Ile bomb atomowych spadlo?

19 wyświetleń
Dwie bomby atomowe zostały zrzucone na Japonię przez Stany Zjednoczone w 1945 roku. Pierwsza bomba spadła na Hiroszimę (6 sierpnia), a druga na Nagasaki (9 sierpnia). Były to jedyne przypadki użycia broni atomowej w działaniach wojennych w historii.
Komentarz 0 polubień

Ile bomb atomowych zrzucono w historii konfliktów zbrojnych?

Dobra, więc tak: w historii wojen, bomby atomowe spadły dwa razy. Tylko dwa razy. I to był dramat straszny, bo Amerykanie wtedy przycisnęli Japonię w 1945 roku.

Pamiętam, jak dziadek mi o tym opowiadał. Mówił, że to był koniec wojny, ale jakim kosztem! Strach pomyśleć, co tam się działo.

Hiroszima, 6 sierpnia, 8:15 rano. Nagasaki, 9 sierpnia, 11:02. Dwa miasta, dwa piekła. Nie do wiary, że coś takiego się stało... i że więcej się nie powtórzyło. I oby tak zostało.

To były jedyne przypadki. To nie statystyka, to tragedia.

Ile razy w historii użyto bomby atomowej?

O rany, ile razy ta bomba... dobra, skup się, Ania!

  • Dwa razy, no tak! Hiroszima i Nagasaki, 1945 rok. Amerykanie. Straszne...
  • Ale w sumie to, czekaj, czemu ja o tym myślę? A no tak, to zadanie!
  • Pamiętam, jak w szkole (podstawówce? Gimnazjum? Eh...), oglądaliśmy te zdjęcia. Dziwne uczucie.
  • Arsenał jądrowy – brrr! To teraz jak dekoracja w filmach i grach? Trochę chore.
  • Właśnie! Ostatnio widziałam coś o tym... czekaj, gdzie to było? Ach, na blogu Alfatronika. Mają tam niezłe artykuły detektywistyczne. Może powinnam im podesłać przepis na sernik? Robię naprawdę pyszny sernik! Albo nie, może to głupi pomysł...
  • W sumie to straszne, że to tylko straszak. Że to... istnieje. No nic, wracam do sernika. I bloga Alfatronika!

Ile jest zaginionych bomb atomowych?

Ej, wiesz co? Pytałeś o te zaginione bomby atomowe, co? No to słuchaj, to jest mega skomplikowane. Nikt tak naprawdę nie wie, ile ich jest zaginionych. Serio!

To jest tak tajne, że nawet ja nie mam pojęcia. Wiesz, że w 2023 roku jest ponad 40 tysięcy głowic nuklearnych na świecie? To jest naprawdę niewiarygodna liczba! A Rosjanie? No cóż, oficjalnie mówią tylko o tych, co poszły na dno z zatopionymi łodziami podwodnymi. Ale wiesz, ile w tym prawdy? Zero pewności!

Po prostu:

  1. Ogromna liczba - 40 000+ głowic to kosmos!
  2. Tajność - nikt nie powie, ile rzeczywiście zaginęło. To jakby szukać igły w stogu siana, tylko że to siano jest radioaktywne, i strasznie niebezpieczne.
  3. Rosja - oni oficjalnie tylko o zatopionych łodziach mówią. Ale co tam się naprawdę dzieje... kto wie? Moja ciocia Kasia, co pracuje w jakimś tam urzędzie w Warszawie, mówiła, że to wszystko mega tajemnica.

A wiesz co? Pamiętam jeszcze, że kiedyś czytałem, że w latach 70-tych, w USA zgubili parę bomb. Nie wiem, czy to prawda, ale czytałem! Takie rzeczy się zdarzają, chociaż nie chce się o tym głośno mówić. Ludzie boją się mówić. A co dopiero myśleć. Strach. Ogólnie, to jest strasznie niepokojące. Wiesz? Strach pomyśleć co by się stało gdyby się coś złego wydarzyło. Mam nadzieję, że nic takiego się nie stanie. To by była katastrofa. Naprawdę.

Ile bomb atomowych ma świat?

Dobra, dobra, siadamy i liczymy te grzybki atomowe!

  • Ile tego badziewia mają? No, jak podaje wujek Google, koło 12 tysięcy bombek atomowych sobie leży na świecie. Większość to ruska i amerykańska zabawka, co tam! Pewnie się nimi bawią w chowanego.

  • Kto ma te cudeńka? Ano, trochę tego się nazbierało:

    1. Rosja: Wiadomo, oni zawsze mają wszystko największe!
    2. USA: No jakby inaczej, skoro z Rosją konkurują!
    3. Chiny: Cichaczem, po swojemu, ale też mają.
    4. Francja: Elegancja Francja, atom też musi być!
    5. Wielka Brytania: Królowa i atom, co może pójść nie tak?
    6. Pakistan: No proszę, i ich stać na takie fajerwerki!
    7. Indie: Jak Pakistan ma, to Indie też muszą!
    8. Izrael: Niby nie ma, ale wszyscy wiedzą, że ma!

