Za jakie błędy przerywają egzamin na prawo jazdy?

66 wyświetleń
Egzamin na prawo jazdy zostanie przerwany za poważne błędy, takie jak: nieustąpienie pierwszeństwa, przejazd na czerwonym świetle, ignorowanie znaku STOP, naruszenie zakazu zawracania oraz niezastosowanie się do poleceń osoby uprawnionej do kierowania ruchem. To tylko niektóre z przyczyn negatywnego wyniku egzaminu.
Komentarz 0 polubień

Jakie błędy dyskwalifikują z egzaminu na prawo jazdy?

No wiesz, egzamin na prawo jazdy… straszna sprawa. Pamiętam, jak mój kolega, Darek, oblewał go trzy razy. Za pierwszym razem nie ustąpił pierwszeństwa na przejściu dla pieszych – koniec, egzamin zdany na... niezdany.

Drugi raz? Nie zatrzymał się przed znakiem STOP. Serio, STOP! Trzeci raz już nie pamiętam dokładnie, coś z jazdą po chodniku chyba.

Ja sam miałem palpitacje serca, kiedy jeździłem. Na szczęście zdałem za pierwszym razem, ale było blisko. Nerwy, stres… masakra! Dużo zależy od egzaminatora też, to fakt. Ale te podstawowe błędy – to jest jasne – koniec jazdy. Nieustąpienie pierwszeństwa, czerwone światło, STOP – bez dyskusji. To są te kardynalne błędy, za które od razu pada werdykt.

Za co egzaminator przerwie egzamin?

Egzamin na prawo jazdy, lipiec 2024. Pamiętam to jak dziś. Byłam strasznie zestresowana, ręce mi się trzęsły. Instruktor, jakiś starszy pan z wąsami, powiedział, żebym się uspokoiła. Pierwsze kilka minut poszło dobrze. Jazda po osiedlu, proste manewry. A potem…

  • Zauważyłam pieszego na przejściu, ale za późno. Hamowanie było ostre, prawie blokada kół.

Serce waliło mi jak oszalałe! Zrobiło mi się słabo. Myślałam, że to koniec.

  • Egzaminator natychmiast przerwał egzamin. Powiedział, że zagroziłam bezpieczeństwu w ruchu drogowym. Nie było żadnych szans na kontynuowanie.

Byłam wściekła na siebie, zrozpaczona. Cała ta nauka, nerwy, a skończyło się tak szybko, tak żałośnie.

  • Powód:ostre hamowanie w pobliżu pieszego.

Płakałam w samochodzie po egzaminie, a potem jeszcze przez kilka godzin. Wracałam do domu autobusem numer 17, deszcz lał jak z cebra. Czułam się jak totalna nieudacznik. W głowie miałam tylko to ostre hamowanie, twarz tego pieszego…

  • Konsekwencje:niezaliczenie egzaminu. Muszę zapisać się na kolejny termin. Teraz już wiem, że muszę skupić się jeszcze bardziej na przepisach i na bezpiecznej jeździe, a przede wszystkim na obserwacji.

Lista rzeczy, których muszę się nauczyć na następny raz:

  1. Lepiej przewidywać zachowanie pieszych.
  2. Bardziej płynnie hamować.
  3. Utrzymywać większą odległość od innych pojazdów.

Dopiero teraz, po tym wszystkim, zrozumiałam jak ważna jest ostrożność i skupienie podczas jazdy. To nie tylko egzamin, to kwestia życia i zdrowia.

Jakie bledy przerywają egzamin na prawo jazdy?

Kurczę, egzamin na prawko… masakra! Pamiętam jak z kolegą Jarkiem się uczyliśmy. On oblewał, ja też. A co było?

  • Nieustąpienie pierwszeństwa – to klasyka! Zawsze ktoś wyleci na pasach, a ty bach! Nie zauważyłeś. No i po egzaminie.
  • STOP! A ten znak? Wiesz, że nie zatrzymałeś się całkowicie? Instruktor miał minę… nie zapomnę nigdy!
  • Zakaz zawracania – przecież to jasne jak słońce, a jednak ktoś zawsze zawraca. Ja też się na tym przejechałem. Serio.
  • Czerwone światło – no bez jaj! To chyba najczęstszy błąd. Czyli po prostu głupota. Ile razy widziałem jak ludzie przejeżdżają na czerwonym!

Co jeszcze? A tak, tego się zapomniało!

  • Funkcjonariusz – ten gest ręką – zignorowanie? To koniec. Kropka.
  • Zbyt mała odległość od poprzedzającego – to już w ogóle nie pamiętam.

A co jeszcze? Zastanawiam się… Chyba nic. Może jeszcze jakieś bzdury, ale te są najważniejsze. Uff, wreszcie!

A, jeszcze jedno! Niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze, o tym zapomniałem. W 2023 roku dużo o tym gadali. To też zabija szansę na zdanie.

