Gdzie w Bieszczady, gdy pada deszcz?
No i co tu robić, jak w Bieszczadach leje jak z cebra? Och, znam ten ból! Byłam tam nie raz, i nie dwa, i pogoda, delikatnie mówiąc, bywała kapryśna. Ale czy to powód, żeby siedzieć w schronisku i gapić się w okno? Absolutnie nie! Bieszczady mają swoje uroki nawet w deszczu, a ja wam powiem, gdzie się skryć i co porobić, żeby ten deszcz nie zepsuł wam humoru.
Po pierwsze, Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie. No hej, w końcu to kawał historii! Można sobie pospacerować wśród starych chałup, zobaczyć, jak to kiedyś ludzie żyli, i w ogóle przenieść się w czasie. Pamiętam, jak kiedyś tam byłam z rodziną i tak nas to wciągnęło, że chyba z godzinę staliśmy przy jakimś starym kołowrotku, zastanawiając się, jak to w ogóle działało.
Potem… Zagroda Magija. Takie miejsce z klimatem, wiecie? Co tam dokładnie jest? No, chyba jakieś zwierzątka i takie tam, ale to nieistotne. Ważne, że atmosfera jest fajna i można się poczuć jak w jakiejś bajce. A jak pada, to deszcz dodaje tylko uroku, nie?
A Siekierezada? Ach, Siekierezada! Legendarna knajpa. No dobra, trochę turystyczna, ale… no właśnie, jest "ale"! Atmosfera jest taka, że nawet jak leje na dworze, to tam w środku jakoś cieplej na sercu. Poza tym mają tam jakieś mega dobre jedzenie, no i piwo. Co więcej trzeba?
A zapomniałam! Zapora w Solinie! Mówię wam, robi wrażenie nawet w deszczu. Szczególnie jak woda spływa po tych betonowych ścianach… taka moc, taki żywioł! I w sumie można się skryć pod jakimś daszkiem i pooglądać, no. A może nawet uda wam się zwiedzić wnętrze? Nie pamiętam dokładnie, czy tam wpuszczają, ale warto spróbować.
No i dla fanów gwiazd… Ursa Maior. Obserwatorium! Myślę, że nawet jeśli niebo jest zachmurzone, to pewnie mają tam jakieś fajne prezentacje albo wykłady. Ja tam jeszcze nie byłam, wstyd się przyznać, ale słyszałam, że warto. Muszę to nadrobić!
A jeśli macie dzieciaki, albo po prostu lubicie się popluskać… Basen Aquarius! No, proste. Basen, jak basen. Woda, leżaki, zjeżdżalnie… Klasyka. Ale w deszczowy dzień? Jak znalazł! Pamiętam, jak raz po całej dniówce łażenia po górach w deszczu, wpadliśmy tam wieczorem. To była normalnie oaza!
I na koniec, Pracownia Garncarstwa. Zawsze chciałam spróbować swoich sił na kole garncarskim! Zobaczyć, jak z kawałka gliny można coś ulepić. I co tam, że nie wyjdzie idealnie? Ważne, że zabawa jest! I pamiątkę sobie zrobicie.
Tak więc widzicie, Bieszczady w deszczu wcale nie muszą być nudne. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie się schować i jak ten deszcz wykorzystać! A może po prostu wsiąść w samochód i pojechać przed siebie? Kto wie, może gdzieś tam, za zakrętem, czeka na was słońce? Pamiętajcie, w Bieszczadach najważniejszy jest ten… wiecie… ten bieszczadzki klimat! I tego deszcz wam nie odbierze!
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.