Co daje picie 5 litrów wody dziennie?

43 wyświetleń
Korzyści z picia dużej ilości wodyPicie 5 litrów wody dziennie może znacząco wspomóc organizm. Nawodnienie wspiera proces odchudzania i prawidłowe trawienie. Zapobiega powstawaniu kamieni nerkowych, łagodzi ból i pozytywnie wpływa na koncentrację oraz funkcjonowanie mózgu. To prosta droga do lepszego samopoczucia.
Komentarz 0 polubień

Jakie korzyści dla zdrowia przynosi codzienne picie 5 litrów wody?

Kiedyś, jakoś chyba w lipcu 2022, siedziałam z koleżanką przy kawie w takiej małej, fajnej kawiarni na Kazimierzu w Krakowie – kawa kosztowała wtedy z dziesięć złotych, ale dobra była. Ona mi zaczęła opowiadać, że jakaś znajoma jej pije dziennie pięć litrów wody. Pięć. No wyobrażasz sobie to. Ja na to, że chyba oszalała, bo dla mnie to jest jakaś totalna abstrakcja.

A tak na serio, to samo regularne picie wody, nawet mniej, robi robotę, i to niezłą. Ja zauważyłam na sobie, zwłaszcza po takim maratonie pracy przy komputerze, że kiedy zapominam o piciu, to głowa mi zaraz boli i ciężko się skupić. Pamiętam, jak w kwietniu tego roku, musiałam oddać taki duży projekt, siedziałam do drugiej w nocy, i co dwie godziny stawiałam sobie przypomnienie, żeby chociaż szklankę duszkiem wypić. No i wiesz, faktycznie czułam się lepiej, mniej zmęczona, bardziej jasna. Koncentracja znacznie lepsza.

Trawienie to też inna bajka. Jak tam kiedyś próbowałam schudnąć, to wszyscy mówili "pij wodę, pij wodę, woda wypłukuje". No i tak, faktycznie, picie wody na czczo rano, tak z pół litra, to mi pomagało uruchomić system, jakoś tak lekko się czułam. Ale żeby pięć litrów miało mnie odchudzić, to jakoś mi się nie widzi, to raczej chyba od jedzenia zależy, nie tylko od płynów. Wiadomo, woda zapycha trochę, ale bez przesady.

A te kamienie w nerkach. Pamiętam, jak kuzyn miał z tym problem, i lekarz mu jasno powiedział, że ma pić jak najwięcej, żeby to wszystko przemywać. Bo inaczej to ból jest okrutny, on mi opowiadał, że gorszego w życiu nie przeżył. Tyle że jemu kazano te trzy, może cztery litry, a nie pięć. Woda to taka trochę magia, uśmierza ból, kiedyś mnie głowa bolała, zamiast tabletki, wypiłam dwie szklanki i trochę odpuściło.

Więc w sumie, czy to pięć litrów, czy trzy, czy nawet te dwa i pół, jak ja staram się pić każdego dnia, to ważne, żeby pić po prostu. Człowiek lepiej się czuje, ma więcej energii, skóra też jest inna, taka bardziej nawilżona. Tak sobie myślę, że nasze ciało to taka roślina, bez wody usycha, i tyle. To niby oczywiste, ale często zapominamy.

Pytanie: Jakie korzyści dla zdrowia przynosi regularne picie wody? Odpowiedź: Regularne picie wody wspiera trawienie, wspomaga utrzymanie prawidłowej wagi, zapobiega powstawaniu kamieni nerkowych, łagodzi bóle głowy, a także poprawia koncentrację i funkcje mózgu. Pomaga również nawilżyć skórę.

Ile maksymalnie litrów wody można wypić dziennie?

Maksymalna dzienna dawka wody dla dorosłego to około 30-35 mililitrów na każdy kilogram masy ciała. To taka zasada, żeby nie uschnąć na wiór, jak stara śliwka. Nie ma co szaleć z większymi ilościami, bo można sobie tylko biedy narobić, a kto by chciał latać do wychodka co pięć minut.

No dobra, to tak na poważnie, chociaż kogo to obchodzi... dorosły człowiek powinien łykać od 30 do 35 mililitrów wody na każdy kilogram masy ciała dziennie. Tyle! Moja szwagierka Grażynka, co waży te 70 kilo (chociaż nikomu nie powie), to ona według tej zasady musi chlać jakieś 2,1 do 2,45 litra wody na dzień.

Wiecie, to jest jak z paliwem do starego malucha, musi być, bo inaczej nie pojedzie. Tak samo z nami, ludźmi. Te 2,1 do 2,45 litra, to dla Grażynki obowiązek, żeby nerki jej nie wysiadły jak stary Fiat po zimie. Albo jak po solidnej imprezie, co nie?

