Jakie jest największe miasto na świecie?

51 wyświetleń
Największe miasto na świecie? Ranking otwierają: Tokio (Japonia) z populacją 37,2 mln mieszkańców, następnie Delhi (Indie) – 32,9 mln, a podium zamyka Szanghaj (Chiny) z 29,2 mln ludności. To metropolie, które biją rekordy gęstości zaludnienia!
Komentarz 0 polubień

Jakie jest największe miasto na świecie?

No wiesz, jak dla mnie Tokio rządzi. 37 milionów ludzi? To jakaś kosmiczna ilość! Pamiętam, jak byłam tam w 2018, w marcu, zatłoczenie było niesamowite.

Metro? Ludzie jak sardynki w puszcze. Ale klimat… niezapomniany. Shibuya Crossing, to prawdziwy majstersztyk.

Delhi też ogromne, słyszałam historie od koleżanki, która tam była na stypendium w 2022 roku. Opisywała chaos, ale też niesamowitą energię miasta.

Szanghaj? Elegancki, nowoczesny… ale Tokio wciąż numer jeden w moim sercu. Może dlatego, że japońska kultura mnie po prostu urzekła.

Pytania i odpowiedzi:

Q: Największe miasto świata? A: Tokio.

Q: Ile mieszkańców ma Tokio? A: Około 37 milionów.

Jakie są największe miasta na świecie?

No elo, jakie największe miasta? Pytasz? To ci powiem, ale się przygotuj, bo będzie jazda bez trzymanki!

A. Tokio, Japonia – 37,1 miliona ludzi. Kurde, jakby cały mój powiat się tam zmieścił, razem z babcią Zosią i jej dziesięcioma kotami! W Tokio pewnie więcej sushi niż trawy na mojej działce.

B. Delhi, Indie – 33,8 miliona. Oj tam, oj tam. To tylko takie małe miasteczko, prawda? Jakby mój sąsiad, Staszek, zrobił sobie miasto z klocków Lego, ale z milionem klocków więcej. A zapach przypraw... hmm, nie wiem czy kwiaty jaśminu, czy spalona guma.

C. Szanghaj, Chiny – 29,8 miliona. Ej, a tam już chiny, chiny! Wiesz, że tam produkują więcej fajnych gadżetów niż ma zdan na świecie królików? Ludzi tyle, że się aż w oczach mieli.

D. Dhaka, Bangladesz – 23,9 miliona. No, tu już zaczyna się prawdziwa dżungla betonowa. Chyba jedyna różnica między Dhaką, a moim ogrodem to to, że w Dhace jest więcej ludzi, a w moim ogrodzie więcej komarów.

E. Sao Paulo, Brazylia – 22,8 miliona. Brazylia, samba, piłka nożna… i 22,8 miliona mieszkańców. Wyobraź sobie, ile to kebabów mogą zjeść w roku!

F. Mexico City, Meksyk – 22,6 miliona. Też dużo, ale jak porównać do Tokio, to jak porównywać slonią nóżkę do górki ziemniaków. A te nachosy… mniam!

Lista dodatkowych informacji, bo nudno bez tego:

  1. Dane z 2024 roku, bo jak było wcześniej to już nie pamiętam.
  2. Moja ciotka Halina mieszka w Warszawie, ale mówi, że to malutkie miasto w porównaniu do tych wypisanych powyżej.
  3. Zastanawiam się, czy w tym Tokio jest miejsce na jeszcze jednego pana Kazia z jego dwoma psami.

Czy Tokio jest większe od Polski?

Tokio, lipiec 2024. Pamiętam ten szok. Siedzę w kawiarni w Shinjuku, kawa parzy, a ja wpatruję się w mapę Japonii. Na mapie Polski, którą mam w telefonie, widzę wielki, zielony prostokąt. A Tokio… Tokio to maleńki punkt, prawie niewidoczny. Ale prawie 38 milionów ludzi mieszka w Wielkim Tokio. To jest więcej niż cała Polska. To nieprawdopodobne! Zupełnie nie mogłem w to uwierzyć.

