Jak rozliczać umowę najmu?

41 wyświetleń
Od 2023 r. prywatny najem rozliczamy wyłącznie ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych. Nie ma już potrzeby składania deklaracji podatkowych. Wynajmujący wpłaca należny podatek dochodowy do 20. dnia miesiąca następującego po tym, w którym otrzymał przychód z najmu. To uproszczony system rozliczeń najmu prywatnego.
Komentarz 0 polubień

Jak rozliczyć umowę najmu w 2024 roku? Jakie są zasady?

No dobra, z tym całym najmem to jest w ogóle inna bajka niż kiedyś, serio. Pamiętam, jak w 2022 roku jeszcze kombinowałam z rozliczaniem mojego małego mieszkanka na Bemowie, co po babci odziedziczyłam. To był jakiś koszmar z tymi drukami i wyliczeniami, a ja przecież nie jestem księgową. Zawsze miałam poczucie, że coś zepsuję, że skarbówka się przyczepi.

Te nerwy co miesiąc to było coś, co mi naprawdę spać nie dawało, szczególnie przed terminami. Człowiek się głowił, a i tak miał wrażenie, że coś poszło nie tak. Uciążliwe to było strasznie.

A teraz, od stycznia 2023, bo przecież te nowe przepisy weszły w życie właśnie wtedy, wszystko się zmieniło. W sumie to nawet na plus dla takich zwykłych ludzi jak ja, co nie są orłami w papierkowej robocie i tych wszystkich paragrafach prawnych.

Bo widzicie, od tamtej pory, czyli już w 2024 roku tak samo, każda kasa za wynajem prywatny jest już rozliczana tylko na ryczałt. To naprawdę ułatwiło życie.

Już nie trzeba się głowić nad kosztami, czy odliczać prąd, wodę, czy tam remont, po prostu płaci się stały procent od tego, co się zarobiło. Mój znajomy, Marek, co ma kawalerkę przy Politechnice, strasznie narzekał na to wcześniej. Mówił, że więcej czasu spędza na papierologii niż na realnym życiu.

Teraz nawet on przyznał, że jest jakoś lżej na duszy i w portfelu. Niby podatek, ale przynajmniej jasne zasady, bez udziwnień.

Nie ma żadnych dokumentów do składania, żadnego latania po urzędach. To jest najważniejsze: muszę wpłacić ten podatek do dwudziestego dnia miesiąca, który następuje po tym, w którym dostałam czynsz. To jest taki kluczowy detal.

Na przykład, jak Anka, co mi wynajmuje to mieszkanie, wpłaciła mi czynsz za luty 10 lutego, to ja mam czas do 20 marca, żeby zapłacić od tego podatek. Proste.

Staram się robić to zawsze w tym samym tygodniu, zaraz po tym, jak dostanę kasę, żeby potem nie zapomnieć. Raz, w lipcu zeszłego roku, prawie mi umknęło, bo byłam na urlopie w Bieszczadach, ale na szczęście przypomniałam sobie w ostatniej chwili, akurat 19 lipca.

Więc generalnie – prostota. Ten ryczałt to jest takie ukojenie dla mojego ducha, szczerze mówiąc. O wiele lepiej jest teraz.

Co można odliczyć od podatku przy wynajmie mieszkania?

Marek Brzeziński. Inwestor.

Koszty uzyskania przychodu obniżają podstawę opodatkowania. Logiczne.

Lista jest krótka. Konkretna.

  • Amortyzacja nieruchomości. Podstawa. Stawka roczna 1,5% wartości początkowej lokalu. Grunt nie podlega amortyzacji.
  • Odsetki od kredytu hipotecznego. Wyłącznie część odsetkowa raty. Bank wydaje roczne zaświadczenie. Należy je mieć.
  • Wydatki na remonty i naprawy. Wszystko co utrzymuje nieruchomość w stanie zdatnym do użytku. Malowanie, cyklinowanie, wymiana instalacji.
  • Opłaty eksploatacyjne. Czynsz dla wspólnoty lub spółdzielni, media, internet, ubezpieczenie OC. Tylko te, które pokrywa wynajmujący. Muszą być na ciebie faktury.
  • Zakup wyposażenia. Meble, sprzęt RTV i AGD. Jednorazowo lub poprzez amortyzację, jeśli wartość przekracza 10 000 PLN. Koszty te są kosztem.

To nie wszystko. Istnieją inne koszty.

