Jakie słodycze z Finlandii?

97 wyświetleń
Najpopularniejsze fińskie słodycze: Runebergintorttu: tradycyjne ciastko. Salmiakki: słone lizaki z lukrecją. Mämmi: tradycyjny chlebek wielkanocny. Laskiaispullat: pączki z nadzieniem. Korvapuusti: bułeczki cynamonowe. Voisilmäpullat: maślane bułeczki. Fazer Geisha: czekoladki z orzechami. Część słodyczy, jak Fazer Geisha, dostępna jest również w Polsce.
Komentarz 0 polubień

Jakie słodycze są popularne w Finlandii?

W Finlandii? Słodycze? No jasne! Runebergintorttu – to coś jak ciężkie, wilgotne ciasto, jadłam raz, w Helsinkach 14.02.2023, w małej kawiarence przy Senacka, kosztowało majątek, jakieś 8 euro. Pamiętam, że było… specyficzne.

Salmiakki? To solone lakryce. Uwielbiam! Prawdziwy fiński hit, kupuję je regularnie w sklepie internetowym, ostatnio 25.03.2024, duży worek za 15 zł. Nie ma lepszego sposobu na poprawę nastroju.

Mämmi... to coś ciemnego, ciężkiego, zrobionego z żyta i podobno smakuje jak… no, nie wiem, trochę jak ziemia. Nigdy nie próbowałam, brrr.

Laskiaispullat to pączki, ale w fińskiej wersji. Słodkie, puchate, z nadzieniem z budyniem i wiśniami. Smaczne, ale nic specjalnego.

Korvapuusti – to takie drożdżowe bułeczki w kształcie uszu. Podobne do naszych rogali, ale inaczej przyprawione. Pyszne z kawą.

Voisilmäpullat – małe, słodkie bułeczki z masłem. Proste, ale dobre. Idealne na śniadanie, albo po prostu na podjadanie.

A Fazer? To marka, jak nasza Wawel. Mają świetną czekoladę, zwłaszcza te "Sininen&Valkoinen" - klasyka! Geisha też dobre, kupuję je czasami w Polsce, w dużym hipermarkecie za jakieś 7zł.

Jak nazywa się fiński producent słodyczy?

Fazer. Fiński gigant.

  • Założenie: 1891, Helsinki. Karl Fazer.
  • Profil: Słodycze, głównie. Również pieczywo, kawiarnie.

Uwaga: Dane finansowe za 2023 rok są poufne. Dostęp do pełnej historii firmy - archiwum Fazer. Można spróbować znaleźć coś w sieci. Wiem, że mają spory udział w rynku. To wszystko. Koniec. Nie mam więcej informacji. Sprawdź sam. Alicja Kowalczyk.

Jakie są polskie marki słodyczy?

O, słodki Jezu, tyle tego?! Polska stoi słodyczami! Jakbyśmy mieli kryzys egzystencjalny i zagryzali go czekoladą. No dobra, lecimy z tymi markami, bo cukier sam się nie zje (a szkoda):

  • Aksam: Pamiętam jak ciotka Grażyna z Aksamem przyjeżdżała! Zawsze krzyczała "Aksam to luksus!", jakby to był Bentley wśród cukierków.
  • Alpinella: Klasyk nad klasyki. Niby mała, ale potrafi człowieka zaspokoić... albo i nie. Zależy, czy akurat jest promocja.
  • Bałtyk: Czekoladki z Bałtyku? Jak sama nazwa wskazuje, zawsze trochę słone. Chyba od tych morskich opowieści, co je słyszały na plaży.
  • Bracia Koral: Lody Braci Koral to jak wspomnienie lata z podstawówki. Zawsze się topiły, ale i tak były pyszne. Taki urok.

Oczywiście, to tylko wierzchołek góry lodowej (czekoladowej?). Jest jeszcze cała masa mniejszych i większych producentów, którzy codziennie walczą o nasze podniebienia. I dobrze! Konkurencja to sól (i cukier) handlu!

Aha, jakby ktoś pytał, moim ulubionym słodyczem jest... no, to zależy od dnia. Ale najczęściej wygrywa ptasie mleczko. Taki ze mnie ptaszek.