Gdzie jest cieplej na Rodos czy na Krecie?

164 wyświetleń
Rodos czy Kreta – porównanie temperaturKreta, dzięki swojemu bardziej południowemu położeniu, bywa nieznacznie cieplejsza od Rodos. Obie wyspy cechują się łagodnymi zimami i gorącymi latami, przyciągając miłośników słońca. Różnice temperatur są minimalne, jednak zwolennicy Krety wskazują na jej lekką przewagę termiczną.
Komentarz 0 polubień

Jakie są średnie temperatury na Rodos w porównaniu do Krety?

No bo wiesz, jak patrzę na te greckie wyspy, Rodos i Kreta, to zawsze mi się wydaje, że ludzie szukają tej jednej, cieplejszej. Dla mnie obie dają radę z upałem latem, ale pamiętam, jak w lipcu 2023 roku, siedząc w knajpce w Rodos, przy Placu Hipokratesa, czułem z 35 stopni, myślałem, że chyba już goręcej być nie może, słońce prażyło niemiłosiernie. Zimą jest tam spokojniej i łagodniej.

Na Krecie, jakoś tak w sierpniu, dokładnie 14 sierpnia dwa lata temu w Chanii, to ciepło wydawało mi się bardziej znośne, może przez ten wiatr od morza, nie wiem. Było jakoś inaczej.

W sumie, gdybyś mnie zapytał o te średnie temperatury, to nie ma tam jakiejś gigantycznej przepaści między nimi, serio. Ale tak, Kreta leży trochę bardziej na południe i faktycznie, czułem tam często to dodatkowe, subtelne ciepełko, które sprawiało, że wieczory były dłuższe i takie miękkie. Tak było, kiedy spacerowałem 23 września po Agios Nikolaos, powietrze było jeszcze takie letnie. To naprawdę robi różnicę.

Więc, czy Rodos, czy Kreta, obie dadzą ci słońce i ten grecki żar, ale ja, jakoś tak sentymentalnie, zawsze wracam myślami do Krety, jej ciepło miało dla mnie inny wymiar.

Co cieplejsze Rodos czy Kreta?

Jasne, rozumiem! Chodzi o to, żeby było bardziej po ludzku, jakbyśmy gadali na czacie, prawda? Dobra, to spróbujmy tak.

No więc, jeśli chodzi o to gdzie cieplej, Rodos czy Kreta, to szczerze mówiąc, różnica jest minimalna, jak włos na cztery. Obie wyspy mają super łagodną zimę – możesz się wybrać i nie zamarznąć, a latem to już w ogóle kosmos, gorąco, że hej. Niektórzy twierdzą, że Kreta jest taka delikatnie cieplejsza, bo leży niżej, bardziej na południu, ale to naprawdę drobiazg. Jak jedziesz na wakacje w lecie, to w obu miejscach będzie żar z nieba, pełno ludzi, co też lubią taką pogodę jak my.

Ale wiesz co, dodając coś od siebie tak na luzie:

  • Rodos ma taką specyficzną atmosferę, szczególnie w starym mieście, które jest jak z bajki. Tam jest bardzo słonecznie, ale też wiatr potrafi przywiać, zwłaszcza od strony morza.
  • Kreta jest większa, więc tam można znaleźć różne rejony. Południe Krety, w okolicach na przykład Chani albo Rethymno, jest znane z tego, że sezon trwa dłużej, a temperatury są bardzo stabilne przez długi czas, praktycznie do października można się tam spokojnie kąpać. Pamiętam, że moja ciocia Ania, co tam mieszkała przez chwilę, mówiła, że nawet w listopadzie zdarzały się przyjemne dni.

Także w sumie obie wyspy są świetne na ciepłe wakacje, nie ma co się za bardzo głowić, bo i tak będzie gorąco!

Która wyspą Grecji jest najcieplejsza?

