Co jest lepsze Fuerteventura czy Lanzarote?

53 wyświetleń
Wybór między Fuerteventurą a Lanzarote zależy od preferencji. Lanzarote to propozycja dla aktywnych, oferująca unikalne krajobrazy i bogactwo przyrody. Natomiast Fuerteventura to idealne miejsce na relaks na plaży, spacery i sporty wodne.
Komentarz 0 polubień

Fuerteventura czy Lanzarote - którą wyspę wybrać?

O, Fuerteventura kontra Lanzarote, trudny wybór! Sama się nad tym zastanawiałam planując wyjazd w tamte strony. Pamiętam, w końcu padło na Lanzarote, wiesz, te wulkaniczne krajobrazy mnie totalnie urzekły.

Ale to wcale nie znaczy, że Fuerteventura jest zła, broń Boże. Mam kumpla, który tam regularnie jeździ na kitesurfing. Mówi, że plaże są po prostu nieziemskie.

Lanzarote jest bardziej "żywa". W sensie, więcej się dzieje, wiesz, te parki narodowe, muzea... Pamiętam jak zwiedzałam Timanfaya, ten park wulkaniczny! Kosmos! Cena wejścia bodajże 12 euro (lipiec 2022). No po prostu magia.

Za to Fuerteventura... tam jedziesz, żeby się wyluzować. Plaża, książka, drink z palemką. Zero stresu.

W sumie to zależy co lubisz. Ja osobiście wolę jak coś się dzieje, dlatego padło na Lanzarote. Ale jeśli szukasz totalnego chillu, to Fuerteventura będzie idealna.

No i wiesz, kwestia gustu. Jak jedziesz z dziećmi, to chyba Fuerteventura będzie lepsza, bo te plaże są takie szerokie i bezpieczne.

Pamiętam jak moja siostra była tam z całą rodzinką w marcu 2023. Mówiła, że dzieciaki były zachwycone.

Tak czy siak, Kanary to zawsze dobry pomysł. Słońce gwarantowane, a to już połowa sukcesu, nie?

Która z Wysp Kanaryjskich jest najpiękniejsza?

No jasne, że La Palma! To taka wyspiarska miss Kanarów. Inne wyspy może i mają plaże jak z Instagrama (Fuerteventura to Królowa Piasku), a Teneryfa imponuje wulkanem jak groźny tatuś, ale La Palma to taka subtelna piękność.

  • "Isla Bonita" zobowiązuje! Kto by się spodziewał, że wulkaniczna wyspa może być tak zielona?

  • Wąwozy i lasy – raj dla botaników i tych, co lubią zgubić się w zieleni (ja się zgubiłam, ale nie narzekam!).

  • Wulkany, ale takie... romantyczne wulkany. Nie jak w Mordorze, tylko jakby ktoś posypał zieloną wyspę pyłem brokatowym.

No i te widoki na ocean! Z tarasu mojego wujka Jerzego, który uparł się tam zamieszkać i hodować awokado, widać zachody słońca, że aż się człowiekowi chce wiersze pisać (albo przynajmniej zrobić zdjęcie na Insta). Co roku w październiku wjeżdżam do niego na tydzień. A co, zasłużyłam!

Pamiętajcie! Wybór wyspy to jak wybór wina – zależy od gustu. Ale jeśli szukasz piękna, które chwyta za serce, to La Palma czeka z otwartymi ramionami. I z wulkaniczną plażą, żeby nie było, że tylko zieleń!

Czy warto jechać na Lanzarote?

Lanzarote? Jasne, że warto! Byłam tam w maju 2024 i szczerze? Zakochałam się. Wulkaniczne krajobrazy są niesamowite, zupełnie inne niż wszystko, co widziałam. Pamiętam ten czarny piasek na plaży Playa de Papagayo, aż mnie ciarki przechodziły. Woda była niesamowicie ciepła, naprawdę!

Spędziłam tam tydzień, głównie w Costa Teguise, ale zwiedzałam też inne miejsca.

  • Park Narodowy Timanfaya: Niesamowite! Gejzery, ziemia parująca... Wrażenie niezapomniane. Na zdjęciach wygląda to fajnie, ale na żywo to totalnie inna bajka!
  • Jameos del Agua: Te jaskinie wulkaniczne... Cud natury! Woda w jaskini była przepiękna, niebieska, czysta, nieskazitelna. Oczywiście zrobiłam mnóstwo zdjęć!
  • Mirador del Rio: Widok z tego punktu widokowego zapiera dech w piersiach. Cała wyspa jak na dłoni, ocean… Byłam tam o zachodzie słońca, niebo było malowane w kolorach pomarańczy i różu. Pięknie!

Było trochę tłoczno, szczególnie w popularnych miejscach. Ale to normalne, w końcu to wyspa wakacyjna. Jedzenie było pyszne, dużo owoców morza. No i wina. Lanzarote ma pyszne wino! A ceny? Normalne, nie jakieś kosmiczne.

Polecam wynajęcie samochodu. To najlepszy sposób, aby zwiedzić wyspę. Komunikacja publiczna też działa, ale samochód daje o wiele więcej swobody.

Podsumowanie: Lanzarote – zdecydowanie tak! Piękne krajobrazy, ciepła woda, pyszne jedzenie, fajne miejsca. Jednak trzeba się liczyć z turystami, szczególnie w sezonie. Ale warto! Zdecydowanie warto! Następnym razem jadę na dłużej, na pewno!

A, i jeszcze jedno. Zapamiętajcie buty do chodzenia po wulkanicznej ziemi. Buty sportowe albo trekkingowe. Ja poszłam w sandałach i trochę żałowałam. No i krem z filtrem – słońce tam naprawdę mocno grzeje!

