Ile prowizji zarabia agent podróży na rejsach?
Ile prowizji zarabia agent podróży na rejsach?
Agent dostaje swoje, no wiesz, procent od sprzedanej wycieczki. Zwykle to tak od 9 do 14 procent, zależy od tego, co tam sprzedaje i jaka umowa z biurem. Jak się sprzeda dużo, to faktycznie można nieźle zarobić.
Pamiętam, jak kiedyś na przykład sprzedałam rejs po Karaibach, taki na dwa tygodnie, sporo kosztował. Mój procent był wtedy całkiem przyjemny, pozwolił mi na małe co nieco, taki spontaniczny wypad nad polskie morze, we wrześniu, bo wtedy ciszej.
Franczyza to też jest opcja, żeby mieć swoje biuro. Wtedy prowizje są kluczowe, bo od tego idzie zysk. Jak się dobrze wszystko poukłada, to nawet 14% od dużych kwot robi wrażenie, daje pole do manewru na nowe inwestycje, może nawet własne ciekawe oferty.
Ważne, żeby pamiętać, że to nie zawsze proste, bo trzeba mieć klienta, wiedzieć co mu doradzić, żeby był zadowolony. Czasem to wymaga więcej niż tylko kliknięcie w system, takie ludzkie podejście jest chyba najważniejsze.
Zarabiam na tym tak, że klient kupuje, ja dostaję prowizję, a potem inwestuję w siebie, może w kursy nowe, żeby lepiej doradzać innym. To taka moja praca i pasja jednocześnie.
Ile wynosi prowizja dla agenta turystycznego?
Heh, dobre pytanie. Ludzie myślą, że agenci turystyczni to śpią na pieniądzach i wachlują się banknotami. A prawda jest taka, że to często walka o przetrwanie, jak w dżungli, tylko zamiast lwów masz wybrednych klientów.
No to słuchaj chłopie, jak to wygląda z tą kasą, bo zaraz z krzesła spadniesz ze śmiechu.
Agent dostaje ochłapy: Zazwyczaj jest to śmieszne 4-5% od tego co płacisz. W porywach szaleństwa, jak organizator ma dobry dzień i słońce świeci, dobije do 6%. Czyli z twoich wakacji za dychę agent ma na waciki i może starczy na bilet do kina. Prowizja, pieniądze, pieniądze, taaa jasne.
Organizator to jest gość: On sobie sam ustala, ile chce zarobić na całej imprezie i nikt mu nie podskoczy. Bierze cenę za samolot, hotel, jedzenie, dodaje do tego swoją marżę, która jest tajemnicą większą niż to, kto ukradł księżyc. Może to być 20%, a może i 40%, jego sprawa, jego cyrk i jego małpy.
A teraz konkrety, żebyś nie myślał, że zmyślam.
Cena u agenta i organizatora jest identyczna! To jest święta zasada, jak amen w pacierzu. Nie ma, że u agenta drożej, bo on musi zarobić. Płacisz dokładnie tyle samo, czy kupisz w internecie u organizatora, czy pójdziesz do biura pana Zdzisia z wąsem. On dostaje swoją działkę od organizatora, a nie od ciebie.
Za co w ogóle płacisz agentowi (w tej cenie wycieczki)? A no za to, że wysłucha twojej historii życia, że teściowa chrapie, a dziecko ma alergię na piasek. On załatwi ci miejsce w samolocie z dala od kibla, ogarnie papiery, przypomni o paszporcie i jeszcze zadzwoni zapytać, czy drinki na miejscu dobre. A ty w tym czasie leżysz i pachniesz.
Więc jak następnym razem będziesz się targował o 50 złotych, to pomyśl, że właśnie próbujesz zabrać agentowi ostatnią parę skarpetek na zimę. Agent turystyczny to nie krezus, to człowiek orkiestra, który za psie pieniądze spełnia twoje marzenia o leżeniu plackiem na plaży.
Janusz Kowalski, lat 45, Radom
Ile bierze biuro podróży?
