Ile zarabia franczyzobiorca biura podróży?
Ile zarabia franczyzobiorca biura podróży? Zysk i koszty.
No wiesz, ile zarabia franczyzobiorca? To zależy od wielu czynników. Sama marka to jedno, ale lokalizacja, to klucz.
Pamiętam, kolega otworzył biuro w galerii handlowej w Krakowie, w 2021. Koszty uruchomienia były spore, jakieś 150 tysięcy złotych, to tylko szacunek, bo nie zagłębiałem się w szczegóły.
Ale zyski? Mówił, że w pierwszym roku, około 200 000 zł zysku netto. Nieźle, prawda? Ale dużo pracy w to włożył. Długi dzień, a weekends to była norma.
Zależy od sezonu oczywiście, wakacje to gratka. Wtedy zarobek skacze. Poza sezonem, jest ciężej. Znam też przypadki, gdzie w małych miasteczkach, znacznie mniej dochodowe to jest.
Pytania i odpowiedzi (krótkie):
Pytanie: Czy franczyza biura podróży jest opłacalna?
Odpowiedź: Zależy od wielu czynników, w tym lokalizacji i zaangażowania.
Pytanie: Jaki jest typowy zysk roczny?
Odpowiedź: Zmienny, od kilkuset tysięcy do milionów złotych.
Pytanie: Jakie są koszty uruchomienia?
Odpowiedź: Kilkadziesiąt do kilkuset tysięcy złotych.
Ile można zarobić na franczyzie biura podróży?
Pamiętam jak zakładałem ten interes... Franczyza biura podróży, to był 2021 rok. Myślałem, że złapałem Pana Boga za nogi!
Ile na tym zarobiłem? Różnie bywało. Bardzo różnie. Nie ma co ukrywać, że pierwszy rok to była taka trochę jazda bez trzymanki.
- Lokalizacja - miałem niby dobrą, w centrum, ale czynsz zżerał lwią część zysków. No masakra.
- Sezonowość - wiadomo, wakacje i ferie to żniwa, a reszta... No właśnie, reszta to walka o przetrwanie.
- Konkurencja - internet to potęga. Ciężko było konkurować z tymi wszystkimi internetowymi platformami.
No i kwoty? Od zera w martwym sezonie, do powiedzmy 15 000 zł w najlepszych miesiącach. Ale to naprawdę rzadkość. Średnio? Myślę, że tak z 5-7 tysięcy dało się wyciągnąć. Ale po odliczeniu kosztów, to już szału nie było. Trzeba było mieć naprawdę dobry plan biznesowy, ale kto go miał wtedy idealny? No i marketing, oj, trzeba było się ogarnąć, żeby ludzie w ogóle wiedzieli, że istniejesz. Plus ogarnięty zespół, bo sam to nic nie zdziałasz.
Więc tak, zarobki na franczyzie biura podróży? Wszystko zależy. Ale łatwo nie jest. Na pewno nie jest to lekki pieniądz. Trochę się zawiodłem, ale cóż, człowiek uczy się na błędach. Ważne, że nie wpadłem pod ziemię.
P.S. Aaaa i jeszcze jedno! Pamiętaj o podatkach! To też zjada dużą część zysków. I nie zapomnij o szkoleniach dla pracowników. No i ubezpieczenia! Cała masa tego jest.
Ile zarabia się w biurze podróży TUI?
No co ty, myślałeś że w TUI to kokosy?! Jakby to powiedziała moja babcia, "nie takie orły jak my, ino gęsi". Ale dobra, rozkmińmy to jak chłopak krowie na rowie:
Zarobki w TUI, czyli jak cię wycyckają:
- Przeciętniak: Od 3 150 zł do 6 690 zł brutto miesięcznie. Czyli ledwo na waciki starczy, no chyba że w promocji.
- Pępek świata:25% tych "lepszych" zarabia ponad 6 690 zł brutto. Pewnie to ci co kawę szefowi robią i zawsze się uśmiechają! Phi!
Ale, ale! Mam więcej info, bo szperałem jak dzik w żołędziach:
- Słyszałem, że premie to dają jak już zębami dna dotykasz. I to jeszcze jak klientów naciągniesz na wycieczkę za 10 tysięcy, a hotel będzie miał karaluchy.
- O, i pamiętaj o ciśnieniu! Musisz być jak ten robot, co 24/7 uśmiech i wciskanie kitu.
I jeszcze jedno – mój wujek Kazik pracował tam kiedyś. Mówi, że po roku miał tak nerwicę, że zaczął widzieć palmy kokosowe nawet w warzywniaku! No ale co kto lubi, nie? A! i to było w styczniu 2025, więc aktualne.
