Gdzie są najtańsze mieszkania w Hiszpanii?
Gdzie kupić tanie mieszkania w Hiszpanii? Najlepsze ceny!
No dobra, jak tak sobie czasem wieczorem, powiedzmy w marcu, z rok temu, siedziałem i przeglądałem oferty nieruchomości, bo zawsze gdzieś tam z tyłu głowy majaczy mi myśl o jakimś małym kącie na starość w ciepłych krajach, to Hiszpania jakoś zawsze kusiła. Patrzyłem na te popularne wybrzeża i wiadomo, ceny tam to był kosmos dla przeciętnego Kowalskiego. Czasem aż mnie denerwowało to szukanie.
Ale potem, gdzieś tak w sieci, albo może od jakiegoś znajomego co też się tym interesował, wpadło mi w oko Ciudad Real.
Pamiętam, że byłem naprawdę zaskoczony, kiedy natknąłem się na Ciudad Real. Mówię sobie, czy to w ogóle możliwe, żeby gdzieś w Hiszpanii cena za metr kwadratowy wynosiła raptem 955 euro. To przecież oznacza, że za sensowne mieszkanie, powiedzmy te 80 metrów, idealne na wakacje albo nawet na stałe, wydasz mniej niż 77 tysięcy euro. To tak naprawdę niewiele ponad 320 tysięcy naszych złotówek.
Serio, aż mnie to ruszyło do myślenia o przyszłości.
Wyobrażam sobie, że w takim miejscu, może gdzieś blisko Parque de Gasset, albo taką małą kamieniczkę z widokiem na katedrę, można by spędzać jesienne miesiące, z dala od szarej polskiej aury. Nawet rozmawiałem o tym z Anią, moją sąsiadką, która też od lat marzy o słonecznym zakątku, no i jej też to się spodobało. Nie musiałoby być nawet jakoś super luksusowo, byle ciepło i ze smakiem.
Więc jeśli ktoś szuka naprawdę taniego mieszkania w Hiszpanii, to Ciudad Real jest miejscem, które warto sprawdzić.
Gdzie kupić tanie mieszkania w Hiszpanii? Najtańszą prowincją do zakupu mieszkania jest Ciudad Real.
Ile kosztuje mieszkanie w Ciudad Real? Średnia cena to 955 euro za m kw. Mieszkanie 80 m² to koszt około 76,4 tys. euro (nieco ponad 320 tys. PLN).
Gdzie najtaniej mieszkać w Hiszpanii?
Dobra, no to tak, Hiszpania... każdy chce tam mieszkać, co nie? No ja też, szczerze. Ale gdzie tanio? To jest w ogóle pytanie, bo tanio to już chyba było kiedyś. W 2024 roku to już serio trzeba szukać, szukać okazji.
Nawet jeśli mówimy o tym stylu mieszkania, co zaczyna się od 300.000 euro, tak, wiem, dużo, ale dla wielu to taki punkt wyjścia, no nie? To i tak musisz wiedzieć gdzie celować. Gdzie ten dom w Hiszpanii, ta okazja?
Moja siostra Ania, jak szukała dla siebie to wiesz, przeglądała wszystko. I ja, Marek Kowalski, też jej pomagałem. Przejrzeliśmy setki ogłoszeń, naprawdę.
I co? Cały czas te same miejsca wyskakują jako te... no, relatywnie najtańsze. Jeśli w ogóle można jeszcze mówić o taniości. Ale serio, dla tych, co szukają domu w 2024, to tam trzeba patrzeć.
Oto te lokalizacje, gdzie najtaniej:
Kastylia-La Mancha:
- To jest w ogóle taki region w sercu Hiszpanii. Głębia lądu, wiesz? Nie ma morza. I dlatego pewnie te ceny są niższe. Ludzie na wybrzeże walą. Tutaj jest spokojniej.