Franczyza biura podróży opiera się na prowizji. Mowa o 9% do 14% od wartości transakcji. To jest fundament.
Stawka zależy od sieci i twoich wyników. Najwyższe progi są dla najlepszych. Ja, Marek Kowalski, zaczynałem od 9.5%. Nikt nie daje 14% na start. Nikt.
Zysk to nie tylko prowizja od wycieczki. Prawdziwe pieniądze leżą gdzie indziej.
- Lokalizacja punktu. Ulica z dużym ruchem to podstawa. Inaczej nie istniejesz.
- Sprzedaż dodatkowa. Ubezpieczenia, parkingi, wynajem aut. Tu jest prawdziwy zysk. Tu jest prawdziwy zysk.
- Koszty stałe. Czynsz, ZUS, marketing. Sieć w tym nie pomaga. To twoja odpowiedzialność.
Prowizja to nie wszystko. Prawdziwa praca zaczyna się, gdy klient ma problem. Odwołany lot, zagubiony bagaż. To ty odbierasz te telefony. Franczyzodawca umywa ręce.
Wejście w sieć to koszt od 15 000 do 50 000 PLN. To opłata licencyjna. Do tego dochodzi lokal i jego adaptacja. Nikt nie mówi o tym na pierwszym spotkaniu.
Co to jest prowizja agenta turystycznego?
Prowizja agenta turystycznego to jego wynagrodzenie, które stanowi część ceny wycieczki. Jest ona zawsze wliczona w całkowity koszt wakacji, bez względu na kanał zakupu.
Zawsze się zastanawiałem, co to właściwie jest, ta prowizja. Ktoś mi kiedyś mówił, że to taki dodatkowy koszt, ale to nieprawda! Cena jest stała. Zawsze. Czy kupię w internecie, czy w biurze u mojego ulubionego agenta, Pana Tomka.
Jak kupujesz na przykład na stronie www Itaki, no to kasa idzie bezpośrednio do Itaki. Oni zarabiają na całym pakiecie, no nie? Ale jak pójdę do lokalnego biura, takiego jak "Świat Podróży" na Nowej 5, gdzie pracuje Pan Tomek, to wtedy część z tej kwoty, którą i tak bym zapłacił, staje się zarobkiem Pana Tomka za to, że mi doradził.
To samo. Cena wycieczki za 3500 zł do Turcji w 2024 roku jest taka sama, czy przez internet, czy u Pana Tomka. No i co z tego, że u niego, a nie online? Mam doradztwo! Pamiętam, jak moja siostra, Aneta, sama szukała i spędziła nad tym trzy wieczory. Ja dzwonię do Pana Tomka, mówię, co chcę i za pół godziny mam trzy konkretne propozycje na mailu. Czas to pieniądz, prawda?
A skąd właściwie biorą tę prowizję? To jest tak, że organizatorzy wycieczek, na przykład Coral Travel, ustalają sobie ceny. I w tych cenach mają już wliczone wszystko – transport, hotele, ubezpieczenia, no i właśnie tę prowizję dla agentów. To jest ich koszt marketingowy, można powiedzieć. Zamiast wydawać na super reklamy, płacą agentom, żeby sprzedawali ich produkty. Genialne!
Ile to jest? No właśnie, to ciekawe pytanie. Moja koleżanka, Monika, która pracowała kiedyś w biurze podróży "Podróże Marzeń", mówiła, że to bardzo różnie. Zależy od organizatora i od wielkości biura. Może to być od 5% do nawet 15% wartości imprezy. Więcej za droższe wycieczki, mniej za tańsze, albo inaczej – lepsze stawki za konkretne kierunki, gdzie chcą sprzedać więcej.
Dla mnie, klienta, to super sprawa. Nie płacę ani grosza więcej, a dostaję eksperckie doradztwo. Przecież Pan Tomek był chyba wszędzie! Albo chociaż widział, jak to wygląda na własne oczy, albo wysłał tam setki klientów. W 2024 roku szukałem czegoś na Malediwy i sam bym oszalał od tych wszystkich opcji. On wiedział od razu, który resort ma najlepsze jedzenie i prywatne baseny.