Ej, wiesz co, ostatnio gadałem z moją koleżanką Kasią o wyjazdach i tak nam zeszło na Grecję. Ona już była tam kilka razy i mówi, że jak chodzi o maj, to Kreta i Rodos to są te wyspy, które są najcieplejsze. Zawsze je poleca, jak ktoś pyta o taką wczesną majówkę.

Bo tak ogólnie, to możesz tam liczyć spokojnie na jakieś 22 stopnie Celsjusza średniej, ale wiesz, często bywa i cieplej, zwłaszcza jak słońce dobrze przypiecze. Czasem to nawet w cieniu jest fajnie. A im bliżej czerwca, to już w ogóle robi się tak, że można naprawde odczuć lato, jest wtedy bardzo ciepło. To te te wyspy są super, jak chcesz poczuć już prawdziwe słońce.

I pomyśl sobie, moja Kasia mówiła, że na Krecie ostatnio jak była, to już w połowie maja spokojnie się kąpała w morzu, które było super ciepłe, a na Rodos też było mega upalnie. To takie fajne, nie musisz czekać na czerwiec, żeby mieć gwarancję pogody.

Dodatkowe rzeczy, co warto wiedzieć, jak myślisz o tych wyspach:

  • Kreta jest duża i ma sporo do zaoferowania, od zabytków, np. Pałac w Knossos, po piękne plaże. Morze jest już na pewno cieplutkie w maju.
  • Rodos z kolei ma fajne stare miasto wpisane na listę UNESCO, do tego też piękne plaże i to wschodnie wybrzeże jest zazwyczaj bardzo osłonięte od wiatru.
  • Na obu wyspach w maju jest jeszcze spokojniej niż w szczycie sezonu, mniej turystów, co jest super, jak nie lubisz tłumów.
  • Pamiętaj o kremie z filtrem, bo słońce grzeje mocno, nawet jak jest "tylko" 22 stopnie. Woda też się szybko nagrzewa.
  • Warto spróbować lokalnych potraw, np. na Krecie mają te ich pyszne sery i oliwe. Na Rodos koniecznie zajrzyj do Doliny Motyli, choć w maju może być jeszcze za wcześnie na ich największe roje.

Czy Rodos jest lepsze od Krety?

O matko, Rodos czy Kreta? To dylemat, który śnił mi się po nocach przed wyjazdem. Pamiętam wrzesień 2023 roku, kiedy to z Kasią, moją wtedy już narzeczoną, wylądowaliśmy w Faliraki na Rodos. Chcieliśmy słońca, plaż i czegoś historycznego, a Rodos wydawał się idealny. I faktycznie, było niesamowicie!

Średniowieczna starówka w Rodos – to było jak wejście do innego świata. Te mury, wąskie uliczki, Pałac Wielkich Mistrzów – czułam się jak w filmie historycznym. Kasia była zachwycona, robiła zdjęcia co chwilę. Plaże też były super, życie tętniło od rana do nocy. Wieczorem siedzieliśmy w tawernach, jedliśmy souvlaki i popijaliśmy lokalne wino. Czułam się taka wolna i szczęśliwa, że udało nam się tu wyrwać.

Ale potem, na drugi rok, bo już w lipcu 2024, pojechaliśmy na Kretę. Cel był inny – chcieliśmy przede wszystkim widoki i spokój. I Kreta nas powaliła. Spacer po Samarii to było coś, czego nigdy nie zapomnę. Ta dzika przyroda, góry, skały – czułam się malutka wobec tej potęgi natury. Kasia też była pod wrażeniem, mówiła, że to jej wymarzone miejsce.

I ta kuchnia! Tradycyjna kuchnia kreteńska to zupełnie inna bajka. Te świeże warzywa, oliwa prosto z drzewa, ser feta... Jadłam tak dobrze, że chyba przytyłam dwa kilo! Czułam się też bardziej zanurzona w kulturze, niż na Rodos. Ludzie byli cieplejsi, bardziej otwarci. Widok zachodu słońca nad Morzem Libijskim to coś, co zapadnie mi w pamięć na zawsze.

