Czy można przepisać kredyt na inną nieruchomość?
Ech, przepisać kredyt… Czy to w ogóle możliwe? Zastanawiałam się nad tym ostatnio, bo wiecie, chciałabym się przeprowadzić. Mam fajne mieszkanko, ale zrobiło się za małe. Znalazłam coś idealnego, większe, z ogródkiem… marzenie! No i właśnie, ten kredyt… Przyczepiony do tego mojego małego M.
Przepisać go na nową nieruchomość? Brzmi prosto, prawda? A guzik! Banki… no cóż, delikatnie mówiąc, nie są zbyt chętne. Moja znajoma próbowała, biegała, załatwiała, papiery, telefony… i nic. W końcu sprzedała stare mieszkanie i wzięła nowy kredyt. Mówiła, że prościej, choć nerwów kosztowało ją to masę.
Sama też się trochę orientowałam i powiem wam, że to jak walka z wiatrakami. Niby gdzieś tam, w jakichś regulaminach, jest mowa o cesji kredytu na inną nieruchomość. Ale w praktyce? Wyobraźcie sobie: tonę papierów, prośby, podania, a na końcu i tak decyzja banku – często negatywna. Bo wiecie, bank chce mieć pewność. Pewność, że nowa nieruchomość jest warta tyle, co stara, albo i więcej. Że na pewno spłacisz kredyt. I tak dalej, i tak dalej… A przecież czasem przeprowadzka to konieczność, a nie widzimisię!
Słyszałam, że jakieś 30% wniosków o cesję jest odrzucanych. Nie wiem, czy to prawda, ale w sumie mnie to nie dziwi. Sama bym się chyba bała wpakować w takie procedury. Łatwiej chyba sprzedać i wziąć nowy kredyt, chociaż to też kosztuje… Ech, życie… A może ktoś z was przepisał kredyt? Podzielcie się doświadczeniami! Błagam!
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.