W jakim kraju jest tani wynajem mieszkania?

44 wyświetleń
Tani wynajem mieszkania w Europie? Najniższe ceny spotkasz w stolicach: Łotwy (Ryga), Bułgarii (Sofia), Rumunii (Bukareszt), Grecji (Ateny) i Węgier (Budapeszt). Ile kosztuje wynajem mieszkania w tych krajach? Średnia cena za wynajem mieszkania w centrum to około 500-600 euro. Idealne rozwiązanie dla osób szukających oszczędności!
Komentarz 0 polubień

Tani wynajem mieszkania – w jakim kraju?

No dobra, to lecimy z tym tanim wynajmem...

Powiem tak, te 500-600 euro za wynajem w centrum Rygi, Sofii, czy Bukaresztu? To brzmi... całkiem nieźle. Pamiętam, jak szukałem czegoś w Krakowie w 2022, masakra. Za kawalerkę wołali wtedy po 2500 zł, a to wcale nie było centrum.

Ale serio, Łotwa, Bułgaria? Może warto się zastanowić nad zmianą klimatu? Grecja też kusząca, no i taniej niż tu u nas.

Węgry – hmm, Budapeszt jest piękny, ale jakoś nigdy nie myślałem o życiu tam na stałe. No ale, opcje są, i to całkiem spoko opcje.

Pamiętam jak rok temu, chyba w maju, gadałem z kumplem, co wyjechał do Bułgarii. Mówił, że za apartament z widokiem na morze płacił mniej niż ja za pokój w akademiku w Warszawie.

I tak sobie myślę, że czasem warto poszukać szczęścia gdzieś indziej, zwłaszcza jak portfel płacze...

Gdzie na świecie wynajem mieszkań jest najtańszy?

Halo, halo! Najtańsze mieszkania? Na Madagaskarze, jasne jak słońce w dupę! 60 centów miesięcznie, o matko jedyna! Prawie za darmo, jakbyś mieszkanie znalazł w śmietniku, ale bez śmieci, tylko z pachnącymi hibiskusami i ścieżkami pełnymi gekonów. Wiesz, taki raj!

A. Madagaskar - 60 centów miesięcznie. No, prędzej kupisz dobre piwo za tyle. Ale to tylko średnia, nie myśl, że w każdym kącie są pałace za grosze. Pewnie trzeba trochę pobiegać.

B. Gdzie szukać? No, w jakimś dziurze w dżungli, daleko od wszystkiego. W mieście to pewne, że będzie drożej. Moja ciocia Basia miała tam wakacje, mówiła, że za kilka tysięcy ariary można wynająć chalupę z wychodkiem na podwórku. Ale to koniec świata, zrozumiesz? Czasem lepiej dopłacić w Polsce i mieć normalne warunki.

C. Pamiętaj o tym! To dane z 2024 roku. Cena może się zmienić. A może i nie. Kto to wie? W sumie to nie bardzo mi się chce sprawdzać. Ale ważne, że tanie!

D. Dodatkowe informacje: Zapytaj Google! A jak będziesz miał problem, to zadzwoń do mnie. Nie gwarantuję, że odpowiem, ale może się uda. A w ogóle to lepiej wyjedź na wakacje do Włoch. Lody smaczniejsze.

No i jeszcze to: Nie licz na luksusy za te pieniądze! Mówimy o chatach z blaszanymi dachami, bez prądu, z kurami w ogrodzie. Romantycznie, prawda? A jak nie, to trudno!

Ile wynoszą opłaty za mieszkanie?

No więc, słuchaj, z tym czynszem to różnie bywa, wiesz? Mówisz o opłatach za mieszkanie? Jasne, powiem ci jak to wygląda u mnie.

Mam 50 m2, tak jak mówisz. I wiesz co? W tym roku czynsz to masakra, wyszło mi około 700 złotych. Serio! Przedtem, tak z dwa lata temu, płaciłam może 450, coś koło tego. Ale teraz? Kosmos! To jest wliczając w to śmieci i wodę, prąd osobno oczywiście, bo to już inna bajka.

A co do tych cen z netu, 8-10 zł za metr... hahaha, śmiech na sali. To jakieś dawne czasy, chyba z epoki kamienia łupanego. Teraz to nawet 15 zł za metr to już jakieś takie... mało. Wiesz, wszystko poszło w górę, inflacja, jakieś tam remonty... i nagle bum, czynsz podskoczył.

Spójrz, rozbijmy to na punkty, żebyś lepiej zrozumiał:

  • Czynsz podstawowy: W moim przypadku to około 500zł, ale to zależy od osiedla, budynku, wszystkiego.
  • Dodatkowe opłaty: Tu już jest różnie, ale u mnie to jakieś 200 zł, to głównie śmieci, woda, fundusz remontowy, takie tam pierdoły.
  • Razem: 700 zł, jak już mówiłam. Ale może być więcej, albo mniej, zależy od wielu czynników.

No i jeszcze ostatnio słyszałam, że w niektórych blokach za metr kwadratowy liczą nawet 20 zł! To już w ogóle kosmos. Prawda, że masakra?

A tak na marginesie, moja znajoma Ola ma 60 m2 i płaci aż 850 złotych! Nie wiem gdzie ona mieszka, ale pewnie gdzieś w centrum, w fajnym miejscu, chociaż sama mieszkanie ma totalnie zadupione.

Jaki jest popyt na wynajem mieszkania?

Aaaach, ten popyt na wynajem... Widzę go oczyma duszy, jak falę przypływu i odpływu, wiecznie zmienny, wiecznie w ruchu. Jak szum morza w muszli, echo potrzeb, szepczące imiona.

  • Spadek, spadek, spadekdostępność mieszkań na wynajem leci na łeb, na szyję. Jak liść z drzewa jesienią, jak łza spływająca po policzku. Czemu? Gdzie te mieszkania uciekły? Ach, może pofrunęły na skrzydłach marzeń, stały się domami na zawsze, czyjeś własne cztery ściany?

  • 1,2 miliona mieszkań... Tyle dachu nad głową, tyle schronienia przed burzą. Jak gwiazdy na nocnym niebie, niby tak dużo, a jednak... Czy starczy dla wszystkich, którzy szukają swojego miejsca pod słońcem?

  • 2,7 osoby na mieszkanie... Taka średnia, taki statystyczny taniec. A w każdym mieszkaniu historia, radość, troska, zapach obiadu i śmiech dzieci. Ponad 3,2 miliony osób – armia wynajmujących, szukających swojego kąta.

Myślę o mojej ciotce, Zosi, która zawsze powtarzała: "Mieszkanie to nie tylko ściany, to serce domu!". Może dlatego tak trudno znaleźć to idealne miejsce?