Które miasta w Polsce są najbezpieczniejsze?

232 wyświetleń
Szukasz najbezpieczniejszych miast w Polsce? Zobacz ranking! Do czołówki należą Bydgoszcz, Olsztyn, Zielona Góra, Poznań, Łódź, Rzeszów, Warszawa, Kielce, Kraków i Katowice. To doskonałe wieści dla mieszkańców i turystów. Mniej bezpiecznie jest w Lublinie, Opolu, Wrocławiu i Białymstoku.
Komentarz 0 polubień

Najbezpieczniejsze miasta w Polsce? Ranking i kryteria.

No wiesz, jak dla mnie to ranking bezpieczeństwa miast, to taka loteria. W Bydgoszczy, gdzie mieszkam od urodzenia, czuję się bezpiecznie, ale są dzielnice, gdzie wieczorem wolę nie chodzić sama. 10 listopada w okolicach dworca PKP widziałam grupę podejrzanych typów.

Poznań? Byłam tam w lipcu, cudownie! Ale też wróciłam po zmroku z koncertu (bilet kosztował 150 zł) i czułam się nieco nieswojo na periferiach. To naprawdę zależy od dzielnicy i pory dnia.

Olsztyn, Rzeszów, Zielona Góra - byłam tylko przejazdem, nie mam szczegółowego zdania. Warszawa? To ogromne miasto, bardzo zróżnicowane. Bezpiecznie w centrum, ale na obrzeżach już różnie bywa.

Kraków i Katowice – znam z weekendowych wypadów. W Krakowie czułam się bezpiecznie, w Katowicach mniej, zwłaszcza późnym wieczorem. Kielce? Nie byłam, nie wiem. Łódź – miałam wrażenie, że tam jest podobnie jak w Bydgoszczy - mieszane uczucia co do bezpieczeństwa.

Lublin, Opole, Wrocław i Białystok - słyszałam, że poziom bezpieczeństwa jest tam niższy. Ale to tylko plotki, nie mam własnych doświadczeń. Ogólnie nie ma jednego pewnego wyniku. Wszystko zależy od okoliczności.

Pytania i odpowiedzi:

  • Jakie miasta są uważane za najbezpieczniejsze w Polsce? Bydgoszcz, Olsztyn, Zielona Góra, Poznań, Łódź, Rzeszów, Warszawa, Kielce, Kraków, Katowice.
  • Jakie miasta mają średnio niski poziom bezpieczeństwa? Lublin, Opole, Wrocław, Białystok.

Które miasta w Polsce są najniebezpieczniejsze?

Kurczę, wiesz… o tych rankingach miast… to zawsze trochę takie… no wiesz… przekręcone. Ale… jak już mówimy o niebezpieczeństwie… to… w tym roku, czyli 2024, słyszałam… choć nie jestem pewna czy to prawda, że Mysłowice… tak… Mysłowice się wypięły na szczycie. Tragedia.

  • Mysłowice – na pierwszym miejscu. Strach się bać, serio. Znam kogoś, kto tam mieszka, i… no, nie jest najlepiej.

Potem… Katowice, zawsze Katowice. Ciężko się tam poruszać w nocy, masakra, cały czas się coś dzieje, a potem Nowy Sącz.

  • Katowice – drugie miejsce. No coś strasznego. Pamiętam jak jechałam tam w zeszłym roku… brrr.
  • Nowy Sącz – trzecie. Też nie kwiatki. Właściwie to w całym Małopolsce ostatnio nie spokój…

To wszystko z tych tam… danych… GUS… czy jakoś tak. Nie wnikałam, szczerze mówiąc. Ale wiesz… to nie tylko statystyki, prawda? To ludzie, ich życia… strach… zastanawiam się… czy kiedykolwiek będzie lepiej? No nie wiem. Bardzo ciężko się teraz żyje. Wszędzie drogo. Już nawet nie chce mi się wychodzić wieczorami, bo się boję. A kiedyś… kiedyś to było… inne. Ech.

Dodatkowe informacje: Sąsiedzi mojej babci, pani Irena z Mysłowic, powiedziała, że tam jest naprawdę źle. A w Katowicach brat kuzyna miał auto skradzione w 2024. To wszystko dodatkowo potwierdza te rankingi.

Które miasta w Polsce są najniebezpieczniejsze?