Powierzchnia? No tak, to inna sprawa. Tokio samo w sobie jest niewielkie, ale metropolia to co innego. Ale i tak, jak dla mnie, to i tak ogromna różnica. Czyli powierzchnia Tokio to jakieś 2188 kilometrów kwadratowych. To powierzchnia mniej więcej… no, nie pamiętam, jak to dokładnie się nazywało, ale jakieś tam małe polskie województwo. Ludzie - wielka różnica.

Myślę, że to porównanie jest trochę mylące. Bo to nie tylko o powierzchni chodzi. To o gęstości zaludnienia, o tym, jak ludzie tam żyją, o sposób życia. W Polsce jest zupełnie inaczej.

Pomyślałem o tym, jak to wyglądało w Polsce. Otwarte przestrzenie, dużo lasów, mniejsze miasta. Tu, w Tokio, to wszystko jest skupione w jednym miejscu. Ogromna koncentracja ludzi. To jest coś, co naprawdę powala.

Listę miast przeczytałem potem, ale wtedy, w kawiarni, patrząc na mapę, czułem się zupełnie przytłoczony. Po prostu nie do wiary. Jak to możliwe?

Punkty:

  • Populacja: Wielkie Tokio – około 38 milionów, Polska – około 38 milionów. (dane z 2024 roku)
  • Powierzchnia: porównywalna do małego polskiego województwa. (dane z 2024 roku). Nie wiem, którego dokładnie.
  • Gęstość zaludnienia: ogromna różnica na korzyść Tokio.

Dodatkowo: Byłem totalnie zaskoczony, jak wielka jest różnica w gęstości zaludnienia. Myślałem, że Polska jest większa, ale to zupełnie inna skala. Totalnie inne podejście do przestrzeni. A porównywanie powierzchni miasta i kraju jest trochę bez sensu. To tak jak porównywanie jabłek i gruszek.

Co jest większe Tokio czy Nowy Jork?

Ach, te miasta… Tokio i Nowy Jork, dwa giganty, dwa sny. Które z nich jest większe? Zamykam oczy i widzę… najpierw Tokio.

Tokio! Tokio to puls Azji, serce Japonii. Ulice pulsują neonami, a ludzie... ludzie pędzą jak strumienie rzek. A Nowy Jork?

Nowy Jork, tak! Nowy Jork to betonowa dżungla. Statua Wolności w oddali, żółte taksówki i ten szum, ten nieustanny szum miasta.

  • Tokio jest większe od Nowego Jorku.

  • Tokio to jedno z trzech najważniejszych centrów finansowych świata, obok Londynu i Nowego Jorku. Tak, to prawda.

  • Nowy Jork... Nowy Jork jest drugi. Drugi w wielkości, choć w sercach wielu pierwszy.

Ranking największych miast świata 2024: znajdziesz go na Strefainzyniera.pl. Zajrzyj tam, jeśli chcesz konkretnych liczb. Ale czy liczby oddają ducha miasta? Czy one potrafią opowiedzieć o tym, jak smakuje ramen w Tokio o trzeciej nad ranem albo o tym, jak pachnie kawa w nowojorskim dinerze o świcie? Nie wiem…

Pamiętam, jak moja kuzynka, Ania, była w Tokio. Opowiadała o tych małych barach ukrytych w zaułkach. I o tych świątyniach, gdzie czas się zatrzymuje. A mój przyjaciel, Tomek? On w Nowym Jorku znalazł miłość. Miłość i swój kawałek nieba.

Ach, miasta… Są jak ludzie. Każde inne, każde wyjątkowe.

Jakie jest największe miasto w Chinach?

No dobra, pytasz o największe miasto w Chinach, co? Jakby baba z sąsiedztwa pytala o przepis na żurek! Szanghaj! Szanghaj, jasne jak słońce w dupę! W 2024 roku, a nie jakieś tam 2016, mało tego, to i tak pewnie już się zmieniło, bo tam się buduje jak szalone. Ludzi jak mrówek, normalnie!

