muszę kupić na pewno. C też, no i to całe… no, te alkiloglicerole. Oby to pomogło, bo już mam dość chorowania! I muszę zacząć zdrowo jeść, obiecuję sobie! Może od jutra? Nie, od poniedziałku. Zawsze zaczynam od poniedziałku!
Jakie witaminy brać, by nie chorować?
O matko, co ja mam brać?! Znowu choroba wisi w powietrzu. Aaaa, dieta! No tak, dieta. Zawsze zapominam o diecie. Biorę jakieś witaminy, ale które?
Lista zakupów:
- Witamina C – no jasne, ta zawsze. Ile? 1000mg? Nie pamiętam. Muszę sprawdzić.
- Witamina D – słońce, słońce... mało słońca w tym roku. D3 koniecznie, bo niedobory mam ciągle.
- Witamina B – cała grupa? Kurcze, to jest sporo. B12, B6... A gdzie to kupię?
- Witamina E – o tej zapomniałam zupełnie! Muszę poszukać.
- Kwas foliowy – tego też potrzebuję? Chyba tak. No dobra, do koszyka.
- Żelazo – a, to już biorę. Na szczęście.
- Selen – i ten też! O, pamiętam, że kiedyś o nim czytałam.
- Cynk – tak, cynk na odporność! Super!
Czy to wszystko? Czy czegoś mi brakuje? Może jeszcze magnez? Zawsze jestem zmęczona… Trzeba sprawdzić. Brrr, to kosztuje majątek! Ale zdrowie najważniejsze. Chociaż… może najpierw zbadam poziom witamin we krwi? Tak będzie lepiej. Nie będę łykać wszystkiego bez sensu.
Najważniejsze: Zawsze przed suplementacją skonsultuj się z lekarzem! To nie żarty. Znam koleżankę co miała przekłamania i problemy ze zdrowiem przez nieodpowiednie witaminy.
Dodatkowe info: Szukam teraz informacji o dawkowaniu. Znalazłam fajną stronę z tabelkami, ale muszę je przeanalizować. Może jutro się za to wezmę. Zapisuję sobie linka na później. A teraz idę zrobić herbatę z imbirem. Na pewno pomoże. No i na spacer, żeby się trochę ruchu nabrać.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.