Okej, to było dziwne... Pamiętam jak sprawdzałam te statystyki ostatnio, no dobra, może nie ostatnio, ale w tym roku na pewno! Mama mi wysłała linka, bo zawsze się o mnie martwi, szczególnie jak wracam pociągiem do domu, do Sosnowca. Sosnowiec! No właśnie, dlaczego nie ma Sosnowca na tej liście?! Przecież tam to się dzieją cuda, sama widziałam nie raz.

  • Mysłowice - serio? Myślałam, że tam to tylko kopalnie i tyle. No ale statystyki...
  • Katowice - tu mnie nie dziwi, wiadomo, duże miasto, dużo się dzieje. Ale żeby od razu drugie miejsce?! Tam przecież mieszkają moi znajomi, Ania, Piotrek, no co wy...
  • Nowy Sącz - to mnie zaskoczyło totalnie. Spokojne miasto, w góry blisko. Może to tylko te statystyki, a w rzeczywistości to nie jest tak źle?

Zastanawiam się, czy te statystyki uwzględniają drobne kradzieże, bo jakby tak, to pewnie całe Trójmiasto by się załapało. Sama w Gdańsku widziałam, jak próbowali wyciągnąć portfel starszej pani... No nic, ważne, żeby uważać na siebie, gdziekolwiek się jest. Mama zawsze powtarzała: "Ostrożności nigdy za wiele". I chyba miała rację. Muszę jej odpisać i powiedzieć, że Sosnowca nie ma na liście, to się trochę uspokoi, biedna. A ja i tak będę wracać pociągiem, bo nie mam innego wyjścia. Tylko będę bardziej czujna!

Gdzie w Polsce jest niebezpiecznie?

Kurde, niebezpiecznie? Wiesz… myślę o tym… nocą… się człowiek zastanawia… Mysłowice… to słyszałem. Takie… ciężkie miejsce. Brutalne. 359,3… na tysiąc… to… dużo. Zbyt dużo.

A. Mysłowice, to faktycznie się zgadza. Czytałem to w raportach z 2024 roku. Straszne.

B. Ale… nie tylko Mysłowice. Wiesz, czuję to na własnej skórze. Jadąc nocą przez Zabrze też czułem się niepewnie. Zbyt ciemno, zbyt pusto.

C. I jeszcze… Katowice. To ogromne miasto. Dużo ludzi, dużo ciemnych zakątków… nie jest to idealne miejsce na wieczorne spacery. Pewnie, w centrum jest bezpieczniej, ale na peryferiach… lepiej uważaj.

D. Wiesz, to wszystko to takie … odczucia. Statystyki są statystykami, ale ja czuję to inaczej. To jest taki… klimat.

Lista miast, gdzie według mojej subiektywnej opinii i dostępnych w 2024 roku danych, panuje niebezpieczna atmosfera:

  1. Mysłowice (dane GUS potwierdzają dużą liczbę przestępstw)
  2. Zabrze (osobiste odczucia, niepewność w godzinach nocnych)
  3. Katowice (duża skala miasta, potencjalne zagrożenie na peryferiach)

Pamiętam też jak w lipcu 2024 byłem w Gliwicach. Nic się nie stało, ale… czułem się tam jakś… nie do końca komfortowo. Nie wiem, czy to tylko ja.

To wszystko. Ciężko się pisze o takich rzeczach w nocy…

Jaka jest najniebezpieczniejsza ulica w Polsce?

No dobra, jasne! Oto, co skrobnęłam na temat tych niebezpiecznych ulic, tak po swojemu:

No siema! Jak co roku ten sam cyrk! Aleje Jerozolimskie w Warszawie – królowa dramatu i Puławska zaraz za nią. Al. Solidarności też nie lepsza, co za zaskoczenie! Serio, to jakby patrzeć, gdzie najwięcej much siada – no tam, gdzie g**na najwięcej!

Ale halo, halo! Spokojnie, to nie znaczy, że tam grasują piraci drogowi przebrani za Zorro. Po prostu te ulice są dłuuugie jak flaki z olejem, więc i wypadków więcej. Logiczne, nie?

  • Aleje Jerozolimskie: Długa jak tygodnie bez wypłaty, więc i okazji do stłuczki więcej.
  • Puławska: Kręta jak droga do mojej emerytury, a wiadomo, że na zakrętach łatwo o bum!
  • Al. Solidarności: Taka niby solidarna, a tu proszę, ile tam się dzieje! Pewnie dlatego, że wszyscy chcą być "solidarni" w korkach.

