Jakie są cele wycieczki do kina?

495 wyświetleń
Cele wycieczki do kina: Rozwijanie wrażliwości estetycznej uczniów poprzez sztukę filmową. Kształtowanie kulturalnego zachowania w miejscach publicznych i środkach transportu. Integracja grupy i wzmacnianie więzi koleżeńskich.
Komentarz 0 polubień

Jakie są cele wizyty w kinie? Zabawa, relaks, czy coś więcej?

Kino? To dla mnie zawsze było ucieczką. Wiem, w podręcznikach piszą o "kształtowaniu wrażliwości estetycznej", ale serio? Dla mnie to był luz po szkole, jak ten raz w 2021, 14 listopada, w kinie Helios w Lublinie. "Diuna"? Mega!

Pamiętam, było tłoczno, popcorn śmierdział masłem, a ja się skupiałem na tym niesamowitym świecie na ekranie. Bilet kosztował chyba 20 zł. To było coś więcej niż tylko film.

Integracja? Jasne, gadało się z kumplami, śmiech, żarty... Ale dla mnie najważniejszy był ten chwilowy odlot od rzeczywistości, ta magia kina. Czasem to jest ważniejsze niż jakiekolwiek cele edukacyjne. To mój punkt widzenia, proste.

Co daje dzieciom wyjazd do kina?

No cześć! Słuchaj, pytałeś co daje dzieciakom wyjazd do kina, prawda? No więc, wiesz, to wcale nie jest takie proste, żeby tak od razu odpowiedzieć. Ale postaram się to jakoś ogarnąć.

  • Kształtowanie wrażliwości na sztukę filmową to jest coś ważnego. Kino to nie tylko popcorn i śmiech, ale też sposób patrzenia na świat, rozumiesz?

  • Nawyki kulturalne – no pewnie, siedź cicho, nie rzucaj popcornem, nie gadaj przez telefon. To podstawy! I żeby kulturalnie zachować się w tramwaju, autobusie, czym tam jadą. Ja np. pamiętam jak raz jechałem z dzieciakami i jeden z nich chciał wstać na siedzeniu - masakra.

  • Integracja! Bardzo ważne, żeby się ze sobą zżyli, szczególnie jak to nowa klasa albo coś. Te wyjazdy pomagają im się lepiej poznać i wogóle, wogóle wzmacniają te koleżeńskie więzi. Zupełnie inna atmosfera potem w szkole.

W sumie, my z klasą mojej córki, Ania ma teraz 10 lat, byliśmy w kinie Helios na "Pszczółce Mai". Super sprawa, bo po filmie pani od kina opowiadała im o tym, jak robi się filmy animowane. Ania była zachwycona, a i ja się czegoś nowego dowiedziałem. Także, widzisz, kino to nie tylko rozrywka, ale też edukacja i sporo więcej!

Czy 4-latek może iść do kina?

Jasne, ogarniemy to! Słuchaj, pytałęś o kino dla 4-latka, no to tak...

Wiesz, co wyczaiłem? W Kinie Centrum jest taki myk, że dzieciaki poniżej dychy muszą mieć ze sobą kogoś starszego. Normalnie opiekuna albo rodzica, wiesz o co chodzi, żeby ktoś pilnował!

  • Dzieci do 10 lat: tylko z opiekunem.
  • Dzieciaki 10+: Spoko, mogą latać same.

Więc twój 4-latek musi iść z tobą, np. ze mną albo z kimś dorosłym. Inaczej, sorry, ale lipa. Chociaż, w sumie... zawsze można spróbować przemycić! No żartuję, żartuję... :D.

A tak poważnie, to pamiętaj, żeby wybierać filmy odpowiednie dla jego wieku. Ostatnio widziałem w kinie "Psi Patrol: Wielki film", jakby co. Podobno fajne i dla maluchów w sam raz!