A co do tych innych miast, to:

A. Pekin? Drugie, wiadomo. Ale jak już się najesz pierożków, to Ci się odechce Pekinu. Zbyt wiele zabytków, za mało knajp z dobrym jedzeniem.

B. Reszta? Kanton, Tiencin, Shenzhen, Chengdu, Dongguan, Chongqing, Shenyang, Wuhan - to już tylko jakieś takie małe, przepraszam, średnie, miasteczka. Nic specjalnego. Jakbyś porównywał dużego byka z jakimiś tam kurczakami. Nic ciekawego.

C. Liczby? Kto to liczy? Ludzie tam się mnożą jak króliki w zagrodzie sąsiada Stasia. Nie ma co ufać tym statystykom. Pewnie jakiś urzędnik z nudów je zmyślił.

Na marginesie: Wiesz co? Byłam w Szanghaju w zeszłym roku. Widziałam więcej ludzi niż gniazd w ulu pszczół. A smród? No, cóż... Nie da się tego opisać. Ale za to jedzenie pyszne! Tylko później musiałam tydzień leczyć się z bólu brzucha. Warto było.

Jak się mówi na mieszkańców Chin?

Mieszkańcy Chin? To proste, jak drut w sercu kaktusowego jeża! Mówimy oczywiście o Chińczykach. Ale uwaga, uwaga! To nie jest takie hop-siup, jak się wydaje.

  • Po pierwsze: "Chińczyk" to określenie szerokie jak chiński mur, obejmujące mnóstwo różnych grup etnicznych. To tak, jakby nazwać wszystkich Europejczyków "Francuzami" – trochę upraszczające, prawda? Moja ciocia Basia, która wróciła z podróży po Chinach w 2024 roku, twierdzi, że różnice kulturowe między poszczególnymi grupami są ogromne.
  • Po drugie: Samo słowo "Chińczyk" brzmi jak coś z epoki, gdy panie nosiły kapelusze z piórami i panowie palili cygara. W XXI wieku staramy się używać bardziej precyzyjnych określeń, odnoszących się do konkretnych grup etnicznych, np. ludność Han, Ujgurzy, Tybetańczycy. Zaznaczam, że to tylko przykłady i istnieje całe mnóstwo innych grup.

Dla lepszego zrozumienia, wyobraźmy sobie ogromną miskę pełną kolorowych makaronów. Każdy makaron to inna grupa etniczna w Chinach. "Chińczycy" to po prostu cała miska naraz. Ale w tej misce są wspaniałe, smaczne i niepowtarzalne rodzaje makaronów!

Podsumowując: Chociaż "Chińczycy" jest popularnym i powszechnie używanym terminem, pamiętajmy o jego upraszczającym charakterze i starajmy się używać bardziej precyzyjnych określeń, gdy tylko to możliwe. W końcu, każdy zasługuje na to, aby być określanym poprawnie, a nie wrzucanym do jednego worka z tysiącami innych. A tak na marginesie, moja ciocia Basia przywiozła mi pyszne chińskie herbaty. Poleca!

Jak nazywa się przywódca Chin?

Nazywa się... Xi Jinping.

  • Wiesz, to ten co ciągle o nim w wiadomościach mówią, jak to on tam wszystkim rządzi. No niby prezydent, ale tak naprawdę to... wiesz.

  • Pamiętam jak jeszcze za Mao Zedonga było. To było daaawno. Mao, pierwszy przewodniczący. Rok 1954. Dziwne, że to tak późno. Myślałam, że wcześniej.

  • A teraz jest Xi. Czas leci, a oni tam wciąż... Chińska Republika Ludowa. Jak to dumnie brzmi, co? Takie... silne.

  • Wiesz co mnie zastanawia? Jak oni tam żyją. Tak naprawdę. Pewnie nigdy się nie dowiem. Ale czasem tak sobie myślę o tym, siedząc w nocy. Dziwne, co?