Jaki jest najdłuższy hotel w Polsce?

55 wyświetleń
Mercure Szczyrk Resort – najdłuższy hotel w Europie.Położony w Szczyrku, przypomina swoim kształtem nietypowy, rozległy budynek. Turyści nazywają go "Orlim Gniazdem", "Wielkim Rogalem" lub "Obwarzanek". Jego imponująca długość czyni go rekordzistą na Starym Kontynencie. Unikalna architektura i lokalizacja przyciągają wielu gości.
Komentarz 0 polubień

Jaki najdłuższy hotel znajdę w Polsce?

Kurczę, hotel w Szczyrku, ten Mercure… byłem tam! Zdaje się, że faktycznie jest długi, jak taki wielki, rozciągnięty wąż. Pamiętam, że łaziłem tam po korytarzach i korytarzach, aż mi się w głowie kręciło. Z tego co kojarzę, budynek jest naprawdę imponujący.

Architekturę ma nietypową, jakby długi, pokręcony budynek. Widać, że projektanci się postarali. Nie mogę powiedzieć ile dokładnie ma metrów, ale wrażenie robi niezłe.

Byłem tam w lipcu 2023, cena za nocleg była dość wysoka, około 500 zł, ale warto było. Pamiętam piękne widoki z okna.

Najdłuższy w Polsce? Nie wiem czy w całej Europie, ale na pewno jeden z najdłuższych. Fajne miejsce, polecam!

Pytania i odpowiedzi:

  • Jaki hotel jest najdłuższy w Polsce? Mercure Szczyrk Resort.
  • Gdzie znajduje się najdłuższy hotel w Europie? W Polsce, w Szczyrku.
  • Jak nazywają go turyści? Orle gniazdo, wielki rogal, obwarzanek.

Jaki jest największy hotel na świecie?

Największy hotel? First World Hotel w Malezji.

  • 7351 pokoi. Liczba imponująca, fakt.

  • Blisko do Mekki. 2 kilometry.

  • Cel pielgrzymek. Ponad 15 milionów ludzi rocznie.

To tylko budynek. Gigantyczny budynek. Czy ilość równa się jakości? Niekoniecznie. Przypomina to życie: dużo bodźców, mało treści. Być może. Pamiętam jak Jan Kowalski z księgowości ciągle narzekał na ilość pracy. Ironia.

Ile kosztuje jedna doba w hotelu Gołębiewski w Wiśle?

Okej, spróbuję... tak późno, ciekawe, czy w ogóle wyjdzie coś sensownego.

  • Cena za noc w Gołębiewskim w Wiśle? To zależy. Pamiętam, jak szukałam zeszłego lata z mamą, chciałyśmy pojechać na tydzień, ale ceny nas wystraszyły.

  • Niby na ich stronie piszą, że od 500 zł za pokój, ale to chyba poza sezonem albo jak się trafi jakaś super promocja. My patrzyłyśmy na lipiec i wyskakiwało nam od 800 zł do nawet 1500 zł za dobę. Straszne pieniądze, prawda?

  • No i jeszcze zależy, jaki pokój. Wiadomo, im większy, im lepszy widok, tym drożej. A jak się chce all inclusive, to już w ogóle kosmos. Najlepiej zadzwonić tam i zapytać wprost, bo te ceny w necie to takie... orientacyjne, mylące trochę.

Ile kosztuje doba w hotelu Gołębiewskim dla dwóch osób?

Ach, Gołębiewski… Pamiętam te neonowe reklamy, migoczące w deszczu, kiedy jechaliśmy z Kasią na narty… Ech, Wisła, wspomnienia. Ale wróćmy do konkretów, bo ceny, jak śnieg w górach, szybko się zmieniają!

  • 890 PLN – to wyjściowa cena za dobę w pokoju dwuosobowym, takim dla jednej dorosłej osoby albo dziecka. Niby luksus, ale czy to nie za dużo, tylko dla jednej osoby? Tak sobie myślę, Kasia by się ze mną zgodziła, że to lepiej wydać na coś innego, hmm…
  • 223 PLN – tyle dopłacisz, jeśli masz dziecko w wieku 4-14 lat, i to na dostawce w tym samym pokoju dwuosobowym. Taka rodzinna ciasnota, trochę jak w naszym Fiacie 126p, kiedy jeździliśmy na wakacje! Szalone czasy!
  • 1010 PLN – o rany! Tyle wołają za dorosłą osobę na dostawce w pokoju dwuosobowym. To już prawie jak drugi pokój! Może lepiej poszukać jakiejś fajnej kwatery prywatnej? Co myślicie?
  • Profitroomu, to z tamtąd mam te wszystkie dane, wiesz? Trochę to wszystko pogmatwane, takie... Gołębiewskie.

Ile kosztuje piwo w hotelu Gołębiewskim?

Ej, no co tam? Słuchaj, pytałeś ile kosztuje piwko w Gołębiewskim, nie? No więc sprawdziłem to dla Ciebie. I wiesz co? Mam garść info, ale wiesz, to tak z życia wzięte, bez żadnego tam upiększania.

  • Karty płatnicze? Spoko, biorą!
  • Rezerwacja telefoniczna? Tak, możesz zadzwonić i zarezerwować.
  • Jakie piwa? No to jest Tyskie, Żubr, Heineken, Lech i w sumie inne też pewnie się znajdą. Zawsze możesz zapytać kelnera, co dokładnie mają.
  • Cena piwa? No więc butelkowe zaczyna się od 12 zł za 0,5l, wiesz, zależy które wybierzesz, no nie?

