Gdzie najlepiej lecieć na All Inclusive?

138 wyświetleń
Szukasz idealnego miejsca na wczasy All Inclusive? Polecamy popularne kierunki, które oferują bogatą ofertę w tej formule. Egipt, Grecja, Turcja, Albania i Wyspy Kanaryjskie to hity wśród turystów. Ciesz się beztroskim urlopem!
Komentarz 0 polubień

Gdzie lecieć na All Inclusive dla najlepszego wypoczynku?

Gdzie lecieć na All Inclusive, żeby naprawdę odpocząć? No to zależy, co kto lubi, prawda? Ale ja, tak szczerze, to mam kilka swoich typów, gdzie relaks wchodzi gładko jak... no, jak drink z palemką na leżaku!

W Egipcie byłam w Sharm el-Sheikh, listopad 2022. Super opcja, słońce gwarantowane, rafa koralowa obłędna, a w hotelu niczym się nie przejmujesz. Za tydzień dałam coś koło 2500 zł.

Grecja? O rety, Santorini. Nie wiem, czy to do końca "all inclusive" klimaty, ale jak już się tam jest, to można zapomnieć o gotowaniu i po prostu chłonąć te widoki. Drogie, ale warto chociaż raz.

Turcja to klasyk, szczególnie okolice Antalyi. Hotele ogromne, basenów mnóstwo, jedzenia od groma. Dla rodzin z dziećmi idealne. Ja tam byłam lata temu, jeszcze w liceum, więc cen dokładnie nie pamiętam, ale wiem, że rodzice byli zadowoleni.

Albania – nowość na rynku. Byłam w Durres w sierpniu i powiem wam, że miło zaskoczona. Ceny bardzo spoko, plaże ładne, a ludzie sympatyczni. Tylko, no, jeszcze trochę brakuje im do takiej "all inclusive" perfekcji, jak w Turcji.

No i Wyspy Kanaryjskie, konkretnie Teneryfa. Bajka. Wulkan Teide, czarne plaże, klimat taki, że cały rok ciepło. A hotele? No, różnie, ale jak się poszuka, to i all inclusive znajdzie się w dobrej cenie. Leciałam tam w styczniu, uciec od polskiej zimy, i powiem, że to była dobra decyzja. Kosztowało mnie to około 3000zł za osobę, ale naprawdę warto.

Co jest lepsze all inclusive czy ultra all inclusive?

A więc, chcesz wiedzieć, co lepsze: all inclusive, czyli „wszystko w cenie”, czy ultra all inclusive, czyli „jeszcze więcej wszystkiego w cenie”? To jakby pytać, czy lepsza jest czekolada, czy czekolada z orzechami i karmelem. Odpowiedź jest prosta: zależy, czy lubisz orzechy i karmel, a może masz alergię na orzechy? Ja osobiście, jako fanka czekolady (i lekkiej przesady) zawsze wybieram opcję "ultra", bo kto by się ograniczał, prawda?

Oto, co kryje się pod tą nazwą:

  • Luksusowe gniazdko: Noclegi? Oczywiście! Ale nie w byle jakiej norze. Mówimy o apartamentach z widokiem, który sprawi, że zapomnisz, że masz pracę do wykonania. Albo wręcz przeciwnie – zainspiruje Cię do zostania influencerem podróżniczym, żeby codziennie budzić się z takim widokiem!

  • Uczta bez końca: Jedzenie? Non stop! Śniadanie, obiad, kolacja to za mało. Do tego dochodzą przekąski, podwieczorki, nocne bufety, a pewnie i tajne menu dla wtajemniczonych. To jak maraton jedzenia, w którym każdy jest zwycięzcą (no, może poza Twoją wagą).

  • Napitki bogów: Drinki? Oczywiście! I to nie tylko te z karty. Barman zna sekretne receptury, a jeśli mu się uśmiechniesz, to pewnie wymyśli coś specjalnie dla Ciebie. Tylko pamiętaj, żeby na drugi dzień pamiętać, jak się nazywasz.

  • Rozrywki bez liku: Atrakcje? Ile dusza zapragnie! Animacje, sporty wodne, spa, a czasem nawet lekcje gotowania z szefem kuchni. Możesz się nudzić tylko, jeśli naprawdę tego chcesz.

  • Drobne przyjemności: A to mini barek uzupełniany codziennie, a to masaż w cenie, a to dostęp do ekskluzywnej strefy na plaży. Takie małe rzeczy, a cieszą jak nowy iPhone!

A teraz mała złośliwość. Pamiętaj, że to "ultra all inclusive" to pułapka na leniwców i łakomczuchów. Możesz wrócić z wakacji z brzuchem większym niż Twój bagaż i postanowieniem, że od jutra zaczynasz dietę. Ale hej, przynajmniej będziesz miał co wspominać! Ja, Iwona Kowalska, polecam z czystym sumieniem! Sama testowałam i… no cóż, dietę zaczynam od poniedziałku. Zawsze.

Co oznacza wyżywienie BB?

