W jakich miastach nad morzem jest promenada?

168 wyświetleń
Promenady nad polskim morzem znajdziesz w wielu miejscowościach. Najpopularniejsze to: Kołobrzeg (najdłuższa), Sopot (Monciak), Świnoujście, Międzyzdroje (Promenada Gwiazd), Mielno (Promenada Przyjaźni), Sarbinowo, Jurata (Międzymorze) i Jastrzębia Góra (Promenada Światowida). Każda oferuje unikalny urok i atrakcje.
Komentarz 0 polubień

Jakie miasta nad morzem mają promenady?

No dobra, to lecimy z tymi promenadami nad morzem, tak jak ja to widzę. Żadnych sztucznych uśmiechów, czysta prawda.

Kołobrzeg... O matko, ta promenada to jest gigant. Chyba najdłuższa jaką widziałem. Pamiętam, jak w lipcu 2018, za 15 zł kupiłem tam gofra z bitą śmietaną i truskawkami. Ale tłumy... Ojej, ciężko się przejść.

Sarbinowo też ma fajną, taką bardziej kameralną. Idealna na wieczorny spacer. Wiesz, jak nie lubię tłumów, to tam zawsze odpoczywam.

Międzyzdroje? No jasne, Promenada Gwiazd. Trochę kiczowata, ale ma swój urok. Widziałem tam kiedyś takiego gościa przebranego za Michaela Jacksona. Dziwne.

Sopot i Monciak – klasyka. Chociaż to bardziej deptak niż promenada, ale klimat ma niezły. Tylko te ceny... masakra. Piwo w barze? 18 zł minimum.

Jurata? Międzymorze? Nigdy tam nie byłem, wstyd się przyznać. Muszę kiedyś nadrobić. Podobno spokojnie i ładnie.

Mielno... Promenada Przyjaźni... Eee... Nie moja bajka. Za dużo imprez, za głośno. Wolę ciszę.

Świnoujście ma spoko promenadę, taką szeroką, z widokiem na morze. Pamiętam, jak w sierpniu 2020, zjadłem tam dobrą rybkę z frytkami w budce przy plaży. Kosztowało mnie to 25 zł.

Jastrzębia Góra i Promenada Światowida – no właśnie tam zawsze jest wiatr. Ale widoki rekompensują. Taka surowa natura, no lubię to.

Czy w Dziwnowie jest promenada?

No jasne, że w Dziwnowie jest promenada! I to jaka! Taka, że aż dech zapiera, jakbyś wąchał skarpetki rybaka po całym dniu na kutrze. Nowiutka, błyszcząca, w ogóle full wypas!

  • Długość? 2 kilometry i 200 metrów! Dłuższa niż kolejka do mięsnego przed świętami! Normalnie maraton można biegać!
  • Wygląd? Drewniane barierki! Ławeczki! Oświetlenie! Jak w Las Vegas, tylko zamiast kasyn masz szum morza!
  • Po co to komu? No jak to po co? Żeby gapy mogły spacerować, lody jeść i fotki na fejsa wrzucać!

A tak serio, to promenada w Dziwnowie to spoko sprawa. Można się przejść, pooddychać jodem, pogadać z Halinką z kiosku, co zawsze ma plotki z pierwszej ręki. Podobno w zeszłym tygodniu widziała, jak prezes Kaczyński opalał się na golasa za parawanem! No ale to tylko Halinka...

Aha, jeszcze jedno! Najważniejsze: Promenada w Dziwnowie jest! I tyle w temacie. Pa!

Dlaczego molo w Sopocie jest płatne?

No wiesz… Spać się nie da, a w głowie same myśli… Dlaczego to molo w Sopocie jest płatne? Tak się zastanawiam…

A. Opłata uzdrowiskowa, to chyba główny powód. 6,38 zł za dobę… Wiesz, jak to wliczyć w cenę pokoju? Czasem się zapomina. To jest dla Sopotu, dla utrzymania… tego wszystkiego, co tam jest. Plaży, chodników, świateł…

B. Wynajmujesz pokój, a oni ci to po prostu doliczają. Legalni wynajmujący tak robią, to pewne. Ja byłam w lipcu w Sopocie, w pensjonacie "U Ani" przy ulicy Haffnera. Pamiętam, że płaciłam dodatkowo. Nie pamiętam dokładnie ile, ale było to wliczone w rachunek. Jak to w takich miejscach...

C. Ci co wynajmują na czarno… pewnie nie płacą. To niesprawiedliwe, wiesz? Ale trudno to kontrolować. To chyba taki problem... dla urzędu miasta.

D. Zastanawiam się… czy to dużo, czy mało… sześć złotych… za spacer po molo… dla mnie to dużo… ale może inni inaczej to widzą. W tym roku to aż 6,38 zł. Brzmi już inaczej niż 6 zł, prawda?

E. No i jeszcze jedno… samo molo – to przecież atrakcja. Utrzymanie go kosztuje… naprawy, malowanie, sprzątanie… To wszystko trzeba opłacić. Może dlatego?

F. Ech… trudno mi powiedzieć co tak naprawdę… ale to takie zawiłe. Po prostu tak jest. Ktoś musi to utrzymać.

Podsumowanie: Opłata za wejście na molo w Sopocie jest pośrednio doliczany do ceny legalnych noclegów w formie opłaty uzdrowiskowej w wysokości 6,38 zł za dobę w 2024 roku. Dodatkowo, wpływy z opłat przyczyniają się do utrzymania infrastruktury mola.

