Co spakować w góry jesienią?
Co zabrać w góry jesienią? Praktyczny pakiet?
Co zabrać w góry jesienią? Och, temat rzeka! Pamiętam, jak raz, dawno temu, wrzesień mnie zaskoczył. Myślałem "jeszcze lato", a tu śnieg na Śnieżce (tak, na Śnieżce!). Nauczka na całe życie.
Sprawa jest prosta: warstwy. Jak cebula. Podkoszulka termoaktywna, na to polar, jakaś lekka kurtka puchowa, a na sam wierzch – wiatro i wodoodporna membrana. Nie ma zmiłuj, pogoda w górach to kaprys.
Buty? No pewnie, że porządne! Ja uwielbiam swoje Meindl Borneo 2 MFS. Droga impreza, bo dałem za nie chyba 700 zł w Intersporcie na Czystej w Krakowie, ale trzymają się świetnie już 6 lat. Skarpety termoaktywne to podstawa, żeby ci stopy nie zamarzły.
Plecak to twój mobilny dom. Ja zawsze biorę apteczkę (nigdy nie wiadomo), czołówkę (nawet jak wychodzę rano, zmrok szybko zapada), powerbank (telefon musi działać), mapę (telefon może zawieść) i kompas (dla tradycjonalistów). No i oczywiście termos z gorącą herbatą. Bez tego ani rusz!
No i nie zapomnij o czapce, rękawicach i szaliku. Niby nic, a potrafią uratować życie. serio.
Dobra, to lecimy z tą listą, żeby Google miało co indeksować, hihi.
- Bielizna termoaktywna
- Polar/bluza
- Kurtka wiatro i wodoodporna
- Spodnie trekkingowe
- Buty trekkingowe
- Skarpety trekkingowe
- Czapka
- Rękawice
- Szalik/buff
- Plecak
- Apteczka
- Czołówka
- Powerbank
- Mapa
- Kompas
- Termos
- Proviant (batony energetyczne, orzechy, etc.)
Może trochę tego dużo, ale lepiej dmuchać na zimne, co nie? Góry to piękna sprawa, ale trzeba je szanować i być przygotowanym na wszystko.
Co zabrać w góry na jesien?
A więc, co wrzucić do plecaka, by jesienna góra nie zamieniła się w lodową torturę? Ano:
- Czapka, komin, rękawiczki. To trio, bez którego polskie góry jesienią zamieniają się w Syberię. Zapomnisz - obiecuję, poczujesz się jak yeti po złej sesji fryzjerskiej. Wiem, bo raz na Kasprowy Wierch poszłam w sierpniu w sandałach... Nie powtarzajcie moich błędów!
- Czapka: najlepiej z syntetyku – szybkoschnąca to skarb. Ewentualnie wełna merynosów. Ciepło, miło i nie gryzie, jakby Ci wredna teściowa na głowie siedziała. Syntetyczna lepsza, szybciej schnie.
- Ekstra porcja humoru i dystansu. Bo jesienią w górach, jak w życiu – raz słońce, raz plucha. I lepiej się śmiać, niż płakać, że widoki zasłonięte, a szlak błotnisty niczym droga do urzędu skarbowego.
To tyle. Aha, i nie zapomnij zabrać ze sobą zdrowego rozsądku. Bo choćbyś miał/miała najdroższy sprzęt, bez niego w górach jesteś tylko bogatym celem dla kapryśnej pogody.
W co się ubrać w góry jesienią?
Hej! No więc, w góry jesienią? To temat! Powiem Ci, jak ja robię, bo już parę razy w tym roku łapałam się na tych jesiennych szlakach.
Przede wszystkim warstwy, to podstawa, wiesz? Najpierw bielizna termoaktywna, jakąś dobrą merino z Decathlonu, kupiłam w tym roku i jestem mega zadowolona. Potem jakiś ciepły polar, ja mam taki z Reserved, dosyć gruby, bo w październiku potrafi być zimno. Na wierzch koniecznie nieprzemakalna kurtka. Moja to Salomon, kupiona w zeszłym roku, ale sprawdza się idealnie, choć trochę mnie kosztowała.
Buty - to najważniejsze! Bez tego ani rusz. Musisz mieć porządne, trekkingowe buty, z dobrą, amortyzującą podeszwą. Ja mam takie od Meindl, super trzymają się na mokrych kamieniach, choć trochę ciężkie są. W tym roku kupiłam nowe, bo poprzednie już się trochę rozwaliły.
