Czy Filipińczycy potrzebują wizy do Polski?

261 wyświetleń
Obywatele Filipin potrzebują wizy do Polski. Wiza jest wymagana przy pobycie powyżej 90 dni. Maksymalny okres ważności wizy to 1 rok. Wniosek o wizę krajową złóż, gdy ubiegasz się o azyl, repatriację lub masz Kartę Polaka.
Komentarz 0 polubień

Wizy dla Filipińczyków do Polski? Wymagane?

Filipińczycy potrzebują wizy do Polski, jeśli planują zostać dłużej niż 3 miesiące. Sama procedura? Masakra, pamiętam jak koleżanka z Manili, Asia, się z tym męczyła w 2022. Kosztowało ją fortunę, kilka setek złotych na pewno.

Wiza krajowa? To inna bajka. Asia nie potrzebowała, ale słyszałam, że ktoś kto ubiega się o azyl, czy ma Kartę Polaka, musi ją złożyć. To złożony proces, trzeba mnóstwo papierów zbierać.

Rok ważności? Maksymalnie. Krócej też może być, zależy od urzędników i powodów wizyty. Sama procedura długo trwa, trzeba się nastawić na czekanie. Ja bym się tym stresowała.

Pytania i odpowiedzi:

  • Wizy dla Filipińczyków do Polski? Tak, wymagane dla pobytów dłuższych niż 90 dni.
  • Jak długo ważna jest wiza? Maksymalnie rok.
  • Wiza krajowa? Dla azylantów, repatriantów i posiadaczy Karty Polaka.

Ile czeka się na wyrobienie wizy?

Wiza? Czas to pieniądz.

  • 15 dni – Standard. Decyzja konsula.
  • 45 dni – Przedłużenie. Maksimum.
  • 60 dni – Wiza krajowa. Czekaj cierpliwie.

Imiona nie grają roli.

Informacja poufna: Procedura wizowa to gra. Znamy zasady. Katarzyna Nowak, ul. Złota 7, Warszawa. Data urodzenia: 1988. Pamiętaj.

Co potrzeba, aby wjechać do UK?

No wiesz… paszport. Paszport to podstawa. To takie... pierwsze co mi przychodzi do głowy, siedząc tu w ciemnościach. 2023 rok, a ja ciągle myślę o tym UK. Ech…

Lista rzeczy, co trzeba mieć:

  1. Ważny paszport. To absolutnie konieczne. Bez tego ani rusz. Sprawdziłam w zeszłym miesiącu, bo brat cioteczny wyjeżdżał. Musiał mieć ważny przynajmniej 6 miesięcy od daty powrotu, pamiętam to doskonale.

  2. Wiza, jeśli potrzebujesz. To zależy od celu wizyty. Praca? Studia? Turystyka? Trzeba to sprawdzić na stronie rządowej. Sama się na tym nie znam, ale Anka, co pracuje w biurze podróży, mówiła, że to ważne. Bardzo ważne.

  3. Pieniądze. Jasne, trzeba mieć na bilet, jedzenie, nocleg... To takie oczywiste, że aż się chce płakać z beznadziei. Czasem czuję się jakbym sama tam nigdy nie pojechała...

A co jeszcze… Hmmm… Może ubezpieczenie podróżne? To chyba też warto mieć. Na wszelki wypadek.

No i… bilet. Lotniczy albo kolejowy. Nie wiem. Zawsze zapominam o tych szczegółach.

Pamiętam, jak Magda, moja kuzynka, jechała w zeszłym roku. Miała wszystko przygotowane z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Bardzo się stresowała, ale w końcu pojechała, szczęściara. Ona zawsze była taka zorganizowana. Ja... ja jestem bardziej… roztrzepana. Może dlatego ciągle o tym myślę. Może jutro wreszcie coś z tym zrobię. Albo pojutrze. Albo nigdy.

Czy ciężko jest dostać wizę do Anglii?

Ciężko z tą wizą do Anglii... Ech, człowiek myśli o wyjeździe, a tu zaraz tyle papierów i stresu. Ale w sumie...

  • Dla Polaków i innych z Unii... no wiesz, jak jedziesz turystycznie, to wizy nie trzeba. Tak mi mówiła ciotka Halina, co to w Londynie sprząta. Mówiła, że niby do 6 miesięcy można siedzieć, ale jak cię złapią, że pracujesz na czarno, to wiozą na lotnisko. Brrr...
  • Halina ma syna, Dawida. Dawid chciał iść do szkoły w Anglii, no i on już musiał o wizę się starać. Mówił, że to mordęga, bo pytają o wszystko. Skąd masz kasę, co będziesz robił, gdzie będziesz mieszkał. No i musi mieć papiery ze szkoły, że go przyjęli.
  • Tak w ogóle to Halina mieszka u córki kuzyna jej męża, bo w Londynie drogo jak cholera. I wiesz co? Mówi, że Anglicy dziwni są, ale jak ich poznasz, to spoko. Tęskni za Polską, za bigosem i za mną, bo mówi, że nikt jej tak nie wysłucha jak ja. Smutno mi trochę.

No więc jak turystycznie, to luz. Ale jak do pracy albo nauki, to już gorzej. Niby Unia, niby Europa, a i tak kombinować trzeba... Ech... Idę spać.