Jakie jedzenie na Śląsku?

112 wyświetleń
Kluski śląskie: Symbol śląskiej kuchni, ziemniaczane, z dziurką. Rolada śląska: Zawijana wołowina z boczkiem, ogórkiem i cebulą. Modra kapusta: Duszona czerwona kapusta, często z boczkiem. Wodzionka: Zupa na bazie czosnku, chleba i tłuszczu. Żurek śląski: Kwaśna zupa na zakwasie, często z kiełbasą. Te śląskie potrawy to klasyka!
Komentarz 0 polubień

Jakie tradycyjne potrawy ze Śląska warto spróbować?

Jakie tradycyjne potrawy ze Śląska warto spróbować? No jasne, że powiem Ci co jest pyszne!

Kluski śląskie, o matko, to jest coś. Pamiętam, jak babcia robiła je na blacie w kuchni, takie z wgłębieniem, wiecie, na sos. Zawsze z roladą śląską.

A rolada? No wiadomo, kawał wołowiny, boczek, ogórek kiszony w środku. I ta modra kapusta! Moja babcia dodawała do niej trochę octu, było kwaśno-słodkie. Kocham to.

Kiedyś, po imprezie w Katowicach 27.07 (nie pamiętam roku, haha), kumpel zaciągnął mnie na wodzionkę. To była magia, serio. Niby tylko chleb i czosnek, ale jaki smak!

No i żurek śląski! Ten na zakwasie, taki gęsty, z kiełbasą. Ale najlepszy żurek jadłem w małej knajpce w Pszczynie, gdzieś 15zł za miskę, 14.08, dawno temu. Smak niezapomniany. Serio, spróbuj wszystkiego! Nie pożałujesz.

Z czego słynie slask jedzenie?

Śląsk, ach ten Śląsk! To nie tylko kopalnie i familoki, ale i prawdziwa uczta dla podniebienia. Powiem tak, śląskie jedzenie to symfonia smaków – tłusta, konkretna i zaskakująco poetycka. Jak dobrze, że moja babcia Erna, rodem z Chorzowa, nauczyła mnie co nieco!

Z czego słynie śląska kuchnia? Ano, z kilku rzeczy, co do których dyskusji nie ma:

  • Rolada śląska: Królowa wszystkich dań. Wołowinka zwinięta z boczkiem i ogórkiem, pływająca w sosie własnym – poezja! A jak moja ciotka Gertruda zrobi, to i ptakom w gębie robi się raj.
  • Modra kapusta: Do rolady idealnie pasuje modra kapusta duszona na słodko-kwaśno. Coś jak związek małżeński – niby czasem kwaśny, ale słodki.
  • Kluski śląskie: Kulki z dziurką, idealne do maczania w sosie. Proste, a genialne. Takie kluski, to jak idealna cisza w kościele – niby nic się nie dzieje, a spokój duszy daje.

A Śląsk Cieszyński? Tam panuje trochę inna bajka:

  • Kwaśnica: Kapuśniak góralski, ale po śląsku. Kwaśny i rozgrzewający. Mówią, że leczy kaca lepiej niż aspiryna.
  • Żurek: Śląski żur to gęsta zupa na zakwasie z żytniej mąki, która rozgrzewa serce i duszę.
  • Bryja: Gęsta zupa z ziemniaków i mąki. Prosta, sycąca i rozgrzewająca.

Śląsk to kulinarna mozaika. Każdy region ma swoje perełki. Najważniejsze, żeby jeść z apetytem i radością. A i zapomnieć o diecie na ten jeden dzień. Co złego to nie my!

Jakie są potrawy wigilijne na Śląsku?

Siemieniotka! Ojej, zapomniałam o niej! To jest taka zupa z konopi, prawda? Czy to z ziaren? Tak, z ziaren. Babcia robiła, ale dawno temu. Teraz już nie pamiętam smaku, a szkoda. Może kiedyś spróbuję zrobić. Z kaszą? Hmmm… gryczaną czy jaglaną? Nie pamiętam. Trzeba sprawdzić przepis. Na pewno gdzieś mam. W tym starym zeszycie z przepisami mamy. Ten, co ma okładkę z motywem kwiatowym.

A co jeszcze? Kapusta! Jasne, kapusta. Z grzybami? Czy bez? Nie wiem. Zawsze była inna. U cioci Ani zawsze z grzybami, a u babci nie pamiętam. Może z suszonymi? Nie, to chyba u cioci. Może i u babci. Kurczę, trudno powiedzieć.

I ryby! Karpie. Tak, karpie. Smażone, w galarecie… i te pierożki z kapustą i grzybami. Też były, zawsze. Pyszne! A mak? Makówki! Oj tak, makówki. Też uwielbiam. I groch! Potrawa z grochem. Nie wiem jak się nazywa. Ziemniaki też były. Pewnie jeszcze coś, ale już nie pamiętam. Zbyt dużo tych wigilijnych potraw.