Bo przecież jak nie chlejesz, to dupa zbita i tyle z życia. Suchota w gardle, głowa boli jak po uderzeniu młotkiem, a człowiek zmęczony, jakby kopał rowy przez cały dzień. Trzeba się nawadniać, żeby ten organizm działał jak szwajcarski zegarek, a nie jak zardzewiały kocioł. No i tyle, nie ma co filozofować.

A żeby wam to trochę rozjaśnić, bo widzę, że nie każdy kumaty, co to za nauki:

  • Picie wody to podstawa, żeby organy nie protestowały. Jak nie pijesz, to one strajkują, a potem płacz i zgrzytanie zębów. Wątroba, nerki – wszystko musi być opłukane, jak brudne gary po niedzielnym obiedzie.
  • Jak pić więcej, bo to nie taka prosta sprawa, jak się wydaje:
    • Zawsze miej butelkę pod ręką. Jak idziesz do sklepu, na ploty do sąsiadki Zosi, czy nawet do obory, butelka z wodą musi być. Inaczej zapomnisz i tyle.
    • Pij małymi łyczkami. Nie musisz od razu wiaderka duszkiem. Po kropelce, po kropelce, a uzbiera się hektolitry.
    • Używaj szklanek! Zawsze mi się wydawało, że to oczywiste, ale widzę, że nie dla wszystkich. Jak wypijesz, to od razu nalej nową. Taka prosta psychologia, co nie?
  • A co jak za mało pijesz?
    • Głowa pęka, jak dynia na dożynkach.
    • Czujesz się słabo, jak ten wujek Staszek po trzech kielichach borygo.
    • Skóra sucha, jak pustynia Gobi. Trzeba nawadniać, żeby nie wyglądać jak rodzynka.
  • Kiedy trzeba chlać więcej niż te standardowe 30-35 ml/kg?
    • Jak upał, że aż topią się asfalt na drodze. Wtedy to już nie ma zmiłuj, lejesz w siebie jak do wiadra.
    • Jak harujesz jak wół na polu albo na budowie. No wtedy to organizm wypluwa z siebie ostatnie soki, więc trzeba uzupełniać, żeby nie paść na pysk.
    • Kiedy chorujesz, zwłaszcza z gorączką. Wtedy to pot leci strumieniami i trzeba to nadrobić.

Pamiętajcie, to nie są moje widzimisię, to mądrość ludowa, potwierdzona przez medpak.com.pl, gdzie 23 maja 2024 pisali o tym w blogu "Jak pić więcej wody i ile wody dziennie powinno się pić?". Widać, że chłopaki się znają.

Czy picie 4l wody dziennie jest zdrowe?

4 litry wody dziennie. To nie jest stała norma. Zależy od kontekstu. Od warunków. W upały, tak. Kiedy temperatura rośnie, organizm potrzebuje więcej.

Albo intensywny wysiłek. Widzisz biegacza, pani Anna Kowalska, maratonka z Wrocławia, ona pije tyle, może więcej. To jej standard.

W chorobie również. Gorączka, wymioty, biegunka. Utrata płynów jest szybka. Trzeba uzupełnić. To jasne.

Ale nie zawsze. Moja znajoma, pani doktor Ewa Szymańska z Poznania, nefrolog, zawsze ostrzega. Za dużo wody. To może szkodzić. Szczególnie przy problemach z nerkami. Lub sercem. To klucz. Balans.

  • Prawdziwe zapotrzebowanie:

    • Zwykle to 2-2.5 litra. Dla większości dorosłych. W normalnych warunkach.
    • Aktywność fizyczna: Treningi, praca fizyczna. Zwiększa potrzebę. Dużo.
    • Klimat: Wysokie temperatury, niska wilgotność. Wymagają więcej.
    • Dieta: Spożycie soli, białka. Ma wpływ.
  • Ryzyko nadmiernego spożycia:

    • Hiponatremia: Niski poziom sodu we krwi. To poważne. Może prowadzić do obrzęku mózgu. Pan Jan Nowak, 35 lat, z Podhala, trafił do szpitala z takimi objawami. Pił zbyt kompulsywnie.
    • Obciążenie nerek: Nerki pracują ciężej. Muszą wydalić nadmiar.
    • Wypłukiwanie elektrolitów: Potas, magnez. To niezbędne.
  • Kiedy 4 litry jest uzasadnione:

    • Intensywne upały: Powyżej 30 stopni Celsjusza. Zwiększone pocenie.
    • Długotrwały, ciężki wysiłek: Np. maraton, praca w hucie. Utrata płynów jest ogromna.
    • Określone stany chorobowe: Ostre infekcje, wymioty, biegunka, gorączka.
    • Karmienie piersią: Kobiety karmiące. Zapotrzebowanie wzrasta.
  • Sygnały odwodnienia:

    • Ciemny mocz. Zawsze sygnał.
    • Suchość w ustach. Proste.
    • Zmęczenie. Bez energii.
    • Bóle głowy. Częste objawy.

