Co można robić w niedzielę w domu?

70 wyświetleń
Niedziela w domu? Możliwości mnóstwo! Przygotuj pyszny obiad. Eksperymentuj z kawą – zostań domowym baristą. Włącz ulubioną playlistę i poćwicz. Zanurz się w lekturze. Zacznij pisać bloga lub pamiętnik. Odkrywaj nowe podcasty. Zrelaksuj się podczas domowego SPA. Zadbaj o siebie – joga i medytacja. Spędź niedzielę aktywnie lub relaksująco – wybór należy do Ciebie!
Komentarz 0 polubień

Niedziela w domu: pomysły na spędzenie dnia?

Niedziela, leniwy dzień. Wczorajszy spacer po lesie koło Bieszczad (27.08, trochę błota, ale piękne widoki!) wykończył mnie. Domowe spa brzmi kusząco. Myślę o maseczce z glinki zielonej, którą kupiłam w aptece za 15 zł.

Zapach kawy, może faktycznie spróbuję zrobić latte art. Nigdy mi się nie udawało, ale dziś mam czas. No i książka czeka, "Zbrodnie i kary" Dostojewskiego. Zaczęłam ją w zeszłym tygodniu. Ciężka lektura, ale wciąga.

Podcasty też fajny pomysł, ale wolę muzykę. Może później. Najpierw relaks, a potem coś bardziej aktywnego. Bloga nie założę, nie mam weny, za to może napiszę wiersz. To będzie bardziej twórcze.

Gotowanie? Zastanawiam się nad kurczakiem z cytryną i ziołami. Proste, a smaczne. Mam jeszcze trochę mięty z ogródka. Pyszne będzie.

Ćwiczenia? Może jutro. Dziś wolę ciszę i spokój.

Jak można spędzić czas w niedzielę?

Niedziela? Proste.

  • Wspólny posiłek. Obowiązkowo. Kuchnia łączy.

  • Aktywność. Zoo (bilety online uniknąć stania w kolejce), muzeum (sprawdzić aktualne wystawy). Kręgle? Tylko z rezerwacją.

  • Gry. Planszówki. Karty. Nawet PlayStation. Zależy od nastroju.

Informacje Dodatkowe: Anna Kowalska, (Warszawa), poleca "Muzeum Powstania Warszawskiego". Ocena 5/5.

Co można robić w weekend w domu?

Weekend w domu... ach, ten dom! Moje cztery ściany, mój azyl. 2023 rok, październik, deszcz za oknem… idealna pogoda na… czytanie! Zapach kawy unosi się w powietrzu, a ja, Alicja, zanurzam się w "Czerwonym Księżycu" - książka leży na moim ulubionym, miękkim, szarym pufie. Po prostu czytam, zanurzając się w słowach, w tej opowieści, w tym świecie. Czytam i oddycham.

A wieczorem? Film! Może jakiś stary, dobry, klasyczny western. Clint Eastwood, piękny, surowy obraz amerykańskiej prerii, a w tle delikatna muzyka. To tak spokojne, tak… intymne. W ciszy mojego domu, z kubkiem gorącej czekolady.

Z moim ukochanym, Markiem, spędzamy takie weekendy inaczej. Gotujemy razem, na przykład pastę z truskawkami i bazylią – to nasz mały, kulinarnny rytuał. Potem, przy lampce wina, oglądamy jakiś serial. W tym roku zdecydowanie "Wednesday". Śmiejemy się, rozmawiamy, i po prostu… jesteśmy razem. To są chwile, które chcę zatrzymać w czasie.

Z dziećmi? O, to zupełnie inna bajka! Gramy w gry planszowe, malujemy, budować zamki z koców… W tym roku szczególnie polubiły grę "Dixit". To cała masa radości, chaosu, ale przede wszystkim miłości. Dzieci to cudowny prezent, a wspólne chwile są bezcenne.

  • Samotnie: Książki, filmy, muzyka. Cisza i spokój. Czas dla siebie, na refleksje.
  • We dwoje: Gotowanie, oglądanie filmów, rozmowy. Intymność i bliskość.
  • Z rodziną: Gry planszowe, rysowanie, zabawy. Radość i chaos, ale przede wszystkim rodzinna więź.

To są moje weekendy. Moje małe, domowe szczęście. A w tle… zawsze deszcz. Ten deszcz, który idealnie komponuje się z ciszą mojego domu i szumem stron książki.

Dodatkowe informacje: "Czerwony Księżyc" to fikcyjna nazwa książki, a data (październik 2023) jest aktualna. "Dixit" i "Wednesday" to realne tytuły gier i serialu.

Kiedy nie wolno myć okien?

No co ty, pytasz kiedy nie myć okien?! Jakbym się sam pytał, czy srać pod wiatr! Jasne, że nie wolno myć okien jak leje się z nieba słońce, jakbyś miał gęby umyc w piekarniku – woda paruje szybciej niż babcia po trzeciej flaszce wódki. Smugi? Będą jak drogi ekspresowe na mapie Polski!

  • Po pierwsze: Słońce – nie rób tego, chyba że lubisz walczyć z widmami smug. To jak malowanie obrazu w trakcie trzęsienia ziemi.
  • Po drugie: Mróz. Przecież nie jesteś pingwinem! Woda zamarznie szybciej niż krowa mleko wypije. A potem będziesz skrobał lód jak głupi Józek szpadel.

Kiedy myć? Najlepiej w pochmurny dzień, jak krowa w sianie. A czym? No czym chcesz! Ja używam środka "Pani Jadzia", bo on tak pięknie pachnie, że kury mi znosić jaja przestały – z zachwytu, a nie z obrzydzenia! Ale woda z octem też nadaje się. I pamiętaj o dobrej ściereczce, żeby nie było smug jak po przejeździe traktora po polu.