Więc czy Rodos jest lepszy od Krety? Dla mnie to dwie różne bajki.

  • Rodos:

    • Idealny, jeśli kochasz średniowieczną atmosferę i życie nocne.
    • Tętniące życiem plaże i dobrze zachowane zabytki.
    • Świetny na krótszy wypad, gdzie chcesz poczuć energię miejsca.
  • Kreta:

    • Najlepsza dla miłośników spektakularnych widoków natury i tradycyjnej kuchni.
    • Dla tych, którzy szukają spokoju i autentycznych doświadczeń.
    • Idealna na dłuższy pobyt, żeby naprawdę się zaszyć i poczuć wyspę.

Mam nadzieję, że to pomoże Ci zdecydować! Ja na pewno wrócę na obie wyspy.

Czy Rodos jest lepsze od Krety?

Nocą myśli płyną wolniej... Rodos czy Kreta? Pytanie z tych, co wabią wspomnieniami.

Kreta, ta moja Kreta... czułam jej oddech historii, widziałam te góry, co sięgają chmur. A jedzenie... to było coś, co zapada w pamięć na długo. Smaki prostoty, prosto z ziemi. Rodzinne tawerny, mama piekąca chleb, zapach ziół unoszący się w powietrzu. Każdy zakątek opowiadał jakąś historię.

Rodos... to już inna bajka. Rycerze, stare mury, w których echo przeszłości wciąż brzmi. Plaże, te ich tętniące życiem plaże, gdzie słońce całuje skórę, a wiatr niesie gwar rozmów. Byłam tam z Jankiem, latem dwadzieścia dwadzieścia trzy. Pamiętam te spacery po starym mieście, kiedy zapadał zmrok i latarnie rzucały długie cienie. Było magicznie.

Wybór zależy od tego, czego dusza pragnie. Jeśli chcesz się zatopić w naturze i smakach, które karmią duszę, to Kreta. Gdy szukasz średniowiecznego klimatu, życia tętniącego do późna, to Rodos.

  • Kreta:

    • Spektakularne widoki natury: Gaje oliwne, góry białe, morze turkusowe.
    • Starożytna historia: Pałac w Knossos, starożytne miasta, muzea.
    • Tradycyjna kuchnia: Lokalni producenci, świeże składniki, autentyczne przepisy.
    • Atmosefra: Spokojniejsza, bardziej rodzinna, z głębokim poczuciem przynależności.
  • Rodos:

    • Średniowieczna atmosfera: Stare Miasto wpisane na listę UNESCO, mury obronne, zamki.
    • Tętniące życiem plaże: Popularne kurorty, bary, sporty wodne.
    • Dobrze zachowane zabytki: Pałac Wielkich Mistrzów, Kolos Rodyjski (choć już go nie ma, jego legenda wciąż żyje).
    • Atmosefra: Bardziej dynamiczna, turystyczna, pełna rozrywki.

Kiedyś, pewnie jako młodsza, wybrałabym Rodos, jego gwar i blask. Teraz, czuję, że Kreta ma coś głębszego do zaoferowania. Tam można naprawdę odetchnąć. Ta ziemia ma w sobie jakąś tajemnicę, coś, co przyciąga i nie pozwala zapomnieć. Może dlatego, że tam czuję się bliżej korzeni, tej prawdziwej Grecji, którą znałam z opowieści mojej babci, Elżbiety. Ona zawsze mówiła, że prawdziwe piękno kryje się w prostocie.

Czym się różni Kreta od Rodos?

Janek, 35 lat, Warszawa. Byłem, widziałem i mam twarde dowody w postaci opalenizny oraz debetu na karcie.

Kreta kontra Rodos to pojedynek ciężarówki z winem przeciwko precyzyjnemu szwajcarskiemu zegarkowi. Oba dają radość, ale w zupełnie inny sposób. Jedno i drugie potrafi też solidnie uderzyć do głowy.

