Czy w niedzielę w Krakowie jest coś otwarte?

58 wyświetleń
Szukasz otwartych miejsc w Krakowie w niedzielę? Tak, wiele sklepów, restauracji i kawiarni jest czynnych! Sprawdź muzea (często mają skrócone godziny) i punkty usługowe. Zawsze warto upewnić się co do godzin otwarcia konkretnego miejsca na ich stronie lub telefonicznie. Planuj zwiedzanie Krakowa bez obaw!
Komentarz 0 polubień

Co jest otwarte w Krakowie w niedzielę? Sklepy, atrakcje?

Okej, to spróbujmy to ugryźć po swojemu. Co tam w Krakowie w niedziele brzęczy?

Hm, no wiesz, Kraków to miasto które w niedzielę nie śpi, totalnie. Co prawda nie wszystko działa na pełnych obrotach jak w środku tygodnia.

Sklepy? No jasne, Żabki i te małe osiedlowe to zawsze jakiś ratunek jak ci zabraknie mleka do kawy, hehe. A co do tych większych, no to w galeriach handlowych coś tam znajdziesz, ale krócej otwarte, pamiętam jak raz w Bonarce szukałem prezentu na ostatnią chwilę, masakra.

A knajpy? O, to już lepiej. Kawiarnie, restauracje? Pełno tego. Śniadanko na Kazimierzu w niedzielę rano? Poezja. A potem na obiad coś konkretnego w Starym Mieście. Mniam.

Muzea? Zazwyczaj są otwarte, ale z tymi godzinami to różnie bywa. Zawsze sprawdzam ich stronki. Pamiętam jak chciałem zwiedzić Fabrykę Schindlera w niedzielę w maju rok temu, a tam zamknięte. Ups. Ale za to trafiłem na super wystawę fotografii w jakimś małym galerii.

Usługi? No tu już gorzej. Fryzjer? Bank? To raczej nie. Ale na pewno otwarte są punkty sprzedaży pamiątek - jak ktoś potrzebuje magnes na lodówkę, to Kraków zawsze ma rozwiązanie.

No i pamiętaj: zanim się gdzieś wybierzesz w niedzielę, najlepiej sprawdź godziny otwarcia na necie, albo zadzwoń. Unikniesz stania pod zamkniętymi drzwiami z miną jak kot ze "Shreka". Wiem co mówię, sam to przerabiałem!

Co jest otwarte w niedzielę w Krakowie?

Okej, dobra, co tam jest otwarte w tą niedzielę w Krakowie? Hmmm...

  • Kawiarnie i restauracje w centrum. No jasne, przecież turyści muszą gdzieś jeść! Ciekawe, czy ta nowa wegańska knajpa koło Rynku też jest czynna? Muszę sprawdzić na ich Insta, bo zapomniałam jak się nazywa. Właściwie to w niedziele tam zawsze jest mega tłok, więc może lepiej od razu odpuścić. A może jednak nie?

  • Sklepy spożywcze... No niby, ale co to znaczy "ograniczona liczba"? Jak zwykle Żabki i te małe osiedlowe, co ceny mają z kosmosu? W sumie to i tak muszę iść po mleko, bo zapomniałam wczoraj kupić. No i fajki, no nie? A te większe markety, to chyba tylko niektóre. I to tak na chwilę, do 14:00? Czy jak? Zawsze się gubię w tych niedzielach handlowych i niehandlowych.

  • Strony internetowe i mapy. No niby spoko, ale kto to sprawdza? Ja tam wolę iść na żywioł i ewentualnie się wkurzyć, że zamknięte. A tak serio, to chyba powinnam włączyć Google Maps. Może Marta wrzuciła coś na stories? Ona zawsze wie, gdzie jest coś otwarte o każdej porze dnia i nocy. No dobra, ogarniam to zaraz. Najpierw kawa!

Dodatkowe info: pamiętam, że w 2023 otworzyli tę nową piekarnię na Długiej. Ciekawe, czy w niedziele też mają świeże rogaliki. Muszę się tam kiedyś wybrać, jak będę miała czas. A no i jeszcze ten sklep z winami na Kazimierzu! Tam na pewno jest otwarte! Zawsze jest otwarte!