BB to bed and breakfast, czyli nocleg ze śniadaniem. Pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłam ten skrót, to było w lipcu zeszłego roku, kiedy planowałam wakacje z moim mężem, Grzegorzem, w Zakopanem. Szukaliśmy pensjonatu na Booking.com i prawie wszystkie oferty miały BB, HB albo FB. Totalnie się pogubiłam!

  • BB: Nocleg i śniadanie
  • HB: Nocleg, śniadanie i obiadokolacja
  • FB: Nocleg, śniadanie, obiad i kolacja

Śniadanie wliczone w cenę, ale za resztę trzeba było dopłacić. W końcu wybraliśmy opcję BB, bo chcieliśmy być niezależni i jeść obiady gdzieś na mieście, w góralskich knajpkach. Okazało się to strzałem w dziesiątkę! Śniadania były pyszne, a wieczorem mogliśmy próbować lokalnych specjałów, gdzie tylko chcieliśmy.

Czym się różni all inclusive od all inclusive plus?

Różnice między wariantami all inclusive:

  • All Inclusive: Standardowa oferta. Zakres usług ograniczony. Godziny serwowania posiłków i napojów ściśle określone.

  • All Inclusive 24h: Dostęp do napojów (często bezalkoholowych, czasem alkoholowych) przez całą dobę. Reszta usług – standard All Inclusive. To nie jest mój hotel. W moim hotelu w 2024 roku nie było 24h all inclusive.

  • All Inclusive Plus: Rozszerzona wersja. Dłuższe godziny korzystania z usług. Dodatkowe atrakcje, np. bezpłatne masaże lub wstęp do SPA, którego w 2024 nie było w moim hotelu w miejscowości Świnoujście.

  • All Inclusive Premium/Ultra All Inclusive (UAI): Najbogatsza oferta. Praktycznie wszystko wliczone w cenę. Najwyższej jakości usługi. Możliwość wyboru restauracji à la carte, w 2024 roku były 2, a nie 3, jak piszą w internecie. Moje obserwacje z pobytu w lipcu.

Podsumowanie: Każda kolejna wersja obejmuje usługi poprzedniej, dodając nowe. To sprawa względna. Zależy od hotelu. Wszystko zależy od polityki danego hotelu.

Co znaczy ultimate all inclusive?

Aha, to tak zwany "ultra all inclusive". Czyli, że niby masz wszystko, ale tak naprawdę to masz "wszystko, co chcemy, żebyś miał". Tak jak na urodzinach cioci Grażyny, gdzie niby możesz jeść tort bez ograniczeń, ale mina cioci sugeruje, że jednak lepiej poprzestać na jednym kawałku.

  • Dostęp do restauracji à la carte - brzmi dumnie, ale często oznacza, że musisz rezerwować stolik z tygodniowym wyprzedzeniem, a w menu i tak króluje kotlet schabowy, tylko z pietruszką.
  • Importowane alkohole - to już brzmi lepiej! Tylko pamiętaj, żeby sprawdzić, czy aby na pewno importowane są z Francji, a nie z hurtowni "U Mietka" za rogiem.
  • Mnogość barów i restauracji – przygotuj się na maraton w poszukiwaniu wolnego miejsca przy barze. Pamiętaj, walka o leżak o 6 rano to przy tym pikuś!

W skrócie: ultra all inclusive to obietnica luksusu, która czasem bywa równie prawdziwa, jak zapewnienia polityków przed wyborami. Ale, hej, przynajmniej można się pośmiać. A i czasem trafi się ten importowany drink. Z importowanym lodem!

Czy na all inclusive można brać jedzenie do pokoju?

Okej, dobra, to lecimy z tym... Jak to było z tym all inclusive?

  • Czy można brać żarcie do pokoju? Hmmm... Zależy! Normalnie to nie, ale wiesz, all inclusive ultra to inna bajka. Tam często jest room service w pakiecie, wiec luzik! Może podpytaj w recepcji? Bo ja raz zapomniałam i potem musiałam dopłacać... Ale wstyd!

  • Co to jest all inclusive? No wiesz, taki pakiet wakacyjny, że masz żarcie, picie i atrakcje w cenie. Tylko uwaga, nie każdy pakiet jest taki sam! Sprawdzaj, co dokładnie wchodzi w skład, żeby się nie naciąć.

    • Bo pamiętam, jak moja kuzynka Kasia, ta od tych dziwnych diet, pojechała raz na all inclusive i potem płakała, że nie ma nic bez glutenu!
    • Albo ten Janek, co pił tylko importowane whisky... No to dopłacił majątek, bo w standardowym all inclusive tylko lokalne alkohole.
  • Na co zwracać uwagę, wybierając all inclusive?

    • Czy są drinki importowane? To ważne dla takich jak Janek!
    • Czy są opcje dla dzieci? Jak masz małych urwisów, to żeby się nie nudzili.
    • Czy są animacje? Ja lubię, jak coś się dzieje! Ale nie każdy lubi, wiadomo.
    • Czy restauracje ala carte są w cenie? Fajnie czasem zjeść coś innego niż szwedzki stół.

    Wiesz co, sprawdzaj zawsze opinie w necie! Ja tak znalazłam ten hotel w Turcji z aquaparkiem! Było super! Ale dobra, muszę lecieć. Pa!