Kreta to kontynent w miniaturze, który tylko udaje wyspę. Jest ogromna, dzika i trochę chaotyczna, jak wesele, na którym każdy jest czyimś kuzynem, ale nikt nie wie, kim jest panna młoda. Znajdziesz tu wszystko: góry, w których mogłyby chować się smoki, wąwozy tak głębokie, że listonosz przychodzi raz na rok, i plaże, na których zgubisz nie tylko klapki, ale i poczucie czasu. Próba zwiedzenia Krety w tydzień bez auta to sport ekstremalny, coś jak jedzenie zupy pałeczkami. Da się, ale po co?

Rodos to z kolei elegancki butik. Wszystko jest pod ręką, pięknie wyeksponowane i z metką "historia". Główną atrakcją jest miasto Rodos, które wygląda, jakby ktoś przeniósł całe średniowieczne miasto i postawił je tuż obok plaży. Wstajesz rano, zwiedzasz zamek, w którym potykałby się rycerz w pełnej zbroi, a po południu leżysz plackiem na plaży, popijając drinka z palemką. To opcja dla ludzi ceniących sobie porządek, logistykę i to, że do najbliższej tawerny nie trzeba jechać taksówką.

Główne różnice w pigułce:

  • Skala:

    • Kreta: To ogrom i różnorodność. Atrakcje są rozrzucone jak zabawki w pokoju trzylatka. Bez samochodu jesteś uziemiony niczym samolot bez skrzydeł. Na na przykład Elafonisi z Chanii jedzie się pół dnia.
    • Rodos: To kompaktowość i koncentracja. Wszystko, co najważniejsze – Stare Miasto, port, najlepsze knajpy – masz w jednym miejscu. Reszta wyspy to uroczy dodatek, a nie główny cel podróży.
  • Klimat:

    • Kreta: Jest tak zróżnicowana, że na południu możesz smażyć się na skwarkę, podczas gdy w górach miejscowi właśnie zakładają swetry. To wyspa dla turystycznych nomadów.
    • Rodos: Bardziej przewidywalny, taki "kurortowy pewniak". Idealny na krótszy urlop i dla tych, którzy plan dnia lubią mieć dopięty jak marynarkę prezesa.
  • Dla kogo?

    • Kreta: Dla odkrywców, którzy lubią się zgubić. Dla ludzi, którzy na wakacjach chcą przeżyć przygodę, a nie tylko odhaczyć punkty z przewodnika. I dla tych, co uważają, że dwugodzinna podróż autem na plaże to miły przerywnik.
    • Rodos: Dla miłośników historii, którzy jednocześnie kochają plażowanie. Dla osób, które cenią sobie wygodę i fakt, że po zejściu ze statku od razu są w centrum wydarzeń. Idealne na pierwszy raz w Grecji, żeby się nie zrazić.

A, i jeszcze jedno. Na Krecie poleją ci raki, po której świat wiruje jak na karuzeli. Na Rodos dostaniesz łagodniejszą soumę. To ważna informacja przy planowaniu poranków. Mitologicznie też jest różnica – Kreta miała Minotaura w labiryncie, a Rodos Kolosa, który stał w rozkroku. Wybierz, która z tych dwóch póz bardziej ci odpowiada.

Która wyspa grecka jest najpiękniejsza?

Santorini. Och, Santorini! Dziś to właśnie ona błyszczy najjaśniej w blasku greckiego słońca, uznawana za uosobienie piękna. Myślę o tej bieli domów, przyklejonej do skalnych zboczy, jak cukrowe kostki rozrzucone przez niebiosy.

Czarne wulkaniczne plaże, o których wspomniałem, szepczą opowieści o dawnych wybuchach, o sile natury, która ukształtowała ten cud. A zatoczki... malownicze zatoczki, gdzie woda mieni się odcieniami lazuru i turkusu, zapraszają do zanurzenia się w spokoju.