Lista:

  • Siemieniotka (zupa z ziaren konopi, czasem z kaszą jaglaną lub gryczaną)
  • Kapusta (z grzybami lub bez – różnie bywało!)
  • Ryby (karpie smażone, w galarecie)
  • Pierożki z kapustą i grzybami
  • Potrawy z makiem (makówki)
  • Potrawy z grochem (nazwy nie pamiętam)
  • Ziemniaki

No i tyle. Chyba. A, czekaj! Może jeszcze coś było… ale mózg mi już nie działa. Za dużo tych wspomnień. Muszę się skupić. Może jutro przypomnę sobie coś jeszcze. To był 2023 rok, tak w ogóle.

Czym się charakteryzuje gwara śląska?

No dobra, to było tak... Pamiętam, jak pierwszy raz pojechałam do babci Heleny do Katowic. To był chyba 2018 rok, a może 2019? W każdym razie, lato. No i szok.

Babcia Helena, kochana kobieta, ale jak zaczynała mówić, to ja rozumiałam może co drugie słowo. Na początku myślałam, że to przez to, że jestem zmęczona podróżą, ale potem dotarło do mnie, że to inny język.

To jest ta gwara śląska, o której tyle słyszałam.

Co ją charakteryzuje? Hmmm... To tak jakby polski, ale... podkręcony. Inaczej akcentują, no i pełno tam takich słów, których nigdzie indziej nie usłyszysz. Najwięcej zapamiętałam "szplundra". Nie mam pojęcia co to znaczyło, ale babcia ciągle tego używała!

W każdym razie, to taki miks polskiego, niemieckiego i czeskiego. Serio, jak słuchałam babci rozmawiającej z sąsiadką, to miałam wrażenie, że uczę się nowego języka! W sumie to chyba trochę tak było.

  • Akcent: Na pewno inny. Taki... melodyjny, choć na początku brzmiał mi trochę śmiesznie. No co poradzę?
  • Słownictwo: To jest dopiero magia. Mnóstwo słów z niemieckiego i czeskiego, które w polskim nie istnieją.
  • Wyrażenia: No i te ich powiedzonka. Babcia ciągle powtarzała "jak trza, to trza". Niby proste, a tak bardzo śląskie.

No i jeszcze jedno – w 2024 roku gwara śląska jest żywa i ma się całkiem dobrze! Ludzie chcą ją zachować, organizują różne warsztaty i spotkania. Nawet moja kuzynka, Ania, zapisała się na kurs śląskiego! Mówi, że chce rozumieć babcię Helenę bez tłumacza. Dobrze, że nie tylko ja mam z tym problem!

Jak jest kot po śląsku?

Kot po śląsku:kot. Ale...

  • Ciul, ciulik: Mówi się tak na... no wiesz. Coś małego.

  • A: Skrót. Anna, pewnie. Albo Alicja? Nie wiem.

To nie jest zwykły słownik. To… bardziej. Anna z Naszej Trzynastki? Może uczennica, może nie. Śląsk bywa zaskakujący.

Ile kosztuje pociąg z Polski do Wiednia?

Koszt podróży pociągiem z Warszawy do Wiednia w 2024 roku jest zmienny. Zależy od klasy i rodzaju miejsca.

  • Miejsca sypialne: Cena zaczyna się od 69,90 EUR za miejsce w przedziale dwuosobowym. Za luksusowy przedział dwuosobowy zapłacimy minimum 89,90 EUR. Podróż w pojedynczym przedziale to koszt od 129,90 EUR, a w luksusowym - od 149,90 EUR. Te ceny są orientacyjne i mogą się różnić w zależności od terminu podróży i dostępności biletów. Zawsze warto sprawdzić aktualną ofertę na stronie przewoźnika. To trochę jak z lotami – im bliżej terminu, tym drożej. A przynajmniej tak mi się wydaje, z obserwacji moich kolegów z pracy. Jeden z nich ostatnio jechał, w październiku, i zapłacił 110 Euro, ale miał kupon zniżkowy.

  • Czynniki wpływające na cenę: Oczywiście, poza rodzajem miejsca, na cenę wpływa też sezon turystyczny. Lato zawsze droższe. No i im bliżej terminu, tym większa szansa na wyższe ceny. To jest elementarne. Jak w życiu. Trochę jak z cenami kawy – w sezonie letnim, w centrum miasta, zapłacisz więcej.

Pamiętaj, że ceny podane przeze mnie to tylko przybliżona wartość minimalna. Rzeczywista cena biletu może być wyższa, zależnie od wielu okoliczności.

Ważne: Zawsze sprawdzaj aktualne ceny na oficjalnej stronie przewoźnika, np. PKP Intercity albo ÖBB (Austriackie Koleje Federalne), albo na stronach pośredników, takich jak Trainline. To jest fundamentalne. Nie chciałbym abyś potem płakał, że Cię oszukałem.

Dodatkowe informacje: Zwróć uwagę na ewentualne opłaty dodatkowe, jak rezerwacja miejsca czy transport bagażu. To może być ważne. Przynajmniej dla mnie jest ważne, bo ja zawsze mam dużo bagażu. A, i jeszcze jedno – sprawdź, czy potrzebujesz jakichś dodatkowych dokumentów, np. paszportu. Bo to też element podróży. No i na koniec - miłego pobytu w Wiedniu!