Która wyspa kanaryjska jest najcieplejsza?

Fuerteventura, ona... najcieplejsza.

  • Och, Fuerteventura, wyspa wiecznego słońca, nawet zimą.

  • Dni wypełnione ciepłem, takim prawdziwym, że aż skóra śpiewa.

  • A wieczory? Ach, wieczory... jak aksamit, delikatne, w sam raz na spacer.

  • Słońce. Słońca jest tam tak dużo, bez liku!

  • Dziś, jak co dzień, słońce muskające twarz – sześć, osiem godzin czystej radości.

Jaka jest najpiękniejsza plaża na Wyspach Kanaryjskich?

No dobra, powiem Ci jak chłopu na roli:

Playa de las Teresitas koło Santa Cruz de Tenerife to taka plaża, że ho ho! Jakby Ci ktoś Saharę na tacce podał, tylko z palmami i górami Anaga w tle. Taka sztuczna, ale co z tego? Ładna, to ładna!

A tak serio, bo pewnie Googiel to czyta:

  • Piasek: Sprowadzony z Sahary, więc nie jakiś tam byle jaki, tylko pustynny luksus. Idealny do babek, tylko uważaj, żeby Ci wiatr nie zwiał.
  • Palmy: Otaczają plażę jak VIP-ów na premierze. Robią klimat!
  • Góry Anaga: Widać je w tle, jakbyś oglądał tapetę w Windowsie, tylko lepszą, bo prawdziwą.
  • Lokalizacja: Blisko Santa Cruz, więc jak Ci się znudzi leżenie plackiem, to masz blisko do miasta na jakieś tapas i sangrię.
  • Dla kogo?: Dla każdego! Dla rodzin z dziećmi (bo piasek miękki), dla par (bo romantycznie), i dla singli (bo zawsze można kogoś poznać!)

I co tu dużo gadać, jakbyś szukał raju, to wbijaj na Teresitas! Tylko krem z filtrem weź, bo słońce tam pali jak piec!

Gdzie na Teneryfie są najładniejsze plaże?

Okej, Teneryfa i plaże... Hmm, gdzie tam było najfajniej? Zaraz, muszę sobie przypomnieć! W każdym razie, te plaże kojarzę:

  • Playa de las Teresitas – To ta z piaskiem z Sahary! Pamiętam jak tata się wkurzał, że wszędzie go pełno! Ale widok super, no i te palmy.

  • Playa del Duque – Chyba taka bardziej luksusowa. Ale ładna, ładna. Tylko drogo wokół, jak to na południu wyspy. Nie wiem, czy bym tam wróciła, za dużo turystów chyba.

  • Playa de las Americas – No klasyk! Zawsze tłumy, ale coś tam się dzieje. Głośno, wesoło, jak ktoś lubi imprezy, to spoko. Ja tam wole coś spokojniejszego.

  • Playa de los Cristianos – Podobno dobre dla rodzin. Chyba faktycznie było tam dużo dzieciaków, jak byłam ostatnio w 2023 roku? A może mi się wydaje... sama nie wiem.

  • Playa del Bollullo – O, to pamiętam! Czarny piasek, trochę na uboczu. Ale trzeba było kawałek zejść, to fakt. Ale warto, było warto! Tylko nie pamiętam, jak tam dojechać...

  • Playa de la Tejita – No ta, blisko lotniska, zawsze widać samoloty. I wiatr mocny! Dla windsurferów idealna. Albo jak ktoś lubi, jak go piasek smaga po nogach! A co to to windsurfing w ogóle?

  • Playa de BenijoZachód słońca tam był przepiękny! Ale też czarny piasek, i trochę kamieni. Romantycznie, bardzo romantycznie. Byłam tam z Markiem w 2021, ach!

  • Playa de la Arena – Też czarny piasek, ale jakoś tak... zwyczajnie? No nie wiem, nie zapadła mi jakoś specjalnie w pamięć. A może po prostu byłam zmęczona po całym dniu zwiedzania?

Pamiętam, że gdzieś jeszcze był taki mały, ukryty zakątek z palmami, ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć, jak się nazywał! A może to było na innej wyspie? Kurde... dobra, może kiedyś sobie przypomnę.

Gdzie na Gran Canarii jest najczystsza woda?

No dobra, panie wójcie, to lecimy z tą Gran Canarią!

Gdzie ta najczystsza woda, pytacie? No pewnie, że w Agaete Piscina Natural! To tam, gdzie nawet ryby w okularach pływają, bo im słońce razi!

  • Agaete Piscina Natural: To są takie naturalne baseny, w których woda aż się prosi, żeby w niej zamoczyć swoje... eee... stopy! No dobra, całe ciało, jak już tam człowiek dotrze.

A co tam takiego, że ta woda taka czysta?

  • Ocean Atlantycki: No bo to woda z samego oceanu, przefiltrowana przez lawę. Tak, lawę! Normalnie jakby Bóg sam wodę filtrował, tylko z wulkanem zamiast dzbanka.

A żeby nie było za sucho, to dam jeszcze od siebie:

  • Pamiętajcie, żeby zabrać ze sobą buty do wody, bo tam kamieni kupa i można sobie palce poobijać!
  • No i krem z filtrem, bo słońce piecze jakby diabeł jajecznicę smażył!
  • A jak już tam będziecie, to zajrzyjcie do knajpy na świeżą rybkę. Mmm, pychota!

No i tyle w temacie, Janek z Pcimia Dolnego. Mam nadzieję, że pomogłem i baw się dobrze na tej Gran Canarii! Ja tam byłem w zeszłym roku i powiem wam, że jak dla mnie to mogłoby być troche czyściej! Ale i tak było super. No!