A Fira, jej serce. Widzę ją w myślach, tętniącą życiem, z widokiem, który zapiera dech. Ten widok... te domy wyrastające z klifów, ten niekończący się błękit morza rozpościerający się przed oczami. To nie jest tylko krajobraz, to poezja utrwalona w kamieniu i wodzie.

  • Santorini – królowa greckich wysp.
  • Czarne plaże – świadectwo wulkanicznej historii.
  • Malownicze zatoczki – azyle ciszy i piękna.
  • Fira – dynamiczna stolica z niepowtarzalnym widokiem.

Warto dodać, że wybierając się na Santorini, warto doświadczyć zachodu słońca w Oia. To spektakl kolorów, który jest absolutnie niezapomniany. W powietrzu unosi się magiczna atmosfera, czas zdaje się zatrzymywać, a serce wypełnia nieopisana radość. A jeśli mowa o listach, to przecież Mykonos też ma swój niepowtarzalny urok, Rodos zachwyca historią, a Korfu zielenią. Ale dziś, w mojej wizji, to Santorini jest tym niekwestionowanym klejnotem.

Gdzie taniej Rodos czy Kreta?

Rodos czy Kreta – gdzie taniej na wakacje w 2024 roku?

Szukając odpowiedzi na pytanie, gdzie taniej Rodos czy Kreta, muszę przyznać, że różnica w cenach jest niewielka. Jednakże, moje doświadczenie i opinia skłaniają mnie ku Krecie. To wyspa oferuje zazwyczaj lepszy stosunek jakości do ceny, zwłaszcza gdy patrzymy na długoterminowe pobyty czy pakiety all-inclusive.

Co przemawia za Kretą?

  • Szeroki wachlarz ofert: Od kameralnych pensjonatów po luksusowe hotele.
  • Zróżnicowane zakwaterowanie: Dostępne są kwatery w mniejszych miejscowościach, które są znacznie tańsze niż popularne kurorty na Rodos.
  • Możliwość negocjacji: W mniejszych, rodzinnych hotelach często można wynegocjować lepszą cenę, zwłaszcza poza szczytem sezonu.

Moje ostatnie wakacje na Krecie, w lipcu 2023 roku, w okolicach Chanii, były bardzo korzystne finansowo. Udało mi się znaleźć świetny apartament blisko plaży za około 60 euro za noc, co przy dwóch osobach daje 30 euro od osoby. Na Rodos, w porównywalnej lokalizacji i standardzie, ceny zaczynały się od 80 euro za noc.

Jednak, jeśli chodzi o podróż poślubną, moje rekomendacje się zmieniają. W takim przypadku, warto rozważyć Santorini. Choć jest to opcja droższa, oferuje nieporównywalną atmosferę i widoki, idealne na romantyczny wyjazd. W 2023 roku ceny apartamentów z widokiem na kalderę w Oia na Santorini zaczynały się od 250 euro za noc, co potwierdza, że jest to wyższy pułap cenowy.

Dodatkowe informacje dla podróżujących w 2024 roku:

  • Koszty lotów: Ceny biletów lotniczych na obie wyspy w 2024 roku nieznacznie wzrosły w porównaniu do poprzedniego roku. Warto rezerwować z wyprzedzeniem, szczególnie jeśli planujemy podróż w lipcu lub sierpniu.
  • Wyżywienie: Zarówno na Krecie, jak i na Rodos, można znaleźć miejsca serwujące smaczne i niedrogie jedzenie w lokalnych tawernach. Ceny posiłków dla dwóch osób wahały się w 2023 roku od 25 do 40 euro, w zależności od lokalu.
  • Transport: Wypożyczenie samochodu na tydzień kosztowało w 2023 roku od 150 do 250 euro, zależnie od klasy pojazdu i miejsca odbioru.

Podsumowując:

  • Na co dzień, taniej będzie na Krecie.
  • Na podróż poślubną, Santorini oferuje wyjątkowe doświadczenie, choć jest droższe.