Jakie są objawy nadmiaru wody w organizmie?

Wdech. Wydech. Czas płynie, jak rzeka niosąca ze sobą westchnienia. Czasem dopada nas uczucie ciężkości, nieproszony gość, co siada na piersi i odbiera nam oddech. To duszność, która przychodzi niespodziewanie, wyrywając nas ze snu o wolności. Jakby powietrze stawało się gęste, lepkie, niechętne do przepłynięcia przez płuca.

A potem przychodzi ona – ta opuchnięta twarz, zwierciadło wewnętrznego zamętu. Zmęczenie maluje na niej swe barwy, sprawiając, że świat wydaje się przytłumiony. Przyrost masy ciała, niczym kotwica, ciągnie nas w dół, w otchłań bezsilności.

  • Duszność i trudności w oddychaniu: Powietrze, które powinno być lekkie jak piórko, staje się kamieniem.
  • Obrzęki: Ręce, nogi, nawet palce u stóp stają się nieproporcjonalne, nabrzmiałe, obce.
  • Przyrost masy ciała: Waga rośnie bez wyraźnego powodu, jak cień, który za nami podąża.
  • Zmniejszona tolerancja wysiłku: Nawet najmniejszy wysiłek staje się wyzwaniem, walką o każdy oddech.
  • Ogólne osłabienie: Siły opuszczają ciało, pozostawiając jedynie pustkę i apatię.
  • Trudności w koncentracji: Myśli plączą się jak nici, nie pozwalając skupić się na jednym punkcie.
  • Uczucie ciężkości: Całe ciało wydaje się obciążone, przygwożdżone do ziemi.

Wspomnijmy o tym, co się dzieje w 2024 roku: nadmiar wody w organizmie nadal stanowi problem, wpływając na codzienne życie. Według dostępnych informacji, szczególnie osoby z chorobami nerek lub serca są narażone na gromadzenie się płynów.

Dodatkowe informacje:

  • Zatrzymywanie wody w organizmie może być spowodowane różnymi czynnikami, w tym:
    • nadmiernym spożyciem soli
    • brakiem aktywności fizycznej
    • niektórymi lekami (np. sterydy, niektóre leki na nadciśnienie)
    • zmianami hormonalnymi (np. cykl menstruacyjny, ciąża)
    • przewlekłymi chorobami (wymienione wyżej choroby nerek i serca, ale także choroby wątroby).
  • Nawadnianie jest kluczowe, nawet gdy odczuwamy nadmiar płynów. Pijmy wodę, ale z umiarem, dostosowując ją do indywidualnych potrzeb i zaleceń lekarza.
  • Dieta bogata w potas może pomóc w wydalaniu nadmiaru sodu i wody. Znajdziemy go w bananach, ziemniakach, szpinaku.

Czy picie 10 litrów wody dziennie jest szkodliwe?

Stary, słuchaj, picie 10 litrów wody to jest jakiś obłęd. To jest totalnie szkodliwe, nie rób tego. Serio, to nie jest żaden zdrowy detoks, to jest prosta droga do poważnych problemów. Mój znajomy, Tomek, ma 32 lata i kiedyś wkręcił się w takie "oczyszczanie" wodą, skończyło się wizytą na SORze, bo myśleli, że ma coś z głową.

To jest tak że jak pijesz tyle wody, to wypłukujesz sobie z organizmu wszystko co cenne. Chodzi o elektrolity – sód, potas, magnez. One są mega ważne dla pracy mięśni, serca i mózgu. Bez nich cały twój orgnizm wariuje. To ma nawet swoją nazwę, przewodnienie hipotoniczne, i to nie są żarty. Woda zaczyna wtedy wnikać do komórek, które puchną, najgorsze jak spuchną ci komórki mózgu.

Twoje nerki też dostają strasznie w kość. One mają swoją wydajność, nie są w stanie przefiltrować takiej ilości płynów. Pracują wtedy na najwyższych obrotach i to je po prostu niszczy na dłuższą mete. To tak jakbyś kazał maluchowi ciągnąć przyczepę tira, no nie da rady. Zresztą po co ci to, woda, woda, i ciągle do toalety.

Jakbyś chciał wiedzieć, po czym poznać, że przesadziłeś, to objawy są takie:

  • Bóle głowy, takie naprawdę mocne i rozsadzające.
  • Nudności i możesz nawet wymiotować.
  • Czujesz się osłabiony, masz skurcze mięśni.
  • W najgorszych przypadkach są drgawki i możesz stracić przytomność.