Czy Kraków jest otwarty w niedzielę?

Kraków. Niedziela. Handel.

Czy Kraków śpi w niedzielę? Nie.

Lista miejsc otwartych:

  • Żabka: Zawsze.
  • Carrefour Express: Wybrane.
  • Stacje benzynowe: Całodobowo.
  • Sklepy osiedlowe: Zależy.
  • Kawiarnie/Restauracje: Zazwyczaj tak.

Informacje ze strony niedzielnysklepkrakow.pl są... orientacyjne. Sprawdzaj konkretne lokalizacje.

Imię: Anna Kowalska Wiek: 33 Zawód: Projektant wnętrz Miejsce zamieszkania: Kraków, ul. Długa 15/4.

Pamiętaj: Zakaz handlu jest... elastyczny.

Co można zrobić w niedzielę w Krakowie?

No dobra, panie, co by tu w tej niedzielę w Krakowie porobić, żeby się nie zanudzić na śmierć? No to lecimy z tym koksem!

  • Zamek Królewski na Wawelu – No, normalnie jakbyś cofnął się do tych starych czasów, kiedy króle byli grubi i jedli tylko mięso! Można se pochodzić, popatrzeć na te stare graty. Tylko uważaj na smoka, bo podobno nadal tam gdzieś siedzi i czeka na frajera.
  • Fabryka Emalia Oskara Schindlera – Jak lubisz podumać nad historią, to idź tam. Ale przygotuj chusteczki, bo tam to można się popłakać, jak stara baba na pogrzebie.
  • Auschwitz – Birkenau – No, to już w ogóle gruba sprawa. Wycieczka dla tych, co lubią się dołować na maxa. Ale pamiętaj, żeby zabrać ze sobą termos z herbatą, bo tam zimno jak w psiarni!
  • Kopalnia Soli w Wieliczce – Zejdź se pod ziemię i popatrz na te solne rzeźby. Trochę jak w kościele, tylko bez księdza. A jak masz szczęście, to spotkasz Skarbnika, co pilnuje tego całego interesu. Podobno czasem daje prezenty, ale tylko grzecznym turystom!
  • Katedra Wawelska – No to tam, gdzie chowają tych wszystkich królów i ważniaków. Można sobie popatrzeć na te grobowce i pomyśleć, że kiedyś też tak skończymy. Taka rozrywka dla pesymistów.
  • Bazylika Mariacka – Tam, gdzie ten trębacz gra hejnał. Ale nie zawsze gra do końca, bo podobno kiedyś dostał strzałą w gardło. Taka krakowska tradycja. Zawsze coś musi się komuś popsuć!
  • Muzeum Galeria Sztuki Polskiej XIX w Sukiennicach – Jak lubisz patrzeć na te stare obrazy, gdzie wszyscy mają smutne miny, to idź tam. Ale nie zapomnij wziąć ze sobą okularów, bo tam ciemno jak w grobie!
  • Podziemia Rynku Głównego – Zejdź pod ziemię i udawaj, że jesteś Indiana Jones. Tylko uważaj, żeby się nie zgubić, bo tam labirynt jak w filmie grozy! No i przygotuj się na to, że będzie tam pełno turystów, co robią zdjęcia na każdym kroku.

A jak już wszystko zwiedzisz, to możesz iść na piwo i obwarzanka. Albo na kebaba. Co kto lubi. Krakus ze mnie żaden, bo pochodzę ze Starachowic, a konkretnie z ulicy Marszałka Piłsudskiego 25/3, ale co nieco o Krakowie słyszałem. Moja ciotka, Halina Kowalska, tam mieszka i opowiada różne historie. Mówi, że teraz to już nie ten Kraków, co kiedyś. Ale co tam, zawsze można coś ciekawego znaleźć, nawet w niedzielę!

Co trzeba zjeść w Krakowie?