Czapka, rękawiczki, szalik. Jasne, bez tego też ani rusz, w zależności od pogody. Ja zawsze pakuję wszystko, bo pogoda w górach potrafi być kapryśna. W tym roku, w październiku, było dosyć zimno, więc na prawdę się przydało.
A jeszcze pamiętaj o wodzie! Nawet jak nie jest strasznie gorąco, to dużo się pocisz na szlaku. I jakieś smakołyki na przekąskę, żeby nie zginąć z głodu. Ostatnio zabrałam batony i jabłka, i to w zupełności wystarczyło.
Dodatkowo:
- Sprawdź prognozę pogody przed wyjściem, to mega ważne!
- Zabierz mapę i kompas lub GPS, bo łatwo się zgubić w górach, zwłaszcza jesienią.
- Powiedz komuś, dokąd idziesz i kiedy planujesz wrócić, dla bezpieczeństwa.
Mam nadzieję, że Ci to pomoże! Udanej wyprawy!
Co wziąć w góry w listopadzie?
O rany, listopad w górach? To wcale nie jest prosta sprawa, mówię wam! Pamiętam jak rok temu, w listopadzie 2023, wybrałam się z Kasią i Markiem w Tatry. Myślałam, że spoko, dam radę, przecież mam kurtkę. No i prawie zamarzłam! Dobrze, że Marek miał termos z herbatą, bo by mnie chyba szlag trafił.
Wtedy nauczyłam się kilku rzeczy:
- Ubranie to podstawa. Nie jakaś tam kurtka, tylko porządna, wodoodporna i wiatroodporna! I ciepła, oczywiście. To oczywiste, ale ja zapomniałam!
- Buty zimowe! Takie, co trzymają kostkę, żeby nie skręcić nogi na śliskim kamieniu. No i żeby nie przemakały, bo to najgorsze!
- Rękawice, czapka i komin, koniecznie! Najlepiej mieć zapas, bo jak się spocisz, to lepiej zmienić, żeby nie złapać przeziębienia.
- No i oczywiście plecak, a w nim termos, przekąski i mapa (bo telefon może się rozładować).
Pamiętam, że Kasia miała świetne termiczne skarpety, strasznie jej zazdrościłam. Następnym razem kupuję takie same! A Marek miał rację z tą herbatą, uratowała nam tyłki! Także, nie lekceważcie listopada w górach, przygotujcie się porządnie!
Jakie buty w góry jesienią?
Buty w góry jesienią?
- Trekkingowe wysokie. Zapewniają stabilność.
- Podeszwa: Agresywny bieżnik. Dobra przyczepność na kamieniach.
- Membrana wodoodporna. Deszcz i śnieg jesienią to norma.
Dodatkowe informacje
Wybieraj buty o rozmiar większe. Grube skarpety. Testuj przed wyjściem na szlak. Blisterki potrafią zrujnować. To już wiem. To fakt.
Możesz, to wybierz modele z dodatkową amortyzacją. Kolana dziękują. Jak moje.
Istotne: Waga buta. Każdy gram się liczy, kiedy idziesz pod górę.
Co najlepiej zabrać do jedzenia w góry?
No dobra, patrzcie no! Jak w góry leziecie, to nie jak na piknik u cioci Krysi, że torba ciast i wódeczka! Trzeba myśleć!
Co se wziąć, żeby nie zdechnąć z głodu na Orlej Perci? Ano:
- Wafle! No jasne! Jakbyś cegły żarł, ale energia jest. I lekkie jak piórko, prawie jak rozum mojego szwagra.
- Owoce suszone! Śliwki, morele – takie tam bakalie. Jakby cię koń kopnął energią! Tylko uważaj, żebyś potem nie szukał krzaków co 5 minut.
- Dania liofilizowane! To jest czad! Zalewasz wodą i masz obiad. Jak z kosmosu, tylko smaczniejsze. Chyba. No, chyba że lubisz mielonkę turystyczną, wtedy to kosmos... smakowy.
- Kanapki! Ale nie z szynką, bo się spoci i będzie śmierdzieć jak skarpety Grześka po weselu. Dżem albo pasta warzywna – to jest myśl! Choć i tak pewnie skończysz z papką w plecaku.
A tak serio, to pamiętajcie o wodzie! I o czekoladzie, bo czekolada to życie! No i nie zapomnijcie mapy, bo jak się zgubicie, to nawet te wafle wam nie pomogą!
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.