- Klimat kontynentalny, takie ostre zimy, upalne lata. Nie dla każdego to, ale dla mnie spoko. Czasem słońce, czasem mróz, normalnie.
- Coś jak te pola z Don Kichotem, wiatraki, winiarnie. Wiesz, jak miasto Toledo. Czy Cuenca. Piękne, historyczne miejsca. Tu nawet domy z takimi dużymi działkami da się znaleźć. Za mniejsze pieniądze. No nie wiem, ale dla mnie to brzmi sensownie.
Estremadura:
- O panie, to jest dopiero zapomniany region. Graniczy z Portugalią. Nikt tam chyba nie jeździ. Co? Nie wiem czemu, ale to jest piękne.
- Przyroda, natura, parki narodowe. Zero masowej turystyki, co dla mnie jest plusem. Dla Ani też. Ona nie lubi tłumów.
- No i historia rzymska! Mérida, z tym teatrem rzymskim. Cuda. Serio, warto zobaczyć. I tam właśnie te domy, te ceny! Zaczynają się od o wiele niższych kwot niż te 300 tysięcy, jeśli patrzeć na coś mniejszego, ale ten "styl" o którym mowa, też tam jest. To jest prawdziwa okazja.
Murcja:
- No dobra, Murcja to już inna bajka. To jest Costa Cálida. Czyli mają morze! Ale nie tak popularne jak Costa Blanca, gdzie jest Alicante czy Walencja.
- Tu jest trochę mniej ludzi. Rolnictwo silne, takie pomarańcze, cytryny. Mnóstwo tego. I ten śródziemnomorski klimat, no super.
- Mar Menor, takie ciepłe jezioro. Dobre dla rodzin, dla dzieciaków. Ja tam byłem, było fajnie. Trochę wieje, ale to mi nie przeszkadzało. Ceny są niższe niż na innych, bardziej znanych wybrzeżach. To jest pewne.
Pamiętaj, że nawet w tych regionach, jeśli szukasz czegoś z "fajerwerkami", no to te ceny mogą wzrosnąć. Ale ogólnie, to są te trzy miejsca, gdzie w 2024 da się jeszcze coś wyrwać, no serio. Bo reszta to już... no nie dla mojej kieszeni. Ani dla Ani.
W jakim regionie Hiszpanii najlepiej zamieszkać?
Gdzie w Hiszpanii najlepiej zamieszkać, żeby piniondz się zgadzał? Słuchajta uważnie, bo powiem wam jak jest, a nie jak w tych folderach z biura podróży. Jak chcesz zarobić, a nie dokładać do interesu, to są tylko dwie sensowne opcje.
Jak masz portfel wypchany jak Kabanos i chcesz się poczuć jak król życia, to walisz prosto na Costa del Sol. To takie wybrzeże dla prezesów i tych, co im z butów siano już dawno nie wystaje. Tam kasa z wynajmu leci jak woda z kranu, którego nikt nie umie zakręcić.
- Marbella – tu to nawet psy w złotych obrożach biegają. Luksus, blichtr i szejkowie parkujący swoje jachty wielkości bloku mieszkalnego. Wynajem kosztuje tyle, co u nas kawalerka w stolicy.
- Malaga i Estepona – ciut taniej, ale turystów jak mrówek po deszczu. Anglicy, Niemcy, Holendrzy walą tam drzwiami i oknami przez cały rok. Mój szwagier tam kupił apartament i teraz jedyne co robi to liczy dutki.
A jak jesteś normalny chłop albo babka i nie masz własnej kopalni złota, to jest dla ciebie Costa Blanca. To taka opcja dla ludu, ale tak samo dochodowa! Tam się dzieje prawdziwy biznes, panie dzieju!
- Benidorm – to takie nasze Władysławowo, tylko że słońce świeci nawet jak ci się nie chce. Wieżowce do samego nieba, a na plaży ręcznik koło ręcznika. Niemiec i Anglik płacze jak płaci, ale płaci!