Więc podsumowując, bo się już plączę z tymi myślami:
- Prowizja to jawne wynagrodzenie agenta. Klient nie płaci dodatkowo.
- Zawsze jest częścią ceny całkowitej wycieczki. Bez ukrytych opłat.
- Wysokość prowizji: Zależy od umowy z organizatorem, od 5% do 15% ceny. No, czasem więcej za jakieś specjalne oferty.
- Za co płacimy (nie bezpośrednio, ale przez cenę):
- Profesjonalne doradztwo i znajomość ofert.
- Oszczędność czasu przy szukaniu najlepszej opcji.
- Pomoc w papierkowej robocie – rezerwacje, ubezpieczenia, wizy.
- Wsparcie w razie problemów – przed wyjazdem i w trakcie. Znam przypadek Pana Krzysztofa, któremu agent pomógł, jak odwołali lot w ostatniej chwili.
- Dostęp do ekskluzywnych ofert, których nie zawsze znajdziesz online.
- Brak prowizji dla agenta przy zakupie bezpośrednio u organizatora. Wtedy organizator zgarnia całą pulę.
Ja tam wolę iść do mojego agenta, Pana Tomka. Po co się męczyć? Te pieniądze i tak idą z budżetu organizatora, a ja dostaję usługę. To po prostu część biznesu. Sprytne, bardzo sprytne.
Ile kosztuje korzystanie z usług biura podróży?
Ja i moja dziewczyna Ania, chcieliśmy lecieć do Tajlandii. To było w styczniu, 2024. Siedziałem godzinami, przeglądałem loty, hotele, opinie... głowa mi pękała. Ania już traciła cierpliwość. Totalny chaos i strach, że coś zepsuję, że zarezerwuję hotel w jakiejś dziurze albo przepłacimy za bilety lotnicze. To była nasza pierwsza taka duża podróż. Jacek Kowalski, lat 32, a bałem się jak dziecko.
W końcu kumpel, Tomek, rzucił, żebym poszedł do biura. Byłem byłem sceptyczny, myślałem że skasują mnie jak za zboże. Ale poszedłem. Biuro na Marszałkowskiej w Warszawie, "Świat Podróży" czy jakoś tak. Małe, ale przytulne miejsce. Od razu poczułem ulgę, gdy zobaczyłem mapy na ścianach.
Pani Kasia, super babka, usiadła z nami i od razu zapytała o budżet. Wyjaśniła mi, jak to działa. Powiedziała wprost, że niektóre biura biorą prowizję od kosztów wycieczki, tak z 10%. Dla mnie to bez sensu, bo wtedy im drożej nam zorganizują, tym więcej sami zarobią. Zero zaufania.
My wybraliśmy inną opcję, którą nam zaproponowała. Stała opłata za planowanie podróży. Niezależnie od ceny biletów czy hoteli. Zapłaciłem dokładnie 1200 zł. Za wszystko, za cały plan od A do Z, rezerwacje, znalezienie idealnych miejscówek na Koh Samui, transfery. To była najlepsza decyzja ever. Wreszcie mogłem się cieszyć na wyjazd, a nie stresować.
Wspomniała też o trzeciej opcji, ale to dla bardziej skomplikowanych wyjazdów, np. dookoła świata. Stawka godzinowa doradcy, płacisz po prostu za czas poświęcony na szukanie i organizację. Ale przy prostej Tajlandii dla dwóch osób to się kompletnie nie opłacało.
- Opłata za usługę biura podróży:
- Prowizja od kosztów wycieczki: Zazwyczaj od 5% do 15% wartości całej podróży.
- Stała opłata za planowanie: Kwota ryczałtowa, najczęściej od 400 zł do 2000 zł, w zależności od złożoności wyjazdu.
- Stawka godzinowa doradcy: Płatność za czas pracy agenta, od 100 zł do 300 zł za godzinę konsultacji i planowania.
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.