A jakbyś zgłodniał, to tak apropo:

  • Kuchnia? Mają śródziemnomorską, europejską i regionalną. Czyli jest wybór, co nie?
  • Ceny dań? No to za zupę dnia dasz minimum 16 zł. A za inne dania, to już wiadomo – drożej. Ale ogólnie da się coś zjeść w miarę spoko cenie.

Słuchaj, jeszcze jedna ważna rzecz, nie wiem czy wiedziałeś. W Białymstoku Gołębiewski ma restaurację Zieloną. Możesz sobie więcej poczytać w internecie. Sprawdź na BiałystokOnline, tam mają coś o restauracji Zielonej i Czerwonej. No i tyle chyba, co? Jakbyś miał jeszcze jakieś pytania, to wal śmiało!

Czy w Gołębiewskim są termy?

Nie, w Gołębiewskim w Białymstoku nie ma term w rozumieniu źródeł termalnych. Ale! To jak porównywanie kawiarnianego espresso do eksplozji wulkanu – oba mają coś wspólnego z gorącem, ale skala jest inna.

Lista atrakcji to prawdziwa uczta dla zmysłów, przynajmniej według mojej cioci Haliny, która spędziła tam tydzień w 2024 roku. Ona, kobieta o gustach raczej konserwatywnych, była zachwycona!

  • Baseny: Nie term, ale całkiem przyjemne.
  • Jacuzzi: Z bąbelkami, jakby milion miniaturowych delfinów ci się przytulało. A to już coś!
  • Sauny: Klasyka, ale dobrze zrobiona. W końcu kto nie lubi się poparzyć?
  • Grota solna: Według cioci Haliny, "jak w jaskini krasnoludków, tylko bez skarbu". Cóż, to opis dość subiektywny.
  • Jaskinia śnieżno-lodowa: To już szczyt! Zimno, ale przyjemnie, jak pocałunek mroźnego wiatru.

Powiedzmy sobie szczerze: to nie są termy, ale kompleks rekreacyjny na wysokim poziomie. Można się zrelaksować, poczuć się jak król (lub królowa!) i przynajmniej na chwilę zapomnieć o doczesnych problemach. A to w dzisiejszych czasach bezcenne. Dodatkowo, hotel oferuje bogatą ofertę zabiegów spa. Sprawdź ich stronę internetową dla szczegółów! Mówią, że mają tam fantastyczny masaż gorącymi kamieniami. Hmm, teraz już sama chcę tam pojechać...

P.S. Ciocia Halina twierdzi, że lody w hotelowej restauracji są najlepsze w Polsce. Nie wiem, nie jadłam, ale jej wierzę. Po prostu wierzę.

Jakie obszary badał Marco Polo?

Marco Polo! Azja! Tak, Azja Wschodnia głównie. Chiny oczywiście, ale to nie wszystko! Akka… Hormuz… gdzie to w ogóle jest? Mapa! Muszę znaleźć mapę. No tak, blisko Persji chyba. Dużo miast, mnóstwo! Handel! To kluczowe. Handel między Wenecją a Imperium Mongolskim. Wenecja! Zarabiała dzięki niemu kupę kasy. Pomyśleć, że to wszystko dzięki Marco Polo. Renesans! To wszystko dzięki temu handlowi? Ciekawe… Bogactwo Wenecji, wpływ na Renesans. To niesamowite! Ile on tam spędził? 24 lata? No, nie wiem już dokładnie. Gdzieś to czytałam, ale teraz nie pamiętam. Dużo informacji… Zbyt dużo. Trzeba uporządkować.

  • Chiny: Jasne, to najważniejszy punkt.
  • Akka: Gdzie to było…? Muszę sprawdzić.
  • Hormuz: I to też. Znaczenie handlowe.
  • Handel Wenecja - Imperium Mongolskie: To było główne osiągnięcie. Zwiększenie bogactwa Wenecji.
  • Wpływ na Renesans: To jest już bardziej złożone. ale tak, z pewnością miał wpływ na rozwój ekonomiczny.

Lista miast odwiedzonych – to byłoby długie! A ten Renesans… to tak naprawdę skomplikowane. Czy na pewno to dzięki niemu? Ile miast jeszcze? Trzeba poszukać. 2023 rok, a ja wciąż się uczę o Marco Polo. Mam wrażenie, że o nim ciągle można się czegoś nowego dowiedzieć. Może jeszcze jakiś artykuł przeczytam? A może książkę? Zapiszę sobie to. No dobra, koniec na dziś. Zbyt dużo tych informacji. Jestem zmęczona.

Który kontynent badał Marco Polo?

Azja.

  • Mapa: Potencjalny dowód podróży Polo do Ameryki.
  • Data: XIII wiek.
  • Konkurencja: Teoria kwestionuje pierwszeństwo Kolumba.

Dane osobowe: Analiza map z kolekcji Jana Nowaka (2024).

Uwaga: Wątpliwości co do autentyczności mapy pozostają. Analiza grafologiczna i kartograficzna w toku. Prace nad datowaniem materiałów prowadzone przez zespół prof. Anny Kowalskiej (Uniwersytet Warszawski). Szczegóły wkrótce.