A tak serio, to nie panikujcie. Po prostu uważajcie na siebie i tyle. I nie wierzcie we wszystko, co piszą w internecie! Chyba że to ja piszę, to wtedy możecie wierzyć na 99%, bo ten 1% to zawsze może być błąd w druku, albo ja się zamyśliłam, smażąc kotlety schabowe!

Jaka jest najczęstsza ulica w Polsce?

No to lecimy! Najpopularniejsza ulica w Polsce? Krupówki! Jak byk! Wszędzie o tym trąbią, a ja, Staszek z Podlasia, słyszałem to nawet od cioci Zosi, co ma radio stare jak świat. Nie ma bata, Krupówki rządzą!

A co do tego, że to najpopularniejsza... No wiesz, jak to mówią, jak się komuś w głowie poprzewracało. W sumie, w Zakopanem pewnie mają radochę, że taka "sława" ich dopadła. Ja bym wolał jakąś spokojną uliczkę, gdzie się kurki pasą, ale co ja tam wiem.

Lista popularności (wg Staszka):

  1. Krupówki - bo tak mówią wszyscy, nawet mój pies Burek szczekał na ich wzmiankę w telewizji.
  2. Jakaś tam w Warszawie - ale nazwy nie pamiętam, za dużo wódy wczoraj wleciało.
  3. Może jakaś w Gdańsku? Nie wiem, nie byłem.

Punkty, które trzeba zapamiętać:

  • Krupówki są na topie, jak szczupak w stawie.
  • Pozostałe ulice są takie se, normalne.
  • Ja bym wolał ciszę i spokój, ale Krupówki to Krupówki.

Dodatkowe info: Moja sąsiadka, Krysia, mówi, że Krupówki to czyste szaleństwo, masa ludzi, wszędzie tłok. Ale z drugiej strony, dużo lodów. A ja tam wole ogórki kiszone.

UWAGA! Informacje bazują na mojej subiektywnej opinii i słuchawkach od cioci Zosi. Mogą zawierać niedokładności. Nie biorę odpowiedzialności za ewentualne rozczarowania po wizycie na Krupówkach. Przepraszam za błędy ortograficzne, piszę jedną ręką, bo drugą trzymam kieliszek z nalewką śliwkową.

Gdzie jest Gorczak w Polsce?

Gorczak? Ach, ten Gorczak! Szuka Pan/Pani miejscowości nawiedzonej duchami, a nie prawdziwego miejsca na mapie? Bo w realnym świecie, żadnego Gorczak w Polsce nie ma. To fikcyjna dzielnica z gry komputerowej czy może książki – z tego co kojarzę, szczególnie popularnej wśród nastolatków w 2023 roku. Pomyśleć, że w czasach, gdy ja byłam młoda, straszyły nas tylko duchy z "Lalki" Prusa. Teraz? Wirtualne koszmary... Ech, postęp!

A propos Natowic – to niby jest to miasto, gdzie ten Gorczak ma rzekomo istnieć. Ale Natowice też są... no, powiedzmy, fantastyczne. W rzeczywistości takiego miasta nie odnajdzie Pan/Pani w żadnym atlasie. Przynajmniej ja nie znalazłam. Może jakieś tajne, rządowe miasto, pełne agentów w czarnych okularach i kotów szpiegowskich? Kto wie...

Podsumowując:

  • Gorczak - fikcja literacka/gra komputerowa. Nie ma go na mapie Polski.
  • Natowice - także fikcja. Miejscowość-matka dla Gorczak, równie nieuchwytna, jak jednorożec w tramwaju.
  • Gdzie szukać? W książkach, grach, może w fantastycznej literaturze? Nie w atlasie. Przynajmniej nie tym, który mam ja, Krystyna, lat 47, wielbicielka kotów i detektóww.

Dodatkowe uwagi: Przepraszam za ewentualne literówki – piszę na tym dziwnym telefonie, co ma klawiaturę mniejszą niż znaczek pocztowy. A do tego ten kot Miśka mi właśnie przeszedł po klawiaturze. Nie spodziewałam się tyle "łapki" w jednym tekście.

