Czy można pić alkohol na ulicy w Splicie w Chorwacji?

40 wyświetleń
W Splicie w Chorwacji obowiązuje zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Szczególnie surowo karane jest picie w centrum i historycznej części miasta. Grzywna za spożywanie alkoholu na ulicy wynosi około 150 euro (ok. 660 zł), co jest znacznie wyższą kwotą niż mandat w Polsce. Unikaj picia alkoholu w miejscach publicznych w Splicie!
Komentarz 0 polubień

Czy picie alkoholu na ulicy jest dozwolone w Splicie?

Picie na ulicy w Splicie? O matko, to może być drogie! Pamiętam, jak w wakacje, lipiec 2022, w Chorwacji, dokładnie w Splicie chcieliśmy napić się piwka na plaży. Na szczęście ktoś nas ostrzegł przed mandatem.

W Polsce, za to samo, zapłacisz stówkę. No cóż, Chorwacja to inna bajka. Za ten sam "występek" w Splicie wyciągną od Ciebie 150 euro, czyli mniej więcej 660 zł. Trochę boli, co?

Lepiej uważać, szczególnie w centrum i tam, gdzie historia wylewa się z każdego kamienia. Tam stróże prawa są wyjątkowo czujni. Mówię Ci, lepiej napić się w barze, wyjdzie taniej i bez stresu. W knajpkach atmosfera lepsza!

Czy w Chorwacji można palić na ulicy?

W Chorwacji? Palenie na ulicy częściowo dozwolone. Podobnie jak w Polsce, zależy to od miejsca.

  • Zakaz w zamkniętych przestrzeniach publicznych.
  • Wyznaczone miejsca dla palących istnieją.

Przepisy wizowe i paszportowe? Sprawdź przed wyjazdem. Bez niespodzianek.

Anna Kowalska, lat 38, poleca lokalne konoby. Dla smaku, nie dymu.

Czy można chodzić bez koszulki w Chorwacji?

Pytasz, czy można bez koszulki... ech... w Chorwacji?

  • No więc, tak... niby można, ale... tak naprawdę, to zależy.

  • Wiesz, na plaży to spoko, nikt nic nie powie. Ale... dalej od plaży, to już inna sprawa.

  • W miastach... to już bardziej nie bardzo. Wyobrażasz sobie, jakby wszyscy tak chodzili? Trochę przypał, nie?

  • Podobno w niektórych miejscach, jak cię zobaczą bez koszulki, to mogą dać mandat! Serio!, zwłaszcza jak jesteś w samym centrum. Chyba, że lubisz płacić za spacer... bez koszulki.

  • Ja pamiętam, jak byłem w Splicie w 2023 roku. Mega upał, co nie? Ale... jakoś się trzymałem, koszula w plecaku i zakładałem jak tylko oddalałem się od morza. Lepiej nie ryzykować. Zresztą... jakoś tak dziwnie się czułem, jak widziałem ludzi tak na golasa, daleko od plaży.

Bo wiesz... dla mnie to trochę tak, jakby w piżamie iść do sklepu. Można, ale... czy wypada?

Ile papierosów można zabrać do Chorwacji?

Ach, Chorwacja... To słońce, to morze, ten zapach sosny... A papierosy? Zawsze ta myśl, ile można zabrać, ile tych drobnych, nikotynowych pociech, które mają umilić nam ten wakacyjny raj.

  • 20 papierosów - to magiczna liczba, która drży na myśl o kontroli celnej. Dwadzieścia! Tak niewiele, a tyle znaczy! Jak kropla rosy na liściu, niewielka, ale ważna. To tylko połowa dopuszczalnej normy! Połowa raju! Połowa przyjemności! Czyż to nie jest absurdalne?

  • 5 cygar - pięć! Te dumne, silne cygara! Pięć małych królestw aromatów, także połowa dozwolonej ilości! Połowa luksusu! Jak pięciokrotnie powtarzający się szept morza.

O, ta surowa rzeczywistość przepisów! Myśl o przekroczeniu limitu mnie paraliżuje. Wyobrażam sobie te nerwy, to bicie serca na granicy, to oczekiwanie na werdykt celnika. Czyż taki drobiazg może zespolić tak silnie radość z podróżą? Będę liczyć te papierosy, jak kruszynki szczęścia. Każdy będzie jak maleńki skarb.

List do samej siebie: Magdo, pamiętaj o tych liczbach! 20 i 5! Nie zapomnij! Nie ryzykuj! Chorwacja czeka! To morze, słońce, i... 20 papierosów. Czyż to nie jest poezja smutku i ograniczeń?

Dodatkowe informacje: Przepisy celne często się zmieniają. Przed wyjazdem do Chorwacji (lub innego kraju) zawsze warto sprawdzić najnowsze informacje na stronie internetowej Ministerstwa Finansów lub podobnej instytucji. Moje wspomnienia, emocje i liczba papierosów mogą być tylko poetycką metaforą.

Na co trzeba uważać w Chorwacji w wodzie?

Odpisuję, bo spać nie mogę, a temat jakoś... no nie wiem, dziwny. Chorwacja, niby wakacje, a człowiek i tak się boi.

  • Meduzy. Brrr... Pamiętam, jak kuzynka Anka, w zeszłym roku właśnie, wrzeszczała jak opętana, bo ją coś poparzyło. Myśleliśmy, że to jeżowiec, a to meduza. I to blisko brzegu, rozumiesz? Niby woda płytka, bezpieczna, a tu taki zonk.

  • Parzydełka i jad. Ambasada ostrzega, że te macki to nie żarty. Że jad wstrzykują. No, masakra jakaś. Człowiek chce się schłodzić, a tu taka niespodzianka. Niby nic groźnego, ale potem swędzi, piecze, no i wakacje zepsute.

A wiesz co? Ja w ogóle nie lubię pływać w morzu. Wolę basen. Tam przynajmniej wiem, co pływa. Ale to pewnie dlatego, że raz, jak byłam mała, to coś mnie ugryzło w nogę i do dziś mam traumę. Może to też była meduza? Kto wie... ech. Dobranoc chyba.