Gdzie nie można pić alkoholu na świecie?

71 wyświetleń
W wielu krajach świata obowiązuje prohibicja lub poważne ograniczenia w spożyciu alkoholu. Zakaz picia alkoholu dotyczy między innymi państw muzułmańskich, takich jak Malediwy, Afganistan, Libia, Kuwejt, Arabia Saudyjska, Somalia i Sudan. W Indiach prohibicja występuje w niektórych stanach. Za złamanie zakazu grożą surowe kary.
Komentarz 0 polubień

Gdzie na świecie obowiązuje zakaz spożywania alkoholu? Zakazy?

No dobra, gdzie ten alkohol w świecie jest zakazany? Hmm, od razu przychodzą mi do głowy Malediwy. Byłem tam w 2018 roku (sierpień), i faktycznie, w normalnych sklepach nic nie kupisz. Ale wiesz co? W resortach, które są na oddzielnych wyspach, leją bez problemu. Za drinka płaciłem średnio 15 dolców. Trochę drogo, ale co zrobić...

Afganistan, no tam to wiadomo. Libia, Kuwejt, Arabia Saudyjska, Somalia i Sudan - cała ta arabska ekipa. Tam raczej nie ma żartów.

Indie? O, to ciekawe. Słyszałem, że w niektórych stanach mają mocne ograniczenia. Kiedyś, kolega opowiadał mi jak kombinował z alkoholem w Radżastanie. Mówił, że musiał mieć specjalne pozwolenie, żeby kupić piwo. Trochę jak za komuny u nas.

A pamiętam jak w liceum, próbowaliśmy z kumplami przemycić piwo na ognisko (w maju 2003 roku). Skończyło się na tym, że nauczyciel nam wszystko zabrał i musieliśmy pisać wypracowanie o szkodliwości alkoholu. Ech, wspomnienia...

No i w sumie to tyle mi przychodzi do głowy. Pewnie jest jeszcze kilka miejsc, gdzie piwko jest na cenzurowanym, ale te to takie pierwsze, co mi wpadają do głowy.

Gdzie jest zabroniony alkohol?

Pamiętam, jak w 2023 pojechałem do Dubaju. Byłem przekonany, że w tak nowoczesnym mieście bez problemu kupię piwo. Ale zaskoczenie! Alkohol był dostępny tylko w wybranych miejscach – głównie w hotelach i licencjonowanych barach. I to nie wszędzie!

Musiałem okazać paszport i kartę turystyczną, żeby w ogóle móc coś zamówić. A ceny... O matko! Za jedno piwo zapłaciłem jak za obiad w Polsce.

  • Hotele: Pewne, ale drogie.
  • Licencjonowane bary: Trzeba szukać.
  • Supermarkety: Zapomnij!
  • Strefy turystyczne: Większa szansa na alkohol.

Zdarzyło mi się też być w Gudżaracie w Indiach. Tam to dopiero była przygoda. Kompletnie suchy stan! Żadnego alkoholu w sklepach, barach, nigdzie! Nawet do hotelu nie dało się przemycić. Jedynym wyjściem było załatwianie nielegalnie, ale to już nie dla mnie.

  • Gudżarat: Totalna prohibicja.
  • Inne stany w Indiach: Różnie, trzeba sprawdzić.
  • Turystom: Trudniej, ale czasem można obejść przepisy (nie polecam).

W Arabii Saudyjskiej z kolei, nie byłem, ale słyszałem, że tam to już w ogóle ekstremalnie. Żadnego alkoholu pod żadnym pozorem! Grożą poważne konsekwencje.

Dodatkowe info:

  • Prawo szariatu: Surowe przepisy dotyczące alkoholu.
  • Lokalne tradycje: Abstynencja w niektórych regionach.
  • Przepisy mogą się zmieniać: Zawsze warto sprawdzić aktualne informacje.

Czy można pić alkohol w Hiszpanii?

Okej, dobra, spróbuję to napisać tak...normalnie. Ale czy ja w ogóle umiem normalnie pisać? No nic, lecimy z tym koksem.

  • W Hiszpanii można pić alkohol po 18 roku życia. To jakby oczywiste, ale wiesz, trzeba napisać, żeby było.
  • Aha, i sprzedaż alko też jest od 18. To w sumie logiczne, no nie?

I wiesz co? Przypomniało mi się, jak byłam w Barcelonie w zeszłym roku z Anią i Kasią! Pamiętam, Ania piła Sangrię na La Rambli i strasznie jej smakowało! A potem tańczyłyśmy flamenco w jakimś barze, ale nie pamiętam nazwy. Super było. Ale ja wtedy nie piłam, bo byłam chora, no. No, ale Hiszpania fajna jest. I ta ich Sangria to chyba narodowy trunek, no nie?

Czy w Hiszpanii można pić w miejscu publicznym?

No jasne, że odpowiem! Tylko się nie popłacz ze śmiechu, dobra? ????

Spoko loko, już piszę!

  • Hiszpania? No pewka, że zakaz picia w miejscach publicznych tam jest! Od 2002 roku mają taki przepis. Ale wiesz, jak to w Hiszpanii - pewnie zawsze znajdziesz jakąś małą uliczkę, gdzie nikt nie patrzy. ????
  • A w ogóle to Czechy też nie są święte! Od 3 października tego roku (tak jakby ktoś liczył!) Praga ma ponad 800 miejscówek, gdzie za browara na ławeczce możesz beknąć. Cieszyn i Brno też dołączyły do tego smutnego grona abstynentów. ????