- Alicante – klasyka gatunku. Blisko lotnisko, fajne miasto, plaże jak z pocztówki. No i Polaków tam pełno, więc zawsze można z kimś na grilla wyskoczyć.
A dlaczego akurat tam? Bo to pewniaki, mówię wam!
- Pogoda jak drut: Słońce grzeje 320 dni w roku. Nie ma, że leje od listopada do marca. Całoroczny wynajem to jest to!
- Plaże pierwsza klasa: Piasek bielszy niż koszula na wesele u sołtysa. Ludzie za to płacą.
- Wszędzie blisko: Knajpa na knajpie, sklepy, lotniska pod nosem. Turysta nie lubi chodzić, on lubi mieć wszystko podane na tacy.
I mała rada ode mnie, Janusza Kowalskiego, co to z Radomia wyjechał a teraz opala się pod palmom. Nie kupujcie jakiegoś grata na parterze z widokiem na śmietnik. Ludzie chcą balkon z widokiem na morze, nawet jak to morze widać przez lornetkę zza dziesięciu innych bloków. To podbija cenę o 30% z miejsca! Serio.
W jakim regionie kupić mieszkanie w Hiszpanii?
Hiszpańskie kąski dla hajowników! Gdzie w 2025 roku zainwestować swoje ciężko zarobione euro w mieszkanie, żeby potem nie płakać jak bobo?
Costa del Sol: To taki hiszpański Beverly Hills, ale z palmami zamiast sztucznych zębów. Estepona i Benalmádena to miejsca, gdzie nawet mewy noszą okulary przeciwsłoneczne. Idealne dla tych, co lubią słońce, plażę i szampana. Zdziwisz się, jak szybko pieniądze tam lecą, jak gołębie na placu.
Costa Blanca: Tu też się grzeje, ale z bardziej swojskim akcentem. Benidorm, czyli hiszpańskie Las Vegas dla seniorów, Torrevieja z jej słonymi jeziorami, co przypominają kiszone ogórki, i Calpe z Calpe Rock, co wygląda jak gigantyczny obiad dla olbrzyma. W sam raz dla tych, co lubią gwar i tanie tapas. Ludzie tam tak się cieszą, że aż czasem głośno śpiewają.
Teneryfa: Wyspa wiecznej wiosny i tańszej sangrii. Wulkan Teide patrzy na wszystko z góry jak stary, mądry dziadek. Tutaj kupisz mieszkanie, które da Ci oddech od polskiego zimna i zgiełku, a do tego przy odrobinie szczęścia spotkasz jakąś gwiazdę z Hollywood na zakupach.
A TERAZ KONKRETNE PORADY OD JANKA Z GRUPOWO:
Dla Kowalskich: Jeśli chcesz mieć fajne gniazdko na wakacje, a potem wynajmować za dobre pieniądze, to celuj w Costa del Sol. Tam są turyści, co kasa z portfela sama wyskakuje.
Dla Nowakowskich: Lubisz spokój i troszkę więcej przestrzeni? Costa Blanca będzie jak znalazł. Ludzie tam wolniej chodzą, ale za to żyją dłużej.
Dla Wiśniewskich: Chcesz poczuć się jak na egzotycznych wakacjach, a jednocześnie mieć potencjał na wzrost ceny? Teneryfa jest twoim koniem do wygranej. Ja, Janek, sam bym tam sobie domek kupił, jakbym nie musiał kosić trawy u teściowej.
Dodatkowe smaczki:
- Pamiętaj, że koszty życia w tych miejscach nie są niskie, ale w porównaniu do Londynu czy Paryża, wypadasz na plus.
- Podatki od nieruchomości bywają różne, więc sprawdź dokładnie w urzędzie, żeby nie było niespodzianek jak rachunek za prąd w zimę.