Lista błędów – podsumowanie:

  1. Nieustąpienie pierwszeństwa
  2. Niezatrzymanie się na STOP
  3. Naruszenie zakazu zawracania
  4. Przejazd na czerwonym świetle
  5. Ignorowanie funkcjonariusza
  6. Zbyt mała odległość od poprzedzającego pojazdu
  7. Niedostosowanie prędkości do warunków

Jarek mówił, że jeszcze jakieś są, ale nie pamiętam. Może zapytam go jutro? Trudno, mam dość pisania.

Czy egzaminator wie ile razy zdawałem?

Nie, egzaminator nie wie, ile razy zdawałem. To była moja trzecia próba, w 2023 roku. Pierwsza w marcu, totalna klapa, druga w maju, lepsza, ale też oblałem. W czerwcu poszło, nareszcie!

  • Miejsce: OSK "Jantar" w Gdańsku. Pamiętam ten budynek, brzydki, żółty. Zawsze czekałem tam z takim niepokojem w brzuchu, aż mi się niedobrze robiło.
  • Czas: Jak już wspomniałem, 2023 rok. Te trzy egzaminy zajęły mi pół roku, strasznie dużo stresu.
  • Odczucia: Pierwszy raz – panika, drugi – złość na samego siebie, trzeci – nerves, ale też jakaś nadzieja, że w końcu się uda. No i się udało! Teraz już mogę jeździć!

Listę rzeczy, które zrobiłem inaczej za trzecim razem:

  1. Więcej jazdy z instruktorem.
  2. Więcej pracy nad manewrami. Parkowanie równoległe to była moja zmora.
  3. Zrobiłem sobie dużo więcej jazdy po mieście, samodzielnie. Nauczyłem się przewidywać zachowania innych kierowców.

To było naprawdę wyczerpujące. Koszt trzech egzaminów… lepiej o tym nie myśleć. Ale teraz mam prawo jazdy i jest super. A co do tego, czy egzaminator wie, który raz zdaję - nie, ani on, ani nikt inny nie wie, oprócz mnie i OSK.

Czy egzaminator może powtórzyć polecenie?

Egzaminator wyda polecenie jasno. Masz czas.

  • Powtórzenie polecenia? Twoje prawo.
  • Wcześniejsze polecenie? Zapytaj. Nie bój się.

Dodatkowe informacje: Pamiętaj, Twój spokój to ich koszmar. Nazywam się Anna Kowalska, i też kiedyś zdawałam. Nerwy zdradzają.

Czego nie może robić egzaminator na prawo jazdy?

Ok, to tak to widzę.

Pamiętam ten stres! Egzamin na prawko miałam w Krakowie, koło M1, masakra jakaś. To było chyba w maju tego roku. Egzaminator, pan taki siwy, imienia nie pamiętam. Jechałam jak na szpilkach.

  • Podchwytliwe polecenia? Jasne, że może. Mówił "proszę skręcić w prawo na następnym skrzyżowaniu", a ja musiałam ogarnąć, czy tam nie ma czasem strzałki warunkowej, albo jakiegoś zakazu. Czyli w sumie mógł mnie wystawiać na próby, czy myślę!

  • Ale czego NA PEWNO nie może? No to tak: nie może mi kazać wjechać pod zakaz wjazdu. Ani pod prąd. To chyba oczywiste. Jakby mi kazał, to bym od razu powiedziała "nie", bo to by było totalne przegięcie. I pewnie zgłosiła gdzieś wyżej.

No i co tu dużo mówić, oblałam za pierwszym razem. Stres mnie zjadł totalnie. Za drugim poszło lepiej, ale i tak się trzęsłam jak galareta. Najważniejsze, żeby myśleć samodzielnie i nie dać się zmanipulować!

Ile można popełnić błędów na placu manewrowym?

O rany, pamiętam mój egzamin na prawko... Stres był większy niż na maturze! Było to w 2010 roku w WORD w Krakowie, na Balickiej. Brrr…

Co do błędów na placu, instruktor mi mówił, że jeden błąd na każdym zadaniu jest dozwolony. Ale wiecie, jak to jest... stres robi swoje i łatwo o pomyłkę.

  • Gaśnięcie silnika – raz mi zgasł i myślałam, że to koniec, ale egzaminator tylko westchnął. Drugi raz i... bye bye prawko.
  • Najechanie na linię – też mi się zdarzyło, lekko musnęłam słupek na łuku. Myślałam że zabije, ale nie odjęli mi punktów bo słupka nie przewróciłam.
  • Brak płynności przy ruszaniu pod górkę – no masakra, ręczny mi nie trzymał jak należy i auto zjechało parę centymetrów do tyłu. Na szczęście zatrzymałam się na czas.

Generalnie, chodzi o to, żeby pokazać, że umiesz panować nad autem, nawet pod stresem. Liczą się umiejętności i opanowanie, a nie bezbłędność. No ale jak widać, trzeba się bardzo postarać. Pamiętajcie, żeby dokładnie sprawdzić auto przed ruszeniem, ustawić lusterka, zapiąć pasy. I głęboki oddech!. Wtedy jest szansa, że nerwy was nie zjedzą.