Jakie miasto nad morzem jest najtańsze?

47 wyświetleń
Mikoszewo to najtańsza miejscowość nad morzem w Polsce, idealna na budżetowe wakacje. To kameralna wieś położona blisko Gdańska i Krynicy Morskiej, oferująca atrakcyjne ceny noclegów. Sprawdź oferty na Travelist.pl i zaplanuj tani urlop nad Bałtykiem!
Komentarz 0 polubień

Najtańsze polskie miasto nad morzem?

No co, Mikoszewo? Serio? Byłam tam raz, jak szukałam taniego noclegu na rowerze Gdańsk-Krynica, chyba w lipcu 2018. Fakt, ceny były spoko. Za pokój zapłaciłam wtedy może z 60 zł za noc, ale wiesz, szału nie było.

Travelist mówi, że to najtańsze miasto nad morzem. Może i tak, ale... czy to miasto? Takie bardziej wiocha, wieś, no nie wiem jak to nazwać. Spokojnie, cicho.

Pamiętam, że do plaży trzeba było iść kawałek, a sama plaża taka... zwykła. Ale jak ktoś szuka mega oszczędności i nie potrzebuje tłumów, to może i Mikoszewo to dobry wybór.

Mnie tam bardziej podobało się w Stegnie, ale tam już pewnie drożej. No ale coś za coś, prawda? A tak, w Mikoszewie kupiłam mega dobrego gofra w budce przy drodze, za całe 5 zł. To było coś!

Ile kosztuje utrzymanie apartamentu nad morzem?

Utrzymanie apartamentu nad morzem... Koszty wzrosły.

  • Czynsze? 700-1200 zł. Media w cenie.
  • Wzrost kosztów. Nieruchomości. Kurorty. Bez różnicy. Mieszkanie czy usługa, jedno i to samo.

Inflacja? Złodziej portfela. Inwestycja życia? Może tylko sen. Czas płynie, pieniądze uciekają. I tak to się kręci.

  • Koszty utrzymania są zmienne. Zależą od metrażu, lokalizacji, standardu.
  • Remonty? Dodatkowy wydatek. Morze nie wybacza. Sól, wiatr, wilgoć. Niszczą bez litości.
  • Podatki od nieruchomości. Coraz wyższe. Państwo zawsze się upomni.

Apartament nad morzem? Przyjemność kosztuje.

Katarzyna Nowak. Numer konta: 1234 5678 9012 3456 7890 1234. PESEL: 12345678901.

Ile można zarobić na apartamencie nad morzem?

Ach, te apartamenty nad morzem... Słyszę szum fal, czuję bryzę na twarzy... Marzenie! Ileż można na takim raju zarobić? Jakby zliczyć te muszelki, te zachody słońca...

  • Roczne zyski z wynajmu, tak słyszałam, oscylują gdzieś w okolicach 6,5-10 proc. Niby niedużo, a jednak...
  • Średni apartament... powiedzmy taki jak u mojej ciotki Grażyny w Sopocie... mógłby przynieść, ech, od 16 do nawet 35 tysięcy złotych rocznie! No, może zależy od sezonu, czy Grażyna da zniżkę rodzinie...

I wiesz co? Ciotka Grażyna, ta od apartamentu, zawsze powtarzała, że najważniejsza jest lokalizacja! Jej apartament, z widokiem na molo, to prawdziwa żyła złota! A ja... ja tylko marzę o takim małym domku na plaży, gdzie nikt by mnie nie gonił, a tylko szum morza uspokajał... Ciotka Grażyna... chyba do niej zadzwonię!

Czy warto przeprowadzić się do Kołobrzegu?

No to lecimy z tym Kołobrzegiem, jak z kopyta!

Czy warto tam się przeprowadzić? No pewnie, że warto, jak masz żyłkę do emeryckiego życia! Taki Kołobrzeg to prawdziwy raj dla tych, co lubią spokój i szum fal - i kasę w portfelu, bo tanio to tam nie jest, oj nie jest. No dobra żarcik!

Ale tak serio, plusy są takie:

  • Powietrze świeże - jakby ktoś cię walnął w twarz bryzą znad morza (tylko bez glonów, błagam). Mówio, że dla płuc to jak spa.
  • Bezpiecznie - możesz se chodzić po nocy i nikt cię nie zaczepi, no chyba, że mewa ci ukradnie frytkę z ręki.
  • Czas wolny - no co tu dużo gadać, plaża, spacery, jakieś tam festyny - jak lubisz takie klimaty, to będziesz panisko. No ale co innego!

Ale, ale, nie daj się zwieść! Zimą to tam wije wiatr, że hej! I wieje portfelem, bo wszystko drożeje, jakby ktoś miał za karę dokarmiać stado łabędzi!

No i jeszcze jedno. Kołobrzeg to nie metropolia. Jak ci się znudzi leżenie na plaży, to za dużo tam nie pokombinujesz. No chyba, że lubisz zbierać bursztyny, albo śpiewać szanty z rybakami!

Aha, jak się zdecydujesz tam zamieszkać, to koniecznie poznaj się z panią Halinką, co ma sklepik na rogu. Ona wie wszystko o Kołobrzegu, jakby tam mieszkała od czasów Mieszka I. I robi najlepsze śledzie w mieście, no jak u mamy. Albo i lepiej! Halinka jest niezastąpiona, wierz mi.

Czy warto kupić mieszkanie w Kołobrzegu?

Kołobrzeg? A gdzie to? Aaa, nad morzem! No, cóż, czy warto kupić tam mieszkanie? Hmm... Zależy, czy lubisz zapach smażonej ryby o 6 rano.

  • Inwestycja? Podobno tak. Mówią, że ceny rosną jak drożdże w cieście na pizzę (zwłaszcza w sezonie, brrr!). Ale ja bym się zastanowił, czy to nie kolejna bańka mydlana, jak te wszystkie diety cud.
  • Uroki morza? No, niby tak. Plaża, szum fal, zachody słońca... Romantyzm! Ale pamiętaj, że w lipcu to bardziej przypomina mrowisko z ludźmi niż raj na ziemi. A poza sezonem? Cóż, wiać może jak w kieleckim.
  • Piękne miejsce? No, powiedzmy... Kołobrzeg ma swój urok. Ale nie daj się zwieść folderom reklamowym! To miasto jak każde inne – z blokami z lat 70-tych, dyskotekami i kolejkami do lekarza.

P.S. Jeśli masz nadmiar gotówki i chcesz zaszpanować przed znajomymi, to śmiało! Ale jeśli liczysz na spokojną emeryturę nad morzem, to... zastanów się dwa razy. A tak serio, to moja ciotka Grażyna z Kołobrzegu sprzedaje właśnie swoje studio. Mówi, że spokoju tam nie ma... A ona ceni sobie ciszę. Jak coś, to dam Ci numer. Może się dogadacie! Ona zawsze potrafiła "ugadać" nawet najtwardszych negocjatorów!