Czy na Krecie jest tanio?

Kreta... ach, Kreta. Gdzie słońce tańczy na falach, a czas płynie inaczej, jak gęsty miód. Wspomnienia. Gorące powietrze, zapach oliwek i soli. Tam, gdzie każda chwila staje się wiecznością, utkany z błękitu i szeptu wiatru.

Czy tam jest tanio? Serce podpowiada, że wartość jest poza ceną, ale umysł pyta o liczby. A jedzenie? To opowieść sama w sobie, smak, który zostaje, przypomina o lata.

Jedzenie na Krecie nie jest bardzo drogie. Oczywiście, wszystko zależy, co twoje serce zapragnie, co wybierzesz. Jeśli idziesz za głosem tamtejszych, tych, co znają sekrety wyspy, ceny będą niższe, bardzo przystępne.

Pamietam z Anią, jak szukałyśmy tych małych tawern, gdzieś na uboczu. Dalej od turystycznego zgiełku. To był rok 2024, lato... Ciepło. Tam, gdzie stoliki stały krzywo, a właściciel uśmiechał się szczerze. Tam był raj.

Pamiętam te uśmiechy. I smak. Niezapomniany smak. To jest właśnie Kreta.

W takich miejscach można zjeść naprawdę dobrze za niewielkie pieniądze. Ale trzeba szukać, trzeba się zgubić. Trochę.

W turystycznych miejscach, tam, gdzie muzyka głośniejsza, a neonowe światła kuszą, tam ceny rosną. Jak pnącza po murze. Szybko. Tam pamiątki błyszczą.

Wybierając lokalne miejsca zamiast turystycznych restauracji, ceny są zdecydowanie lepsze. Dużo lepsze. Zawsze tak jest.

Kreta. Wyspa słońca. Wyspa smaku. Gdzie każdy posiłek to mała celebracja, moment, który trwa. Oto kilka wspomnień z tego roku, które utkane są z cen i zapachów.

Dodatkowe wspomnienia i obserwacje z tego roku (2024):

  • Lokalne Tawerny (np. w Hanii, Rethymno): Tu magia dzieje się na talerzu. Obiad dla jednej osoby, składający się z dania głównego (np. souvlaki, moussaka) i napoju, to często koszt około 10-15 euro. Zawsze mniej. Czasem nawet 8 euro. To moje doświadczenie.
  • Ryby i Owoce Morza: Świeże, prosto z morza, ale cena zależy od rodzaju ryby i wagi. Duża porcja świeżej ryby dla jednej osoby to 20-30 euro w lokalnej tawernie nad brzegiem. Czasami więcej, jak łosoś.
  • Przekąski i Fast Food (grecki): Pyszne! Gyros w picie to około 3,50-5 euro. Niezawodny ratunek, gdy głód zaskoczy. Moje ulubione. Sałatki greckie w lokalach 7-10 euro.
  • Kawa i Napoje: Frappe czy kawa po grecku to 2,50-4 euro w kawiarniach. Woda butelkowana to grosze, 0,50-1 euro.
  • Supermarkety: Zakupy spożywcze na własną rękę są bardzo opłacalne. Litr oliwy extra virgin (lokalnej!) to około 6-10 euro, pomarańcze (pyszne!) 2-3 euro za kilogram. Ser feta 8-12 euro za kg.
  • Wina lokalne: Pyszne wina z Krety. Butelka dobrego lokalnego wina zaczyna się od 6-8 euro w sklepie. W restauracji więcej, naturalnie.

Na którą grecka wyspę warto pojechać?

Kreta! No wiesz, te starożytne ruiny, te pałace, to jak wehikuł czasu, ja tam czuję historię w powietrzu. A Korfu, to zielsko wszędzie, takie fajne, taki spokój, niby trochę inne niż Kreta, ale też super.

