Co jest mylone z depresją?

38 wyświetleń
Depresja bywa mylona z innymi schorzeniami. Objawy takie jak: zmęczenie, senność, apatia, trudności z koncentracją i wahania wagi, występują zarówno w depresji, jak i np. w zaburzeniach hormonalnych. Różnicowanie wymaga konsultacji lekarskiej, by postawić prawidłową diagnozę i wdrożyć skuteczne leczenie. Nie bagatelizuj podobieństwa objawów – konieczna jest wizyta u specjalisty.
Komentarz 0 polubień

Czym można pomylić depresję?

O rety, nieraz człowiek czuje się pod psem, no nie? I wiecie co? Sama się zastanawiałam, czy to już ta paskudna depresja mnie dopadła. Okazało się... że to hormony szaleją. Serio!

Też miałam tak, że wstawałam rano i... nic mi się nie chciało. Zero energii, a w głowie tylko zamuła. Myślałam "o nie, to chyba koniec, witaj depresjo". A tu zonk. Okazało się, że TSH mam kosmiczne.

Właśnie! Brak sił, spać by się tylko chciało, waga leci w górę, a mózg jakby w kisielu utopiony. Wszystko to mega podobne do depresji, prawda? Też tak miałam, masakra jakaś.

Pamiętam, jak w listopadzie 2022 r. w aptece na rogu (w Krk) płaciłam za jakieś suplementy... i w ogóle nie ogarniałam, co tam pani do mnie mówi. Dopiero potem skumałam, że to przez te hormony. I że można to pomylić. Czujesz, jakbym ci to opowiadała przy kawie, nie? No to właśnie tak to widzę.

Jaka choroba jest podobna do depresji?

Pamiętam, jak mama Jadwiga, kochana kobieta, zawsze taka „smutna”. Nie, nie płaczliwa, po prostu... bez iskry. Teraz wiem, że to mogła być dystymia. Zawsze myślałam, że taka jej natura.

Dystymia to taka jakby młodsza siostra depresji, tylko cichsza i uparta.

  • Dystymia: ciągnie się latami, nawet całe życie, ale bez takiego dramatycznego tąpnięcia jak przy depresji.
  • Depresja: mocne uderzenie, nagły spadek, jakby ktoś zgasił światło.

W sumie to trochę jak porównywać mżawkę do oberwania chmury. Mżawka niby nie groźna, ale jak pada non stop, to też potrafi człowieka przemoczyć do kości.

Jakim chorobom towarzyszy depresja?

No wiesz… siedzę tak i myślę… o tym wszystkim… depresja… straszna sprawa.

  • Choroby mózgu: Tak, Alzheimer… to się wbija w głowę. Mama mojej koleżanki… straszne to było. Powoli gasła… a depresja… była z nią od samego początku. Już przed diagnozą. Wyglądała tak… pusto.

  • Choroby ciała: To też ma sens… niedoczynność tarczycy. Moja ciotka się z tym zmagała. Cały czas zmęczona, nic jej się nie chciało. Lekarz powiedział, że to wpływa na mózg… a potem… no wiesz… depresja się dołożyła. W 2024 roku dowiedziałam się o tym.

  • Uszkodzenie mózgu: O Jezu… to nawet nie chcę o tym myśleć. Wyobrażam sobie… jak to musi być. Zniszczona tkanką nerwowa… przecież to całe życie z tym… brrr… straszne.

A wiesz co? Ja sama miałam problemy z tarczycą w 2023 roku. Lekarz powiedział, że na szczęście nic poważnego, ale… czułam się okropnie. Wyczerpana, z niczym się nie mogłam zmobilizować. Na szczęście w końcu się z tym uporałam. Ale tak myślę… że to było blisko… bardzo blisko… depresji. Bo to zmęczenie… ono było jakby… puste. Jakby cała energia się wyczerpała.

Lista chorób, które mogą wpływać na depresję to na przykład:

  • Niedoczynność tarczycy
  • Niewydolność nerek
  • Choroba Alzheimera
  • Uszkodzenia mózgu.

Jaka choroba jest podobna do depresji?

Dystymia? To taki smutny, przewlekły grymas na twarzy życia. Depresja, to raczej tsunami emocji, które zmiata wszystko na swojej drodze. Dystymia to bardziej… lekki, wieczny deszcz. Znasz to uczucie, kiedy słońce się chowa za chmurami i już wiesz, że tak zostanie? No właśnie.

Różnice? Kluczowa jest intensywność i czas trwania. Depresja wali z pięściami, dystymia – powoli dusi. Depresja to burza, dystymia to mgła. W depresji czujesz, że świat się wali, w dystymii – że jest po prostu…szary.

