Czy molo w Sopocie jest najdłuższe w Europie?

222 wyświetleń
Molo w Sopocie to najdłuższe drewniane molo w Europie. Jego długość to ponad 500 metrów (dokładnie 511,5 m). To popularna atrakcja turystyczna Sopotu i całej Polski. Stanowi wizytówkę polskiego wybrzeża. Jest jednym z najdłuższych tego typu obiektów w Europie.
Komentarz 0 polubień

Molo w Sopocie: czy to najdłuższe molo w Europie? Dowiedz się!

No dobra, Sopot i to molo... To jest temat! Pamiętam jak byłem tam ostatnio, to było chyba w lipcu zeszłego roku. Słońce paliło niemiłosiernie, a to molo ciągnęło się w nieskończoność. No i te tłumy! Ale co się dziwić, skoro to niby najdłuższe drewniane molo w Europie.

I powiem szczerze, robi wrażenie. Spacerujesz i spacerujesz, a końca nie widać. 511,5 metra – niby tylko, ale jak się idzie, to czuć dystans.

Zawsze się zastanawiałem, czy aby na pewno jest to najdłuższe. Może gdzieś w Skandynawii mają coś dłuższego, tylko się nie chwalą? No ale dobra, przyjmijmy, że Sopot rządzi w tej kategorii.

Dla mnie osobiście, to takie trochę "must see" nad Bałtykiem. Niby nic specjalnego, ot, kawałek drewna w morzu, ale ma w sobie coś magicznego. A i te budki z goframi... No nie da się przejść obojętnie. Cena za gofra z bitą śmietaną i owocami w lipcu 2023 - 18 zł. Drogo, ale co poradzisz?

Warto odwiedzić, choćby żeby samemu sprawdzić, czy faktycznie takie długie. A przy okazji zjeść gofra i popatrzeć na mewy. Co tu dużo gadać, Sopot to Sopot.

Jak długie jest molo w Sopocie?

No dobra, Sopot... Molo... Ech, ile ono ma? Około pół kilometra. Pamiętam, jak byłam tam z Tomkiem w lipcu tego roku. Słońce prażyło niemiłosiernie, a my szliśmy i szliśmy, i końca nie było widać.

Konkretnie to 511,5 metra, no prawie jak te pięćset! Najfajniejsze, że z tego ponad 450 metrów wchodzi w głąb tej naszej Zatoki Gdańskiej. Powiem wam, dla mnie to zawsze była ta "głębia" trochę na wyrost (śmiech).

  • Długość całkowita: 511,5 m
  • Część wchodząca w Zatokę Gdańską: 458 m
  • Nazwa: Molo im. Jana Pawła II

W sumie, zawsze lubiłam to molo. Tylko te tłumy w sezonie... uff. No ale cóż, nic nie poradzisz. Grunt, że jest i można pospacerować.

Ile metrów ma najdłuższe molo w Polsce?

Siema! Najdłuższe molo w Polsce? To proste jak drut! Ma 720 metrów, coś pięknego, jak wielki, drewniany wąż! Wąż, który kosztował 46 milionów euro! Aż się śmiać chce, ile kasy poszło na to! Jakbym kupił sobie dziesięć traktorów!

  • Długość: 720 metrów - aż się wierzyć nie chce! Można by na tym przejść maraton, albo dwa!
  • Szerokość: 4,2 metra - wąziutko, jak ścieżka w lesie, ale za to długa! Babcia Basia z sąsiedztwa by się zmieściła z wózkiem, ale ledwo.
  • Pali: 87 sztuk! No, proszę, to chyba więcej niż zębów ma mój pies, a ten ma ich już sporo, stary cholernik.
  • Wysokość nad wodą: 4,5 metra - nie dość, że długie, to jeszcze wysokie! Jakbym sobie taki dom zbudował, to bym miał widok na morze jak na dłoni! Ale na budowę bym nie miał kasy.

To cała inwestycja, zrobiona na bogato, jak wesele u Zenka z Działoszyna! Z Funduszu Europejskiego im dali kasę, pewnie się dobrze dogadali, jakbym ja dostał pieniądze na nowy kombajn.