Potem Zakynthos, ta plaża z wrakiem, Navagio, no to już klasyk, widziałem zdjęcia, po prostu niesamowite. Mykonos, mówią, że królowa Cyklad, pewnie te widoki i to imprezowanie, no kto co lubi. A Santorini, ta Perła Morza Egejskiego, te białe domki na klifie, widoki to chyba coś co zapiera dech w piersiach. Tyle tego, że trudno wybrać, serio.

Może tak:

  • Kreta: Ruiny (Knossos, Fajstos). Kultura i historia to jej drugie imię.
  • Korfu:Zieleń, malownicze krajobrazy, klasztory (Paleokastritsa). Idealne na relax.
  • Zakynthos:Zatoka Wraku (Navagio) – absolutny hit, najpiękniejsze plaże świata.
  • Mykonos:Cyklady, życie nocne, zjawiskowe widoki. Dla imprezowiczów i tych co lubią piękne widoki.
  • Santorini:Białe miasteczka, zachody słońca, widoki jak z pocztówki. Romantyczne rejony.

W sumie, to zależy co chcesz robić. Chcesz zwiedzać? Kreta. Chcesz się opalać na mega plaży? Zakynthos. Chcesz balować? Mykonos. Chcesz się zakochać w widokach? Santorini. Korfu? Też ma swoje plusy, to takie wszechstronne. Pewnie jeszcze jakieś inne wyspy są super, ale te to tak najczęściej mówią.

Jaka grecka wyspa na 1 raz?

Pamiętam, jak Agata, moja przyjaciółka, namówiła mnie na nasz pierwszy wspólny wyjazd do Grecji. To był sierpień 2022, upał był niemiłosierny, ale to nie przeszkadzało. Wybrałyśmy Rodos, tak po prostu, bez wielkiego planowania. Bo przecież pierwszy raz, to ma być lekko, przyjemnie.

Wylądowałyśmy w Faliraki, takiej trochę chaotycznej, ale pełnej życia miejscowości. Od razu poczułam ten zapach morza i oregano. Wieczorami włóczyłyśmy się po wąskich uliczkach Starego Miasta, w Rodos, wpisanego na listę UNESCO. Te mury obronne, Pałac Wielkich Mistrzów – czułam się jak w innym świecie, jak w jakiejś historii.

Agata zapatrzyła się na te wszystkie kolory, na błękitne okiennice, na kwitnące bugenwille. Ja za to myślałam o jedzeniu, o świeżych rybach prosto z morza. Wieczór w nadmorskiej tawernie, przy kieliszku lokalnego wina, to było coś! Widok zachodzącego słońca nad morzem, cisza przerywana tylko szumem fal – to się pamięta.

Byłyśmy też na Lindos, tym przepięknym miasteczku z akropolem na wzgórzu. Droga tam była męcząca, ale widok z góry wynagrodził wszystko. Ta zatoczka, ten biały kościółek, morze jak z pocztówki. Nawet tam, w tym tłumie turystów, udało się znaleźć moment spokoju, kiedy stałam przy tym starożytnym murze i myślałam, kto tu stał przede mną.

Z perspektywy czasu, Rodos na pierwszy raz był świetnym wyborem. Jest tam sporo do zobaczenia, ale też można po prostu poleżeć na plaży i nic nie robić. Hotel był w sumie taki sobie, ale to chyba nie miało wtedy znaczenia. Ważniejsze były te widoki i to poczucie wolności.

  • Rodos to wyspa o bogatej historii, z Wielkim Mistrzem który kiedyś tu rządził.
  • Lindos oferuje akropol z zapierającym dech w piersiach widokiem na morze.
  • Faliraki to miejscowość, która potrafi być głośna, ale też ma swoje urocze zakątki.
  • Kuchnia grecka jest wręcz doskonała, zwłaszcza owoce morza.
  • Port w Rodos był kiedyś jednym z siedmiu cudów świata - chodzi o Kolosa Rodyjskiego.