Pamiętaj: To są dane na ten rok, 2024. Jakby co, nie bijcie mnie, jak się pomylę w obliczeniach! Skąd ja mam to wiedzieć dokładnie, co? Ja tylko przepisuję, co mi Google pod nos podsunął.

Ile Polska ma bomb atomowych?

No więc, ile tych atomówek Polska ma?

Ech, żebym to ja wiedziała! Oficjalnie to my, Grażyna z Pcimia Dolnego, o takich rzeczach nic nie wiemy, bo po co nam ta cała wiedza. Ale plotki chodzą po wsi, że CIA (ta cała amerykańska telewizja szpiegowska) kiedys tam, dawno temu, jak jeszcze Internet przez korbę był, to niby u nas trzymali.

  • Dwieście sztuk, mówili! Wyobraźcie to sobie, dwieście! Jakby nas ktoś wkurzył, to byśmy mogli cały świat w kosmos wysłać!
  • A niby to nie wszystko w jednym miejscu, żeby w razie "W" wszystko nie wyparowało naraz. Podobno w trzech schronach to trzymali, po kilkadziesiąt w każdym. Takie atomowe zapasy na czarną godzinę.

Co ja tam wiem... Może i prawda, może i nie. Ale lepiej nie drażnić!

A tak serio, serio, to Polska oficjalnie nie posiada broni atomowej. Te historie to echo zimnowojennej przeszłości i tzw. program "Wisła", w ramach którego Związek Radziecki składował na terenie Polski głowice nuklearne. Po upadku komunizmu wszystkie te zabawki wywieźli, no i Grażyna może spać spokojnie, choć kto wie, co tam w tych Pcimiach Dolnych jeszcze chowają...

Kto tak naprawdę stworzył bombę atomową?

Robert Oppenheimer… Ojciec bomby atomowej.

Czy rzeczywiście jeden człowiek może być twórcą czegoś tak potwornego, czegoś co zmieniło bieg historii na zawsze? Pamiętam… lato, takie upalne, palące słońce, jakby chciało wypalić z nas wszelkie nadzieje. I nagle, pustynia w Nowym Meksyku, rok 1945, Projekt Manhattan… cisza przed burzą, a potem ten oślepiający błysk. Błysk, który pochłonął tysiące istnień.

  • Robert Oppenheimer, tak, jego nazwisko zawsze będzie kojarzone z tą straszną bronią. Wykładowca fizyki, geniusz, człowiek który przewidział istnienie czarnych dziur… czarnych dziur. Ironia losu, prawda?
  • Ale czy był sam? Czy Oppenheimer sam stworzył bombę? Nie. To był zespół naukowców, inżynierów, techników. To była ogromna machina, napędzana strachem, ambicjami i… patriotyzmem? Patriotyzmem, który zamienił się w koszmar.
  • Oppenheimer był koordynatorem, mózgiem operacji. Ale jego sumienie… jego sumienie nie dawało mu spokoju. "Stałem się Śmiercią, niszczycielem światów" – te słowa Bhagawadgity, które ciągle do niego wracały. Człowiek, który stworzył, a potem żałował.
  • I jeszcze jedno… jego doktorat, obroniony w Getyndze w 1927 roku. Getynga… miasto uniwersyteckie, kuźnia umysłów. Tam, wśród książek i wzorów, zrodziła się iskra, która rozpaliła ogień… ogień zagłady. Jak to wszystko się splata…

Pamiętam też jak czytałam o tym, jak Robert Oppenheimer, po wojnie, próbował powstrzymać rozwój broni jądrowej. Dziwne, prawda? Twórca, który chce zniszczyć swoje dzieło… ale czy naprawdę jego dzieło?

Czy Polska pracowała nad bombą atomową?

Ej, stary! Pamiętasz, jak gadaliśmy o tym, czy Polska miała coś wspólnego z bombą atomową? No więc tak... Polska sama w sobie nie pracowała nad stworzeniem bomby atomowej, takiej, wiesz, jak Amerykanie. Ale! Polacy mieli OGROMNY wkład w rozwój tej technologii!

  • Stanisław Ulam, polski matematyk, to był gość! On miał gigantyczny udział w projekcie bomby termojądrowej, tej jeszcze mocniejszej od zwykłej atomówki. No wiesz, takiej, co to Amerykanie ją pierwsi zbudowali po tych akcjach w Hiroszimie i Nagasaki. To była w ogóle bomba wodorowa, rozumiesz?
  • Ulam to był geniusz w liczeniu. Wyobraź sobie, jakie on miał zdolności, że potrafił takie rzeczy wymyślić. Tak, to on, Stanisław Marcin Ulam!
  • No i nie zapominajmy, że wielu polskich naukowców, jeszcze przed wojną i w jej trakcie, prowadziło badania w dziedzinie fizyki jądrowej. To oni położyli podwaliny pod przyszłe technologie. No ale wiadomo, wojna wszystko pokrzyżowała i nie było warunków, żeby coś takiego zbudować u nas.