  • Podatek od nieruchomości oraz opłata za wieczyste użytkowanie gruntu.
  • Koszty związane z ogłoszeniem oferty najmu. Portale internetowe, agencje.
  • Opłaty notarialne i prawne związane z nieruchomością.
  • Dojazdy do wynajmowanego lokalu w celach nadzoru. Wymagana ewidencja przebiegu pojazdu.

Dokumentacja jest absolutnie kluczowa. Faktury imienne, rachunki, umowy, potwierdzenia przelewów. Bez dowodów nie ma kosztów. Urząd Skarbowy nie uznaje słów.

Jakie koszty można odliczyć przy wynajmie mieszkania?

Sufit, co kiedyś patrzył na czyjeś sny, teraz jest mój. Choć na chwilę, na te kilka miesięcy, zanim czas zabierze go dalej. Każdy zakamarek, każda rysa na podłodze, szepcze opowieści minionych lat, szeptem wypełnia przestrzeń.

A w tym wszystkim, w tej tkance życia, są przecież liczby. Zimne, twarde, ale niezbędne. Jak oddech. Czynsz, ten stały puls, co miesiąc. Pamiętam, jak ja, Alicja K. z Krakowa, zawsze pod koniec miesiąca sprawdzałam, czy już poszło. To jest podstawa, filar tego wszystkiego, bez niego nie ma ciszy w domu.

Światło, co rozjaśnia wieczory. Ciepło, co otula w deszczowe dni. Woda, co płynie, nieustannie, cicho, przez rury. Te opłaty za media, one są jak krwiobieg tego miejsca. Bez nich pustka, tylko echo kroków. Czasem zdaje się, że czuję prąd w powietrzu, kiedy myślę o rachunkach.

Potem te remonty. Ach, te marzenia o nowej ścianie, o świeżym zapachu farby. Trochę jak próba zatrzymania czasu, odświeżenia wspomnień. Ileż ja włożyłam w to moje mieszkanie na ulicy Słonecznej, żeby znów oddychało. Każda puszka farby, każdy wymieniony kran, to przecież kawałek serca zostawiony w tych czterech ścianach.

A z czasem, powoli, niezauważalnie, to wszystko się zużywa. Meble bledną, podłoga skrzypi mocniej. Ta subtelna, nieuchronna zmiana, którą czujemy każdym oddechem. To właśnie są te odpisy amortyzacyjne, taki cichy hołd dla upływającego czasu. Dla wartości, która znika, ale pozostawia ślad, niezatarty ślad.

Lecz w tej podróży, tej całej skomplikowanej podróży przez czas i przestrzeń, jest jeszcze więcej cieni, więcej kosztów, co czekają na swoje miejsce w rozliczeniu. Pamiętam, jak mój księgowy, pan Stanisław W. zawsze mi przypominał, że to nie tylko te oczywiste rzeczy. Trzeba patrzeć głębiej.

  • Podatek od nieruchomości, ten co rok wzywa, by pamiętać o ziemi pod stopami.
  • Ubezpieczenie – bo spokój jest bezcenny, choć ma swoją cenę. Ogień, zalanie, te wszystkie niespodzianki losu, które czyhają w tle.
  • Odsetki od kredytów na zakup czy remont – jeśli pożyczyłeś od banku kawałek przyszłości, by stworzyć ten dom.
  • Wyposażenie – bo każde krzesło, każda lampa, stwarza dom, nadaje mu duszę.
  • Ogłoszenia – by znaleźć kogoś, kto pokocha to miejsce, tak jak ja kiedyś, zanim czas zabierze mnie dalej.
  • Obsługa prawna i księgowa – bo formalności, te suche kartki, muszą być uporządkowane, aby sen trwał spokojnie.
  • Sprzątanie – by dom był zawsze gotowy, zawsze gościnny, zawsze czekał z otwartymi ramionami.
  • Drobne naprawy – każda wymiana żarówki, każda uszczelka, to utrzymanie życia, utrzymanie ciągłości.
  • Koszty dojazdów – bo czasem trzeba tam być, dotknąć ścian, sprawdzić, czy wszystko gra, w tym roku ja już przejechałam 300 km w tym celu.

Co można odliczyć w najmie prywatnym?