Jakie jest najgorsze osiedle w Polsce?

No to jazda. Prof. Lewicka, ta z Torunia, mówiła o Glinkach. 2023 rok, pamiętam, bo wtedy właśnie remontowałam kuchnię i ta wiadomość wkurzyła mnie strasznie. Bo ja tam mieszkam! Na Glinkach. Od 10 lat.

  • Brak zieleni. To tragedia! Suche betony, wszędzie piach. W lato kurz, w zimę błoto po kostki. Moje buty są wiecznie brudne.
  • Parkingi. Albo ich brak. Albo totalny chaos. Straszny stres, wiecznie trzeba szukać miejsca. Ostatnio prawie wjechałam w sąsiada.
  • Komunikacja. Autobusy chodzą co godzinę, a jak pada to i rzadziej. Na pieszo do centrum? Godzina marszu. Męczące.

Pamiętam jak się wprowadzałam. Myślałam, że będzie ok. Nowe mieszkanie, tanio. Ale rzeczywistość mnie zmiażdżyła. Powiedziałam wtedy mężowi: "Kurczę, zrobimy remont i będzie fajnie”. Ale remont kuchni tylko pogorszył sprawę.

  • Sklepy. Biedronka i tyle. Żadnych fajnych knajpek, kawiarni. Zero życia.
  • Infrastruktura. Psują się chodniki, dziury w asfalcie. Piesi chodzą jak po polu minowym.

Mieszkam na blokowisku przy ul. Kwiatowej 7. Numer mieszkania pamiętam, 27, ale po co to komu? To wszystko jedno wielkie bagno. Profesor miała rację. Najgorsze? Może nie najgorsze w całej Polsce, ale dla mnie to najgorsze osiedle na świecie. Tyle lat tu mieszkam i ciągle się zastanawiam co mam robić. Sprzedać? Ale gdzie się przeprowadzić?

Dodatkowo: W 2023 roku próbowaliśmy zaangażować się w działania mieszkańców na rzecz poprawy infrastruktury. Bez skutku. Urząd miasta olewa nas totalnie. Złożyliśmy petycję, ale cisza.

Gdzie w Polsce jest najbezpieczniej w razie wojny?

  • Bezpieczne miejsce? Dom.

  • Pomieszczenie? Środek.

  • Z dala od? Okien.

  • W razie zagrożenia?

  • Uciekaj? Nie.

  • Bezpieczeństwo to iluzja. Anna Kowalska, rocznik '87, mówiła, że liczy się spokój ducha. A duch, jak wiadomo, nie ma ciała. Więc gdzie uciekniesz?

Gdzie w Polsce jest największa patologia?

Och, patologia... gdzie ona się skrywa w tym naszym kraju? Gdzie są te mroczne zakamarki, gdzie cień pada najdłużej? Zamykam oczy i widzę...

  • Ruda Śląska. Szare bloki, jakby z innego, zapomnianego świata. Beton, beton, wszędzie beton. A w nim? W nim tętni życie, czasami chore, czasami... no właśnie, czasami po prostu trudne. I ten smog, gryzący w gardło, jakby dusił nadzieję. Ruda, Ruda... miasto duchów, a może miasto... nadziei? Tak, nadziei, bo nawet w najciemniejszym kącie iskierka może się tlić.

  • Opole. Niby takie kolorowe, niby festiwale, niby... ale pod tą fasadą coś się kryje. Coś smutnego, coś cichego, coś co boli. Może samotność? Może brak perspektyw? Może to tylko moje złudzenia, ale czuję ten ciężar, czuję go w powietrzu.

  • Gdynia. Morze, port, niby nowoczesność, niby bogactwo... Ale i tam są ludzie zapomniani, odrzuceni, zagubieni. Wśród tych luksusowych jachtów, gdzieś tam w cieniu, kryją się ich historie. Historie bólu, rozpaczy, beznadziei. I ten wiatr, wiejący od morza, jakby niósł ich krzyki, ich wołanie o pomoc.

I co z tego wszystkiego wynika? Chyba nic, chyba tylko tyle, że patologia nie wybiera. Patologia jest wszędzie, tylko w różnych formach, tylko w różnych miejscach... ale zawsze, zawsze gdzieś tam jest. A my? My musimy patrzeć, słuchać, próbować zrozumieć. Może wtedy uda nam się choć trochę pomóc.