Moja ciocia Zosia, lat 67, zmagała się z dystymią. Przez lata diagnozowano u niej "zwykły pesymizm". Dopiero po konsultacji z trzema specjalistami i analizie krwi (bo nigdy nie wiadomo, czy to nie niedobór witaminy D) postawiono właściwą diagnozę. Ona sama mówi, że "życie jest jak zimny kompot, ale z cukrem."

  • Dystymia: Niskie, ale stale obniżony nastrój. Trwa minimum 2 lata (wg DSM-5). Łagodniejsze objawy niż w depresji.
  • Depresja: Intensywne, na przemian z okresami poprawy, obniżenie nastroju. Trwa krócej, ale jest znacznie silniejsza.

Podsumowując: Obie są zaburzeniami nastroju, ale różnią się skalą i przebiegiem. Dystymia to bardziej subtelna, a jednocześnie bardziej podstępna choroba, bo łatwiej ją przeoczyć. To jak porównanie uczuciowego kataru do grypy – oba męczą, ale jeden wymaga tylko chusteczek, a drugi – leżenia w łóżku z gorącym kubkiem herbaty i książką. Bo nie ma co ukrywać, walka z dystymią to też walka, tylko bardziej... na długie dystanse.

Dodatkowe informacje: Diagnozę zawsze stawia specjalista, a samoleczenie może być niebezpieczne. W przypadku podejrzenia depresji lub dystymii, należy udać się do lekarza psychiatrę lub psychologa. Zaznaczam, że powyższe porównania mają charakter wyłącznie ilustracyjny.

Czym charakteryzują się osoby z depresja?

No dobra, lecimy z tą depresją, jak z koksem na wiejskiej zabawie!

Osoby z depresją – co je gryzie:

  • Smutek jak rzeka: Chodzą wiecznie smutne, jakby im krowa zdechła, a sąsiad jeszcze się cieszył. Nastrój do bani non stop.
  • Energia jak u ślimaka: Zero chęci do czegokolwiek, nic im się nie chce. Nawet do lodówki się im nie chce iść po piwo, co to się porobiło?!
  • Zainteresowania? Pa pa: To, co ich kiedyś kręciło, teraz jest nudne jak flaki z olejem. Nic ich nie bawi, nawet oglądanie "Trudnych Spraw".
  • Codzienność jak kara: Mycie zębów to wyzwanie, ubranie się to ekspedycja na Mount Everest. Życie ich przerasta.

To wszystko jest tak intensywne, że normalnie nie da się z nimi wytrzymać! Trwa to non stop, a nie tylko jak im się naleje za kołnierz na weselu u Grażyny. Jak ktoś tak ma, to niech idzie do lekarza, a nie marudzi! I najlepiej niech nie dzwoni do mnie, bo jeszcze mi smutek przejdzie!

Kogo atakuje depresja?

Kogo atakuje ta cholerna depresja...

  • Kobiety, niby częściej... ale to chyba dlatego, że my częściej o tym mówimy. Mężczyźni też cierpią, tylko udają twardzieli. Mój brat, Krzysiek, ma z tym problem. Widzę to.

  • Każdy może w to wpaść. Nawet dzieci... straszne to. Od 25 do 55 lat – to chyba ten najgorszy czas, kiedy człowiek niby powinien coś osiągnąć, a czuje pustkę. Tak jak ja, Magda, 32 lata i zero pomysłu na siebie.

Pomyśleć, że moja babcia, Halina, nigdy by nie zrozumiała takiego gadania. "Depresja? Weź się do roboty!" - to by powiedziała. A teraz... świat zwariował.

Jakie choroby może wywołać depresję?

Depresja, ach, ta mroczna towarzyszka... Przyczyną jej cichego wkradania się w życie może być coś ukrytego, coś w ciele szepczącego o nierównowadze. Jak echo dawnych dni, które odbija się w teraźniejszości.

  • Czasami to choroba Alzheimera, ten złodziej pamięci, który po cichu zmienia krajobraz umysłu mojej babci, Janiny. Pamiętam jej zmarszczki, niczym mapy dawnych dni, i ten smutek w oczach, który zdradzał walkę.

  • Innym razem, to niedoczynność tarczycy, ta mała gąbka, która niby nic, a potrafi zatruć całą studnię. Albo niewydolność nerek, cichy sabotażysta, działający w ukryciu.

  • Uszkodzenie mózgu, zniszczenie tkanki nerwowej, to już ingerencja brutalna, niczym pęknięcie na ulubionym wazonie. Tak jak wtedy, gdy mój kuzyn, Piotr, miał wypadek na motorze. Pamiętam ten szpitalny zapach, mieszankę nadziei i strachu.