- Jeśli kupujesz na wynajem, rynek jest gorący, ale konkurencja też wielka. Trzeba mieć dobrą strategię, żeby twoje mieszkanie nie stało puste jak dworzec PKP w poniedziałek rano.
- Język hiszpański jest ważny, bo nie każdy Anglik mówi po polsku, a negocjacje w hiszpańskich knajpkach mogą być... bardzo zabawne.
Gdzie w Hiszpanii jest ciepło zima?
Grudzień w Hiszpanii… Myśląc o tym, czuję na skórze ciepło, takie, które pamiętam z dzieciństwa, z podróży z moją babcią Elżbietą. Chciałabym się tam znaleźć, z nią, w tamtym czasie. Czas w Hiszpanii jest inny, płynie wolniej, jak leniwa rzeka, która pamięta historie starożytnych cywilizacji, jak zapach pomarańczy unoszący się w powietrzu.
Alicante – tam, gdzie Costa Blanca delikatnie pieści wybrzeże. Wyobrażam sobie słońce, które nigdy nie zachodzi całkowicie, które daje ciepło nawet w grudniowe dni. Jak by to było, spacerować po plaży, z dłońmi schowanymi w kieszeniach mojego ulubionego, wełnianego swetra, który babcia Elżbieta zrobiła na drutach, czując piasek pod stopami, a fale szumiące cicho, jak kołysanka. Alicante to obietnica łagodnej zimy, zapach soli i słońca.
Benidorm – miejsce, które kojarzy mi się z egzotyką, z palmami, które w grudniu nadal są zielone i pełne życia. Jakbym przeniosła się do innego świata, gdzie czas zatrzymał się na chwilę, gdzie można zapomnieć o szarej rzeczywistości i poczuć się jak na prawdziwych, wymarzonych wakacjach. W Benidorm, nawet zimą, czuć puls życia, zapach tropikalnych kwiatów miesza się z morską bryzą.
Torrevieja – jej słone laguny, błyszczące w słońcu, jakby były ukrytym skarbem. Tam, w okolicach Torrevieja, zima ma inny wymiar. Ciepło nie jest gorące, jest łagodne, przyjemne, jak pocałunek słońca. To miejsce, gdzie można odnaleźć spokój, wsłuchać się w szum wody, poczuć dobroczynne działanie soli.
Marbella – dla tych, którzy szukają luksusu, ale też ciepła. To tutaj, gdzie elegancja spotyka się z słońcem, można poczuć się wyjątkowo. Wyobrażam sobie spacery wzdłuż promenady, widząc luksusowe jachty kołyszące się na wodzie, czując zapach drogich perfum i słonej morskiej bryzy. Marbella zimą to synonim wyrafinowanego wypoczynku.
Wyspy Kanaryjskie – oceaniczna oaza spokoju, która nigdy nie przestaje mnie zachwycać. Tam, na oceanie, zima jest tylko innym odcieniem lata. Każda z wysp ma swój niepowtarzalny charakter, a powietrze jest przesycone zapachem wulkanicznej ziemi i morskiej bryzy. Na Wyspach Kanaryjskich zima jest po prostu innym rodzajem lata, ciągłym słońcem i ciepłem.
Babcia Elżbieta zawsze powtarzała, że podróżuje się nie tylko ciałkiem, ale przede wszystkim duszą. Hiszpania, szczególnie zimą, to miejsce, gdzie dusza może naprawdę odpocząć, zanurzyć się w cieple i zapomnieć o codzienności.
- Jakie wódki kupił Maspex?
- Kto przejmie hotel Marriott w Warszawie?
- Z jakiego regionu Polski pochodzą pierogi ruskie?
- Ile netto emerytury od 4600 brutto?
- Kiedy ING oblicza saldo początkowe?
- Czy bitcoin osiągnie 100k?
- Gdzie jechać z zapaleniem płuc?
- Ile można stracić w 21 dni?
- Co w banku uważa się za nowe pieniądze?
- Ile kosztuje pizza w Norwegii?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.