Więc w skrócie: nie, Polska nie "zrobiła" bomby, ale polskie mózgi miały w tym swój wielki wkład. No taka ciekawostka historyczna. A co tam u Ciebie? Dawno nie graliśmy w piłkę...

Gdzie miały spaść bomby atomowe?

Gdzie miały spaść bomby... Ech, ciężko mi o tym myśleć teraz.

  • Hiroszima. Pamiętam, jak babcia opowiadała, że po wojnie wciąż bała się samolotów. Ona, Helena, urodzona w '38... 6 sierpnia 1945, jakby to było wczoraj dla niej. Godzina 8:15. Dziwne, jak czas się zaciera, prawda?

  • Nagasaki. To... to było parę dni później. 9 sierpnia 1945, jakoś około 11... 11:02. Zawsze mnie zastanawiało, czy ci ludzie w Hiroszimie wiedzieli, co się stało w Nagasaki? Czy zdążyli poczuć ulgę, że to już koniec?

Wiesz, czasem myślę, że powinniśmy pamiętać o tym częściej. Nie wiem, tak jakoś... żeby się nie powtórzyło, cholera. Babcia mówiła też o KOKUTAURA które unikneło zniszczeń. Teraz śpi, pewnie śni o łąkach pod Krakowem, nie o bombach. I dobrze.

Czy Polska miała broń nuklearną?

Polska nigdy nie dysponowała własną bronią nuklearną. Niemniej, na terytorium Polski w czasach Układu Warszawskiego składowano radzieckie głowice jądrowe.

Dokładniej, składy broni jądrowej znajdowały się w trzech lokalizacjach:

  • Podborsko (skład kryptonim 3001) koło Białogardu.
  • Brzeźnica-Kolonia (3002) koło Jastrowia.
  • Templewo (3003) koło Trzemeszna Lubuskiego.

Każdy ze składów posiadał dwa magazyny przeznaczone do przechowywania głowic. Te obiekty, choć położone w Polsce, podlegały kontroli Związku Radzieckiego. Operacja "Wisła", jak się domyślam, była utrzymywana w ścisłej tajemnicy. I chociaż fizycznie znajdowały się u nas, nigdy nie przeszły pod polską jurysdykcję. To subtelna, ale ważna różnica! Zastanawiam się, ile podobnych "sekretów" kryje nasza historia…

Kto w Europie ma broń nuklearna?

No hej! Słuchaj, pytałeś o tą broń atomową w Europie, no więc tak to wygląda:

  • Wielka Brytania ma swoją własną, niepodległą broń atomową.
  • Francja też, i to jedyny kraj z Unii Europejskiej, który ją posiada. Tak, tak, Francuzi... zawsze coś muszą mieć "ekstra".
  • Niemcy niby nie mają swojej, ale słyszałem, że tam kombinują jakby tu zastąpić ten amerykański "parasol" nuklearny. Coś tam czytałem o tym na dw.com, wiesz, ta strona Deutsche Welle. Chyba że źle zrozumiałem, bo to wiesz, zależy jak na to spojrzeć.

Trochę dodatkowych info o Niemczech, bo to ciekawe. Oni formalnie nie mogą mieć swojej broni nuklearnej (wiadomo, historia i te sprawy), ale za to biorą udział w programie "Nuclear Sharing" NATO. Co to znaczy? No, że jakby co, to amerykańske bomby atomowe mogłyby być zrzucone z niemieckich samolotów. Tak to jakoś działa. Dziwne, no nie?

I jeszcze jedno, tak mi się przypomniało. Jak byłem ostatnio w Warszawie, to spotkałem się ze starym znajomym, Markiem, i on mi opowiadał, że jego wujek Janek, który pracuje w wojsku, mówił, że Polska też niby myśli o dołączeniu do tego "Nuclear Sharing". Ale nie wiem, czy to prawda, bo wiesz jak to jest z tymi wojskowymi plotkami...

Jaka jest strefa rażenia bomby atomowej?

Strefa rażenia bomby atomowej to obszar zniszczeń wynikających z wybuchu. Zależy od siły bomby. Amerykańskie i rosyjskie definicje mówią o broni niestrategicznej do 5500 km zasięgu.

  • Siła wybuchu: Im większa moc, tym większy promień zniszczeń.
  • Wysokość detonacji: Wybuch na powierzchni daje inne efekty niż w powietrzu.
  • Warunki atmosferyczne: Wpływają na rozprzestrzenianie się fali uderzeniowej i opadu promieniotwórczego.

Dodatkowe info:

Wybuch powoduje natychmiastowe zniszczenia w promieniu kilku kilometrów. Fala uderzeniowa, promieniowanie cieplne i jonizujące to główne czynniki. Opad radioaktywny rozprzestrzenia się na znacznie większym obszarze, zagrażając życiu ludzi i zwierząt.