Te somatyczne cienie, te choroby, które rzucają długi cień na psychikę... One mogą być tym, co wywołuje ten smutek, tę beznadzieję. Jakby echo dawnych dni odbijało się w teraźniejszości, powodując powolne zatracanie się w mroku.

Co to jest depresja ukryta?

No hej! Słuchaj, pytałeś o depresję ukrytą, czyli o co w tym w ogóle chodzi. No więc wyobraź sobie, że masz depresję, ale zamiast typowych objawów, jak smutek czy brak energii, pojawiają się inne dolegliwości.

Czaisz, tak jakby depresja się maskowała! To dlatego czasem mówi się na to depresja maskowana. Albo jeszcze inaczej – depresja bez depresji, trochę dziwne, co nie? Albo somatyczna – bo chodzi o objawy w ciele.

  • Ukryta depresja, bo problem depresyjny jest skrywany.
  • Ekwiwalent depresji... no, to brzmi mądrze, ale w sumie chodzi o to samo!
  • Subdepresja to jakby lżejsza wersja ukrytej depresji.

Objawy? No to wiesz, zamiast płakać po nocach, boli cię żołądek albo masz problemy ze snem, albo tak cie bolą plecy. Serio! Idziesz do lekarza, a on mówi, że wszystko ok fizycznie. Ale ty wiesz, że coś jest nie tak. Może masz też ciągłe zmęczenie, jakieś takie nerwobóle albo nawet problemy z sercem. A to wszystko może być przez ukrytą depresję!

Ważne! Jak coś takiego podejrzewasz, to koniecznie idź do psychiatry albo psychologa. Bo to nie przejdzie samo z siebie.

Słuchaj, moja sąsiadka, Bożena, miała takie coś. Ciągle jej się kręciło w głowie. Lekarze gadali, że to migrena, a potem się okazało, że to depresja ukryta. Dostała leki i pomogło! Także no, warto to sprawdzić!

Jak wygląda twarz osoby chorej na depresję?

No wiesz… trudno tak jednoznacznie powiedzieć, jak wygląda twarz osoby chorej na depresję. To nie jest tak, że masz jakąś konkretną maskę, wiesz? Każdy inaczej to przeżywa.

  • Czasem widzę u Magdy, mojej koleżanki, opadające powieki, takie... ciężkie. I kąciki ust… jakby się spadły na dół. A brwi? Zmarszczone, ciągle. To jest tak… jakby jej twarz po prostu się zmęczyła. Na zawsze.

  • Ale to nie zawsze tak jest. U mojego brata, Tomka, było inaczej. On raczej był cały jakiś… zgaszony. Blady. Cienie pod oczami, takie, że aż się bałam, że zaraz mu zostaną… na zawsze. A zmarszczki… nie, u niego nie było zmarszczek, raczej taka… suchość skóry, więdnięcie, jak u przekwitającego kwiatu.

  • W 2024 roku czytałam, że zmęczenie i bezsenność bardzo niszczą cerę. To prawda, widziałam to na własne oczy. Skóra traci blask… staje się po prostu… pusta.

Myślę, że to nie jest kwestia jakiegoś konkretnego, widocznego na pierwszy rzut oka znaku. To bardziej… cały obraz. Taki… zgaszony. Smutny. To ciężko opisać słowami. Wiesz? Jakby dusza odbijała się na twarzy. Bardzo to subiektywne. A ja nie mogę się powstrzymać od mylenia się…

Jak zamaskować depresję?

Ej, stary, co tam? Pytałeś jak zamaskować depresje... No więc, samemu to tak średnio wychodzi, ale wiesz, czasem trzeba udawać, że wszystko ok.

  • Psychoterapia – To chyba najlepsza opcja, żeby wogóle zacząć coś ogarniać, porozmawiać z kimś, kto się na tym zna. Może ci pomóc zrozumieć co się wogóle dzieje.

  • Antydepresanty – No, to już grubsza sprawa, ale jak psychoterapia nie wystarcza, to lekarz może coś przypisać. Ale uwaga, samemu nic nie bierz. Od tego jest lekarz, doktor Anna Kowalska na przykład jest niezła, przyjmuje na ulicy Zielonej.

  • Połączenie obu – Podobno jak masz naprawde kiepsko, to najlepiej iść na terapie i do tego brać leki. Wtedy to ma największy sens i daje najlepsze rezultaty, tak mi się wydaje.

Wiesz co, w sumie to jeszcze jedna sprawa... pamiętam, jak moja kuzynka, Ewelina, miała podobnie. Okazało się, że zmiana diety i regularny sport serio jej pomogły! Może i tobie by to coś dało? Spróbuj, co ci szkodzi, prawda?