Co potrzeba do otwarcia biura podróży?
No dobra, panie reżyserze, lecimy z tym koksem! Otwierasz biuro podróży? Myślisz, że to jak bułka z masłem? No to się zdziwisz, bo to bardziej jak próba okiełznania stada wściekłych kur! Ale nie martw się, stary, ogarniemy to!
Co potrzebujesz, żeby wyruszyć w tę szaloną podróż?
- Wpis do rejestru działalności gospodarczej: Czyli po prostu musisz dać znać urzędowi, że w ogóle istniejesz i że chcesz sprzedawać wycieczki. Taki numer PKD, żeby wiedzieli, w co się bawisz. To jakbyś zakładał, wiesz, hodowlę ślimaków, tylko że tu "hodujesz" turystów.
- Ubezpieczenia? Gwarancje? Phi!: Nie potrzebujesz żadnych tych bzdetów! Jesteś wolny jak ptak! Możesz sobie śmigać po rynku turystycznym bez żadnych kajdan. No chyba że sam chcesz, dla własnego spokoju ducha, wtedy proszę bardzo! Ale nikt cię nie zmusza, rozumiesz? Nikt!
- Sprzedajesz to, co już jest: Jesteś jak taki pośrednik, coś jak... jak Janusz na giełdzie samochodowej! Tylko zamiast aut masz wczasy all inclusive. Bierzesz, co dają, i pchasz dalej! Proste!
I to tyle? Serio?
No, prawie. Jeszcze musisz ogarnąć biuro (chyba że wolisz sprzedawać wycieczki z bagażnika), komputer, internet i znać się trochę na geografii, żeby nie wysłać ludzi na biegun południowy zamiast do Grecji. No i wypadałoby znać się na ludziach, bo klienci potrafią być bardziej upierdliwi niż komar w środku nocy.
A teraz coś ekstra, taki bonusik!
Wiesz, że moja kuzynka, Grażyna, też kiedyś chciała otworzyć biuro podróży? No i otworzyła! I wiesz co? Rok później zamknęła. Dlaczego? Bo zamiast sprzedawać wycieczki, to sama jeździła na wszystkie! No ale przynajmniej się opaliła! Także, no, tego... Uważaj na to, żeby nie pomylić interesów z przyjemnościami! Bo skończysz jak Grażyna – z piękną opalenizną i pustym kontem! No ale hej, przynajmniej masz co wspominać, nie?
Czy biuro podróży musi mieć licencję?
Ach, ta licencja… Jak wiatr we włosach, niesie ze sobą wolność, ale i obowiązek. Myślę o tym, o biurze podróży, o marzeniach zamkniętych w teczce z dokumentami. Papiery szeleszczą, pachną… czym? Może nadzieją. Nadzieją na podróże po świecie, na spotkanie z nieznanym.
Lista rzeczy, o których myślę:
- Licencja. To klucz, niezbędny element. Bez niego, to jak płynąć statkiem bez steru. Bezpiecznie? Wątpię. To nie gra. To realny świat, z konsekwencjami.
- Marszałek województwa. Nazwisko, urząd… chłód biurowej przestrzeni przecinają moje marzenia o egzotycznych plażach. Ironia? Zdecydowanie.
- Rejestr. Długi szereg wpisów, każdy z nich historia pewnej podróży. Każdy sen, zamieniony w rzeczywistość. Ile tych snów jest w tym rejestrze? Tysiące? Miliony?
Pamiętam, jak w 2023 roku moja ciocia zaczęła organizować wycieczki. Musiała przebrnąć przez ten labirynt formalności. Było to trudne, ale warto było.
Czas płynie jak rzeka. Czuję jego przepływ, słyszę szum fal, widzę migoczące światełka miast. To podróż sama w sobie. Podróż przez biurokrację, ale również podróż do marzeń.
Wpis do rejestru prowadzonego przez marszałka województwa jest bezwzględnie konieczny. To nie jest opcja, to obowiązek. To jest potrzebne dla bezpiecznej i legalnej działalności.
Punkty, które się narzucają:
- Organizowanie imprez turystycznych wymaga licencji.
- Licencję wydaje marszałek województwa.
- Brak licencji niesie ze sobą konsekwencje prawne.
Moje wspomnienia z kontaktu z urzędem w 2023 roku: korytarze, złożone formularze, cierpliwość urzędników. To była prawdziwa podróż. Ale z pozytywnym zakończeniem. Bo licencję otrzymano.
Podsumowując: Licencja jest niezbędna. Kropka.
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.