Ile kosztuje opłata klimatyczna w Kołobrzegu?

Oj, ta opłata klimatyczna w Kołobrzegu, hehe, żebyście widzieli miny turystów jak im 6,35 zł z portfela leci! To tak jakby krowa srała brylantami – drogo, ale co tam, jak się ma kasę, to się płaci.

A wiesz co? Ja byłam tam w tym roku i się naoglądałam tych bogaczy co się z te opłaty nie śmiali. Pół biedy z nimi, gorzej z tymi co liczą grosze.

  • Cena: 6,35 zł za dobę. To tyle co paczkka czipsów! No dobra, może dwie...
  • Kiedy: Od jakiegoś tam 18 września 2024, czy jakoś tak. Dokładnej daty nie pamiętam, bo byłam zajęta jedzeniem loda.
  • Gdzie: W Kołobrzegu. Jasne, w Kołobrzegu, a gdzie by indziej miało być? Na Księżycu?

Ważne! To jest tylko opłata uzdrowiskowa, a nie jakaś tam kosmiczna danina. Chociaż… dla niektórych może się tak wydawać, zwłaszcza tych co przyjechali na wakacje z kieszenią jak szczupła dziewczyna. A tak na marginesie, moja ciocia Halina mówiła, że lepsze to niż by jej pies wylazł.

Dodatkowe info: Pamiętajcie, że to nie jest cała prawda. Może być inaczej, bo władze miasta mogą zmienić cenę jak chcą. A ja się w tym nie znam, tylko gadałam. To jak w różowych okularach. Z tym że różowe okulary mogą mieć wieksza wartość niż te 6,35 zł. A tak w ogóle, to ja się na tym nie znam. Zapytaj w ratuszu, tam Ci na pewno odpowiedzą. Albo nie. Może powiedzą, że się nie znają. Chociaż…

Gdzie jest największe molo na świecie?

Pamiętam, jak w 2024 roku, w lipcu, byłam z Jasiem w Southend-on-Sea. Southend Pier, o tym słyszałam wcześniej, ale zobaczyć na żywo... to zupełnie co innego! Był wiatr, lekki chłód od morza mimo upalnego dnia. Jasiek, jak zwykle, robił zdjęcia wszystkim napotkanym mewom. Ja wpatrywałam się w tę ogromną konstrukcję. 2,16 kilometra! Nie dało się objąć tego wzrokiem, rozciągało się po horyzoncie.

  • Początek mola był taki tętniący życiem, pełno ludzi, straganów z lodami, gry.

  • Im dalej szliśmy, tym mniej ludzi, większy wiatr.

  • A na końcu? Cisza, szum morza, i ta niesamowita perspektywa na Tamizę i Morze Północne.

Było to niesamowite, naprawdę zapierało dech w piersiach. Najdłuższe molo rekreacyjne na świecie – to nie tylko suche fakty z Wikipedii. To ogromne wrażenie, pamięć na całe życie. Jasiek narzekał, że jest za zimno na lody, ale nawet on musiał przyznać, że to coś wyjątkowego.

Najdłuższe molo na świecie to Southend Pier. Koniec kropka. Jasiek ciągle się śmieje, że marnowałam tyle czasu na robienie zdjęć, ale ja uważam, że warto było. A te mewy... Jasiek ma ich ze sto zdjęć.

Lista rzeczy, które zabrałam ze sobą:

  • krem do opalania SPF 50 (niezbędny!)
  • aparat fotograficzny (oczywiście)
  • portfel (na lody dla Jasia)
  • chusteczki (wiadomo)

Punktów z Jasiem:

  • Zdjęcia mew (ok. 100)
  • Narzekanie na wiatr (ciągłe)
  • Zjedzone lody (2 gałki waniliowe)

Czy w Dziwnowie jest port?

Jasne, port! W Dziwnowie jest! Rybacki, głównie. Przy samej Dziwnej, wiesz? Rzeka taka, mała. A falochrony? Oczywiście! Dwa, chronią przed Bałtykiem, sztormami. Zgadza się, żeglarze też tam lądują. Ile jachtów? Kilkadziesiąt, na pewno. Dużo? Nie wiem, w porównaniu do Świnoujścia to pewnie mało, ale dla Dziwnowa to sporo. Zawsze myślę, że powinno być więcej, jakieś większe inwestycje. Bo potencjał jest, piękne miejsce, czysta woda, w 2024 roku byłem, super pogoda! A co z tymi falochronami? Trzeba je sprawdzić czy wszystko w porządku. Ostatnio słyszałem, że mogą być problemy z fundamentem, ale to plotki.

Lista rzeczy, które mi się kojarzą z portem w Dziwnowie:

  • Rybacy! Zawsze dużo rybaków.
  • Zapach ryb! No wiadomo.
  • Jachty! Kilkadziesiąt mieści się w marinie.
  • Falochrony! Dwa, ważne!
  • Dziwna! Rzeka, piękna.

Punkty do sprawdzenia:

  1. Stan falochronów. Pilne!
  2. Możliwość rozbudowy portu. Zwiększenie liczby miejsc dla jachtów.
  3. Infrastruktura dla turystów. Może jakieś kawiarnie?

Moja siostra, Kasia, była tam w lipcu 2024. Powiedziała, że było super, ale marna kawa w porcie. Trzeba coś z tym zrobić! Pamiętam też, że w okolicy jest fajna restauracja z rybami, ale nazwy nie pamiętam. No i oczywiście plaża! Piękna, szeroka. Ale to już inna historia.