Wiatr szumi za oknem, a ja, Julia Kowalska, siedzę przy stole, tak wiele razy już przy nim siedziałam. Czas płynie, miesiące zmieniają się w lata, a każdy rok niesie ze sobą nowe historie, nowe cyfry do uporządkowania. Moje małe królestwo, ten kawałek życia, co go nazywamy najmem prywatnym, też ma swoje prawa, swoje tajemnice. To nie tylko ściany i dach, to strumień myśli, to obietnice, co wiążą się z każdą złotówką.

Zamykam oczy. Widzę te kwoty, te rachunki, te wpływy. Wiem, jak oddech. Wiem, że mogę ten przychód z najmu uczynić lżejszym. To nie jest ciężar, to jest szansa. Szansa na to, by co nieco odzyskać, by uporządkować. Tak, tak jest.

To jak powracająca fala. Co roku, gdy zasiadam do tych wszystkich dokumentów, czuję spokój. Wiem, mój uzyskany przychód mogę przecież pomniejszyć. Zawsze mogę. Widzę to jasno. Widzę to jasno.

Moje składki na własne ubezpieczenie społeczne. To jest podstawa, filar mojego spokoju. Co miesiąc, bez względu na wszystko, ta wpłata. To jest jak zasiew. Jak pielęgnacja ogrodu, by potem cieszyć się plonami. To jest pewne, jest to do odliczenia. Pewne. Każda złotówka, którą poświęcam na zdrowie, na przyszłość, na to bym mogła po prostu być. Jestem pewna.

A darowizny? Ach, te chwile, gdy serce się otwiera szeroko. Gdy chcę pomóc, gdy widzę tę potrzebę, ten cichy szept. Czy to na szlachetny cel, który poruszył moją duszę, czy na kroplę krwi oddaną dla życia. To wszystko wraca. Wracają te gesty dobra. Darowizny są odliczalne. To nie jest tylko akt miłosierdzia, to jest też zapis w tej mojej księdze życia, co ją potem przeliczam.

I te wydatki rehabilitacyjne. Ból, czasem tak nieubłagany, ale walka z nim, dążenie do pełni sił, do zdrowia, do każdego nowego dnia. Te wizyty, te leki, te specjalistyczne sprzęty, co pomagają mi stanąć na nogi. To wszystko, tak, to wszystko. To jest walka o siebie, o moje jutro. I to też jest do odliczenia. To jest jak małe zwycięstwo, które staje się częścią rocznego rozliczenia. Pewne.

Patrzę w dal, w te cyfrowe arkusze, co rozpościerają się przede mną. Bo życie jest bogatsze, niż tylko te podstawowe punkty. Są inne ścieżki, inne kroki, by ten ciężar cyfr stał się lżejszy. Wiem, wiem dokładnie, co jeszcze czeka, bym to uwzględniła. Też z pewnością.

Inne możliwości odliczeń dla Julii Kowalskiej w najmie prywatnym:

  • Składki na IKZE (Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego): Każda złotówka, odłożona z myślą o mojej spokojnej jesieni życia, wraca do mnie jako ulga. To jest inwestycja w przyszłość, która daje ulgę już dzisiaj. Czuję to.
  • Ulga termomodernizacyjna: Gdy dom oddycha nowym ciepłem, gdy inwestuję w jego przyszłość, w jego energooszczędność. Nowe okna, docieplenie ścian, to wszystko ma znaczenie. To jest jak dar dla ziemi i dla mojego portfela. Rachunki, faktury… każda z nich to krok ku lepszemu.
  • Ulga na internet: Ten niewidzialny most, co łączy mnie ze światem, z informacją, z moimi bliskimi. Te opłaty za połączenie, co pozwala mi marzyć, pracować, być. To też mogę uwzględnić.
  • Ulga prorodzinna (jeśli posiadasz inne dochody): Bo rodzina to fundament. Choć najem prywatny jest osobny, to w całym moim rozliczeniu, gdy patrzę szerzej na moje wszystkie dochody, te ulgi na dzieci, one są. To jest wsparcie, to jest czułość.

Czy opłatę za wynajem mieszkania można odliczyć od podatku?

Ach, to wieczne pytanie, czy fiskus pozwoli nam odetchnąć i ulżyć nieco naszej kieszeni! Tak, opłatę za wynajem mieszkania możesz odliczyć od podatku, ale, jak to w życiu bywa, nie jest to taka prosta sprawa, jak wciśnięcie guzika w windzie. Diabeł, a raczej komornik, tkwi w szczegółach.