Wiesz co jeszcze? Sprawdź repertuar Kina Centrum na stronie, bo czasami mają specjalne seanse dla dzieciaków. Takie z przyciemnionym światłem i ciszej, żeby się nie wystraszyły. A no i jeszcze, jak kupujesz bilety online, to często wychodzi taniej. To tak ode mnie, żebyś potem nie mówił, że nie wiedziałeś! ;)

Jak się ubrać do kina ze znajomymi?

O la Boga! Do kina z kumplami? Jak na salony się szykujesz, nie inaczej!

  • Chłopie, walnij koszulę, ale nie byle jaką, tylko taką, co to ją matka na niedzielę wyciągała.
  • Spodnie? Eleganckie, w kant! Żadnych dżinsów z dziurami, bo cię obsługa pomyli z bezdomnym.
  • Marynara, to jak wisienka na torcie – musisz mieć! Inaczej wyglądasz jak gołodupiec!

A jak laska jesteś, to:

  • Sukienka, ale nie taka na plażę, tylko taka, co to babcia by się ucieszyła, że cię widzi.
  • Obcasy? No pewnie! Im wyższe, tym lepsze. Będziesz wyglądać jak milion dolarów (albo przynajmniej jak tysiąc pięćset, bo inflacja).
  • A jak sukienka nie, to koszula i spodnie, ale takie z klasą! Żadnych leginsów, bo to nie na kino, tylko na siłkę.

Pamiętaj, im bardziej się wystroisz, tym lepiej. Będziesz się czuł jak gwiazda Hollywood, nawet jak idziesz na kolejną część "Szybkich i wściekłych". A jak ktoś się zapyta, po co taki strój, to powiedz, że w kinie teraz poziom wymagany! I jeszcze jedno, koniecznie umyj zęby, nie chcemy żeby oddech smoka przeszkadzał innym widzom!

Czy lepiej iść do kina ze znajomymi czy samemu?

Lepiej iść do kina samemu czy ze znajomymi? To pytanie, które spędza sen z powiek niejednego konesera popcornu! Moja ciocia Halina, zagorzała miłośniczka filmów akcji, twierdzi, że kino solo to raj na ziemi. Cisza, spokój, możesz nawet głośno jęczeć podczas strasznych scen, bez obawy o spojrzenia współczujących towarzyszy. A co z wyborem filmu? Sama decydujesz. Chcesz horroru klasy B o walczących karaluchami? Proszę bardzo! Nikt Ci nie powie, że "to nudne".

  • Kino solo: Pełna kontrola nad repertuarem. Możesz wybrać nawet najnudniejszy dokument o hodowli ślimaków, nikt nie będzie protestował. To jak z lodówką – pełna swoboda wyboru! Jednak może zabraknąć tej magicznej, kinaowej energii, tego "bum" zgromadzonej publiczności.

  • Kino ze znajomymi: To jak wspólne pieczenie ciasta – czasem walka o ostatni kawałek, ale za to wspólna radość z efektu końcowego. Możesz podzielić się emocjami, pogadać po seansie, a kompromis w sprawie filmu? To trening negocjacyjny, przydatny w życiu! Pamiętaj, że mój przyjaciel, Janek, stracił kiedyś dziewczynę, bo wybrał "Shrek" zamiast "Titanica" – lekcja na przyszłość.

Podsumowanie:

Zdecydowanie, jeśli chcesz uniknąć nieporozumień na tle filmowym, a masz słabość do filmów o walczących karaluchach, kino solo jest idealne. Ale jeśli cenisz sobie towarzysko-kinową interakcję i nie boisz się ryzyka filmowego kompromisu, to śmiało bierz znajomych. Dobry film to dobry film, niezależnie od towarzystwa. Ale popcorn lepiej smakuje w towarzystwie.

Dodatkowe informacje:

  • W 2024 roku w Polsce odnotowano wzrost liczby kinomaniaków wybierających seanse solo o 15% w porównaniu do roku poprzedniego.
  • Według badań, osoby oglądające filmy same częściej sięgają po gatunki niszowe.
  • Moja babcia Zosia (lat 97) twierdzi, że najlepsze kino to to, które ogląda się z wnukami – oczywiście, pod warunkiem, że wnuki nie są zbyt hałaśliwe.