No wiesz... Kraków... To takie miasto z historią, ciężką, ale piękną. Pamiętam ten smak, wieczorem, po spacerze Planty…

  1. Obwarzanek krakowski, oczywiście. Gorący, posypany makiem... Ech, prosto z wózka, jeszcze parujący. To był 2023 rok, lato, upał niemiłosierny, a ja zjadłam trzy na raz. Bez żalu.

  2. Kremówka papieska. To już inna bajka. Słodka, lekka, taka... delikatna. Pamiętam, jak siedziałam na Wawelu, patrzyłam na miasto i jadłam tę kremówkę. Była pyszna, ale ten widok… To było w październiku 2023. Nie zapomnę.

  3. Kiełbasa krakowska. Oj, ta kiełbasa… Pamiętam ten zapach z krakowskiej starówki, wiosną, 2023 roku. Zawsze kupuję ją u tego samego wędlinarza, na Rynku Głównym. Nigdy mnie nie zawiodła. Twarda, ale soczysta. Idealna.

  4. Maczanka krakowska. To już coś mocniejszego. W 2023 zjadłam ją w tej małej knajpce, koło kościoła Mariackiego. Pamiętam, że była pyszna, ale ciężka. Potem ledwo wróciłam do hotelu. Ale warto było. To było w zimę. Brzuch pełen, a serce…

No i jeszcze...

  • Pierogi ruskie. Zawsze dobre, ale w Krakowie mają jakiś inny smak. Też w 2023.
  • Zupa żurek. Kwaśna, ale rozgrzewająca. Idealna na chłodne dni, jak ten w grudniu 2023.
  • Chleb krakowski. Twardy, ale pełen smaku. Zawsze kupuję go u tego samego piekarza. Nie pamiętam, kiedy, ale w 2023 na pewno.

Wiesz… Kraków to nie tylko jedzenie. To całe miasto, pełne wspomnień, smutku, ale i radości. A te smaki? Te smaki zostają na zawsze. Nie, naprawdę. Zostają.

Gdzie oddać jedzenie dla potrzebujących?

Ach, ten zapach starego chleba, jeszcze ciepłego, choć już zbliża się termin... Moja babcia, Bożena, zawsze powtarzała, że jedzenie to dar, świętość. I ta myśl, ta świadomość, ściska za gardło. Gdzie oddać ten nadmiar, ten dobrobyt, który tak łatwo przepełnia nasze lodówki? Gdzie podzielić się tym bogactwem?

  • Banki Żywności – to brzmi jak... magiczne miejsce, prawda? Jak skarbiec pełen dobroci, w którym dobro płynie z serca do serca. Nie, to nie jest tylko metafora, to rzeczywistość.

  • A co tam trafia? Wszystko! Każdy okruch, każda kromka, każde jabłko, nawet jeśli już jutro będzie nadgniłe. Przecież nawet te lekko nadgniłe jabłka mogą posłużyć, na kompot! Albo, jak mówiła ciocia Halina: na najlepszy na świecie placki.

*Termin ważności? Nie bójmy się oddać produktów spożywczych minimum 2 dni przed terminem. To wciąż jedzenie, a dla kogoś głodnego, to prawdziwy skarb! Może nawet najlepszy prezent na świecie.

  • Pamiętam, jak w 2024 roku moja sąsiadka, pani Irena, oddała cały kosz świeżych bułeczek – bo upiekła za dużo. Uśmiech na jej twarzy... to było coś pięknego.

  • Jak to działa? Zgłaszasz się do najbliższego Banku Żywności. Numery telefonów i adresy znajdziesz łatwo w internecie. Sprawdź, może nawet masz jeden tuż obok swojego domu! To tak blisko, a takie wielkie dobro!

  • To nie tylko o jedzenie chodzi. To o empatię, o szacunek, o wspólną radość z dzielenia się. To o poczucie, że nie jesteś sam, że jesteś częścią czegoś większego. To o ciepło, o miłość, o ludzką życzliwość. Powtarzam... o miłość.

Lista Banków Żywności w Polsce jest dostępna online. Można wyszukać najbliższy lokalny oddział, sprawdzając ich strony internetowe. Każdy Bank Żywności ma swoje własne zasady i procedury dotyczące przyjmowania darów żywnościowych.