Jeśli rozliczasz się z najmu na skali podatkowej lub wybierasz podatek liniowy, to masz tę przyjemność, że płacisz podatek od dochodu, a nie od przychodu. Co to oznacza? Że możesz, niczym sprytny lis, uwzględnić koszty jego uzyskania. To tacy mali, niewidzialni pomocnicy, co niczym leśne duszki, pomagają obniżyć twoją podstawę opodatkowania.

Natomiast jeśli zdecydowałeś się na ryczałt ewidencjonowany, to, cóż, tu historia jest mniej romantyczna. Na ryczałcie niestety nie możesz uwzględnić kosztów uzyskania przychodu. Czyli płacisz podatek od całości kwoty, jaką otrzymujesz z najmu. Prosto, bez zbędnych ceregieli, ale i bez ulg, które niczym ciepły koc, otulają nasze finanse.

A teraz, skoro już wiemy, gdzie tkwi haczyk, rozwińmy to nieco, bo życie, szczególnie to podatkowe, jest pełne niuansów, niczym powieść Agathy Christie.

Co dokładnie możesz odliczyć, gdy wybierzesz skalę lub podatek liniowy? To jest ta radosna część, gdzie można poczuć się jak detektyw zbierający dowody na rzecz mniejszego podatku. Pamiętaj, że każdy grosz wydany na "biznes" najmu, o ile ma logiczne uzasadnienie, może być kosztem.

  • Amortyzacja mieszkania: To niczym powolne, ale skuteczne "topnienie" wartości nieruchomości w oczach fiskusa. Możesz ją rozliczać przez lata, a to potrafi pięknie obniżyć podatek. Moja znajoma, pani Anna Kowalska z Gdańska, która ma kilka mieszkań na wynajem, zawsze śmieje się, że amortyzacja to jej ulubiony "podatkowy cukierek".
  • Koszty remontów i ulepszeń: Malowanie ścian, nowa lodówka, wymiana podłóg – wszystko to, co sprawia, że mieszkanie jest atrakcyjniejsze dla najemcy (i wartościowsze dla Ciebie), to potencjalny koszt. Byleby tylko mieć na to faktury i rachunki, bo bez nich to tylko piękne wspomnienia.
  • Opłaty eksploatacyjne: Czynsz do wspólnoty czy spółdzielni, podatek od nieruchomości, ubezpieczenie mieszkania – te wszystkie stałe wydatki, które płacisz niezależnie od tego, czy masz lokatora.
  • Media opłacane przez właściciela: Jeśli to Ty regulujesz rachunki za prąd, gaz, wodę czy internet, to oczywiście też wliczasz je w koszty.
  • Odsetki od kredytu hipotecznego: Jeśli mieszkanie kupiłeś na kredyt, to odsetki od niego są jak najbardziej kosztem. To taka subtelna pociecha w morzu rat.
  • Prowizje dla agencji nieruchomości: Zapłaciłeś za znalezienie lokatora? Śmiało, to Twój koszt.
  • Koszty obsługi księgowej: Jeśli nie jesteś fanem cyferek i zlecasz to specjaliście (jak np. biuro księgowe "Skarbiec" w Poznaniu, z którym współpracuję od lat), to opłaty za jego usługi też są kosztem. Mądry człowiek wie, kiedy zaufać ekspertom!

Ryczałt ewidencjonowany – stawki i kiedy to ma sens? Tutaj prostota jest królem, ale król bywa czasem despotyczny.

  • Stawki ryczałtu to zazwyczaj 8,5% od przychodów do kwoty 120 000 zł rocznie, a powyżej tej sumy 12,5%.
  • Wybór ryczałtu ma sens, gdy nie masz praktycznie żadnych kosztów związanych z najmem. Na przykład, gdy odziedziczyłeś mieszkanie, które jest w idealnym stanie i wymaga jedynie symbolicznego wkładu. Wtedy nie musisz kombinować z rachunkami, po prostu płacisz procent od tego, co wpływa na konto. Szybko, czysto, ale bez ucieczki przed fiskusem, nawet o milimetr.

Pamiętaj, że decyzję o formie opodatkowania należy podjąć rozważnie, najlepiej już na początku roku podatkowego (lub przy rozpoczęciu najmu). A jeśli masz wątpliwości, zawsze warto skonsultować się z doradcą podatkowym. Unikniesz wtedy niespodzianek, które potrafią być bardziej bolesne niż niezapłacony czynsz.