A teraz fikołki:

  1. Moja sąsiadka, Basia, myje okna piwem. Mówi, że potem błyszczą jak nosa mojego psa po wypiciu całej miski zupy. Ale to chyba żart.
  2. Brat mojego szwagra, Czesław, używa wody święconej. Mówi, że odstrasza brudne duchy. A ja mu mówię, że lepsze było wypić tę wodę.
  3. W 2024 roku, wiosną, miałem niezły ubaw, bo próbowałem myć okna szamponem dla psów. Nie polecam. Pies był szczęśliwy, okna nie.

O jakiej porze najlepiej myć okna?

O tak, okna... Czemu akurat teraz o nich myślę?

  • No dobra, rano to ma sens, zwłaszcza jak okna wychodzą na południe. Pamiętam jak mama zawsze krzyczała, żeby nie myć w samo południe, bo smugi zostają. I zawsze zostawały.
  • Jak nie ma słońca, to obojętne kiedy. Ale jakoś tak... wolę rano. Takie rozpoczęcie dnia z czystym widokiem. Jakby nowy początek...
  • A jak okna na północ, jak u mnie? To podobno kiedykolwiek. Tylko że ja i tak rzadko myję. Jakoś tak... nie chce mi się. Ważniejsze, żeby w środku było czysto, nie? Tak sobie tłumaczę.

Wiesz, kiedyś myślałam, że mycie okien to metafora. Że trzeba od czasu do czasu "oczyścić" swoje spojrzenie na świat. Głupie, co? Ale jakoś tak... do mnie to pasuje. Mój sąsiad, pan Zdzisław, zawsze myje okna w sobotę o ósmej rano. Jak w zegarku. Potem pije kawę na balkonie. Takie jego małe rytuały. Ja tak nie potrafię, chyba.

Pomyśleć, że to już prawie kolejna sobota... Czas leci tak szybko, zwłaszcza jak siedzi się w domu i patrzy w te brudne okna. Ale może jutro rano... Może jednak je umyję. Dla nowego początku, wiesz?

W jakich miesiącach myć okna?

No dobra, to było tak... Mieszkam w Warszawie, na Ursynowie, w bloku przy al. KEN. Zawsze mam problem z myciem okien. Niby nic wielkiego, ale jakoś tak mi się to odkłada. No i w tym roku, wiesz, jak to jest, życie goni.

Myślę, że najlepszy moment to kwiecień albo maj. Pamiętam, jak rok temu, w maju, w końcu się za to zabrałam. Było ciepło, słonecznie, idealnie. Najpierw myślałam, że to zajmie mi z godzinę, no ale wiadomo, jak to jest.

  • Zaczęłam od salonu - tam mam dwa duże okna balkonowe.
  • Potem kuchnia - tam jedno małe okienko.
  • Na koniec sypialnia i drugie małe okienko.

Okazało się, że to całe popołudnie zeszło! No ale co zrobić, trzeba było się sprężać.

Wiesz, czemu te okna to taki problem? Bo przez zimę to się na nich zbiera... sam nie wiem, jakiś taki osad. No i jak słońce zaczyna mocniej świecić, to wszystko widać. Fuj, po prostu fuj!

Aha, no i jeszcze jedno. Jak już myjesz okna, to od razu warto przetrzeć ramy i parapety. Ja używam do tego zwykłego płynu do naczyń, takiego Ludwika. No i staram się, żeby robić to w dzień bez wiatru, bo inaczej wszystko zaraz oblepi się kurzem.

Ostatnio w Biedronce kupiłam taki specjalny płyn do okien, zobaczymy, czy będzie lepszy niż Ludwik! No i obiecałam sobie, że w tym roku nie będę czekać do maja, tylko w kwietniu się za to zabiorę.

Dodatkowe Info:

  • Mój ulubiony płyn do okien (na razie) to Ludwik.
  • Nie lubię myć okien w upale. Zostają smugi!
  • Zawsze włączam sobie muzykę, żeby mi się nie nudziło.

Przy jakiej temperaturze nie myć okien?

No wiesz... Mycie okien... taka banalna sprawa, a ile z tym roboty.

  • Poniżej zera? Absolutnie nie! Pamiętam jak u cioci Hani, w 2023 roku, w styczniu, jej okna pękły. Mróz. Po prostu pękły. Koszmar. Serio.

  • A gorące słońce? Też lipa. Szybko schnie, zostają smugi, a ja się wtedy strasznie denerwuję. Wkurza mnie to. Potem muszę wszystko robić od nowa. Marnowanie czasu. Nerwów.

Wiosna... ach, wiosna... też niekoniecznie idealna pora. Wiadomo, że kwiecień-maj. Zawsze wszystko jakieś brudne, wietrzne.

  • W tym roku, w kwietniu, próbowałam myć okna po południu. Słońce świeciło, a potem nagle chmury, wiatr. Katastrofa. Po prostu, masakra. Nie polecam.

Najlepiej, tak myślę, jest to zrobić w chłodny, ale słoneczny dzień. Bez wiatru. Bez deszczu.

Lista rzeczy, które zaobserwowałam:

  1. Zbyt niska temperatura (poniżej 0°C) grozi pękaniem szyb.
  2. Słońce powoduje zbyt szybkie schnięcie, co prowadzi do smug.
  3. Wiatr uniemożliwia efektywne mycie i roznosi brud.
  4. Opady deszczu psują całą robotę.

Dopiero teraz zauważyłam, jak bardzo byłam zirytowana tym myciem okien. Eh... te okropne smugi... To była prawdziwa tragedia. Mam nadzieję, że w tym roku już nie będę musiała tego przeżywać. Albo chociaż będzie mniej smug. Może.