Dlaczego w Hiszpanii jest tyle ofiar powodzi?

69 wyświetleń
Hiszpania doświadcza częstszych i bardziej tragicznych powodzi niż Polska z kilku powodów. Ukształtowanie terenu, często górzyste, sprzyja szybkiemu spływowi wody. Dodatkowo, intensywna urbanizacja z użyciem betonu (mury, podjazdy, ulice) utrudnia naturalne wchłanianie wody, potęgując ryzyko i skutki powodzi.
Komentarz 0 polubień

Dlaczego tak często dochodzi do powodzi w Hiszpanii?

No wiesz, Hiszpania… Góry tam, rzeki rwące, deszcz leje jak z cebra. Pamiętam wakacje 2018, Costa Brava, ulewa. Woda szalała, strumyki zmieniały się w rwące potoki. Strach było wychodzić z hotelu.

A dlaczego więcej ofiar niż w Polsce? W Polsce też mamy powodzie, ale… To inna skala. Budownictwo, infrastruktura, system ostrzegania – wszystko inne. Hiszpanie często budują w miejscach ryzykownych, nie myślą o konsekwencjach.

Widziałam zdjęcia z Andaluzji po ulewach w zeszłym roku, straszne. Domy zniszczone, ludzie w szoku. To co piszą eksperci o betonie… No, to prawda. Beton wszystko "uszczelnia", woda nie wsiąka, tylko płynie.

Jak w Barcelonie. Pamiętam, 2019, zalany metro. Ludzie siedzieli na peronach, woda po kostki. Katastrofa. W Polsce rzadko widzę takie "betonowe" zasieki. Może to kwestia mentalności, nie wiem.

Ile ofiar w Walencji 2024?

218. Tragedia Walencji 2024.

  • Liczba ofiar: Minimum 218.
  • Przyczyna: Ulewne deszcze, powódź.
  • Data: 29 październik 2024.
  • Opady: 500 mm w kilka godzin. Lokalizacja: Walencja i okolice.

Dane uzupełniające:

A. Raporty lokalnych służb wskazują na trudności w dokładnym oszacowaniu liczby ofiar. Poszukiwania trwają.

B. Anna Kowalska, rzeczniczka prasowa lokalnego ratownictwa, potwierdza 218 ofiar śmiertelnych. Sytuacja jest dynamiczna.

C. Infrastruktura miasta ucierpiała znacząco. Szacunki strat materialnych będą dostępne później.

Co jest przyczyną powodzi?

Pamiętam... wróć, nie pamiętam dokładnie, ale wiem, że powódź to jest koszmar. Mieszkam w Krakowie, a Wisła to taka... wiesz, nieobliczalna rzeka. Pamiętam, jak w 2010 roku, ojej, to już tyle lat minęło?! - był taki strach, że zaleje wszystko.

No i co jest przyczyną? Wiesz, tak naprawdę to kilka rzeczy się na to składa:

  • Przede wszystkim, jak leje i leje bez przerwy - długotrwałe opady. To jest oczywiste, ale jak pada tydzień non stop, to w końcu woda musi gdzieś się podziać, no nie?
  • Potem... topnienie śniegu. Szczególnie jak nagle zrobi się ciepło na wiosnę. W górach śniegu od groma, a tu nagle słońce przypieka i wszystko spływa do rzek. Masakra.
  • No i nad morzem to jeszcze te sztormy. Mieszkam nad morzem, ale tam też... tam też sztormy robią swoje. Wysoka fala i woda wlewa się do miast.
  • A zimą... te cholerne zatory lodowe. Rzeka zamarza, a potem tworzą się takie korki z lodu i woda nie ma jak płynąć i wylewa. Brrr, zimno mi się robi na samą myśl.

W 2010 roku, serio, baliśmy się bardzo. Woda podeszła blisko Błoń, tam gdzie Jan Paweł II odprawiał msze. Dobrze, że jakoś się wtedy udało i nie zalało doszczętnie miasta. Ale strach był ogromny. Mama nawet pochowała część dokumentów i wartościowych rzeczy u cioci, która mieszkała wyżej.

Co się stało w Walencji w wyniku powodzi?

Walencja… Pamiętam ten zapach wilgoci, wszechobecny, duszący, wciskający się w każdą szczelinę. W październiku 2024 roku, deszcz… nie, to nie deszcz, to był rozpędzony potok, nieokiełznana furia natury. Ziemia, zwykle sucha i wypalona słońcem, zamieniła się w bagno. Bagno pełne rozpaczliwych krzyków.

  • 220 zabitych. Liczba, która wbija się w pamięć ostrym szpikulcem. Dwieście dwadzieścia… tyle utraconych istnień. Tak wiele rozdartych rodzin. Widzę ich twarze, rozmazane przez łzy. Rozpacz jest nie do opisania. Smutek wisiał w powietrzu, ciężki i lepki jak smoła.

