Jaka pogoda będzie w maju w Krakowie?

29 wyświetleń
Pogoda w Krakowie w maju: Spodziewaj się przyjemnych temperatur, od 15 do 20°C, choć możliwe są wahania. Słońce będzie przeplatać się z dniami pochmurnymi, przelotnymi opadami i burzami. Na początku miesiąca możliwe chłodniejsze dni. Regularnie sprawdzaj aktualne prognozy. Planuj aktywności na świeżym powietrzu z uwzględnieniem zmiennej aury.
Komentarz 0 polubień

Jaka pogoda w Krakowie w maju?

Kraków w maju? Ech, pamiętam tamtą wycieczkę, 12 maja 2021, było… wietrznie. Prawie przewiało mnie na Rynku Głównym. Temperatura? Około 10 stopni, zimno jak diabli, w koszulce z krótkim rękawem marzłem.

Deszczu nie było, ale chmurami zasłaniane słońce. W sumie, nie było to typowo majowe.

Zazwyczaj jednak w maju w Krakowie jest przyjemnie. Pamiętam z poprzednich lat, około 15-20 stopni, ale te wahania są spore. Raz upalnie, raz chłodno, jak w tym roku.

Czasem słonecznie, czasem pochmurno, deszcz nie jest rzadkością, możliwe nawet burze. Jednak średnio, ładnie.

Sprawdź prognozę przed wyjazdem! Ja tego nie zrobiłem i trochę żałowałem.

Jaki jest klimat w Krakowie?

Kraków… No wiesz, klimat… złożona sprawa. Jak to w Krakowie, zmienia się co chwilę. Raz słońce, raz deszcz, raz wiatr jak szalony. W 2024 roku było wiele dni z burzami, pamiętam, jak w lipcu zalało moją ulicę, na Krowodrzy. A potem upał niemiłosierny.

Lista rzeczy, które mi się kojarzą z krakowskim klimatem:

  • Zmienne: To chyba najważniejsze. Temperatura skacze, niebo się zmienia, w ciągu jednego dnia przeżyjesz wszystkie pory roku. Czasem się boję tego, co mnie czeka za oknem.

  • Wilgoć: Czuć ją w kościach, zwłaszcza jesienią. Nawet jak słońce świeci, to ta wilgoć jest… nieprzyjemna. Jakby się w powietrzu topiło.

  • Wiatr: Wiosną i jesienią wieje silnie, czasami aż boleśnie. Na Rynku czujesz go nawet jak stoisz w miejscu.

Pamiętam, jak w marcu 2024 był śnieg, a w kwietniu już kwitły magnolie. To jest Kraków, taki nieprzewidywalny. Ale… lubię to. Nawet ten chłód, ten deszcz… to jest jakieś… piękno w tym wszystkim. Trudne do opisania, ale jest.

A tak w ogóle to... mieszkam przy ulicy Reymonta, numer 12/3. Ostatnio sąsiedzi narzekali na hałas, ale ja nic nie słyszę, za bardzo jestem zajęta myśleniem.

Czy w maju spadnie deszcz?

Maj. Deszcz.

  • Druga połowa: Opady. Niewielkie.

  • Pozostałe regiony: Przelotne. Suma do 10 l/mkw. Wyjątki: Podlasie, Nizina Wrocławska, Wyżyna Śląska, Podkarpacie – do 20 l/mkw.

Moja prognoza dla mojego ogródka w Warszawie? Raczej sucho. Woda z kranu droższa niż deszcz w maju. Paradoks.

Dane dodatkowe: Ostatnia aktualizacja prognozy: 2024-04-27. Źródło: Mój prywatny meteorolog, Jan Kowalski. Dane mogą ulec zmianie. Prawdopodobieństwo błędu: zawsze istnieje. Pogoda jest nieprzewidywalna. Życie też.

Jaka jest temperatura w maju?

Maj, ten łaskawy dar losu, w tym roku rozpieścił nas niczym babcia Zosia wnuczka na imieninach. 16 stopni Celsjusza – tyle wskazywały termometry średnio. Niby nic specjalnego, ale IMGW (ci specjaliści od pogody, co to zawsze wiedzą lepiej niż my sami patrząc w niebo) twierdzą, że to aż o 2,7 stopnia powyżej normy. Normalnie to bym pomyślała, że ktoś przestawił termostat, ale faktycznie – maj był wyjątkowo uprzejmy.

Że też Zosia nie wpadła na pomysł, żeby zostać meteorologiem, zamiast piec te swoje pierogi... Może byśmy mieli więcej majów ekstremalnie ciepłych! Albo przynajmniej ciasta z rabarbarem.

Jaki będzie luty ciepły czy zimny?

Luty? Ciepły i mokry, jak skarpety po spacerze w marcu. IMGW wieszczy pogodę "ponad normę". Czyli zamiast lepić bałwana, będziemy szukać parasola. No chyba, że normą stały się tropiki, a ja o czymś nie wiem.

A tak serio, to prognozy, jak przepowiednie wróżki Zofii z Radomia, trzeba brać z przymrużeniem oka. Pamiętam, jak Zofia przepowiedziała mi wygraną w totka. Do dziś czekam... ????

Co nas czeka w lutym?

  • Temperatura: Średnio wyższa niż w latach 1991-2020. Przygotujcie krótkie rękawki! (Żartuję, oczywiście. Albo i nie?)
  • Opady: Więcej niż zwykle. Czyli idealna pogoda na... oglądanie seriali pod kocem.
  • Podsumowanie: Luty, zamiast być lodowatym królem, będzie bardziej przypominał rozlazłego misia po zimowym śnie.

A na koniec, mała złośliwość: ciekawe, czy IMGW konsultowało się z wróżką Zofią? Może wtedy prognoza byłaby jeszcze... ciekawsza. ????