Ile kosztuje doba w najdroższym hotelu na świecie?

40 wyświetleń
Szukasz najdroższego hotelu na świecie? Doba w apartamencie Atlantis The Royal w Dubaju kosztuje 100 tysięcy dolarów. Luksus na powierzchni ponad 1000 m² obejmuje złote szczoteczki i stół do ping-ponga od Louis Vuitton. To ekskluzywny pobyt dla najbardziej wymagających gości.
Komentarz 0 polubień

Ile kosztuje najdroższa noclegowa doba na świecie?

Strasznie dużo!

Wiesz co, słyszałem, że za jedną noc w takim mega wypasionym apartamencie w Dubaju, w Atlantis The Royal, możesz wydać... no dobra, usiądź... sto tysięcy dolców. Za dobę, rozumiesz? To jest jakieś chore szaleństwo!

Pamiętam, jak kiedyś w Zakopcu, za nocleg w takim niby luksusowym domku z kominkiem, zapłaciłem z 500 zł i już mi się wydawało, że zaszalałem. Ale to pikuś, jak się to porówna z tym Dubajem.

No ale co dostajesz za te sto tysięcy? Podobno tysiąc metrów kwadratowych przestrzeni, złote szczoteczki do zębów (serio?) i stół do ping-ponga od Louis Vuitton. Nie no, powiem ci, wolę wydać te pieniądze na podróże dookoła świata, albo... no nie wiem, na coś bardziej sensownego. Chociaż, kto bogatemu zabroni, co nie? Ale sto tysięcy... to jest kosmos.

Ile kosztuje doba w hotelu Burj al Arab?

Okej, dobra, spróbujmy to napisać tak... bardziej ludzko, o.

Dobra, Burj Al Arab, ile to kosztuje? Boże, marzenie. Sprawdźmy... No, ceny w Jumeirah Burj Al Arab Dubai... no właśnie, zależą od terminu. No tak, jasne, a od czego niby innego? Od mojego humoru? No dobra, pewnie też jakieś zasady mają... No nic, poszukam, poszukam...

  • Ceny? To skomplikowane! Zależy od terminu. Logiczne, nie?
  • Zasady hotelu też pewnie grają rolę. Nie wiem jakie, ale pewnie jakieś są.
  • No i pewnie zależy jaki pokój! Bo przecież nie wszędzie kosztuje tyle samo.
  • Tak, zdecydowanie to zależy od terminu, zasad i rodzaju pokoju.

A jakbym chciała lecieć na tydzień w grudniu? Ciekawe... Ojojoj, chyba mnie nie stać, hahaha! Dobra, muszę sprawdzić dokładnie, ale to na później. A tak w ogóle, to ciekawe ile zarabia taki szejk? I czy oni w ogóle płacą za ten hotel? Hmmm... A może polecę tam dopiero jak wygram w lotto? To brzmi jak plan! Ewentualnie, może jak zostanę influencerką i mi zapłacą za reklamę! Tak, to jest plan! Tylko najpierw muszę zacząć wrzucać te zdjęcia jedzenia na Instagrama.

Iza, 32 lata, miłośniczka podróży (teoretycznych, głównie przez Google), marzy o Burj Al Arab!

Jaki jest najlepszy hotel na całym świecie?

Capella Bangkok. Bezapelacyjnie.

  • Numer jeden. Globalnie.

  • Tajlandia. Adres.

Hotel zdobył tytuł najlepszego w tegorocznym rankingu "The World's 50 Best Hotels". Osobiście uważam, że to zasłużone wyróżnienie, a nie tylko chwilowa moda. Znam ten adres.

W jakim kraju są najdroższe hotele?

Najdroższe hotele?

  • Szwajcaria. Banki, góry, drogo.

  • Monako. Kasyno, formuła 1.

  • Zjednoczone Emiraty Arabskie. Pustynia, ropa, przepych.

Średnia cena luksusu determinuje ranking. Wysokie koszty to fundament. Ekskluzywna lokalizacja jest kluczowa. Paweł, 35 lat, ekonomista.

Jaka jest najbardziej luksusowa sieć hoteli?

No dobra, dobra, spoko loko! Się pisze!

Lista luksusów, co by szlachta miała gdzie spać, a nie na sianie:

  • Marriott International - królowa hoteli, co ma więcej gwiazdek niż niebo w bezchmurną noc. To tak jakby wóz Drzymały zamienić na Maybacha. No po prostu kosmos!