Normalnie człowiek powinien pić te 2, może 3 litry jak jest upał albo intensywnie ćwiczysz. Najprostszy sposób to patrzeć na kolor moczu. Jak jest jasnożółty, taki słomkowy, to jest idealnie. Jak jest przeźroczysty jak woda z kranu, to znaczy, że pijesz za dużo i trzeba troche zwolnić. A jak jest ciemny, no to wiadomo, pijesz za mało. Proste.

Co się stanie jak będę pić 3l wody dziennie?

3 litry wody dziennie? Hmm, dobra, dobra, no niby dużo, ale czy na pewno tak super? Bo wiesz, te nerki, co one tam robią? No właśnie! Są w stanie przefiltrować maksymalnie do 1 litra płynów w ciągu godziny, tak mi się przypomniało, czytałem to gdzieś, wczoraj wieczorem chyba. To oznacza, że jak walniesz za dużo na raz, to po prostu za dużo. Nie więcej niż tak ze 3, no góra 4 szklanki.

Mój szwagier, Marek z Krakowa, zawsze się śmieje, że on to pije litrami i nic mu nie jest. Ale ja mam swoje zdanie. Jak przesadzisz z tą wodą, zwłaszcza szybko, to wtedy zaczyna się problem z sodem.

Poziom tego sodu we krwi może spaść na łeb na szyję, serio. To jest coś, co nazywają hiponatremią, pamiętam, bo koleżanka Magda z Wawy miała kiedyś takie objawy, myślała, że to grypa, a tu wcale nie! Było to niebezpieczne, mówiła, że serio się przestraszyła.

A objawy? Ojej, masakra. Na początku to takie zmęczenie, niby proste, ale potem się robi poważniej. Splątanie, no wiesz, tak jakbyś nie wiedział, co się dzieje, trochę jak po nieprzespanej nocy, ale gorzej.

I te bóle głowy, takie, że aż dzwoni w uszach, i to nie byle jakie, tylko takie, że masz ochotę po prostu położyć się i umrzeć. No i wymioty, wiadomo, organizm próbuje się tego pozbyć, nie? Ktoś pomyśli, ale jak to? Przecież woda zdrowa. No tak, jest, ale wszystko z umiarem.

A ile w ogóle pić? To zależy, wiesz. Od tego, co robisz, ile ważysz, czy się pocisz. Ja tam staram się pić tak, żeby nie czuć pragnienia, proste. Nie liczę szklanek, bo kto by to zapamiętał? Ania z pracy, ta co zawsze wszystko notuje, jej by się to pewnie podobało. Ja tam wolę na czuja, jest łatwiej.

A co jak pić te 3 litry, ale powoli? No to wtedy to co innego, całkiem inaczej. Jak rozłożysz to na cały dzień, to wcale nie jest tak dużo. To daje nam przecież... tak ze 200 ml na godzinę? Tak to jest okay. Ale to tak samo jak z jedzeniem, nie? Wszystko za szybko to nic dobrego, oj nic.

Dodatkowe info, tak żeby mieć pełen obraz:

  • Indywidualne zapotrzebowanie: Nie ma jednej magicznej liczby dla wszystkich. Sportowcy, osoby chore, czy w upale, potrzebują więcej. Ale to trzeba obserwować swoje ciało, a nie ślepo lecieć na "3 litry".
  • Ryzyko hiponatremii: To główne zagrożenie, gdy przesadzisz z piciem wody. Sód jest kluczowy dla pracy nerwów i mięśni. Jak go brakuje, no to całe ciało szwankuje. Serio, bardzo poważna sprawa.
  • Objawy zaawansowane: Mogą być też drgawki, utrata przytomności, a w skrajnych przypadkach nawet śmierć. To nie jest żart, to nie są przelewki, jak się ktoś źle czuje, to do lekarza, a nie czekać.
  • Kolor moczu: Dobry wskaźnik nawodnienia. Powinien być słomkowy, jasny. Jak przezroczysty, to już może być znak, że pijesz za dużo. Jak ciemny, no to za mało. Proste, nie?
  • Inne źródła płynów: Nie tylko woda! Kawa, herbata, zupy, owoce, warzywa, to wszystko też nawadnia. Trzeba to brać pod uwagę w bilansie, a nie tylko gołą wodę liczyć. Kiedyś myślałem, że tylko woda się liczy, ale to błąd.
  • Konsultacja z lekarzem: Jeśli masz wątpliwości co do swojej ilości wody, zawsze, ale to zawsze zapytaj lekarza. Oni wiedzą najlepiej. Moja ciocia Zofia z Gdyni zawsze tak robi i dobrze na tym wychodzi. Wiem, że to brzmi jak coś oczywistego, ale ludzie i tak o tym zapominają. To ważne.

Więc tak. 3 litry? Można, ale z głową i powoli. Nie na raz, bo nerki nie dadzą rady. No i pilnować tego sodu. To jest kluczowe, serio.