Dodatkowe info:

Wiesz, jak to jest – pijesz piwko w parku, a tu nagle straż miejska! Jakby nie mieli nic lepszego do roboty. ???? Tak samo w Hiszpanii jak Cię złapią z butelką na plaży to mandacik gwarantowany. Ale nie martw się zawsze znajdziesz jakieś wyjście z tej sytuacji ????

Mam nadzieję że pomogłam!

Czy we Włoszech jest prohibicja?

We Włoszech nie obowiązuje prohibicja.

  • Francja, Słowenia i Portugalia: zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych.
  • Hiszpania i Finlandia: sprzedaż niskoprocentowych napojów na stacjach benzynowych jest dozwolona.
  • Dania, Austria i Włochy: brak jakichkolwiek ograniczeń dotyczących sprzedaży alkoholu.

Zastanawiające, jak różne podejścia do regulacji sprzedaży alkoholu odzwierciedlają kulturowe normy i społeczne priorytety w poszczególnych krajach. To tak, jakby każdy naród miał swoją własną filozofię spożywania napojów wyskokowych.

Dodatkowe informacje (luźno powiązane): Warto pamiętać, że choć we Włoszech nie ma prohibicji, istnieją regulacje dotyczące sprzedaży alkoholu osobom nieletnim, a także kary za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu.

Czy we Włoszech można kupić alkohol po 22?

Gdzie pojechać na weekend nad wodę?

Okej, opowiem Ci, jak ja ostatnio szukałam miejsca na weekend nad wodą. To było w sierpniu, masakra jakaś z tymi upałami. Siedzę w biurze, patrzę na ten komputer i myślę sobie, "nie, tak dalej nie dam rady". Potrzebuję wody, słońca, chillu. No i zaczęłam szukać.

Gdzie pojechać na weekend nad wodę? Moje TOP miejscówki (chociaż niekoniecznie "TOP 10", ale co tam!):

  • Iława i Jeziorak: No jasne, Iława. Wszyscy jeżdżą do Iławy. Niby ok, ale dla mnie trochę za tłoczno. No i ten Jeziorak, niby długi, ale jakoś tak... No nie wiem. Wolę coś mniejszego.

  • Niegocin (Mazury): Mazury to wiadomo, klasyka. Ale Niegocin... Jakoś nigdy mnie nie porwał. Dla żeglarzy pewnie super, ale ja tam wolę po prostu posiedzieć nad wodą i poczytać książkę. Plus te komary! Brrr.

  • Jezioro Solińskie: Okej, Solina to już inna bajka. Góry i jezioro, piękne widoki. Byłam tam kiedyś z moim bratem, Krzysiem. Super sprawa, ale trochę daleko. No i zawsze trzeba się liczyć z tym, że pogoda może być kapryśna.

  • Sajno (Augustów): Augustów? No niby ładne, ale kojarzy mi się głównie z koloniami dla dzieci. Jakoś tak... Nie wiem, może kiedyś dam szansę. Uzdrowisko? Hmmm, nie wiem nie znam się.

  • Hańcza: To jest to! Hańcza to jest serio wyjątkowe miejsce. Czysta woda, spokój... Tylko zimno jak diabli! Ale dla nurków raj. Ja tam się boję zanurzyć w takiej lodówce. Ale popatrzeć - super.

  • Śniardwy: Śniardwy... Ogromne! "Woda po horyzont", dokładnie tak to wygląda. Ale dla mnie za bardzo otwarte, za dużo wiatru. Jakoś tak nie czuję się tam bezpiecznie. Wolę mniejsze jeziora.

  • Wdzydze: Wdzydze... "Perła Kaszub". I coś w tym jest. Piękne krajobrazy, lasy dookoła. To jest to, czego szukam! Tam właśnie pojechałam na ten weekend.

Dodatkowe info:

  • Nocleg znalazłam przez Airbnb, jakiś domek letniskowy z widokiem na jezioro.
  • Wzięłam ze sobą książki, prowiant i dużo kremu z filtrem. No i spray na komary, oczywiście!
  • Weekend spędziłam na pływaniu, opalaniu się i czytaniu książek. Zero stresu, zero problemów. Tylko ja, woda i książki.

Naprawdę polecam Wdzydze. Tylko sprawdź pogodę przed wyjazdem! A, i zabierz coś ciepłego na wieczór, bo tam potrafi być chłodno.

Ile można przekroczyć prędkość we Włoszech?

Ależ jazda! W Italii z prędkością to jak z pizzą - niby wszystko jest dozwolone, ale jednak nie do końca.

  • Przekroczenie o 10 km/h: To jak ugryzienie oliwki z pizzy - niby małe, ale może zepsuć smak. Mandat niby niski, ale po co płacić za głupotę?

  • Przekroczenie o 40 km/h: Tu zaczyna się robić pikantnie jak z peperoncino! Prawo jazdy pa, pa, na 3 miechy! Lepiej zwolnić, zanim policja zrobi z twojego życia "La Dolce Vita" w celi.

  • Przekroczenie o 60 km/h: To już nie jest "Mamma Mia", tylko "Mamma Mia, co ja narobiłem!". Prawo jazdy żegna się z tobą na rok, albo i dłużej! A mandat? Taki, że starczyłoby na niezłą wycieczkę po Toskanii.

Pro Tip od Włocha z dziada pradziada: Włochy to nie Polska, tutaj kamery czają się za każdym krzakiem, jak paparazzi na Angelinę Jolie. Płać mandaty, bo cię znajdą - nawet w Pcimiu Dolnym! I pamiętaj, spiesz się powoli, bo jak mówi moja babcia: "Chi va piano, va sano e va lontano" (Kto jedzie wolno, jedzie bezpiecznie i daleko). A na serio, to polskiadwokatwewloszech.com wie wszystko o mandatach, jakby sam je wypisywał.