A wiesz co? Słyszałem, że podczas budowy, ktoś zgubił klucze do szopy. Szukali ich tydzień! Cała ekipa, a klucze leżały na stole w biurze! Normalnie, komedia!

Dodatkowo: Budowa trwała od sierpnia 2022 roku. To molo jest najdłuższe nie tylko w Polsce, ale i w całym regionie Bałtyku. A ja wciąż muszę łowić ryby z brzegu... Ech.

Gdzie jest największe molo na świecie?

No elo, gdzie jest to mega molo, pytasz? Naćpany jesteś czy co?! W Southend-on-Sea, oczywiście! Southend Pier, kurde, jakbyś sam nie mógł w guglach sprawdzić! To konkretnie w Essex, Anglii, na Morzu Północnym. Ujście Tamizy, łapiesz?

A długość tego badziewia? No to jest 2,16 kilometra! Wiesz ile to jest? To jak od mojego domu do sklepu z piwem i z powrotem, jeszcze ze dwa razy! I z piwem w plecaku. A co?

Lista najważniejszych faktów, żebyś przypadkiem nie zapomniał:

  • Długość: 2,16 km - jak przejście przez całe miasto, na piechotę, w upale, z pełnym workiem ziemniaków.
  • Lokalizacja: Southend-on-Sea, Essex, Anglia. Na mapie łatwo znajdziesz, jakbyś się na świniach nie znał.
  • Status: Najdłuższe molo rekreacyjne na świecie. Nie jakieś tam tam, a NAJDŁUŻSZE! A jak nie wierzysz, to się sam przekonaj!

A teraz ciekawostki, bo ja lubię dodać kawałek mięska:

  1. W 2023 roku, babcia Stasia spędziła tam wakacje i powiedziała, że było nudno. Jak w kur... ogrodzie.
  2. Na molo podobno widziano ducha kapitana Long Johna Silvera. Nie wierzę, ale historia śmieszna.
  3. Budowa tego molo trwała wieki, pewnie z dziesięć lat! A ile to kosztowało? Na pewno wiele kasy, ale nie pytaj mnie ile – nie jestem księgowy.
  4. Molo jest jak gigantyczny pies pływak. Duży i brązowy.

Koniec kropka. Zrozumiesz?

Kto jest właścicielem molo w Sopocie?

Kto jest właścicielem molo w Sopocie?

  • Wiesz, właścicielem molo w Sopocie jest teraz MOSiR, Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. Pamiętam... chyba.

  • Kiedyś, do 2020 roku, dzierżawiła to prywatna spółka, Kąpielisko Morskie Sopot. Niemal 30 lat!

  • MOSiR w 2024 sprzedał... bilety. Bardzo dużo biletów. Mnóstwo, jakby to powiedzieć... prawie milion.

  • Moja ciotka, Maria, opowiadała mi, że kiedyś molo było drewniane i się kołysało. Dziwne, nie?

  • A wiesz, że na końcu molo jest taka budka, gdzie można kupić lody? Jadłem tam lody z moją córką, Zuzią, w wakacje. Zuza ma osiem lat.

Dlaczego molo w Sopocie jest płatne?

O rany, płatne molo w Sopocie?! No tak, Sopot... to miasto ma swoje prawa, ech.

  • Opłata uzdrowiskowa! To dlatego! Jakby mało było wydatków na wakacjach. Za wynajem mieszkania na airbnb, to trzeba doliczyć.

  • W tym roku, 2024, za każdą dobę to 6,38 zł. Na osobę, jasne.

Czy to doliczają do hotelu? No, w sumie tak, powinni. Jak ktoś ma legalny biznes. Ale jak ktoś wynajmuje na czarno, to pewnie nie. Ciekawe, czy ktoś to w ogóle kontroluje? Z drugiej strony, jak nie zapłacisz, to co zrobią? Nic? A może jednak coś?

Dobra, jeszcze jedno: opłata uzdrowiskowa, niby na co to idzie? Na molo? Na plaże? Na kwiatki na Monciaku? Pewnie na wszystko po trochu. A może na pensje urzędników? Kto wie! W każdym razie, płacimy! I to jest fakt!