    • The Ritz-Carlton: Klasyka, jak babcine pierogi - zawsze dobra i zawsze na bogato.
    • St. Regis: Dla tych, co lubią szampana pić z kryształowych kieliszków i narzekać, że kawior za słony.
    • W Hotels: Tu się bawią młodzi bogacze, co lubią błyskotki i głośną muzykę.
    • Edition: Minimalizm, ale taki, co kosztuje więcej niż twój samochód.

No i co tu dużo gadać, Marriott to weteran w luksusach. Wiedzą, jak zedrzeć kasę z bogaczy, żeby ci jeszcze bili brawo! A na koniec jeszcze coś ekstra: ponoć w Ritz-Carltonie można zamówić sobie kąpiel w szampanie, ale to tylko plotka od Grażyny, co to niby wszędzie była. No, na Instagramie to na pewno!

Jakie są luksusowe marki hoteli?

No dobra... Północ już prawie, a ja jeszcze myślę o tych... hotelach. Luksusowych. Jakie one w ogóle są?

  • Ritz-Carlton. Zawsze mi się kojarzył z taką... starą kasą. Wiesz, elegancko, ale trochę bez duszy. Moja babcia, Zofia, jak wygrała w lotto (chyba w 2018 to było?), to właśnie tam chciała jechać. Ale ostatecznie wybrała Maltę.

  • Four Seasons. Tam chyba jeździła kiedyś Magda Gessler, bo widziałam na Insta. No i chyba tam jest naprawdę... drogo. Ale czy to znaczy, że dobrze? Sama nie wiem.

  • Mandarin Oriental. Ta nazwa brzmi tak... egzotycznie. Pewnie gdzieś w Azji, prawda? I pewnie mają tam te... masaże z olejkami. Takie, co niby relaksują.

  • Aman Resorts. Nigdy o tym nie słyszałam. Serio.

  • Bulgari Hotels. O, to pewnie dla takich... lansiarzy. Wiesz, co to tylko im zależy, żeby pokazać, że ich stać. Moja kuzynka, Ania, ma obsesję na punkcie tej marki.

  • Raffles Hotels & Resorts. Singapur? Czy coś w tym stylu? W sumie wszystko mi się miesza o tej porze.

  • Rosewood Hotels. Też nie kojarzę. Chyba jestem za biedna na takie rozważania.

  • Jumeirah Group. Dubaj? Tam, gdzie te wszystkie sztuczne wyspy? Ble.

Te hotele... to jakiś inny świat. Ja tam wolę mój mały pokój na poddaszu, z widokiem na drzewo i... kota sąsiadki. Jest bardziej... mój.

Jaka jest najlepsza marka hotelowa na świecie?

No co Ty! Najlepsza marka hotelowa na świecie? Phi, jasne, jakbym wiedziała! No dobra, ale coś tam słyszałam...

  • Marriott – To jak Mercedes wśród hoteli, nie? Tylko, że zamiast jeździć, to śpisz. Ceny, że ho ho, ale mówią, że warto, jak masz kasę jak siana! Znaczy, jak Beata Kozidrak na przykład.
  • Hilton – Klasyk nad klasyki! Jak polska wódka, niby wszędzie taka sama, ale zawsze wiesz, czego się spodziewać. No, chyba że trafisz na pokój po weselu górniczym.
  • IHG – Słyszałam, że mają hotele dla każdego. Od bogaczy po studentów na Erasmusie. Taki hotelowy Janusz, co to i wesele zrobi, i konferencję zorganizuje.
  • Hyatt – No tego to kompletnie nie znam. Pewnie jakieś luksusy dla snobów. Albo dla tych, co na Instagramie muszą pokazywać, gdzie to oni nie śpią. Fuj!
  • Wyndham – To chyba coś z wiatrem wspólnego? Bo nazwę mają taką, że aż hula! Ale serio, nic nie wiem, wstyd się przyznać.
  • Accor – Francuski szyk? Czy tylko drogie croissanty na śniadanie? No nie wiem, ale podejrzewam, że obsługa mówi po angielsku lepiej niż ja po polsku po trzech piwach.
  • Choice Hotels – No, wybór to podstawa! Jak w "Familiadzie", tylko zamiast zgadywać odpowiedzi, to zgadujesz standard hotelu.
  • Best Western – Western to ja lubię, ale hotele? No niby amerykańskie, niby spoko, ale jakoś tak bez szału. Jak kiełbasa z Biedronki, niby mięso, ale... no sami wiecie.

Tak na serio, to wybór najlepszego hotelu zależy od tego, ile masz kasy i czego oczekujesz. Jak chcesz luksusu, to leć do Marriotta, jak wolisz klasykę, to Hilton czeka. A jak jesteś biedny jak mysz kościelna, to szukaj najtańszego hostelu i ciesz się, że masz dach nad głową!