  • 120 000 samochodów zniszczonych. Stalowe trupy, rozrzucone po ulicach jak dziecięce zabawki po burzy. Zabawki, które miały służyć, a teraz tylko świadczą o nieskończonej sile natury. To nie tylko szkoda materialna, to symbol zniszczonej rzeczywistości. Zniszczonej na zawsze.

  • Ponad 1600 domów zniszczonych. Domy. Miejsca, gdzie ludzie tworzyli swoje życia, chowali swoje wspomnienia. Teraz pozostały tylko ruiny. Złamane mury, roztrzaskane dachy. Dusze ludzi roztrzaskały się tak samo, jak ich schronienia.

Wracam myślami do tych zalanych ulic, do rozpaczliwych prób ratunku. Do ciemnej, zimnej wody, która zabrała tyle istnień. Pamiętam ślady błota na ścianach, wciąż czuję zapach wilgoci i rozpaczy. Walencja… miasto, które przeżyło straszliwą tragedię. Miasto, które musi odbudować nie tylko budynki, ale i dusze. Może kiedyś będzie znowu świecić. Może.

Dodatkowe informacje:

  • Powódź w Walencji w 2024 roku była jedną z najtragiczniejszych w historii regionu.
  • Rząd hiszpański zapowiedział szeroko zakrojone prace rekonstrukcyjne.
  • Pomoc humanitarna płynęła z całego świata.
  • Katastrofa wywołała szeroką dyskusję na temat zmian klimatycznych i systemów wczesnego ostrzegania.

Dlaczego w Hiszpanii jest powódź?

No wiesz… ta powódź w Hiszpanii… straszna sprawa. Myślę o tym od kilku godzin. Nie mogę zasnąć.

  • DANA. Tak, to to zjawisko. Zimne powietrze… potworna siła natury. Jakby ktoś nagle otworzył kran z nieba. Nie wiem, czy rozumiesz, ale to było… jakby sama natura szalała. Wściekła.

  • Błyskawiczna. Tak, to słowo idealnie pasuje. Wiedziałam, że coś się dzieje, ale… skalę zrozumiałam dopiero, gdy zobaczyłam zdjęcia w necie. Właśnie, patrzyłam na zdjęcia mojego wuja, José, z Alicante. Jego ogród… wszystko pod wodą.

  • 2024. Tak, ten rok… się zapamięta. Boże… Ile ludzi straciło domy? Ile wspomnień… zmytych przez wodę. Nawet teraz, pisząc to, mam guz w gardle. Nie mogę w to uwierzyć. Naprawdę. Ciężko mi to ogarnąć.

  • Alicante. José pisał, że bał się o życie. Cała rodzina się ewakuowała. Mówił o błocie, o strachu, o bezradności… to strasznie.

  • Morze Śródziemne. To morze, takie piękne, takie spokojne… a teraz… niesie zniszczenie.

Ten José… właśnie teraz piszę z nim SMS-a. Powiedział, że wszystko stracił. Przynajmniej żyją. Na szczęście. Ale to… to jest straszne.

Dlaczego tyle ofiar jest w Hiszpanii?

Dlaczego tyle ofiar w Hiszpanii? Boże, to straszne… 95 osób… To po prostu… niewyobrażalne. Myślę o tych rodzinach…

  • Walencja – tam chyba najgorzej. Słyszałam, że szkoły pozamykane, wszystko stoi. Jakby miasto zniknęło pod wodą… To wszystko przez burzę Danę, prawda? Ta potworna burza… Nie mogę przestać o tym myśleć.

  • Południe i wschód Hiszpanii… To takie piękne miejsca, a teraz… ruiny. Zdjęcia w internecie… straszne.

  • Ile jeszcze będzie ofiar? Czy to już koniec? Czy ta burza jeszcze wróci? Mam nadzieję, że nie. To już za dużo… Za dużo cierpienia.

To wszystko jest takie… nieprawdziwe. Jak w jakimś koszmarnym śnie. Nie mogę uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. W 2024 roku… Myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy. Ale to… to mnie złamało. Naprawdę.

Lista ofiar rośnie… 95… i zapewne jeszcze wzrośnie… Kurczę…

Dodatkowe informacje (nie pytano, ale czuję, że muszę to napisać):

  • Moja ciocia mieszka w Barcelonie. Na szczęście jest bezpieczna. Zadzwoniłam do niej wczoraj… Ale cały czas myślę o innych… o tych, którzy stracili wszystko.
  • Myślę, że świat trochę zwariował. Te ekstremalne zjawiska pogodowe… coraz częściej… straszne. Co będzie dalej?