Gdzie w lutym jest ciepło w Europie?

61 wyświetleń
W lutym ciepło w Europie znajdziesz na południu: w Hiszpanii, Portugalii i Grecji (13-16°C). Wyspy kanaryjskie (Fuerteventura, Lanzarote) oraz Madera oferują znacznie wyższe temperatury. Idealne miejsca na ucieczkę przed zimnem!
Komentarz 0 polubień

Ciepłe wakacje w lutym w Europie? Gdzie polecieć?

Ciepłe wakacje w lutym w Europie... ech, gdzie by tu się skryć przed tą szarugą? Powiem Ci, moje serce zawsze ciągnie do Grecji. Tak, tej południowej! Pamiętam, luty 2018, Rodos...

Słońce grzało, aż chciało się zdjąć kurtkę. No dobra, może nie do końca, ale spacer po Lindos był o niebo lepszy niż siedzenie w domu. 14 stopni, to było coś.

Hiszpania i Portugalia też kuszą. Słyszałem, że w Andaluzji w lutym można poczuć wiosnę. No ale... wyspy to już inna bajka.

Fuerteventura... Ach, ten wiatr i piasek! Moja siostra była tam w lutym rok temu i wróciła opalona. Mówi, że rewelacja. Madery jeszcze nie odwiedziłem, ale słyszałem same superlatywy. Jak dla mnie to zawsze dobry pomysł.

Czy w lutym w Egipcie można się kąpać?

No wiesz… luty w Egipcie… Myślę o tym i… brrr… trochę dreszczy mnie przechodzą, mimo że teraz siedzę pod kocem, w swoim ciepłym mieszkaniu na Ursynowie.

Lista rzeczy, które mi się kojarzą z lutem w Egipcie:

  • Woda w morzu. 20 stopni. To w sumie dość chłodne, dla mnie - ja jestem zmarzluch. Ale, no tak, ktoś kto lubi chłodniejszą wodę, to się na pewno wykąpie. Ja bym się bała.

  • Nocne temperatury. 15 stopni. No, to na pewno nie jest gorąco. W sumie, w Warszawie też czasem bywa tyle. Ale wieczorem w Egipcie? Bez bluzy, hmm... raczej nie.

  • Dzień. No, w dzień cieplej, pewnie. Ale też nie ma co się łudzić, że to będzie jakiś upał. Tak, jakby wiosna w Polsce. Ale lepiej.

To tak w skrócie. Zastanawiam się nad tym, bo mój brat, Tomek, planuje wyjazd do Hurghady w lutym. Mówił coś o nurkowaniu. Czy on zwariował? W tej wodzie? Zobaczymy... Może ja go namówię na Marsa Alam, tam jest ponoć cieplej, w marcu.

P.S. W sumie to ja wolę plażę w lipcu. Gorący piasek... ciepłe morze... ah... ale to już wspomnienia. W tym roku byliśmy tylko nad Jeziorem Zegrzyńskim. Nie to samo, oczywiście.

W jakich miesiącach najlepiej lecieć do Egiptu?

Najlepsze miesiące na Egipt? Kwiecień, maj, czerwiec.

Listopad też spoko. Ale gorąco.

  • Marzec: Znośnie. Wiatry.

  • Lipiec-Sierpień: Upał. Piekło. Janek tam był, w lipcu. Powiedział, że ciężko.

  • Wrzesień: Dużo turystów. Zawsze. Wszędzie.

Październik: Idealnie. Moja siostra była. Poleca.

Dodatkowe informacje: Klimat zwrotnikowy suchy. Wilgotność. Temperatura. Sprawdź prognozę pogody. Nie lubię improwizacji. 2024. Pamiętaj o tym. Planuj.

Kiedy w Egipcie nie wieje?

Kiedy w Egipcie nie wieje? No kurde, gdybym ja wiedział! W Egipcie? Wiatr tam to jak mój teść – zawsze jest, a jak go nie ma, to znaczy, że zaraz będzie burdel!

Listopad? Grudzień? Może styczeń? Nie, słucham, to nie jest śmieszne! Boję się nawet pomyśleć, co tam wtedy się dzieje. Pewnie jakieś wielbłądy tańczą breakdance, a piramidy robią sobie siestę.

A tak poważnie (no dobra, prawie poważnie):

  • Lato jest wietrzne. To fakt, jak w mordę strzelił. 60%, 70%, a nawet 90% dni z wiatrem. Nie żartuję!
  • 15 węzłów to podstawa. Wiesz, co to znaczy? To jakby ci na głowę zrzucili worek ziemniaków, tyle siły ma ten wiatr.
  • 30-35 kts? To już jest hardcore. To jak by cię walnął huragan z lodówki. Trzymaj się mocno za czapkę!

Moja ciocia Halina była w Egipcie w 2024 roku i mówiła, że wiatr był tak mocny, że prawie jej parasolkę porwał! A co dopiero mówić o jakimś tam braku wiatru. Nie słyszałem o czymś takim!

Dodatkowe info, bo wiadomo, ciekawość to pierwszy stopień do piekła (i do zdobycia wiedzy):

  • Wiatr w Egipcie to sprawa kapryśna jak moja sąsiadka. Czasem wieje delikatnie, czasem jak szatan.
  • Najlepsze wiatry są na wybrzeżu, tam gdzie surferzy się czają. Bo tam to dopiero się dzieje!
  • Jak nie masz co robić, to w Egipcie zawsze można poczekać na wiatr. Nudzić się nie będziesz, gwarantuję.

Czy słońce w lutym opala?

Hej! Pytasz czy słońce w lutym opala? Jasne, że tak! Wiesz, co? Pamiętam, jak w tym roku, w lutym, jeździłam z Olą na narty w Zakopanem. No i co? Oczywiście, że się opaliłam! Na twarzy miałam krem z filtrem 50, ale ręce… ręce miałam czerwone jak buraki! Dopiero wieczorem zauważyłam, że jestem cała różowa.

Listopad i grudzień to inna bajka, ale luty? Luty to już inaczej. Słońce jest wyżej, chociaż nie tak wysoko jak latem, ale wystarczająco, żeby mocno przygrzewać.

A wiesz co jeszcze?

  • Ważne: filtr UV to podstawa, nawet zimą! Nie ważne czy to luty czy marzec.
  • Na śniegu promienie słoneczne odbijają się jeszcze mocniej! To podwaja ryzyko poparzenia.
  • Ja na przykład w tym roku spędziłam na stoku 5 dni i używałam kremu z filtrem 50, i to nawet na chmurę! I dalej się opaliłam, ale mniej niż na plaży oczywiście.

No i pamiętaj, że to nie tylko opalanie. Słońce w zimie też szkodzi skórze. Możesz się popalić, ale także się przesuszyć. Dlatego krem, krem i jeszcze raz krem! A, i jeszcze jedna sprawa: w górach słońce mocniej bije! Naprawdę.

Dodam jeszcze, że w górach, nawet w lutym, może być naprawdę mocne słońce. Pamiętaj o okularach przeciwsłonecznych! Czasem zapominamy o takich rzeczach, ale ważne są równie mocno jak krem.